var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Mateusz Malewski / Olimpia Grudziądz

II liga: GKS Bełchatów i Elana powalczą o awans. Trzy drużyny jeszcze bronią się przed spadkiem (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2019-05-15 09:55:45

W miniony weekend rozegrano przedostatnią kolejkę II ligi. Po niej zapadły już pierwsze rozstrzygnięcia, o najważniejszych pisaliśmy – do I ligi awansowały dwie ekipy: Radomiak Radom i Olimpia Grudziądz. Z walki o promocję na zaplecze ekstraklasy wypisał się Widzew Łódź, więc ostatnie, trzecie miejsce przypadnie PGE GKS-owi Bełchatów lub Elanie Toruń. Poznaliśmy też dwóch spadkowiczów – Rozwój Katowice i Ruch Chorzów. Kolejne dwie ekipy wyłonią się z grona trzech kandydatów: ROW-u 1964 Rybnik, Siarki Tarnobrzeg i Olimpii Elbląg.

Ponad 4 tysiące kibiców zgromadziło się w sobotnie popołudnie na stadionie przy ul. Narutowicza w Radomiu, aby na własne oczy zobaczyć zwycięstwo i tym samym awans Radomiaka do I ligi. Oczekiwania były wysokie, bo po dwóch latach niepowodzeń nikt nie brał pod uwagę faktu, że zieloni znów mogą stracić awans na ostatniej prostej. Rywalem Radomiaka w przedostatniej kolejce była broniąca się przed spadkiem Siarka Tarnobrzeg.

Presja była więc ogromna, ale jak się okazało po meczu, piłkarze bez żadnych problemów sobie z nią poradzili. Od samego początku radomianie narzucili swoje warunki gry. Prowadzili grę, atakowali i w końcu w 20. minucie wyszli na prowadzenie po bramce Rafała Makowskiego. 60 sekund wcześniej wynik mógł otworzyć Leandro, ale w dogodnej sytuacji trafił w boczną siatkę. Ten sam zawodnik w doliczonym czasie gry mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego uderzenie na linii bramkowej zdołał wybronić Hieronim Zoch.

Kolejne bramki padły w drugiej odsłonie gry. W 53. minucie błąd defensywy gości znów wykorzystał Makowski. Pięć minut później świetną interwencję po strzale Maksymiliana Sitka zanotował Artur Haluch. W 68. minucie świetną akcją indywidualną popisał się Patryk Mikita, który zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, a wślizgiem do własnej bramki skierował ją Mateusz Wawrylak. W tym momencie było już jasne, że radomianie po tym spotkaniu będą się cieszyć z awansu. Radość była jeszcze większa, bo najpierw w 88. minucie Jakub Rolinc, a w doliczonym czasie gry Mikita zdobyli kolejne bramki i ostatecznie radomska ekipa rozbiła Siarkę aż 5:0. Po meczu wybuchła wielka radość, która potem przeniosła się na Plac Jagielloński w Radomiu i trwała do późnych godzin nocnych. Nic dziwnego, bo Radomiak na powrót na zaplecze ekstraklasy czekał aż 13 lat. Mimo wywalczenia awansu wśród piłkarzy ekipy Dariusza Banasiaka nie ma mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu, bo w przypadku zwycięstwa w ostatnim meczu z Górnikiem Łęczna zieloni zapewnią sobie tytuł mistrzowski.

Radomiak Radom – Siarka Tarnobrzeg 5:0 (1:0)
Rafał Makowski 20’, 53’, Mateusz Wawrylak 68’ (s), Jakub Rolinc 88’, Patryk Mikita 90’.

Radomiak: Haluch – Banasiak, Grudniewski, Klabnik, Wawszczyk – Leandro (88’ Kucharski), Kaput, Karwot, Makowski (81’ Filipowicz), Mikita – Sokół (74’ Rolinc).

Siarka: Zoch – Głaz, Kubowicz, Duda, Wodecki – Sitek (73’ Woźniak), Maik (46’ Wawrylak), Płatek, Radulj, Janeczko (73’ Cupriak) – Ropski (61’ Wełniak).

