var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Cezary Koluch

Legia w Białymstoku jeszcze bardziej się pogrążyła. Samobój Wieteski załatwił stołecznych. Jagiellonia - Legia 1:0

Autor: Bartosz Adamski
2019-05-15 23:54:20

Najprawdopodobniej Legia Warszawa porażką w Białymstoku pogrążyła się w walce o mistrzostwo Polski. Piast zremisował w Szczecinie, więc teoretycznie podopieczni Aleksandara Vukovicia mogli mieć wszystko w swoich rękach. Trzeba było jednak wygrać z Jagiellonią Białystok, a to okazało się ponad siły obecnych mistrzów Polski. Ba, nie potrafili oni zremisować. Sprawa mistrzowskiego tytułu rozstrzygnie się w niedzielę, ale szanse, że trofeum zostanie przy Łazienkowskiej są już naprawdę niewielkie.

Przyznamy szczerze, że gdy zobaczyliśmy skład Legii Warszawa na to spotkanie byliśmy trochę zdumieni. Trener Aleksandar Vuković na mecz, który musiał wygrać, postanowił nie desygnować od pierwszej minuty żadnego nominalnego napastnika. Na szpicy wystąpił Kasper Hamalainen, zmiana była także w bramce, na środku obrony również.

I to właśnie ta ostatnia roszada okazała się najbardziej dotkliwą w tym spotkaniu. Przesądziła o losach meczu, ale w sposób, jakiego na pewno nie chciał serbski szkoleniowiec. Mateusz Wieteska popełnił bowiem kuriozalny błąd. W przerwie tłumaczył, że dopiero w ostatniej chwili usłyszał Radosława Majeckiego i nie zdążył już cofnąć nóg. Wyszedł z tego naprawdę piękny samobój, który śmiało mógłby kandydować do miana trafienia kolejki.

 

 

 

To była akcja, która bez wątpienia zaważyła na losach spotkania. Legia w pierwszej połowie grała całkiem nieźle, ale nie potrafiła wykorzystać swoich sytuacji, również dlatego, że gospodarze mieli w bramce bardzo dysponowanego Grzegorza Sandomierskiego. Z dystansu strzelał Dominik Nagy, Sandomierski obronił. Za chwilę huknął Paweł Stolarski, Sandomierski przeniósł nad poprzeczką.

Jagiellonia z kolei tym golem ustawiła sobie mecz, choć miała okazję prowadzić nawet kilkanaście minut wcześniej, ale wolej Ivana Runje odbił Majecki. Białostoczanie mogli spokojnie czekać na kontry i jedna taka nadeszła pod koniec pierwszej połowy. Andrej Kadlec zagrał trochę na uwolnienie długim podaniem, a Patryk Klimala ścigał się z Marko Vesoviciem, wpadł przed Czarnogórca, ale ciągle był naciskany. Oddał strzał po krótkim słupku, lecz golkiper Legii zostawił nogę i odbił piłkę na rzut rożny.

Trener Vuković w przerwie nie dokonał zmian, ale zdecydował się na nią tuż po wznowieniu gry, gdy posłał na boisko Carlitosa. Hiszpan był aktywny, ale najlepszą okazję do strzelenia gola miał Nagy. Legioniści wyszli dwóch na jednego, jednak Węgier postanowił sam kończyć akcję zamiast podawać Sebastianowi Szymańskiemu i uderzył w Sandomierskiego, który wyczekał go do samego strzału.

Za chwilę na tę sytuację odpowiedziała "Jaga" - potężnie w poprzeczkę uderzył Klimala. Ale w zasadzie był to jedyny groźny moment pod bramką Majeckiego, bo podopieczni Ireneusza Mamrota bronili przede wszystkim korzystnego wyniku.

Próbował coś wskórać Carlitos, zrehabilitować chciał się Wieteska, ale w obu przypadkach bramkarz Jagiellonii pozostawał niewzruszony. Swoją drogą, 22-latek za wszelką cenę chciał odkupić swoje winy, a gdyby przy główce zostawił piłkę Hiszpanowi, ten mógłby mieć lepszą sytuację.

Niemniej jednak gospodarze dali radę dowieźć to jednobramkowe prowadzenie do końca, dzięki czemu liczą się dalej w grze o europejskie puchary, choć dostać się do nich będzie bardzo trudno, bo Cracovia wygrała i ostatni mecz ma u siebie, podczas gdy gracze Mamrota jadą do Gdańska.

A Legia kwestię obrony mistrzowskiego tytułu skomplikowała sobie do maksimum. Musi wygrać z Zagłębiem Lubin i liczyć na potknięcie Piasta z Lechem. W pierwszy scenariusz jesteśmy skłonni uwierzyć, w drugi już mniej. Pozytywną informacją dla warszawian jest na pewno ta, że mimo porażki w Białymstoku wciąż mają szansę, dlatego przez kilka dni mogą żyć nadzieją i wierzyć w cud.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 1:0 (1:0)
1:0 - Wieteska 28' sam, asysta Poletanović

Jak padła bramka:
1:0 - Poletanović dośrodkował w pole karne, a tam lot piłki przed Majeckim przeciął Wieteska i skierował ją do własnej bramki.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się