var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Nieudane pożegnanie Sosnowca z Ekstraklasą. Soriano z Cebulą za mocni na defensywę gospodarzy. Zagłębie - Korona 2:4

Autor: Paweł Łopienski
2019-05-14 23:03:09

W meczu o pietruszkę zmierzyły się dzisiaj Zagłębie Sosnowiec oraz Korona Kielce. Gospodarze chcieli jak najlepiej pożegnać się z Ekstraklasą na własnym stadionie, przyjezdni ani myśleli oddać punkty w rywalizacji z czerwoną latarnią ligi. Po otwartym meczu ze zwycięstwa cieszyli się kielczanie, choć żegnający się z klubem Żarko Udovicić zrobił wszystko, aby zadowolić garstkę kibiców, którzy przybyli na Stadion Ludowy.

Byliśmy świadkami dynamicznej pierwszej połowy, choć to zupełnie nie świadczy o tym, że oglądaliśmy prawdziwe piłkarskie widowisko. Zespoły stworzyły sobie wiele sytuacji, ale było to pokłosiem tego, że szkoleniowcy wystawili eksperymentalne defensywy. Z tego powodu znowu niewiele dobrego możemy powiedzieć o drużynie gospodarzy. Korona od samego początku dominowała nad przeciwnikiem i aż dziw bierze, że nie zdołała zdobyć więcej bramek. Bo dwa trafienia to było absolutne minimum tego, ile razy Dawid Kudła powinien wyciągać futbolówkę z własnej siatki. Kielczanie nie grali na sto procent, ale i tak byli o kilka klas lepsi. Valdas Ivanauskas wystawił zupełnie odmienioną defensywę, a tacy piłkarze jak Kacper Radkowski, Giorgos Mygas czy Roman Janicki zupełnie nie potrafili sobie poradzić z atakami przyjezdnych.

Marcin Cebula czy Wato Arweładze mogli się dziś poczuć bogami dryblingu, bo wchodzili w pole karne bez większego trudu. Ten pierwszy wyprowadził drużynę na prowadzenie i był to pierwszy gol z gry Korony od pięciu spotkań. Zresztą, było to pierwsze trafienie Polaka w barwach tego klubu od grudnia!

 

 

Korona dalej atakowała, a wyśmienite okazje do podwyższenia rezultatu mieli Elia Soriano, który nie wykorzystał rzutu karnego oraz Arweładze, lecz Gruzin nie wykorzystał sytuacji sam na sam z ratującym honor sosnowiczan, Dawidem Kudłą. W drużynie Zagłębia jedynym pozytywem był żegnający się z zespołem Żarko Udoviczić. Jedyny celny strzał przed przerwą to właśnie sprawka piłkarza, który po sezonie przeniesie się do Gdańska. Tym samym w możliwie najlepszym stylu zakończył swoją przygodę z Sosnowcem, który postarał się o jego godne pożegnanie w przerwie. Niestety odbyło się to przy niemal pustym stadionie.

Nieskuteczność to największy problem Korony i to powtórzyło się poniekąd w pierwszej części dzisiejszego spotkania. Bo zamiast strzelić kolejne gole i być pewnym zwycięstwa, wszystko mogło się jeszcze zmienić po przerwie. A po wznowieniu gry lepszą drużyną było Zagłębie, które nie dość, że zdołało wyrównać rezultat meczu (akcja oczywiście przeprowadzona przez Udoviczicia) to miało kolejne świetne sytuacje. Po pierwszych czterdziestu minutach nie sądziliśmy, że Michał Miśkiewicz będzie musiał ratować swój zespół przed utratą trzeciego gola.

 

 

Dwa strzały celne i dwa gole. Takim rezultatem po godzinie gry mogli pochwalić się gospodarze, na co z pewnością z zazdrością patrzyli podopieczni Gino Lettieriego. Na ich szczęście, udało się przetrwać dobry okres gry sosnowiczan, a w ostatnim kwadransie na wysokości zadania stanął Elia Soriano, który trafił dzisiaj do siatki Kudły po raz drugi. Zagłębie po tym ciosie już się nie podniosło, a rezultat na chwilę przed końcem ustalił Marcin Cebula.

Zagłębie Sosnowiec – Korona Kielce 2:4 (2:2)
0:1 Cebula 10’
0:2 Soriano 40’
1:2 Udoviczić 45’
2:2 Gabedawa 56’ asysta Udoviczić
2:3 Soriano 78’ asysta Kovacević
2:4 Cebula 90+3’ asysta Kovacević

Jak padły bramki:
0:1 – Cebula dostał świetne podanie, następnie przedostał się w pole karne i ze stoickim spokojem wpakował futbolówkę do siatki.
0:2 – Z pierwszym strzałem Kudła jeszcze sobie poradził, ale wobec dobitki Soriano był już kompletnie bezradny. 
1:2 – Po zamieszaniu w polu karnym, piłka trafiła do Udovicicia, który z pierwszej piłki nie dał szans Miśkiewiczowi.
2:2 – Udovicić świetnie poszukał partnera z drużyny, który precyzyjnym uderzeniem wpakował piłkę do siatki.
2:3 – Soriano przyjął sobie piłkę na lepszą nogę, zastawił przeciwnika, a następnie uderzył prosto do siatki.
2:4 – Cebula zrehabilitował się po fatalnym pudle, które zanotował kilkadziesiąt sekund wcześniej. Pomocnik Korony dostał piłkę w polu karnym, oszukał obrońców i pewnym strzałem ustalił rezultat spotkania.

Zagłębie: Kudła (2,5) – Mygas (1,5), Radkowski (1,5) (82’ O. Nowak – bez oceny), Mraz (2), Janicki (2) (46’ Nawotka – 2,5) – Ryndak (2), Pietrzak (2) (46’ T. Nowak – 2), Milewski (2,5), Udoviczić (3,5) – Gabedawa (2,5), Pawłowski (2,5).

Korona: Miśkiewicz (2,5) – Kosakiewicz (2,5), Pierzchała (2), Tamm (2,5), Gardawski (2,5) – Cebula (4,5), Gnjatić (2) (68’ Kovacević – 3,5), Żubrowski (3), Skrzecz (2) (46’ Petrak – 2) – Arweładze (3) (63’ Pućko – 2,5), Soriano (4).

Sędzia: Artur Aluszyk (Szczecin).
NOTA od 2x45.info: 5.

Żółte kartki: Mraz, Mygas – Cebula, Petrak.
Widzów: 1 189.
Piłkarz meczu: Marcin Cebula.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się