var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Burkhardt: Jagiellonia postawi się Legii. Kibice chcą przejąć władzę w Widzewie. Szmatuła: Marzę o mistrzostwie

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-05-15 11:40:26

W środowej prasie dominuje temat wieczornych meczów w grupie mistrzowskiej Ekstraklasy. W związku z tym warto przeczytać rozmowy z Jakubem Szmatułą i Marcinem Burkhardtem, które zapowiadają spotkania w Szczecinie i Białymstoku. Wybraliśmy 24 materiały z pięciu źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Szmatuła: Marzę o mistrzostwie” 

„LESZEK BŁAŻYŃSKI: Lepiej gonić czy uciekać?

JAKUB SZMATUŁA: To zależy od tego, w jakiej akurat jesteś formie, a my zostaliśmy bardzo dobrze przygotowani. Ciągle byliśmy z tyłu, ale po ostatniej kolejce sytuacja zmieniła się i chcemy, aby finisz należał do Piasta. Stać nas, by ucieczka była udana. Wygraliśmy sześć meczów z rzędu, a osiem, czyli wszystkie w tym roku, na własnym stadionie. Takiej serii w historii klubu dotąd nie było, ale będziemy walczyć o to, aby passa była jeszcze bardziej okazała. Piszemy nową historię w dziejach Piasta i cieszę się, że mogę być częścią tego opowiadania. 

Jeśli wygracie w Szczecinie, a Legia straci punkty w Białymstoku, to już w środę będziecie świętować mistrzostwo. 

Marzę o złocie, ale nie nakręcam się, spokojnie czekam na dwa najbliższe mecze. Wiem, co to cierpliwość i pokora, nauczyłem się tego w ciągu długiej kariery.

W starciu z Jagiellonią był pan bohaterem, a przecież nie grał pan ponad pół roku, bo stawiano na Františka Placha. Dlaczego nie występował pan w rezerwach?

Przed meczem z Jagą broniłem jedynie w zimowych sparingach w Turcji. Trener Fornalik nie wyznaczał mnie do gry w drugim zespole. Widział mnie na treningach, podczas gier wewnętrznych i widocznie doszedł do wniosku, że nie muszę bronić w rezerwach. Ponad pół roku to sporo czasu, ale miałem w karierze dłuższe przerwy w grze, tak było ponad dziesięć lat temu, także w Piaście”.

Więcej TUTAJ

***

„Burkhardt: Jagiellonia postawi się Legii”

„PIOTR WOŁOSIK: Chciałbym na chwilkę wrócić do niedzielnego meczu Jagiellonii z Piastem. Po spotkaniu w Gliwicach, żółtą kartkę za sprzeczkę z rywalem zarobił 28–letni napastnik Jagi – Jesus Imaz. No i tym sposobem wykluczył się z bardzo istotnego meczu przeciwko Legii.

MARCIN BURKHARDT (były piłkarz Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok): Zachował się nieodpowiedzialnie, biorąc pod uwagę, że nie jest nastolatkiem, a doświadczonym zawodnikiem.

Panu nigdy nie puściły nerwy po meczu?

Akurat byłem typem piłkarza „mniej przejmującego się”. I są na to dowody (śmiech).

Jakie?

Pamięta pan pewnie, kiedy po przegranym meczu w Łodzi z Widzewem, kibice Jagiellonii mieli mi za złe, że schodząc z boiska uśmiechnąłem się. Wyciągnęli zdjęcie z moim pogodnym wyrazem twarzy i poszła jazda. Tego dnia miałem urodziny. Podszedł „Palmer”, czyli Jarek Bieniuk, od lat mój dobry kolega i złożył życzenia. Uśmiechnąłem się więc. Niestety, u nas po przegranej część kibiców oczekuje, że zawodnik rozpłacze się, a jeszcze lepiej, jeśli poszuka drzewa... Ja uważam, że o niepowodzeniu na boisku jak najszybciej trzeba zapomnieć. Przeanalizować, co było nie tak i myśleć o następnym, a nie beczeć i rozpamiętywać. Punktów nikt nie zwróci. U mnie pomeczowa agresywność nie istniała. Chłodna głowa. Nie rwałem się do dogrywek na pięści. Pacyfista! (śmiech) Imaz był pewnie wściekły z powodu zmarnowanego karnego, lecz jego uczynku to nie usprawiedliwia. Osłabił drużynę”.

