var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Udanych ruchów było niewiele. TOP 10 najlepszych zimowych transferów w Ekstraklasie według 2x45

Autor: Bartek Adamski
2019-05-23 13:15:17

Normalnie przy tworzeniu tego typu rankingów wybieramy co najmniej piętnastu zawodników, ale uwierzcie nam, że nawet co do poniższej dziesiątki nie jesteśmy w pełni przekonani. Za nami bowiem bardzo słabe okienko, prawdopodobnie najsłabsze od kiedy tworzymy tego typu rankingi. Kilka perełek się znalazło, ale generalnie znacznie bardziej bogate będzie zestawienie nietrafionych zimowych ruchów transferowych. A tymczasem do najlepszych transferów musieliśmy wybrać nawet graczy, którzy ledwie przekroczyli u nas notę wyjściową.

10. Lukas Hrosso (Zagłębie Sosnowiec)

Zastanawialiśmy się, czy wyróżnić Hrosso, czy Chudego z Górnika, ale ostatecznie wybór padł na golkipera Zagłębia Sosnowiec. Po części z uwagi na minimalną przewagę w średniej naszych ocen - 2,54 do 2,53, a po części z uwagi na to, że miał znacznie więcej okazji do wykazania się. W dwunastu meczach na jego bramkę oddano 66 strzałów, podczas gdy Chudy musiał interweniować 63 razy w 17 meczach (dane za ekstrastats.pl). Hrosso bronił na blisko siedemdziesięcioprocentowej skuteczności - jak na bramkarza, który występował w zespole z najgorszą defensywą w lidze to po prostu bardzo przyzwoity wynik. Jest w zasadzie jedynym zagranicznym transferem Zagłębia w zimowym okienku, który jakoś się obronił. Hrosso prezentował się po prostu solidnie, bez większych wpadek, raz udało mu się nawet trafić u nas do jedenastki kolejki. Nic dziwnego, że już podpisał umowę z Cracovią.

***

9. Joan Roman (Miedź Legnica)

Drugi i ostatni w tym zestawieniu zawodnik ze spadkowicza. Indywidualnie powrót do Ekstraklasy bez wątpienia mu się udał. Nie zaliczył wprawdzie żadnej asysty, ale strzelił pięć goli. Co jednak ważne, były to istotne trafienia, które w sumie dały Miedzi siedem punktów. Bez tych bramek legniczanie nie mieliby szans na walkę o utrzymanie do ostatniej kolejki. Chętnie oglądalibyśmy go w dalszym ciągu na najwyższym szczeblu. Prawdopodobnie do tego dojdzie, bo choć podpisał zimą umowę z klubem z Legnicy na dwa i pół roku, to zastrzegł sobie w niej klauzulę o automatycznym rozwiązaniu w przypadku spadku. Będzie zatem do pozyskania za darmo.

***

8. Mateusz Matras (Górnik Zabrze)

Ten transfer zimą raczej nikogo nie elektryzował, bo mówiliśmy przecież o zawodniku, który ostatnie półtora roku miał w zasadzie stracone. Nie grał regularnie ani w Lechii Gdańsk, ani w Zagłębiu Lubin. Bardzo Matrasa chciał jednak pozyskać trener Marcin Brosz, z którym współpracował już w Piaście Gliwice, zatem postanowiono go wypożyczyć z Lubina. I okazało się to świetnym posunięciem - już w debiucie 28-letni pomocnik zdobył dwie bramki, dzięki którym Górnik zwyciężył z Wisłą Kraków. Przez całą wiosnę opuścił tylko jedno spotkanie, a gdy wrócił po pauzie... znów wpisał się na listę strzelców. Najprawdopodobniej pozostanie w Zabrzu na kolejny sezon, bo ma zostać wykupiony z Zagłębia.

***

7. Sławomir Peszko (Wisła Kraków)

Jego wypożyczenie do Wisły Kraków budziło spore kontrowersje. Zastanawiano się, po co będącej w sporych kłopotach finansowych "Białej Gwieździe" potrzebny jest akurat Peszko. Potraktowano to jednak jako rozwiązanie krótkoterminowe z powodu problemów kadrowych, a kontrakt 44-krotnego reprezentanta Polski opłacał biznesmen Wojciech Kwiecień. Peszko zaś pod Wawelem po prostu odżył i to na tyle, że zielone światło do jego powrotu do pierwszego zespołu Lechii dał teraz trener Piotr Stokowiec. Trzy gole i cztery asysty w czternastu meczach to naprawdę dobry wynik. Będzie z pewnością w Krakowie mile wspominany.

***

6. Boris Sekulić (Górnik Zabrze)

Ten transfer wyglądał ciekawie już na samym starcie. To uniwersalny obrońca, który może grać z tyłu w zasadzie na każdej pozycji. Wyróżniał się w lidze słowackiej, potem początkowo występował regularnie w CSKA Sofia, ale po przyjściu nowego szkoleniowca został całkowicie odstawiony od składu i wykorzystał to Górnik, decydując się na jego pozyskanie. Trener Marcin Brosz ustawiał Słowaka po prawej stronie, a Sekulić udowodnił, że potrafi nie tylko bronić, ale i grać do przodu. Zanotował trzy asysty, strzelił do tego dwa gole. Kontrakt ma tylko do końca czerwca, ale zawarta jest w nim klauzula przedłużenia i najpewniej zostanie aktywowana.

