var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: atalanta.it

Kalkulatory rozgrzane do czerwoności, a więc Serie A na finiszu!

Autor: Marcin Długosz
2019-05-15 17:31:49

Gdyby wszystkie mecze miały taką wagę jak te w ostatnich kolejkach, decydujących o sezonach mnóstwa klubów, kardiolodzy prawdopodobnie nie wyrabialiby się z robotą. Taki stan nie trwa jednak cały czas, dlatego z tym większymi emocjami możemy oglądać, jak z ogromną presją poradzą sobie na finiszu rozgrywek 2018/2019 zespoły Serie A. Choć najważniejsze rozstrzygnięcie już zapadło i Juventus zdobył mistrzostwo w cuglach, to wciąż nie wiemy komu Liga Mistrzów, komu Liga Europy, a komu Serie B.

Obecny układ klasyfikacji jest wręcz wymarzony dla ludzi, którzy pasjonują się wszelkiego rodzaju wyliczeniami i kalkulacjami. Na dwie kolejki przed końcem wciąż bowiem los wielu ekip jest nieznany. Niektóre z nich są zależne wyłącznie od siebie, inne muszą polegać także na rywalach.

 

 

 


Liga Mistrzów

Wiemy już, że ligę włoską w najważniejszych rozgrywkach na Starym Kontynencie będą reprezentowali mistrz z Turynu oraz wicemistrz z Neapolu. Kto jednak ponadto? Chrapkę na dwa pozostałe miejsca ma aż pięć drużyn: Inter, Atalanta, Milan, Roma oraz Torino. Dokładnie tak samo jak kolejność wymienionych zespołów można rozłożyć szanse na finiszowanie w pierwszej czwórce – od największych do najmniejszych.

Nerazzurri przed sezonem byli wskazywani nawet wśród klubów, które będą w stanie przez dłuższy czas uprzykrzać życie Juventusowi na samym szczycie. Tak się jednak nie stało, a szereg słabszych wyników w rundzie rewanżowej sprawia, że na obecnym etapie rozgrywek podopieczni Luciano Spallettiego nie są jeszcze pewnie miejsca w TOP4.

Aby je potwierdzić wystarczy im wygrana w jednej z dwóch ostatnich potyczek – na wyjeździe z Napoli lub u siebie z Empoli. I choć nikt obecnie nie przewiduje, że Inter wypadnie ze strefy oznaczającej awans do LM, to o potwierdzenie swojej obecności w tym gronie wcale nie będzie łatwo. Pojedynek pod Wezuwiuszem to zawsze ogromne wyzwanie, niezależnie od pewnej sytuacji ekipy z południa w tabeli, natomiast Toskańczycy mogą w ostatniej kolejce bronić na San Siro swojego miejsca w Serie A, co rozumie się samo przez siebie – walczyliby jak lwy.

Większość postronnych kibiców chciałoby ujrzeć w Champions League Atalantę. Byłby to powiew świeżości i zwieńczenie kapitalnej pracy Gian Piero Gasperiniego, który w 2016 roku objął klub tułający się po niskich rejonach tabeli, a teraz jest postrachem wszystkich, także dużo możniejszych. Zespół z Bergamo potrzebuje czterech punktów, a przed nim wyjazdowe starcie z Juventusem i domowe z Sassuolo (choć de facto… wyjazdowe, bo z racji remontu swojego stadionu Atalanta rozgrywa spotkania jako gospodarz w Reggio Emilia).

Z potyczką drużyny Gasperiniego na terenie mistrzów Włoch wiążą się nadzieje dwóch kolejnych ekip – Milanu i Romy. W tych klubach wierzą w głód bramkowy Cristiano Ronaldo i zamierzają być gotowi wykorzystać jakiekolwiek potknięcie Atalanty. Zwłaszcza, że terminarz ku temu sprzyjający: Rossoneri podejmą Frosinone i zmierzą się w delegacji ze SPAL, zaś Giallorossi najpierw powalczą na terenie Sassuolo, a na koniec z Parmą u siebie.

