var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Konrad Michalak oficjalnie piłkarzem Achmata! Dokąd trafia, jakie ma perspektywy i czemu sceptycyzm jest uzasadniony?

Autor: Mariusz Bielski
2019-06-03 15:00:17

Nikt normalnie nie kategoryzuje w ten sposób poszczególnych transferów, ale… Są takie niespodziewane, które na pierwszy rzut oka nie mają sensu, lecz przynajmniej wyglądają perspektywicznie. Są takie niespodziewane, gdy zawodnik zdaje się kompletnie nie pasować do drużyny, a jednak odpala. W końcu są takie niespodziewane, które po prostu nie mają prawa wypalić, bo nic się w nich nie zgadza.

Pytanie na dziś brzmi: gdzie przypiszemy przejście Konrada Michalaka do Achmata Grozny? 

Gdybyśmy mieli wybierać w tym momencie, chyba najbardziej skłanialibyśmy się ku trzeciej opcji, aczkolwiek nie chcemy też niczego przesądzać. Samemu piłkarzowi oczywiście dobrze życzymy, źródło naszego sceptycyzmu leży zupełnie gdzie indziej niż w personalnych sympatiach i antypatiach. Jakkolwiek spojrzeć, właśnie jesteśmy świadkami przenosin skrzydłowego do znacznie mocniejszej ligi niż Ekstraklasa, a przecież nawet na naszym rodzimym podwórku chłopak nie wyróżniał się za bardzo.

No chyba, że mówimy o wyróżnianiu się na minus, to wtedy wszystko się zgadza. Nie zapominajmy bowiem o osiągnięciach Konrada z ostatniego sezonu. O (braku) dawanej przez niego jakości doskonale świadczą liczby. Michalak wystąpił łącznie w 27 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, w trakcie których zaliczył tylko po 1 asyście i bramce. Ba, zanim trafił do siatki, czekał na trafienie ligowe aż 1994 minuty! To już brzmi absurdalnie, a przecież możemy zajrzeć głębiej. Oprócz tego nasz bohater posłał zaledwie 14 kluczowych podań w skali sezonu (najlepszy Furman 80), stworzył tylko 7 klarownych okazji na gola (najlepszy Udovicić 20), strzelał z celnością 18%, dryblował ze skutecznością 45% i tylko 23% jego dośrodkowań docierało do adresata.

Słowem – dramat. Gdyby „Łowicz” naprawdę zdecydował się produkować ekstraklasowy dżemik, tworzyłby go właśnie z takich piłkarzy.

Sam skrzydłowy natomiast nie ma prawa narzekać, wszak miał sporo szczęścia, że w ogóle tak długo utrzymywał się w pierwszym składzie Lechii. Kłopoty jego kumpli bardzo mu pomogły, szczególnie na początku rundy wiosennej. Haraslinowi przytrafiła się kontuzja, Sobiech i Arak byli wówczas rażąco nieskuteczni, Mak również praktycznie przez cały sezon pozostawał bez formy, Wolski zaś zerwał więzadła… Trudno nie uznać, iż Michalak występował tak często nieco na zasadzie: „z braku laku dobry kit”.

Oficjalnie Lechia nie zdradza żadnych finansowych szczegółów dotyczących tej transakcji. Już jakiś czas temu jednak – gdy Stokowiec zasugerował przed kamerami Canal+, iż transfer jest dopięty – udało się nam dowiedzieć, że gdańszczanie mogą zarobić nawet do miliona euro. Jeśli to prawda, szacuneczek należy się działaczom biało-zielonych, że udało im się wynegocjować aż tak korzystne warunki. A jednocześnie w takim razie największym przegranym w tym wszystkim okaże się Legia, która ubiegłego lata oddała skrzydłowego w ramach rozliczenia za Pawła Stolarskiego. Po czasie wiemy, iż dodatkowa bańka w legijnym sejfie przydałaby się im bardziej, niż prawy obrońca.

***

Nie ukrywamy zatem, że jesteśmy cholernie ciekawi jak rozwinie się historia Konrada w Rosji. O wrażenia oraz przewidywania co do tego transferu zapytaliśmy Karola Bochenka, pasjonującego się tamtejszym futbolem.

