var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Największe metamorfozy klubowe na minus w Ekstraklasie w ostatnim sezonie według 2x45

Autor: Marcin Łopienski
2019-05-23 22:02:46

Raz na wozie, raz pod wozem. W każdym sezonie znajdziemy drużyny, które na przestrzeni całego roku zmieniły swoje oblicze, a w przypadku tych zespołów nie była to przemiana na plus. Wybraliśmy tutaj ekipy, którymi najczęściej w zeszłym roku się zachwycaliśmy - albo przynajmniej ich przesadnie nie krytykowaliśmy - a teraz spisały się poniżej oczekiwań.

5. Jagiellonia Białystok

Jeżeli popatrzymy na poprzednie sezony Ekstraklasy, to w roku 2017 i 2018 Jagiellonia Białystok wywalczyła sobie wicemistrzostwo Polski. Walka o tytuł  do samego końca z Legią oraz naprawdę pozytywne wrażenie, jakie wywarła drużyna Ireneusza Mamrota w meczach przeciwko Rio Ave i KAA Gent w el. do Ligi Europy mogła nastrajać optymistycznie przed kolejnym maratonem w lidze. Zwłaszcza, że latem z klubu nie odeszli kluczowi piłkarze.

Problem w tym, że z podopiecznym trenera Mamrota powietrze ulatywała z każdym kolejnym spotkaniem, a konsekwencją tej zadyszki były kompromitujące porażki na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin i Śląskiem Wrocław. Po nich w klubie zdecydowano przebudować zespół i wymienić kilka ogniw, ale „żółto-czerwoni” w 2019 roku nie prezentowali się dobrze. Właściwie gdyby nie to, że Jagiellonia do samego końca walczyła o Puchar Polski, szkoleniowiec straciłby posadę. Ostatecznie Jaga poniosła porażkę z Lechią Gdańsk na Stadionie Narodowym, a w Ekstraklasie przegrała rywalizację o możliwość gry w europejskich pucharach. Nic dziwnego, że Cezary Kulesza uznał piąte miejsce za niesatysfakcjonujące osiągnięcie, ale nie wyciągnął konsekwencji wobec trenera Mamrota. 

Trzeba docenić to, że byliśmy w finale Pucharu Polski, ale przegraliśmy w nim. Mamy piąte miejsce w lidze, jest to wysoka pozycja, ale też boli, że tylko piąta, bo mogliśmy pokusić się o wyższe miejsce. Niedosyt – ocenił sezon Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Brawo za cierpliwość i chłodne myślenie. To prędzej niż później zaprocentuje.

***

4. Legia Warszawa

Kolejny sezon Legii Warszawa za kadencji prezesa Dariusza Mioduskiego, w trakcie którego doszło do kilku zmian w klubie. Mistrzowie Polski z sezonu 2017/18 zaczęli rozgrywki z Deanem Klafuriciem na ławce trenerskiej, ale kompromitacja w europejskich pucharach doprowadziła do jego zwolnienia, a na jego miejsce wskoczył Ricardo Sa Pinto. Portugalczyk uporządkował sytuację w zespole, legioniści zaczęli regularnie punktować i odrabiać stratę do Lechii Gdańsk, ale tuż przed decydującymi spotkaniami w lidze zwolniono go i zastąpiono Aleksandarem Vukoviciem.

Znajomy scenariusz? Owszem, problem w tym, że kolejna zmiana szkoleniowca nie poprawiła gry drużyny i ostatecznie doprowadziła do przegranej walki o tytuł. Wicemistrzostwo w stolicy Polski, zwłaszcza gdy złote medale trafiły na szyje Piasta Gliwice, traktowane jest jak policzek i jakby Dariusz Mioduski tego nie próbował umniejszać, nie zmieni to odbioru tego, co wydarzyło się w tym sezonie Ekstraklasy.

Drugie miejsce w tabeli i brak jakiegolwiek trofeum (przegrany został nawet Superpuchar) trafnie podsumowuje działania i sposób zarządzania warszawskim klubem. Jest również dowodem na to, jak drużyna Legii straciła na jakości na przestrzeni ostatniego roku.

***

3. Górnik Zabrze

Drużyna Marcina Brosza w sezonie 2017/18 była największą rewelacją Ekstraklasy zaraz obok Wisły Płock. 14-krotni mistrzowie Polski świetnie rozpoczęli minione rozgrywki, w których narzucili wysokie tempo i aż do grudnia prowadzili w ligowej tabeli. Dobry start poskutkował zajęciem czwartej lokaty w tabeli, która po zdobyciu przez Legię Pucharu Polski dała jej możliwość gry w el. do Ligi Europy.