Więcej TUTAJ

***

„Historyczna szansa Piasta”

„W przyszłym roku Piast świętować będzie 75 lat. Gliwicki klub jest o trzy lata starszy od Górnika Zabrze, ale przez dekady był w cieniu sąsiada i innych śląskich drużyn. Kiedy Górnik i Ruch Chorzów wygrywali seryjnie tytuły mistrzowskie, Piast grał w niższych ligach. Dopiero w 2008 roku awansował do ekstraklasy, a trzy lata temu walczył o złoto. W sezonie 2015/16 o mistrzostwie decydowała ostatnia kolejka. Ślązacy zajmowali drugie miejsce w tabeli za Legią. Obie drużyny miały tyle samo punktów, ale w lepszej sytuacji byli legioniści, ze względu na to, że w sezonie regularnym zdobyli więcej punktów”. 

Więcej TUTAJ

***

„Legia nie jest już zależna tylko od siebie. Musi wygrywać i liczyć na Pogoń”

„W meczu o przedłużenie nadziei na czwarte z rzędu mistrzostwo Polski piłkarze Legii będą musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Andre Martinsa. Portugalczyk nie zagra do końca sezonu, więc w meczu przeciwko walczącej o czwarte miejsce i start w eliminacjach Ligi Europy Jagiellonii parę środkowych pomocników stworzą w Białymstoku Cafu i Domagoj Antolić. Pozostali zawodnicy pozostają do dyspozycji trenera Aleksandara Vukovicia. W Legii panuje niewesoły, żeby nie napisać podły nastrój. W dwóch ostatnich meczach obrońca tytułu stracił pięć punktów (0:1 z Piastem oraz 1:1 z Pogonią) i nie jest już liderem. Teraz musi liczyć na potknięcie zespołu z Gliwic oraz wygrać w środę z Jagiellonią i w niedzielę z Zagłębiem”.

Więcej TUTAJ

***

„Siplak liczy na powołanie do kadry”

„Po niedzielnym meczu z Pogonią (godz. 18) piłkarze Cracovii rozjadą się na długie, blisko miesięczne urlopy. Nie dotyczy to jednak wszystkich, bo niektórzy udadzą się jeszcze na czerwcowe zgrupowania reprezentacji. Do tego grona bardzo chciałby należeć Michal Siplak, który w marcu po raz pierwszy został powołany do słowackiej kadry, jednak debiutu na razie się nie doczekał. Teraz wolałby mieć krótszy odpoczynek między sezonami, ale wreszcie wystąpić w barwach narodowych. – Dlatego urlopu jeszcze nie planowałem. Ciągle mam w głowie, że chciałbym być powołany. Nominacje zostaną wysłane pod koniec miesiąca. Tym bardziej warto się pokazać w ostatnich kolejkach sezonu. Gol trafił mi się w dobrym momencie – nie ukrywa”.

Więcej TUTAJ

***

„Powrót Gytkjaera odmieni Lecha?”

„Dariusz Żuraw objął drużynę pod koniec marca i jedną z pierwszych deklaracji było postawienie na odważniejszą grę do przodu. Tego domagały się władze klubu oraz przede wszystkim kibice Kolejorza, bo pod koniec kadencji Adama Nawałki zespół grał zbyt zachowawczo, a w ofensywie był bezbarwny. W ostatnim meczu pod wodzą byłego selekcjonera lechici nie oddali ani jednego celnego strzału i zadaniem Żurawia miało być niepowtórzenie tego mało chwalebnego wyczynu. Do tej pory, poza meczem w Gdańsku ze świetnie broniącą się Lechią, ta sztuka się poznaniakom udawała, a pozytywne przebłyski w grze ofensywnej były zauważalne”. 