***

Jednym z hitów 33. kolejki były derby województwa kujawsko-pomorskiego, w których Olimpia Grudziądz mierzyła się z Elaną Toruń. Mecz miał też dużą stawkę, bo zwycięzca był pewny, że w przyszłym sezonie będzie występował w pierwszej lidze. Tuż po rozpoczęciu spotkania groźnie uderzył Filip Kozłowski, ale dobrze w bramce spisał się Wojciech Muzyk. Chwilę później odpowiedział Mateusz Marzec. Później jednak tempo spotkania spadło. Dopiero w 40. minucie znów było groźnie pod bramką Michała Nowaka – tym razem Przemysław Kita trafił w poprzeczkę.

Tuż po przerwie dwukrotnie groźnie na bramkę Elany uderzali zawodnicy gospodarzy, ale dobrze interweniował Nowak. W końcu jednak skapitulował w 53. minucie. Piłkę z autu wrzucił Damian Ciechanowski, a ta spadła wprost na głowę Aghwana Papikjana, który z bliska pokonał Nowaka. Elana szybko jedna wyrównała, bo już siedem minut później po zamieszaniu w polu karnym futbolówkę do siatki skierował Michał Kołodziejski. W 63. minucie Muzyk odbił strzał Mariusza Kryszaka z rzutu wolnego. Dziesięć minut później Olimpia znów prowadziła. Świetną akcją indywidualną popisał się Marcin Kaczmarek, uruchomił podaniem Kitę, który w sytuacji sam na sam pokonał Nowaka. Napastnik gospodarzy miał trochę szczęścia, bo piłka po uderzeniu odbiła się jeszcze od nóg jednego z defensorów i wpadła do siatki. W 76. minucie do wyrównania mógł doprowadzić Kryszak, ale jego próba z dystansu była niecelna. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i po końcowym gwizdku na stadionie w Grudziądzu zapanowała wielka radość, bowiem Olimpia po jednym sezonie przerwy znów zagra na pierwszoligowych boiskach. Elana nadal ma szansę na awans, ale musi nie tylko w ostatniej kolejce pokonać Olimpię Elbląg, ale też liczyć na potknięcie PGE GKS-u Bełchatów. 

Olimpia Grudziądz – Elana Toruń 2:1 (0:0)
Aghwan Papikjan 53’, Przemysław Kita 73’ – Michał Kołodziejski 60’.

Olimpia: Muzyk – Ciechanowski, Ocenas, Witasik, Pietrzyk – Kaczmarek (74’ Poręba), Ziętarski, Kona, Papikjan (77’ Sulkowski), Marzec (66’ Gabor) – Kita.

Elana: Nowak – Górka, Onsorge, Kołodziejski, Andrzejewski – Kościelniak (88’ Buławski), Kryszak, Zagórski (46’ Lenartowski), Stefanowicz, Wołkowicz (81’ Lenkiewicz) – Kozłowski.

***

Bardzo ważny mecz w Pruszkowie z miejscowym Zniczem czekał w sobotę piłkarzy Gryfa Wejherowo. Ekipa z województwa pomorskiego musiała wygrać, żeby zapewnić sobie utrzymanie w II lidze. Gospodarze byli pewni pozostania w lidze, dlatego też Andrzej Prawda dał w tym pojedynku szansę gry młodszym zawodnikom lub tym, którzy do tej pory głównie siedzieli na ławce rezerwowych. Nic więc dziwnego, że wejherowianie dominowali i już w 19. minucie objęli prowadzenie po dobrze wykorzystanym karnym przez Krzysztofa Wickiego. Dziesięć minut później wyrównał Kacper Smoleń, ale jeszcze przed przerwą gola dla gości zdobył Dawid Rogalski.

Ten sam gracz zdobył też gola w 52. minucie. Chwilę później czwartego gola strzelił Maciej Koziara i tym samym ustalił wynik tego spotkania. Gryf spełnił swój cel i po meczu mógł się cieszyć z pozostania na szczeblu centralnym.

Znicz Pruszków – Gryf Wejherowo 1:4 (1:2)
Kacper Smoleń 28’ – Krzysztof Wicki 19’ (k), Dawid Rogalski 41’, 52’, Maciej Koziara 59’.

Znicz: Gradecki – Bochenek, Rybak, Wrześniewski, Smoleń – Pyrka, Małachowski, Faliszewski, Kinast (85’ Stromecki), Szymański – Czarnowski (53’ Zagórski).