***

5. Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Pod względem liczby strzelonych goli nikt w tym zestawieniu nie może się z nim równać. 10 bramek w 14 meczach to wynik po prostu imponujący, zwłaszcza że nie mówimy o typowym napastniku. Ale jeśli zagłębimy się bardziej w grę Hiszpana, to dostrzeżemy, że jest po prostu bardzo chimeryczny. Przez cały sezon, włącznie z występami w Wiśle Kraków, zagościł u nas siedem razy w jedenastce kolejki, ale przy tym również pięć razy w antyjedenastce, w tym trzykrotnie, gdy grał już w "Jadze". Na jego niekorzyść w dodatku działa fakt, że zablokował się w najważniejszym momencie sezonu. Najpierw karnego w wykonaniu Hiszpana w doliczonym czasie w Gliwicach obronił Jakub Szmatuła, a w ostatniej kolejce przy wyniku 0:1 w Gdańsku w zupełnie niezrozumiały sposób z jedenastu metrów w zasadzie podał piłkę Kuciakowi. Zawiódł wtedy, gdy był najbardziej potrzebny, dlatego w końcowym rozrachunku wylatuje poza podium.

***

4. Walerian Gwilia (Górnik Zabrze)

Takiego zawodnika po prostu potrzebował Górnik Zabrze. Jesienią Szymon Żurkowski w wielu momentach był przytłoczony brakiem partnera, który zdjąłby z jego barków rolę jedynego lidera. Gdy jednak Gruzin na wiosnę dołączył do ekipy Marcina Brosza, Żurkowski momentalnie odżył. A i sam Gwilia prezentował się bardzo dobrze. Nie przypominamy sobie żadnego słabego spotkania w jego wykonaniu. Był najlepiej ocenianym przez nas zawodnikiem Górnika na przestrzeni całego sezonu. Udanie dyrygował poczynaniami ofensywnymi zabrzan. Temat jego pozostania to teraz najbardziej gorąca sprawa w Zabrzu.

***

3. Vukan Savicević (Wisła Kraków)

Nie umieściliśmy go nawet wśród 20 najciekawszych transferów przed startem ligowej wiosny, bo nieszczególnie na pierwszy rzut oka było się czym ekscytować. Niby jesienią zanotował 16 występów w Slovanie Bratysława, ale jak przeliczymy to sobie na minuty, to zobaczymy, że grywał średnio po pół godziny, zatem bez szału. Także sezon wcześniej wykorzystywany był raczej jako zmiennik niż podstawowy zawodnik. Tymczasem jego pozyskanie okazało się po prostu strzałem w dziesiątkę. Doskonale uzupełniał się z Vullnetem Bashą i wypromował się w Wiśle na tyle, że teraz dostał powołanie do reprezentacji Czarnogóry. Strzelił w lidze dwa ładne gole, zanotował do tego cztery asysty. Przez chwilę był nawet najlepiej ocenianym przez nas zawodnikiem w lidze, choć nigdy w rankingu go nie umieściliśmy, bo nie spełniał limitu wymaganych spotkań.

***

2. Marko Vejinović (Arka Gdynia)

Gdy przychodził do Arki ostatniego dnia okna transferowego słychać było głosy, że to prostu "Pan Piłkarz" i w normalnych warunkach nie byłoby nawet szans ściągnąć do Ekstraklasy. Potrzebował jednak odbudowania po ostatnich dwóch zmarnowanych sezonach przez kontuzje i w naszej lidze powrócił do formy. W każdym razie prezentował się na tyle udanie, że bez wątpienia był jednym z najlepszych zawodników biegających wiosną po naszych boiskach. Walnie przyczynił się do utrzymania gdynian, strzelając 5 goli. Arki na jego utrzymanie na dłuższą metę raczej stać jednak nie będzie, zatem pewnie powróci do AZ Alkmaar. Został zaoferowany Lechowi Poznań, ale ten nie był zainteresowany, więc najpewniej na w Ekstraklasie już go nie zobaczymy. A szkoda, wielka szkoda.

***

1. Jakub Błaszczykowski (Wisła Kraków)

To był po prostu największy hit transferowy ostatnich lat. Bez dwóch zdań zawodnik z najlepszym CV, jaki pojawił się na naszych boiskach w XXI wieku. To ewenement, by na powrót do Polski zdecydował się piłkarz, który grał w finale Ligi Mistrzów i był gwiazdą Borussii Dortmund. Przeważyła jednak miłość do klubu, którą Kuba wielokrotnie już udowadniał. Przyszedł pomóc Wiśle w trudnych czasach i spisał się świetnie. Zostawił zdrowie na boisku, przez co zagrał zaledwie osiem spotkań, a potem musiał poddać się zabiegowi, ale gdy już grał, widać było, że ma po prostu w dalszym ciągu jakość, by robić w naszej lidze różnicę. Pięć goli i dwie asysty to bardzo dobry wynik. A co ważniejsze, wszystko wskazuje na to, że zostanie w Krakowie na dłużej. Zadeklarował to ostatnio w obecności kilkunastu partnerów klubu.  


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się