Więcej TUTAJ

***

„Jagiełło żegna się z Lubinem”

„Na pewno łezka się w oku zakręci. W Zagłębiu spędziłem kawałek życia, w nim zostałem piłkarzem, zasłużyłem na grę w ekstraklasie, w młodzieżowej reprezentacji Polski i doczekałem się transferu do ligi włoskiej. Będę miał co wspominać – mówi nam Filip Jagiełło. 

W tym samym czasie z ekstraklasą żegnają się inni utalentowani piłkarze, którzy również przenoszą się do Italii na mocy kontraktów podpisanych już zimą – Sebastian Walukiewicz z Pogoni i Szymon Żurkowski z Górnika – ale przypadek Jagiełły jest szczególny. To piłkarz związany z Miedziowymi od dziecka, nigdy nie zagrał w innym klubie. – W 2007 roku jeszcze na starym stadionie Zagłębia podawałem piłki w meczach drużyny, która została mistrzem Polski – przyznaje Jagiełło”. 

Więcej TUTAJ

***

„Stałe fragmenty gry przestały działać w Lechii”

„To była mocna broń Lechii. Jej kapitan Flavio Paixao zdobył w ten sposób aż dziesięć bramek, środkowi obrońcy Michał Nalepa i Błażej Augustyn po dwie. Łącznie aż 20 z 51 goli piłkarze Piotra Stokowca strzelili z rzutów  lub po rzutach wolnych, rożnych, karnych. Ostatnio w tym elemencie gry zawodzą, tak było choćby w zremisowanym w niedzielę spotkaniu z Zagłębiem Lubin (1:1). – Mieliśmy ich dużo, liczyliśmy, że któryś, ćwiczony, przygotowany, przyniesie nam bramkę – narzekał drugi trener Lechii Łukasz Smolarow”.

Więcej TUTAJ

***

„Pogoń obiecuje walkę z Piastem”

„Koparki burzą betonowe trybuny. Robotnicy demontują dach nad zamkniętym sektorem. Stadion imienia Floriana Krygiera w Szczecinie coraz mniej przypomina obiekt piłkarski, a to właśnie tam zostanie rozegrany mecz, który może rozstrzygnąć o mistrzostwie Polski. Jeśli Pogoń nie zatrzyma dzisiaj Piasta, ekipie z Gliwic tylko katastrofa mogłaby odebrać pierwszy tytuł w historii. Tylko czy Portowcy są w stanie postawić się liderowi ekstraklasy?”.

Więcej TUTAJ

***

„Małomówny atleta z Bremy”

„Do obecności w kadrze Jacka Magiery pięciu zawodników występujących w klubach niemieckich kibice zdążyli się już przyzwyczaić, ale w ostatniej chwili pojawił się szósty – Maik Nawrocki, 18-letni środkowy obrońca Werderu Brema. – Chwilę trwało, zanim do syna to wszystko dotarło – mówi „PS” Leszek Nawrocki, ojciec Maika. Dla uważnie śledzących juniorskie reprezentacje Polski nazwisko zawodnika Werderu nie brzmi obco. Nawrocki dostał pierwsze powołanie na zgrupowanie kadry U-15 w styczniu 2016 roku i szybko stał się filarem swojego rocznika. W tym sezonie grał z o rok starszymi zawodnikami w reprezentacji U-19 prowadzonej przez Dariusza Gęsiora”.

Więcej TUTAJ

***

„Bugajski: Co boli Waldemara Fornalika?”

„Niektórzy dziennikarze – w trudnej do porzucenia formie wielkopańskiego gestu – zauważają jego trenerskie zalety, protekcjonalnie odnotowując, że na selekcjonera się nie nadawał, ale w klubie, szczególnie tak niedużym jak Piast, może być całkiem skuteczny i pożyteczny. Trochę zdążyłem poznać trenera Fornalika przez ostatnich kilkanaście lat i mam podejrzenie graniczące z pewnością, co sobie teraz myśli o tych wszystkich łaskawych pochwałach”.

Więcej TUTAJ

***

„Cały Piast murem za Waldkiem stoi”

„OLKOWICZ:  Wybór na trenera sezonu rozstrzygnie się między Waldemarem Fornalikiem i Piotrem Stokowcem, nikt co do tego chyba nie ma wątpliwości. A jego wyniki w dużej mierze będę zależeć od finiszu.