Miniony sezon wypromował takich piłkarzy jak Rafał Kurzawa, Mateusz Wieteska, Damian Kądzior czy Igor Angulo, którzy ciągnęli ten zabrzański wózek. Trener Brosz latem 2018 roku stanął przed trudnym zadaniem zastąpienia trzech pierwszych zawodników, którzy opuścili Śląsk. Szczególnie runda jesienna pokazała, że w Górniku na kilku pozycjach brakowało jakości, zmienników i doświadczenia.

W tym celu zimą do klubu przyszedł Artur Płatek, który pomógł zabrzanom wyjść z kryzysu. Górnik bowiem wchodził w nowy rok na 15. miejscu w tabeli. Ostatecznie zespół trenera Brosza pewnie wywalczył utrzymanie, ale miniony sezon pokazał, że na dłuższą metę grając samą młodzieżą trudno będzie myśleć o powtórce takich sezonów jak ten pierwszy po powrocie do elity.

***

2. Wisła Płock

W Wiśle Płock, która poprzedni sezon zakończyła na wysokim piątym miejscu i do samego końca walczyła w Białymstoku o możliwość gry w europejskich pucharach, wszystko zaczęło się psuć po mundialu w Rosji. Porażka kadry Adama Nawałki przesądziła o zwolnieniu selekcjonera i jednocześnie wywindowała Jerzego Brzęczka na tę posadę.

Wszystkie następne ruchy prezesa Jacka Kruszewskiego i dyrektora Łukasza Maslowskiego dobitnie pokazują jaki bałagan zapanował w klubie z województwa mazowieckiego. Wisła, słynąca do tej pory z cierpliwości do trenerów, tylko w minionym sezonie miała trzech szkoleniowców. Rozgrywki zaczynał Dariusz Dźwigała, później zatrudniono Kibu Vicunę, a strażakiem, mającym utrzymać w Płocku Ekstraklasę został Leszek Ojrzyński.

Ostatecznie cel udało się osiągnąć i w następnym sezonie zobaczymy Wisłę w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale wyłóżmy wszystkie karty na stół: takie osiągnięcie z zespołem, który latem nie stracił swoich liderów, a do ostatniego meczu walczył o utrzymanie w elicie, to jedna z najgorszych metamorfoz w zakończonych rozgrywkach Ekstraklasy. Choć mamy wrażenie, że bardziej zaskakujący był wynik na koniec wcześniejszego sezonu.

***

1. Lech Poznań

Przykład „Nafciarzy” z minionego sezonu nie jest największą metamorfozą in minus, bo Wisłę Płock przebił Lech Poznań. Dokładnie rok temu byliśmy świadkami bardzo emocjonalnej konferencji prasowej Piotra Rutkowskiego. Wystąpienia, co warto podkreślić, po straconym sezonie, w którym klub ze stolicy Wielkopolski zajął zaledwie trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Wiceprezes „Kolejorza” prezentował podczas niej nowego trenera Ivana Djurdjevicia oraz przekonywał, że on się nigdy nie podda. - Raz jeszcze - na koniec dnia moje nazwisko jest wyzywane, ale będę walczyć dalej. Nie poddam się w tym momencie, nie ma takiej możliwości. Wprowadzimy zmiany, wprowadzimy korekty i jedziemy dalej – mówił Rutkowski.

Z perspektywy roku najważniejsze jest to ostatnie zdanie. Dziś wiemy, że wszystkie zmiany i korekty można wrzucić do kosza, bo Lech jest w gorszym momencie niż przed dwunastoma miesiącami. Djurdjević, który miał firmować swoim nazwiskiem zmiany w klubie, jest już w Głogowie. Adam Nawałka, sprowadzony do Poznania w celu przewietrzenia szatni i ratowanie koszmarnego sezonu, zapewne moczy się gdzieś w ciepłych krajach.

Dziś w Lechu jest Dariusz Żuraw, który po najgorszym sezonie od trzech lat ma budować nowego „Kolejorza”, opartego na wychowankach. Klub ze stolicy Wielkopolski jedzie dalej, zapewne już bez części zawodników, którzy w ostatnim czasie zawiedli. Za to z trenerem bez doświadczenia i prezesem, który otwarcie mówi, że drużyna w kolejnym sezonie nie walczy o nic.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się