var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Ekstraklasa Games: „Wielki szok”. Pogoń Polbit Szczecin zwycięzcą, Jagiellonia bez medalu

Autor: Krystian Juźwiak
2019-05-26 17:31:37

Dwa miesiące zmagań w Ekstraklasa Games zakończyły się zwycięstwem Pogoni Polbit Szczecin, która w wielkim finale pokonała Legię Warszawa. Trzecia lokata i brązowe medale przypadły Zagłębiu Lubin. Co Ramos robił na boku obrony? Dlaczego „Bartas” zyskał na wypożyczeniu? Dlaczego napakowana gwiazdami Jagiellonia wraca bez medalu? Zapraszamy na relację z finałów Ekstraklasa Games.

W najlepszej ósemce znalazły się takie teamy jak Legia Warszawa, Jagiellonia Białystok oraz Pogoń Szczecin. Wszystkie drużyny były naszpikowane esportowym gwiazdami. Już w pierwszym meczu finałów mogliśmy zobaczyć wielokrotnego mistrza Polski Miłosza „milosz93” Bogdanowskiego, który zmierzył się z Łukaszem „Lechistą22” Sadło. Strzelanie rozpoczął wspomniany wcześniej Bogdanowski, który za sprawą Cristiano Ronaldo pokonał bramkarza rywala.

Podczas Ekstraklasa Games mogliśmy obejrzeć dość zaskakujące – z perspektywy klasycznej murawy – rozwiązanie. Na bokach obrony grał bowiem Sergio Ramos. – Tu nie ma co ukrywać, w tej edycji bardzo ważne są główki, a tę umiejętność Hiszpan ma bardzo dobrą. Warto zauważyć, że to nie jest zwykła karta Ramosa, a Player of the Year. Ponadto ma dobre dośrodkowanie, co jest kolejną zaletą – tłumaczy reprezentant Pogoni Polbit Szczecin, Marcin „mRN” Sczes. – Ja grałem Ramosem i Varanem na bokach obrony, bo potrzebowałem wysokich piłkarzy. Rywale wrzucają piłkę w pole karne, więc trzeba uważać. To nie tyle ustawienie defensywne, ile strategiczne – mówi Daniel „Kanar” Kanarek.

W fazie finałowej gracze mieli do dyspozycji odblokowaną FIFĘ, co oznacza, że mogli skorzystać ze wszystkich piłkarzy. - Jestem przyzwyczajony do swoich kart. Optimusy wprowadziły trochę zamieszania, ale jeśli ktoś ma być dobry, to musi grać najlepszymi – mówi „Bogys”. - Wśród kart, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę, na pewno trzeba wymienić Virgila van Dijka - dodał "mRN". – Patrick Vieira to dobry zawodnik, jeśli chodzi o odbiór piłki. Jednak przy rozegraniu jest znacznie słabszy – tłumaczy „El Polako”. – Edwin van der Sar to z pewnością najlepszy bramkarz w tej edycji. U mnie wybronił wszystko, co miał wybronić – dodaje Dominik Boguś, który reprezentował Zagłębie Sosnowiec.

W trakcie finałów mogliśmy zobaczyć emocjonujące starcie Legii i Lecha. Tu zdecydowanym faworytem byli zawodnicy ze stolicy, również dlatego, że „Kolejorz” przykłada znacznie mniejszą uwagę do esportu niż Legia. - Miałem jeden z najgorszych składów. Grałem Ronaldinho i Socratesem w ataku – tłumaczył esportowiec Lecha Poznań, Daniel „Kanar” Kanarek. – To „Kamyk” jest najbardziej doświadczonym graczem w naszej drużynie. Ja dostałem się do składu po kwalifikacjach, więc zwyczajnie cieszę się, że mogłem tu być – podsumował.

Przed turniejem duże zainteresowanie wzbudzała karta Eusebio. – Czy jest taki mocny? To specyficzny zawodnik o dużych umiejętnościach, ale nie jest tak fizyczny, jak Cristiano Ronlado, przez co łatwo go przepychać przy tych pojedynkach fizycznych – wyjaśniał mistrz Ekstraklasa Games, Marcin Sczes.

W turnieju dobrze radziła sobie ekipa Zagłębia Sosnowiec. – Cały czas się uczymy. Nie obyło się bez błędów, ale z kolejnymi edycjami – o ile będą – możemy dorównać do światowej czołówki – powiedział Dominik „Bogys” Boguś. Piłkarzy z Sosnowca nie zobaczymy w następnym sezonie Ekstraklasy, w związku z tym pod znakiem zapytania stoi też dalsza gra Bogusia. – Nie widzę żadnego problemu. W fazie mistrzowskiej gra Bartosz „Bartas” Tritt, który jest wypożyczony do Zagłębia Lubin z Arki Gdynia. Myślę, że w następnym sezonie podobnie może być ze mną – tłumaczy esportowiec. Sam „Bartas” może czuć się małym wygranym względem kolegów z macierzystego klubu. Mimo że nie dostał się do Arki (klub zgłosił Bartosza „bejotta” Jakubowskiego, a Tritt musiał startować w kwalifikacjach), to koniec końców osiągnął lepszy wynik niż Arka.

Naszpikowana gwiazdami Jagiellonia odpadła w półfinałowym starciu z Piastem Gliwice. - Nie wiem jak to nazwać… Wielki szok? – mówi Gracjan „El Polako” Gołębiewski. – Pierwsze mecze zakończyły się remisem na PlayStation i Xboxie. Wiedzieliśmy, że musimy zdobyć sześć punktów i się przemotywowaliśmy. Z drugiej strony „bartillosorc” i „SeVeN” grali bardzo mądre. Szczególnie Bartosz Majewski świetnie operował piłką w obronie. Zaczęła się panika. „Ten atak musi wyjść, musi być gol, bo inaczej „SeVeN” przejmie pikę i będzie ją trzymał – tak myślałem w trakcie meczu”. To nie pomagało. Cały turniej jest fantastycznym wydarzeniem, ale z uwagi na tę porażkę, chcę o nim jak najszybciej zapomnieć. Naszym celem było zwycięstwo.

"Piko", "mRN", "Niuniuś" oraz "Czapliq" – takie pseudonimy noszą zwycięzcy pierwszej edycji Ekstraklasa Games. W finale przyczajona Pogoń Polbit Szczecin pokonała faworyta, a więc Legię Warszawa. Brązowy medal przypadł zespołowi Zagłębia Lubin. Pierwsza trójka otrzymała do podziału 35 tysięcy złotych.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się