Dokąd w ogóle trafił Michalak?
– Jeśli chodzi o sam klub, to wybór wygląda obiecująco. Czasy, gdy Achmat (wcześniej Terek) był dziko zarządzanym folwarkiem, to wyłącznie relikt przeszłości. Owszem, od wielkiego dzwonu z kadry zarządzającej wychodzi typowo kaukaska fantazja, ale na zawodnikach nie odbija się to w żaden sposób. Grozny, nawet jeśli nie jest najbardziej atrakcyjnym miejscem do życia, od strony piłkarskiej w porządku, sportowo też zmierza w dobrą stronę. Pewnie nigdy nie będzie to klub na miarę Zenita czy CSKA, ale aspiracje sięgające pierwszej ósemki, w porywach nawet pierwszej piątki, to fajne wyzwanie, a przede wszystkim możliwość sprawdzenia się na poziomie wyższym niż Ekstraklasa. 

W czym Michalak może upatrywać szansy na sukces w Achmacie?
– Szansą dla Michalaka powinna być taktyczna elastyczność Rachimowa, któremu w minionym sezonie zdarzało się przechodzić na ustawienie z czwórką obrońców. Nie był to może częsty zabieg, ale w jakimś sensie wynikało to z faktu, że Achmat od dłuższego czasu cierpi na brak skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia. Bernard Berisha, Odise Roshi czy Magomed Mitriszew mają za sobą do bólu przeciętne rozgrywki, co zresztą bardzo dobrze widać w statystykach. Jednym zawodnikiem, który gwarantował jakość na boku pomocy był Ravanelli – nominalny rozgrywający. Jeśli więc Michalak będzie strzelał i asystował, powinien bez problemu wywalczyć miejsce w składzie. Sęk w tym, że efektywność raczej nie jest jego mocną stroną.

A co może mu przeszkodzić w regularnej grze i rozwoju?
– Raszyd Rachimow, trener zespołu ze stolicy Czeczenii, często stosuje system z trzema środkowymi obrońcami, w którym w rolę wahadłowych wcielają się nominalni boczni obrońcy. Zarówno Rizwan Ucyjew, jak i Milad Mohammadi to zawodnicy cieszący się w Rosji dużym uznaniem i trudno wyobrazić sobie bez nich skład Achmata. Z drugiej strony Irańczyk ma za sobą dobry sezon i nie jest tajemnicą, że w swoich szeregach chętnie widzieliby go szkoleniowcy mocniejszych zespołów. Istnieje więc realna szansa, że miejsce na jednej flance wkrótce się zwolni. Pytanie tylko, czy Michalak to aby na pewno odpowiedni piłkarz na tę pozycję.

***

Niewiadomych i znaków zapytania mamy zatem sporo. Od strony rosyjskiej także, mało kto tam spodziewał się, iż klub ze stolicy Czeczenii zerknie w kierunku Ekstraklasy w kontekście wzmocnień i że wyłoży konkretną sumkę akurat za jednego z gorszych skrzydłowych ligi. Ponadto, o czym również wspomniał nasz rozmówca, Michalak to zawodnik podobny profilem do tych, którzy już są w kadrze zespołu – tak pod względem charakterystyki, jak i liczbowo. Być może więc przyjście Konrada do Achmata będzie oznaczało odejście któregoś z dotychczasowych piłkarzy, co byłoby dla niego doskonałą wiadomością.

Nie ukrywamy zatem, że biorąc wszystko powyższe do kupy, patrzymy na przenosiny skrzydłowego Lechii do Rosji w sposób mocno sceptyczny. Rosyjska Premier Liga to już nie przelewki, lecz futbol na znacznie wyższym poziomie – technicznym, taktycznym, pod względem intensywności oraz konkurencji. Albo Michalak da z siebie 200%, albo będzie kiepsko. 

Ostatecznie jednak nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby za jakiś czas na wszystkie nasze wątpliwości Konrad odpowiedział workiem bramek i asyst. No ale w to uwierzymy dopiero, gdy zobaczymy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się