var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: wellingtonphoenix.com

Kurto doceniony w Australii. Najpierw został najlepszym bramkarzem ligi, teraz trafił do nowego klubu

Autor: Bartosz Adamski
2019-05-14 19:01:01

Szybko okazało się, że decyzja Filipa Kurty o przejściu z ligi holenderskiej do australijskiej okazała się strzałem w dziesiątkę. W Rodzie Kerkrade 27-letni bramkarz nie grał przez cały sezon, tymczasem po transferze do Wellington Phoenix od razu wskoczył między słupki i bronił praktycznie przez całe rozgrywki. Ba, wybrano go nawet najlepszym zawodnikiem ligi! Teraz zaś w nagrodę przeszedł do nowo utworzonego zespołu, który kompletuje ciekawy skład.

Filip Kurto w naszej Ekstraklasie zanotował tylko dwa występy w barwach Wisły Kraków, ale znacznie lepszą markę wyrobił sobie za granicą. Najpierw w Holandii, gdzie trafił przed sezonem 2012/13 do Rody Kerkrade, a ostatnio w lidze australijskiej.

Grając w Eredivisie bardzo często wyciągał piłkę z siatki - przez cztery sezony w barwach Rody, FC Dordrecht i Excelsioru Rotterdam aż 218 razy - ale mimo to był nierzadko chwalony. Zdarzały się nawet, że zdobywał nagrodę dla piłkarza miesiąca.

W barwach Excelsioru grał już jednak mniej niż wcześniej, a sezony 2016/17 i 2017/18 miał całkowicie stracone, bez żadnego ligowego występu. To spowodowało, że latem minionego roku musiał szukać sobie nowego miejsca do gry. Spekulowało się, że być może wróci do Polski, ale niespodziewanie obrał kierunek na ligę australijską, choć na klub z Nowej Zelandii grający w tych rozrywkach - Wellington Phoenix.

I z perspektywy rozwoju kariery Kurty okazało się to doskonałym wyborem. Polak przychodził tam przede wszystkim grać i w rzeczy samej tak było. Od pierwszej kolejki wskoczył między słupki, zostając w nich praktycznie do końca. Opuścił tylko trzy mecze w sezonie.

- Gdyby pokusić się o jakiś widoczny przykład tego, jak zmienił się odbiór samego Filipa w Australii, to wystarczy zestawić ze sobą nagłówki sprzed kilku miesięcy z tymi, które pojawiły się z chwilą ogłoszenia transferu Polaka do beniaminka A-League. Przed sezonem był tylko jednym z wielu transferów. Dziś jego przenosiny przedstawiane są jako jeden z hitów letniego okienka transferowego - mówi w rozmowie z nami Tomasz Mielczarek z portalu socceroos.pl.

Nasz rodak aż sześciokrotnie znalazł się w jedenastce kolejki (trzy nominacje więcej w poprzednim sezonie otrzymał Adrian Mierzejewski), do tego trzykrotnie wybierany był na autora najlepszej interwencji rundy. - 95 obronionych strzałów to sporo więcej niż u Allisona z Liverpoolu czy Edersona z City, oczywiście zachowując wszelkie proporcje. Gdyby odjąć wstydliwą przegraną 0:5 w ostatniej kolejce, która odbyła się bez udziału Filipa, to Wellington ostatni raz tak mało goli (34 - przyp. red.) straciło 3 sezony temu. Ściana - twierdzi Mielczarek.

Świetne statystyki 27-letniego bramkarza sprawiły, że kilka dni temu został wybrany bramkarzem roku w A-League. Z tym wyborem nie śmieli polemizować nawet kibice innych drużyn. W samym Wellington Kurto był zaś wręcz wielbiony. - Fani Phoenix co kolejkę prześcigali się w wysyłaniu internetowych laurek o Polaku. Kurto był prawdopodobnie najlepiej ocenianym w Nowej Zelandii towarem eksportowym z Polski. Dowód? "Jeśli Trump nadal myśli o murze, to ma pecha. Kurto jest nasz", "Naprawdę rozważam zmianę płci, by spełnić marzenie o dzieciach z Filipem", "Kurto robi najlepszego Gandalfa od czasów sceny na moście Khazad-dûm" - to kilka komentarzy na jego temat. W Australii całkiem poważnie zaczęto pytać o oprocentowanie kont oszczędnościowych w Banku im. Filipa Kurto, nikt niepowołany nie zdołałby wyjąć depozytu. A trener zespołu postulował, by Filio nigdy już nie musiał płacić za piwo - mówi z uśmiechem na ustach dziennikarz portalu socceroos.pl.

 

 

 

W nagrodę za swój świetny sezon Polak stał się bohaterem hitowego transferu w lidze australijskiej. Będzie grał już jednak nie w Nowej Zelandii, a w Australii, w Western United, gdzie trenerem ma zostać trener Kurty z Wellington Phoenix, Mark Rudan. - Były już klub Polaka wciąż jest sporą niewiadomą, a sam właściciel nie do końca jest pewny tego, czy nadal bawić się w australijską piłkę. Skład za moment przestanie istnieć - twierdzi Tomasz Mielczarek.

 

 

 

A jak charakteryzuje nową drużynę urodzonego w Olsztynie golkipera? - Nowy adres Filipa znajdzie się w jednej z najszybciej rozwijających się dzielnic miejskich w Australii. Nowy klub z Melbourne zaczyna od zera, ale już wiadomo, że w formacji defensywnej kolegami Polaka będzie Josh Risdon (uczestnik Pucharu Azji w składzie Australii) czy utalentowany Aaron Calver, który w Sydney FC dostał zdecydowanie zbyt mało minut.

I dodaje: - Wbrew malkontentom, dla których nie istnieją ligi poza Europą, pozostanie Filipa na Antypodach może być piękną kartą w jego karierze.

Tego zatem Kurcie życzymy. Umówmy się, trudno było wierzyć, że bramkarz, który przez cztery sezony Eredivisie wpuścił sporo ponad 200 goli, nagle stanie się ostoją defensywy innego zespołu. Tym bardziej godna docenienia jest przemiana Polaka.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się