Gryf: Leleń – Brzuzy, Ewertowski, Wicki, Goerke – Chwastek (81’ Węsierski), Kołc, Pietroń (73’ Czychowski), Koziara, Macierzyński (46’ Ryk) – Rogalski.

***

Garstka kibiców przyszła na ostatni mecz Ruchu Chorzów w II lidze na znak protestu (reszta była na pikniku rodzinnym pod stadionem). Choć przed spotkaniem z Błękitnymi Stargard gospodarze mieli jeszcze iluzoryczne szanse na utrzymanie to nikt praktycznie w to nie wierzył. W 8. minucie niecelnie na bramkę chorzowian uderzył Przemysław Brzeziański, a w 20. minucie strzał Wojciecha Kędziory obronił Mariusz Rzepecki. Golkiper Błękitnych dobrze spisał się również pięć minut później. W 32. minucie sytuacji sam na sam nie wykorzystał Michał Cywiński. 120 sekund później znów górą w pojedynku z Kędziorą był Rzepecki. W 44. minucie w polu karnym faulowany był Lucjan Zieliński, ale jedenastki nie wykorzystał Tomasz Foszmańczyk.

Drugą połowę świetnie rozpoczęli goście. W 53. minucie długim wykopem Mateusza Kwiatkowskiego uruchomił Rzepecki, a zawodnik Błękitnych nie pomylił się w pojedynku sam na sam ze Smugiem. Pięć minut później dobrej sytuacji nie wykorzystał Brzeziański. Zemściło się to w 61. minucie, gdy po rzucie rożnym do wyrównania doprowadził Łukasz Wiech. W 77. minucie mocny strzał oddał Kędziora, ale trafił wprost w Rzepeckiego. Wynik już się nie zmienił i tym samym Ruch oficjalnie spadł do III ligi, a Błękitni zapewnili sobie grę w II lidze w kolejnym sezonie.

Ruch Chorzów – Błękitni Stargard 1:1 (0:0)
Łukasz Wiech 61’ – Mateusz Kwiatkowski 54’.

Ruch: Smug – Lechowicz, Wiech, Obst, Bartolewski – Zieliński, Foszmańczyk, Mokrzycki, Kędziora, Podgórski (73’ Duchowski) – Giel (62’ Mandrysz).

Błękitni: Rzepecki – Szrek, Baranowski, Błyszko (46’ Ostrowski), Rogala – M. Kwiatkowski, Shimmura, Karmański (46’ Kurbiel), Cywiński, A. Kwiatkowski – Brzeziański (75’ Starzycki).

***

W Częstochowie miejscowa Skra podejmowała Pogoń Siedlce. Pierwsza połowa należała do gospodarzy. W 10. minucie Józefa Burtę pokonał Dawid Niedbała, a w 37. minucie dobre podanie Krzysztofa Napory wykorzystał Piotr Nocoń. W drugiej połowie goście zdołali strzelić tylko jedną bramkę, gdy z rzutu karnego Mikołaja Biegańskiego faulował Adam Mesjasz i tym samym Pogoń przegrała pierwszy mecz w rundzie wiosennej.

Skra Częstochowa – Pogoń Siedlce 2:1 (2:0)
Dawid Niedbała 10’, Piotr Nocoń 37’ – Adam Mesjasz 56’ (k).

Skra: Biegański – Gerega (64’ Kieca), Błaszkiewicz, Holik, Obuchowski – Napora (90’ Gołębiowski), Olejnik, Zalewski, Nocoń (80’ Poprawa), Niedbała (46’ Marek) – Nowak.

Pogoń: Burta – Krawczyk (85’ Bochnak), Margol, Mesjasz, Łydkowski (61’ Olszewski) – Pociecha (61’ Rybski), Marciniec, Zając, Wiktoruk, Brągiel (71’ Wichtowski) – Walków.

***

Na udane sobotnie popołudnie liczyli kibice Olimpii Elbląg. Ich piłkarze podejmowali przed własną publicznością Resovię Rzeszów. Gospodarze w przypadku zwycięstwa zapewniliby sobie utrzymanie w II lidze, a biorąc pod uwagę fakt, że goście nie grają już o nic to trzy punkty dla zdeterminowanych gospodarzy wydawały się bardzo realne.