WOŁOSIK:  Piast prowadzony przez Fornalika wrzucił piąty bieg już na początku wiosennej rundy. I, choć mało kto przypuszczał, że wytrzyma do końca, to jednak na dwie kolejki przed końcem rozgrywek gliwiczanie przewodzą ligowej ferajnie i losy tytułu mają w swoich rękach. Ciekawe zdanie ma na ten temat Mariusz Piekarski, którego za znajomość piłki i jej realiów bardzo cenię. Otóż „Piekario” napisał na Twitterze: „Przed miesiącem powiedziałem że Lechia wygra max dwa mecze w grupie mistrzowskiej teraz mówię że Piast nie wygra żadnego w ostatnich dwóch”. 

Więcej TUTAJ

***

„Zaranek: Półfinały Ligi Mistrzów jak wyciąganie krótszej słomki”

„Każdy, kto pracuje w gazecie pod presją czasu, z wiszącym mu nad głową nieprzekraczalnym terminem (zwanym od niedawna w anglopolskim – dedlajnem, a u nas robotą na gwizdek), wie, jakie to trudne. I nawet nie chodzi o stres, nerwy, brak marginesu na błąd, odporność na mobilizujące okrzyki (wiadomo – poganianie spowalnia!) i trudny do wytłumaczenia narastający z obrotem wskazówek zegara niepokój, że nawet jeśli się zdąży, to nagle nawali technika – zawiesi się komputer, nastąpi awaria dostawy prądu, zepsuje się telewizor. Równie ważne, jeśli nie najważniejsze, jest przygotowanie sobie różnych wariantów, bo przecież nigdy nie wiadomo, jak zakończy się to, co właśnie oglądamy i na bieżąco opisujemy. Czasu nie będzie, bo kilka minut po zakończeniu meczu wszystko trzeba wrzucić na kolumny, wyrównać, przeżegnać się na wszelki wypadek i puszczać w świat”.

Więcej TUTAJ

***

„Griezmann powiedział dość”

„Gdy przed rokiem Antoine Griezmann odrzucał ofertę Blaugrany, robiąc to za pośrednictwem nakręconego przez firmę Gerarda Pique filmu „La Decision”, w Barcelonie zawrzało. Szefowie mistrzów Hiszpanii o decyzji piłkarza dowiedzieli się z telewizji, choć wcześniej byli przekonani, że nic nie przeszkodzi w sfinalizowaniu transakcji. Katalońskie media informowały o wściekłości prezesa Josepa Marii Bartomeu, jednak najwyraźniej 56-latek nie jest szczególnie pamiętliwym człowiekiem. Skoro opcja sprowadzenia mistrza świata znowu pojawiła się na horyzoncie, jego klub robi wszystko, by z niej skorzystać”.

Więcej TUTAJ

***

„Ten Hag zostaje w Ajaksie”

„Od kiedy Bayern Monachium prowadzony przez Niko Kovača ponosił pierwsze porażki w rundzie jesiennej, zastanawiano się, czy Chorwat jest odpowiednią osobą na ławce trenerskiej. Z biegiem czasu wątpliwości przybywało i gdyby nie słaba dyspozycja w rundzie wiosennej Borussii Dortmund, Bawarczycy straciliby mistrzostwo Niemiec”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Kibice chcą przejąć władzę w Widzewie”

„Dobrze, że stadion Widzewa – w związku z rozpoczynającym się za tydzień mundialem do lat 20 – jest już ogrodzony solidnym płotem i jest ściśle strzeżony. W niedzielę autokar wiozący piłkarzy z meczu w Bełchatowie wjechał za szlaban i stojący za płotem kibice nie mieli do nich dostępu. Zawodnicy oddali im tylko klubowe koszulki i z gołymi torsami weszli do budynku. Porażka oznaczała koniec sezonu dla łodzian i brak realizacji planu na ten sezon. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Widzew przegrał nie tyle z rywalami, co z samym sobą. Zgubiła go nieuzasadniona wiara w dawną potęgę, pycha i brak pokory, samouwielbienie po kolejnych rekordach sprzedaży karnetów, nadmierne hołubienie przez media, a przede wszystkim brak rozeznania i umiejętności poruszania się w piłkarskim świecie przez klubowych działaczy, wśród których było wielu „prezesów”, a mało kto był fachowcem od transferów i działań organizacyjnych”.