 

 

 

W tej dwójce w znaczenie lepszej sytuacji są jednak mediolańczycy. Mają bowiem lepszy bilans bezpośrednich meczów zarówno od rzymian, jak i od Atalanty, co może okazać się zbawienne. Co więcej, dwumecz Romy i zespołu z Bergamo wypada na remis, a więc jakby zrównały się punktami we dwójkę, decydowałby bilans bramkowy. +29 do +17 na korzyść Lombardczyków…

Grono mające większe lub mniejsze szanse na awans do Ligi Mistrzów zamyka rozgrywające rewelacyjny sezon Torino. Byki są jednak z tyłu i tracą 6 punktów do Interu, 5 do Atalanty oraz po 2 do Milanu i Romy. Ich promocja do Champions League wiązałaby się nie tylko z kompletem punktów w starciach z Empoli i Lazio, ale i totalną katastrofą przynajmniej trzech z wymienionych czterech konkurentów.


Liga Europy

Cóż – wychodzi na to, że w tym sezonie zameldowanie się w tych rozgrywkach naprawdę będzie stanowiło pocieszenie i to marnej jakości. Włosi dysponują dwoma miejscami bezpośrednio w fazie grupowej oraz jednym w eliminacjach. Dużo rozjaśni nam środowy finał Pucharu Włoch pomiędzy Lazio a Atalantą. Rzymianie znajdują się obecnie poza pierwszą siódemką, zatem jeśli wygrają Coppa Italia i pozostaną na ósmej lokacie w lidze, to grupę da piąta pozycja, a eliminacje – szósta. W przypadku triumfu ekipy z Bergamo bądź dostania się Biancocelestich do TOP6 przy ich triumfie, to klub z siódmej lokaty wystartuje w eliminacjach.

 

 

 

Nie ma co ukrywać, że z ewentualnego awansu do Ligi Europy będą mogli ucieszyć się tylko w Torino. Ten zespół celował bowiem w promocję właśnie do tych rozgrywek, a że rozbudził nieco marzenia swoich fanów kręceniem się w pobliżu TOP4, to inna sprawa. Dwa kolejne włoskie miejsca w LE zostaną przydzielone drużynom, które bardzo chciały awansować do LM, ale im się nie udało – rozczarowanie będzie spore.

Tym bardziej, że do końca sezonu jeszcze tylko dwie kolejki, a z myślą o braku Champions League może oswajać się tylko Lazio…


Serie B

Chievo i Frosinone wyzionęły ducha już dawno. Kto do nich dołączy? Wskazać nie sposób, bo trzecim miejscem spadkowym na chwilę obecną jest zagrożonych aż siedem zespołów! Zajmują one lokaty 12-18.

Najtrudniej będzie oczywiście Empoli, które znajduje się o punkt za Genoą, a dodatkowo ma trudne starcia z Torino u siebie oraz na wyjeździe z Interem. Bardzo niespodziewanie do końca spokoju nie mają w Genoi i Parmie, a wręcz niedowierzanie budzi fakt, że na obecnym etapie sezonu formalności musi dopełnić jeszcze Fiorentina.

Florentczycy nie mogą spać spokojnie. Przechodzą gigantyczny kryzys, od lutego nie wygrali ani jednego spotkania, a teraz zmierzą się jeszcze na wyjeździe z Parmą i u siebie z Genoą. Można więc to traktować jako bezpośrednie starcia o utrzymanie. Komplet porażek i świetna forma Empoli oraz Udinese oznaczałoby Serie B. Niemożliwe? Kto wie…

 

 

 

W gronie walczącym o pozostanie w Serie A nie wspomnieliśmy jeszcze o Bolognii. Ekipa ta pod wodzą Sinisy Mihajlovicia spisuje się jednak bardzo dobrze i choć ma przed sobą trudny wyjazd na Lazio i starcie u siebie z Napoli, to jej raczej nic złego nie grozi. Podobnie jak i Cagliari.


Czas rozstrzygnięć

W wielu włoskich klubach nikt nie śpi teraz spokojnie. W przeciągu niecałych dwóch tygodni zadecyduje się, kto otworzy sobie furtkę do finansowego raju Ligi Mistrzów, a kto będzie musiał zadowolić się pucharem pocieszenia – Ligą Europy.

W kwestii walki o utrzymanie również wiadomo tyle, że… nic nie wiadomo. Żadna z ekip zagrożonych spadkiem nie dopuszcza do siebie myśli, że może trafić właśnie na nią. A na kogoś będzie musiało…

Kilkanaście dni, dwie kolejki, dwadzieścia meczów. I poznamy wszystko!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się