var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Michał Mak po dwunastu latach wraca do Wisły Kraków. I jest to transfer dość logiczny

Autor: Bartosz Adamski
2019-05-23 20:02:05

Wisła Kraków jest bardzo aktywna na rynku transferowym po zakończeniu sezonu. Najpierw zakontraktowała Davida Niepsuja, teraz zaś zawodnikiem "Białej Gwiazdy" został Michał Mak. Dla 27-letniego skrzydłowego to powrót na Reymonta po ponad dekadzie. Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znajduje się klub i sam zawodnik, to po prostu chyba logiczny ruch dla obu stron.

Przypomnijmy: Michał Mak wraz ze swoim bratem Mateuszem reprezentował już barwy Wisły Kraków w latach 2003-2007. Bliźniacy występowali jednak tylko w juniorach, nie zdołali się przebić do pierwszego zespołu, wówczas naszpikowanego gwiazdami. W końcu musieli odejść z "Białej Gwiazdy", ponieważ ówczesny dyrektor sportowy Jacek Bednarz uznał, że są zbyt wątli i nie poradzą sobie w seniorskiej piłce.

Musieli zatem ruszyć w Polskę w poszukiwaniu przetarcia w piłce seniorskiej i w pierwszoligowym Ruchu Radzionków spisywali się na tyle udanie, że Stan Valckx w 2011 roku chciał ich powrotu pod Wawel, lecz obaj zawodnicy bali się, że znów będzie im się trudno dostać do składu i przenieśli się ostatecznie do GKS-u Bełchatów. Po sezonie 2014/15 nadszedł jednak czas rozstania braci - Michał powędrował do Lechii Gdańsk, zaś Mateusz do Piasta Gliwice.

Od tego czasu każdy z nich podąża swoją ścieżką, ale żaden nie może być raczej rozczarowany. Jeden został mistrzem Polski, drugi zaś brązowym medalistą. O ile jednak Mateusz być może zostanie w Piaście, o tyle Michał musiał szukać sobie nowego klubu. I bardzo szybko wyjaśniła się jego przyszłość, bo wrócił pod Wawel.


Po ponad dziesięciu latach i pięciu innych klubach w CV będzie mógł ponownie występować przy Reymonta. Ten wybór w zasadzie ani ze strony Wisły, ani ze strony zawodnika zaskakiwać nie może. Krakowianie szukali nowego skrzydłowego, a Mak akurat był wolny, w dodatku nie ukrywał wcześniej, że chciałby powrócić do Grodu Kraka. Nawet w sumie powiedzielibyśmy, że to ruch logiczny. Obie strony są w potrzebie i mogą sobie wzajemnie pomóc. Makowi trudno byłoby o znalezieniu lepszego klubu, w którym dostałby wsparcie, zaś Wisła po prostu nie może wybierać sobie spośród wielu skrzydłowych, a akurat tego dobrze zna.

27-letniemu skrzydłowemu z pewnością przyda się odbudowa, bo przez ostatnie trzy sezony zanotował zaledwie 32 mecze ligowe. Miał występować regularnie w Śląsku Wrocław, ale uniemożliwiła mu to kontuzja. Po powrocie do Lechii zaś najczęściej przegrywał rywalizację na skrzydle z Konradem Michalakiem lub Flavio Paixao. Uzbierał raptem 899 minut. Dwa gole i jedna asysta na kolana na pewno nikogo nie rzuca. Był również jednym z gorzej ocenianych przez nas skrzydłowych w lidze - jego średnia not wynosi 2,22 w 16 uwzględnionych meczach.

Niemniej jednak w "Białej Gwieździe" powinien dostać w końcu szansę na regularne występy. O ile będzie zdrowy, pewnie będzie miał miejsce w podstawowym składzie. Przypadki Lukasa Klemenza czy Dawida Korta pokazały, że nie warto z miejsca skreślać graczy, którzy nie radzili sobie w innych klubach. Trener Maciej Stolarczyk udowodnił bowiem, że potrafi z nich wykrzesać potencjał.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się