Więcej TUTAJ

***

„Ze Szmatułą jak z winem. Im starszy, tym lepszy”

„Gdy tylko tej wiosny była okazja zamienić kilka słów z Jakubem Szmatułą, za każdym razem ten doświadczony bramkarz powtarzał: „Spokojnie czekam, jeszcze przyjdzie na mnie moment”. Ale Frantiszek Plach bronił rewelacyjnie i każdy rozumiał, że zmiana bramkarza nie jest Piastowi potrzebna. Piłkarski los bywa jednak przewrotny i na najważniejsze mecze tego sezonu wskazał zmiennika Słowaka. Szmatuła – tak, jak przewidywał – dostał więc szansę, którą wykorzystał, a jego występ w końcówce meczu z Jagiellonią Białystok, przejdzie do historii”.

Więcej TUTAJ

***

„W Katowicach czekają na finał sezonu”

„Przypomnijmy, że matematyka jest prosta: jakakolwiek zdobycz w sobotnim spotkaniu z Bytovią zagwarantuje GieKSie utrzymanie. W przypadku porażki, katowiczanie zakończą jednak sezon w strefie spadkowej a nad „kreską” znajdą się albo bytowianie, albo – w razie wygranej w Częstochowie – Wigry Suwałki. Ostatni tak ważny mecz GKS rozgrywał 10 lat temu. W ostatniej kolejce sezonu, podczas derbów w Jastrzębiu, ważyło się to, który z GKS-ów utrzyma się na zapleczu ekstraklasy, a który zagra w barażu ze Startem Otwock. Katowiczanie urwali się ze stryczka, zwyciężając 1:0 po golu strzelonym w pierwszych minutach przez Grażvydasa Mikulenasa. Co zrobić, by i teraz finał był szczęśliwy? Przy Bukowej nie zamierzają cudować, ogłaszać ciszy medialnych czy zaszywać się na kilkudniowym zgrupowaniu w hotelu”.

Więcej TUTAJ

***

„Tkocz: Od dziecka uczono mnie gry do końca”

„ROW wciąż liczy się w II-ligowej walce o utrzymanie. W wygranych 4:2 derbach z Rozwojem Katowice zaimponowaliście wiarą i podejściem. Naprawdę nie było w was zwątpienia?

Robert TKOCZ: – Gdy do końca sezonu pozostawały cztery kolejki, a my jechaliśmy do Grudziądza, przeliczyliśmy, że musimy zrobić 9-10 punktów. Na razie mamy 6. Jeśli zdobędziemy 9, to będziemy mogli spojrzeć, czym odpowiedzieli rywale. Będzie trudno, ale sport polega na tym, że zawsze gra się do końca. Tak mnie uczono od dziecka.

Tydzień po ostatniej domowej porażce, z Olimpią Elbląg, musiał być bardzo trudny…

Robert TKOCZ: – Tamta porażka była niczym gwóźdź do trumny. Prowadziliśmy do przerwy 1:0. Nie powiem, że mieliśmy jakieś supersytuacje, ale mogliśmy podwyższyć na 2:0. W drugiej połowie Elbląg zagrał jednak świetnie i wygrał z nami 2:1. Wszyscy byli podłamani, tabela wskazywała, że nie ma już szans na uniknięcie spadku. Powiedzieliśmy sobie jednak, że gramy do końca, bo różne rzeczy w piłce się dzieją. Czasem jest tak, że jest już po sezonie i nagle ktoś nie dostaje licencji, ktoś inny się wycofuje… Samo życie, tak w przeszłości się zdarzało. Warto zatem walczyć do końca o jak najwyższe miejsce. Na tym to polega. Każdy sportowiec, niezależnie od dyscypliny, powinien mieć takie podejście”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Mistrzostwo Piasta jedną z największych sensacji w historii”

„30 lipca 2018 r. w drugiej kolejce tego sezonu Piast odwiedził Szczecin i wygrał z Pogonią 2:0 po golach Joela Valencii i Mateusza Maka. Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, w jak fantastyczną drogę ruszyła skromna drużyna Waldemara Fornalika. Były selekcjoner reprezentacji zapisał się w zbiorowej pamięci klapą w eliminacjach mistrzostw świata w Brazylii. Polska zajęła czwarte miejsce w grupie przegrywając z Anglią, Czarnogórą, Ukrainą, wyprzedzając jedynie słabiutką Mołdawię.