Problem jednak w tym, że sobotni pojedynek mocno zawiódł. Poziom meczu był bardzo słaby, brakowało przede wszystkim groźnych sytuacji podbramkowych i celnych strzałów. Obserwując spotkanie można było odnieść wrażenie, że to Resovia gra o życie i to ona potrzebuje zwycięstwa, żeby zapewnić sobie spokój w ostatniej kolejce.

Determinacja rzeszowian została nagrodzona w 52. minucie. Po wrzucie piłki z autu doszło do zamieszania w polu karnym Sebastiana Madejskiego, a z bliska futbolówkę do siatki wpakował Sebastian Zalepa. Gospodarze kompletnie nie potrafili odpowiedzieć na to trafienie i ostatecznie przegrali ten mecz. Co prawda nadal zajmują ostatnie, bezpieczne miejsce, bo swój mecz przegrała Siarka Tarnobrzeg, ale biorąc pod uwagę, że zespół z Podkarpacia gra ze Skrą Częstochowa, a Olimpia na wyjeździe będzie podejmować walczącą o awans Elanę Toruń można śmiało powiedzieć, że sytuacja ekipy Adama Noconia nie jest kolorowa.

Olimpia Elbląg – Resovia Rzeszów 0:1 (0:0)
Sebastian Zalepa 52’.

Olimpia: Madejski – Jurek (78’ Sedlewski), Lewandowski, Wenger, Balewski – Demianiuk (67’ Prytulak), Nowicki, Kuczałek (90’ Korkliniewski), Bojas, Szuprytowski – Fidziukiewicz.

Resovia: Daniel – Geniec, Zalepa, Makowski, Kantor (78’ Adamski) – Feret, Domoń, Frankiewicz, Hajduk – Buczek (70’ Hass), Twardowski (88’ Pyrdek).

***

Mecz w Katowicach można było śmiało określać mianem meczu ostatniej szansy. Zarówno Rozwój jak i ROW 1964 Rybnik w przypadku zwycięstwa miały jeszcze szanse na utrzymanie w II lidze. Przegrany tracił już nawet iluzoryczne szanse na pozostanie w rozgrywkach. Gospodarze wyszli jednak na to spotkanie kompletnie przestraszeni i zdekoncentrowani co bardzo skrzętnie wykorzystali rybniczanie. Już w 2. minucie po wrzucie z autu skutecznym strzałem popisał się Bartosz Giełażyn. Chwilę później ROW znów wrzucił futbolówkę z autu i znów cała sytuacja zakończyła się golem – tym razem Bartosza Neugebauera pokonał Przemysław Brychlik. Kolejna bramka padła w 29. minucie – skutecznym strzałem z jedenastu metrów popisał się Jan Janik.

Kolejne gole padły w drugiej odsłonie. W 59. minucie po rzucie rożnym futbolówkę strzałem głową do siatki wpakował Michał Bojdys. Katowiczan w samej końcówce stać było jedynie na dwie bramki – najpierw w 84. minucie trafił Konrad Andrzejczak, a w doliczonym czasie gry rzut karny wykorzystał 15-letni Mateusz Chmarek. Ostatecznie to goście zdobyli trzy punkty i dzięki temu nadal mają szanse na utrzymanie w II lidze. Rozwój po kilku latach gry na szczeblu centralnym będzie musiał w przyszłym sezonie występować w III lidze.

Rozwój Katowice – ROW 1964 Rybnik 2:4 (0:3)
Konrad Andrzejczak 84’, Mateusz Chmarek 90’ (k) – Bartosz Giełażyn 2’, Przemysław Brychlik 6’, Jan Janik 29’ (k), Michał Bojdys 59’.

Rozwój: Neugebauer (46’ Szczuka) – Kaletka, Olszewski, Gałecki, Musiolik (46’ Andrzejczak) – Kamiński, Baranowicz, Lazar, Gembicki (61’ Chmarek), Paszek – Woźniak (46’ Gancarczyk).

ROW 1964: Łubik – Janik, Krotofil, Bojdys, Szkatuła – Tkocz (63’ Dzierbicki), Jary, Wasiluk (41’ Zawadzki), Rostkowski (56’ Koch) – Giełażyn (69’ Kuczera), Brychlik.

