var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: qpr.co.uk

Paweł Wszołek odchodzi z QPR. Angielski klub musi zacisnąć pasa

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-05-15 14:36:22

Trzyletnia przygoda Pawła Wszołka z Queens Park Rangers dobiegła końca. Londyńskiego klubu po prostu już dłużej nie stać na utrzymywanie swoich najdroższych zawodników, stąd decyzja o nieprzedłużaniu kontraktów. I choć wielu kibicom ta decyzja nie przypadła do gustu, to była ona konieczna.

Ogromna kara finansowa

Queens Park Rangers już od dłuższego czasu mierzy się ze sporymi kłopotami finansowymi. W latach 2011-2015, kiedy londyński klub dwukrotnie awansował do Premier League, właściciel Tony Fernandes nie oszczędzał pieniędzy i zrobił wszystko, żeby tylko jego zespół zdołał utrzymać się w elicie. Budżet placowy w krótkim czasie dwukrotnie zwiększył swoją objętość, a do klubu zaczęły przychodzić coraz głośniejsze nazwiska, ale i to nie pomogło, żeby na dłużej zagościć w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Po spadku do Championship w 2013 roku QPR postanowiło nie rezygnować ze swoich kluczowych graczy, którzy zarabiali ogromne pieniądze jak na standardy zaplecza Premier League, ale było to konieczne, żeby błyskawicznie wrócić do elity. I choć plan się powiódł, to londyńczycy ponownie zderzyli się z ziemią i zaledwie rok po awansie spadli z powrotem do Championship. To był właśnie początek kłopotów zespołu z Loftus Road, który od tego czasu już nie mógł sobie pozwolić na ściąganie głośnych nazwisk.

Raporty finansowe z tamtego okresu są niejednoznaczne, ale spekuluje się, że dług Tony’ego Fernandesa wynosił wówczas 200 milionów funtów, a sam klub stracił na tym około 135 milionów. Kwestią czasu była tylko interwencja Financial Fair Play. Przed startem tego sezonu na QPR została nałożona kara w wysokości 17 milionów funtów, do tego doszły 3 miliony kosztów sądowych, a malezyjski właściciel musiał zwrócić 22 miliony długu. Łączna kwota wyniosła 42 miliony funtów – to był ogromny cios w londyński zespół.


Czas na zaciśnięcie pasa

Po interwencji Financial Fair Play Tony Fernandes zdecydował się, że zrezygnuje z funkcji prezesa angielskiego klubu. Choć zarzekał się, że klub ustabilizował swoją sytuację, to wcale na to nie wygląda.

- To dobry czas na zmianę, ponieważ klub jest teraz w stabilnej pozycji i daje to nowemu prezesowi fundamenty do zbudowania mocnego zespołu – mówił Tony Fernandes po rezygnacji ze stanowiska. – Najwyższy czas, żeby klub postawił na prezesa, który mieszka w Londynie. To było dla mnie ważne, żeby zwolnić stanowisko dopiero po uporaniu się z przepisami finansowego fair play. Wciąż pozostanę udziałowcem i współwłaścicielem i zrobię wszystko, żeby klub wrócił na swoje właściwe miejsce.

Mimo to, QPR już od dłuższego czasu unika gotówkowych transferów i stara się szukać okazji wśród zawodników bez kontraktów. I nie jest to dobra wiadomość dla wielu graczy londyńskiego klubu, ponieważ ten już zaczął usuwać z listy płac tych, którzy zarabiają najwięcej. Queens Park Rangers wczoraj poinformowało na swojej oficjalnej stronie, że nie przedłuży wygasających kontraktów z pięciu zawodnikami, w tym z Pawłem Wszołkiem, który od trzech lat reprezentował barwy „The Hoops”.

Oprócz Polaka z klubem pożegnają się również Alex Baptiste, Jake Bidwell, Jordan Cousins i Joel Lynch.

 

 

Kibice źli na odejście Wszołka

Wczorajsza informacja bardzo rozzłościła kibiców QPR. Wszołek był w tym sezonie wyróżniającym się graczem swojego zespołu i był jednym z nielicznych, do którego nie można było mieć żadnych pretensji za swoją grę. W 38 meczach strzelił 4 bramki i zaliczył 4 asysty, ale nie zawsze grał jako ten, który miał kreować swojej drużynie sytuacje.

Polski skrzydłowy musiał jednak odejść, ponieważ klubu już zwyczajnie nie było stać na to, żeby opłacać jego pensję, a obniżenie jej nie wchodziło w grę. I zanosiło się na to już podczas ostatniej kolejki, kiedy menedżer Mark Warburton nie powołał go nawet do kadry na mecz z Sheffield Wednesday. Zagrali tylko ci, wokół których miał być budowany zespół na kolejne sezony.

 

 

Nie wszyscy kibice QPR zareagowali jednak tak chłodno jak cytowany wyżej Matthew Crockett, który zrozumiał, że był to konieczny ruch do ustabilizowania sytuacji finansowej. Większość reagowała wulgaryzmami, rozczarowaniem i żalem, padły ostre słowa w stronę zarządu, a niektórzy nawet wprost pisali, że ludzie w klubie powariowali.

 

 

Co dalej?

Wszołek cieszył się dużym szacunkiem wśród kibiców „The Hoops”, którzy zdrobniale nazywali go „Pav”. Wychowanek Wisły Tczew zawsze dawał z siebie wszystko i to właśnie z tej strony został zapamiętany przez fanów. Nigdy nie narzekał, zawsze grał na takiej pozycji, na której wystawiał go trener, nawet jeżeli nie do końca mu ona odpowiadała.

O dostępności Wszołka na rynku transferowym wypowiadali się już kibice innych angielskich klubów, którzy z chęcią zobaczyliby Polaka w swoich zespołach. I nic dziwnego, w końcu jest już sprawdzony przez ligę i z pewnością odnalazłby się w innych drużynach z Championship. Jak na razie jeszcze nie wiadomo jaki kierunek preferuje sam Wszołek, ponieważ zainteresowanie wyrażają zapewne także kluby z polskiej ekstraklasy, ale wątpliwe jest to, żeby już teraz zdecydował się na powrót do Ekstraklasy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się