Odarty ze złudzeń wielkiej piłki Fornalik wrócił do Chorzowa. Z Ruchem odnosił największe sukcesy: wicemistrzostwo kraju w 2012 roku i finał Pucharu Polski. Ale powrót do domu był kolejną surową lekcją pokory – trener został zwolniony, gdy drużyna spadła na 14. miejsce w ligowej tabeli. I zakończyła sezon spadkiem z ekstraklasy”.

Więcej TUTAJ

***

„Boniek: Brak awansu Widzewa nie było sztuką, a arcydziełem”

„Jarosław Bińczyk: Boli pana serce, gdy widzi pan, co zrobił Widzew w tym sezonie?

Zbigniew Boniek: Serce może nie boli, ale gdy widzę, co zrobił w tym sezonie Widzew, jest mi bardzo przykro. To coś niepowtarzalnego, co nawet nie było sztuką, ale arcydziełem... Tego teoretycznie nie można było zepsuć, a jednak się udało. Najgorsze jest, że nie ma żadnego wytłumaczenia, usprawiedliwienia. Zrobiono tysiące błędów i to one zdecydowały, że Widzew nie wszedł do pierwszej ligi. Życie się jednak nie kończy, trzeba wyciągnąć wnioski i dalej grać. Tym bardziej gdy można liczyć na takich kibiców, jakich ma Widzew”.

Więcej TUTAJ

***

„Real czeka na Hazarda”

„100 mln euro to raczej niezbyt wygórowana cena za jednego z najlepszych piłkarzy mundialu w Rosji, zwłaszcza w porównaniu z Neymarem, za którego PSG zapłaciło Barcelonie 222 mln. 28-letni Hazard po siedmiu latach spędzonych na Stamford Bridge spełni swoje dziecięce marzenie o Realu. Pożegna się z Chelsea meczem z Arsenalem w finale Ligi Europy.

Real zdążył wydać już 50 mln euro na brazylijskiego stopera FC Porto Édera Militao, ale Hazard to pierwszy wielki transfer Królewskich na następny sezon. Belg zdobył dla Chelsea ponad 100 goli, jest jedną z największych gwiazd piłki. Wiadomo, że Real poluje również na inne”. 

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Poważna kontuzja Fornalika”

„Szczęścia nie ukrywał też Waldemar Fornalik, który nagle poczuł ból w łydce. – Coś złego stało się z moją łydką. Możliwe, że ktoś w ferworze walki wszedł we mnie wślizgiem, ale będę to wiedział po analizie VAR - żartował po meczu na konferencji prasowej.

Do śmiechu nie było mu, gdy okazało się, że uraz jest całkiem poważny. W rozmowie ze Sport.pl, były selekcjoner reprezentacji Polski przyznał, że rozerwał mięsień brzuchaty łydki na długości dwunastu centymetrów. Teoretycznie zmusiłoby go to do przerwy przez okres od 4 do 6 tygodni”.

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„Fornalik mógł być selekcjonerem na lata”

„Jeśli Piast wygra dwa ostatnie mecze, sięgnie po złoto! Kapitan Gerard Badia (30 l.) przekonuje, że Piastowi kibicuje cała Polska poza fanami Legii. Najmocniej jednak kciuki trzymają na Górnym Śląsku. Ostatni tytuł drużyna z tego regionu zdobyła w 1989 roku. Po złoto sięgnął Ruch w składzie z Fornalikiem. - Już trzy dekady Górny Śląsk czeka na mistrza. Po 1989 roku kluby w regionie przestało wspierać górnictwo, hutnictwo i skończyły się złote lata. A Waldek po raz kolejny pokazuje, że jest świetnym fachowcem”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się