***

Typowy mecz „o pietruszkę” rozegrano w Boguchwale, gdzie Stal Stalowa Wola podejmowała Górnika Łęczna. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 15. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Igora Korczakowskiego. Niecały kwadrans później do wyrównania samobójczym trafieniem doprowadził Paweł Sasin. Tuż przed przerwą gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Michał Mistrzyk, który skutecznie egzekwował rzut karny.

W drugiej połowie Górnik starał się doprowadzić do wyrównania, od 72. minuty grał z przewagą jednego gracza po czerwonej kartce dla Łukasza Pietrasa, ale ostatecznie nie zdołał odwrócić losów spotkania i wyjechał z Podkarpacia bez żadnej zdobyczy punktowej.

Stal Stalowa Wola – Górnik Łęczna 2:1 (2:1)
Paweł Sasin 31’ (s), Michał Mistrzyk 42’ (k) – Igor Korczakowski 15’.

Stal: Konefał – Grasza (60’ Dadok), Janiszewski, Stasiak, Sobotka – Mistrzyk, Mroziński, Pietras, Trubeha (59’ Łętocha), Trąbka (75’ Jopek) – Dziopak (60’ Kitliński).

Górnik: Rojek – Kukułowicz, Rogala, Midzierski, Sasin – Kowalski, Jodłowski (73’ Pisarczuk), Łuszkiewicz, Korczakowski (45’ Stasiak), Pigiel – Dzięgielewski (60’ Klepacki).

***

Ostatni mecz tej kolejki – ze względu na transmisję telewizyjną – rozegrano w niedzielne popołudnie. W Bełchatowie miejscowy PGE GKS mierzył się w derbach z Widzewem Łódź. Mecz miał bardzo dużą stawkę, bo gospodarze w przypadku zwycięstwa nadal liczyli się w walce o awans do I ligi, a w razie porażki ekipa Jacka Paszulewicza traciła nawet matematyczne szanse na wywalczenie promocji. Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla gospodarzy, którzy już w 15. minucie wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową do siatki trafił Paweł Czajkowski. Osiem minut później świetną szansę na wyrównanie miał Adam Radwański, ale jego silne uderzenie z woleja odbił Paweł Lenarcik. W 29. minucie po akcji Rafała Wolsztyńskiego do wyrównania z kilku metrów doprowadził Daniel Mąka. Kilka chwil później ten sam zawodnik uderzył sprzed pola karnego, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki gospodarzy.

Po przerwie już w 47. minucie gola mógł zdobyć Przemysław Zdybowicz, ale w sytuacji sam na sam trafił wprost w Patryka Wolańskiego. Gospodarze grali jednak swoją piłkę i w 68. minucie znów objęli prowadzenie. Świetnie zachował się Patryk Mularczyk, który uruchomił wprowadzonego kilka chwil wcześniej na boisko Bartłomieja Bartosiaka, a ten bez żadnych problemów pokonał golkipera Widzewa. Trener Artur Derbin miał nosa desygnując tego gracza do gry, ponieważ Bartosiak zdobył w 85. minucie jeszcze jedną bramkę. Po rzucie wolnym Mularczyka fatalnie piłkę wybił jeden z graczy gości, a na jego kiksie skorzystał Bartosiak. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i dzięki potknięciu Elany PGE GKS awansował na trzecie miejsce w tabeli i kwestię awansu ma wyłącznie w swoich rękach.

PGE GKS Bełchatów – Widzew Łódź 3:1 (1:1)
Paweł Czajkowski 15’, Bartłomiej Bartosiak 68’, 85’ – Daniel Mąka 29’.

PGE GKS: Lenarcik – Grzelak, Grolik, Michalski, Szymorek – Biel (79’ Tylec), Czajkowski, Golański, Mularczyk, Putin (90’ Rachwał) – Zdybowicz (66’ Bartosiak).

Widzew: Wolański – Kozłowski (76’ Kazimierowicz), Zieleniecki, Tanżyna, Pięczek – Michalski, Kristo, Kato (56’ Ameyaw), Radwański (87’ Gutowski), Mąka (69’ Banaszak) – Wolsztyński.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się