var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @tsghoffenheim

Trudne lato przed TSG 1899 Hoffenheim, czyli życie po Nagelsmannie

Autor: Maciej Zaremba
2019-05-26 16:00:07

To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść.. Słowa legendarnej piosenki Elektrycznych Gitar świetnie obrazują sytuację, w której znalazło się TSG 1899 Hoffenheim. Odejście młodziutkiego Juliana Nagelsmanna oznacza dla klubu koniec krótkiego, ale jakże pięknego okresu. Życie w TSG bez 31-letniego trenera nie będzie takie samo.

Dodatkowym problemem dla klubu z Sinsheim jest fakt, iż Alexandrowi Rosenowi nie udało się zatrudnić wymarzonego następcy Nagelsmanna. Na celowniku TSG od kilku miesięcy był trener RB Salzburg Marco Rose, który miał jednak oferty z wielu innych klubów Bundesligi i ostatecznie zdecydował się na kontynuowanie swojej kariery w Borussii M’gladbach. TSG zostało z pustymi rękami i zdecydowało się zadziałać bardzo kreatywnie. Kontynuatorem idei Nagelsmanna ma być Alfred Schreuder, były asystent Nagelsmanna w TSG, a ostatnio również najbliższy współpracownik Erika ten Haga w Ajaksie Amsterdam. Schreuder to wielka niewiadoma i na pewno nazwisko, które nie działa na piłkarzy tak, jak ostatnio Nagelsmann. 46 latka oczywiście nie można skreślać, ale w pierwszych miesiącach swojej pracy czeka go bardzo trudna weryfikacja.

 

 

 

Wielkie odejścia

Nie skończył się jeszcze maj, a już wiemy, że z TSG 1899 Hoffenheim podczas najbliższego okienka pożegna się dwóch czołowych piłkarzy. Reprezentant Niemiec Nico Schulz za około 25 milionów euro trafi do Borussii Dortmund, z kolei 25 letni najważniejszy piłkarz środka pola TSG Karem Demirbay będzie od następnego sezonu reprezentował barwy Bayeru 04 Leverkusen. Demirbay to dla klubu z Sinsheim zysk rzędu 32 milionów euro. TSG zarobiło naprawdę dobre pieniądze, ale pewnym jest, że nie pozwolą one ściągnąć następców gotowych z miejsca zastąpić tak ważne postacie. Po pierwsze TSG nigdy nie było w stanie kupować „gotowe produkty”, a po drugie bez Nagelsmanna i europejskich pucharów Hoffenheim nie ma już takiego samego przyciągania piłkarzy, jak choćby w zeszłym roku. Marka TSG musi zostać odbudowana na dobrą sprawę od nowa.

Schulz i Demirbay to prawdopodobnie nie będą jedyni piłkarze, którzy pożegnają się z TSG. Ostatnio wiele w niemieckich mediach pisze się o transferze Nadima Amiriego, który ma w swojej umowie dość niska klauzulę odejścia wynoszącą 14 milionów euro. Taka cena to żaden problem dla zainteresowanych Bayeru 04 Leverkusen i VfL Wolfsburg. Na celowniku Schalke 04 Gelsenkirchen jest z kolei młody austriacki środkowy obrońca Stefan Posch. O swojej przyszłości bardzo poważnie myślą też gwiazda zespołu Andrej Kramarić, którym interesuje się wiele mocnych klubów oraz niezwykle pożyteczny prawy obrońca Pavel Kaderabek. Niewykluczone, że już za kilkanaście tygodni będziemy mówić o wielkiej wyprzedaży w Sinsheim i przymusowej rewolucji kadrowej.

Rosen optymistą

To, że nie awansowaliśmy do europejskich pucharów nie oznacza, że mamy z tego powodu jakieś problemy finansowe. Jesteśmy w stanie pobić swój rekord transferowy, który dotychczas wynosi 11 milionów. Oczywiście nie zapowiadam zakupu za 25 milionów, ale myślę, że jednorazowy wydatek warty około 15 milionów jest jak najbardziej możliwy – mówi dyrektor sportowy TSG Alexander Rosen, który również był celowniku wielu klubów Bundesligi, ale ostatecznie pozostał wierny projektowi w Sinsheim i nadal tutaj chce budować swoją markę. Odrzucenie ofert nie będzie oczywiście łatwe. Muszę zaznaczyć jednak, że mamy odpowiednią moc, aby powiedzieć "nie". W ostatnich latach rozwinęliśmy się na każdym poziomie, również jeśli chodzi o budżet.

 

 

 

Polityka TSG na pewno się nie zmieni. W Sinsheim stawiają przede wszystkim na młodych i utalentowanych piłkarzy oraz takich, którzy wyróżniali się w dużo słabszych ekipach. Przykładem z najbliższego okienka są już zakontraktowani Ihlas Bebou, Sargis Adamyan i Konstantinos Stafylidis, którzy nie należą do młodych i perspektywicznych, ale dobrze prezentowali się w dużo słabszych ekipach. TSG nie jest klubem dla gwiazd, a klubem, który może pomóc potencjalnym gwiazdom wejść na wysoki poziom. Przykładów tego mam od wielu lat naprawdę dużo. Za Nagelsmanna atutem Hoffenheim była również umiejętność wydobycia z piłkarzy zapomnianych i skreślonych wszystkiego co najlepsze. Pytanie czy taką magiczną dłoń do tego typu zawodników będzie miał również Alfred Schreuder.

Być kimś więcej niż średniakiem

Smak Ligi Mistrzów i Ligi Europy za kadencji Juliana Nagelsmanna był dla wszystkich w Sinsheim wyjątkowy. O powtórkę podobnej serii jak w ostatnich latach będzie jednak bardzo ciężko. Ambicje TSG sięgają czegoś więcej niż tylko bycie jedną z wielu drużyn Bundesligi, ale na to potrzeba przede wszystkim czegoś ekstra oprócz stabilnych finansów. To coś dawał młodziutki trener, który okazał się prawdziwą sensacją nie tylko w Niemczech, ale i całej Europie. Czy Hoffenheim bez Nagelsmanna będzie stać na podobne zachwyty? Na dzisiaj możemy tylko gdybać. Wiele zależy przede wszystkim od Schreudera, który swoim pomysłem musi zniwelować różnicę w jakości kadry w stosunku do wielu mocniejszych drużyn w Bundeslidze.

Zdecyduje też o tym praca Alexandra Rosena, który musi zrobić wszystko, aby utrzymać swoich najważniejszych piłkarzy. Vogt, Huebner, Joelinton czy wspomniani Amiri, Kaderabek i Kramarić to piłkarze, którzy dają odpowiednia jakość, aby móc marzyć o grze w górnej części tabeli Bundesligi. Wzmocnieni odpowiednimi nazwiskami i z dobrą pracą Schreudera w Sisnheim może znowu powstać interesujący projekt, ale już bez stempla Nagelsmanna. Jego końcowe efekty poznamy za kilka miesięcy, które rozpoczną się od bardzo trudnego letniego okienka transferowego.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się