var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Majewski po prostu zasłużył na transfer do Sydney Wanderers FC. Dokąd trafia i co go czeka w Australii?

Autor: Mariusz Bielski
2019-06-14 13:09:45

Radosław Majewski parę ładnych lat za granicą spędził i chociaż gwiazdą światowego formatu nie został, to do Polski nie wracał jako syn marnotrawny. Wydawało się też, że ze względu na 32 wiosny na karku wszelakie piłkarskie podróże już mu nie grożą i pomocnik spędzi jeszcze kilka spokojnych sezonów w Ekstraklasie. Aż tu nagle wjechali Australijczycy cali na czerwono-czarno i namówili go na transfer.

Spekulacje na ten temat pojawiły się w naturalny sposób, kiedy Adrian Mierzejewski, w sezonie 2017/18 reprezentujący barwy Sydney FC, wrzucił na Twittera poniższy wpis:

 

Niedługo potem zaś Pogoń Szczecin ogłosiła rozwiązanie kontraktu z Radkiem. Niepotrzebne były umiejętności Sherlocka Holmesa, aby rozkminić, co się święci. Dziś nad ranem Wanderers oficjalnie ogłosili podpisanie rocznej umowy z polskim pomocnikiem.

– W życiu każdego człowieka może pojawić się oferta, o której mówi się, że jest nie do odrzucenia – powiedział Majewski na łamach oficjalnej strony Pogoni Szczecin. – I nie chodzi tutaj wyłącznie o finanse, ale też o wyzwanie, możliwość poznania świata i przeżycia przygody. Mam świadomość, że w moim piłkarskim życiu prawdopodobnie to ostatni moment na taki krok. Dlatego też zdecydowałem się go zrobić. Cieszę się i bardzo szanuję to, że klub nie robił mi przeszkód, bym mógł odejść. Wystąpiłem z prośbą o rozwiązanie kontraktu, gdyż transfer gotówkowy w tym przypadku niestety nie wchodził w grę. Doceniam to, że włodarze klubu i sztab szkoleniowy zrozumieli moją sytuację i pozwolili mi odejść. Mam nadzieję, że kibice również to zrozumieją – żegnał się pomocnik.

***

Wypadałoby więc zadać sobie pytanie – dokąd właściwie trafił Majewski? Wyczerpującej odpowiedzi udzielił nam Konrad Frąc z portalu Socceroos.pl. Oddajemy głos!

– Markus Babbel, trener WSW, zapowiedział w trakcie minionego sezonu, że ma dość „grzecznych chłopców” w składzie i ma zamiar dokonać w nim sporo większych zmian. Od początku okienka z klubu wyleciał kapitan drużyny (Hamill), najlepszy napastnik (Riera), nie przedłużono kontraktu z rozgrywającym (Baumjohann), a na wylocie jest też bramkarz (Janjetovic). Babbel chciałby, aby nowo sprowadzeni zawodnicy zapewniali raczej stałą jakość, szczególnie w defensywie, a nie wyższą okazjonalną, okupowaną znacznymi przestojami. Dlatego zaczął od sprowadzenia bramkarza Daniela Lopara, środkowego pomocnika Pirmina Schweglera oraz bocznego obrońcy Daniela Georgievskiego.

– W zeszłym sezonie to właśnie obrona była bolączką drużyny byłego zawodnika Liverpoolu, gdyż na każdej pozycji, od pomocy po bramkarza, regularnie dochodziło do kuriozalnych wpadek. Babbel zaczął więc od zakopania największego wyłomu na swoim placu budowy, lecz nie zapomniał także o drugim, nieco mniejszym. Fatalną postawę defensywy dałoby się jednak przykryć, gdyby ofensywa potrafiła regularnie kreować zagrożenie pod bramką rywali. Główne zastrzeżenia kierowano wobec Alexandra Baumjohanna, typowej dziesiątki, potrafiącej fenomenalnie dostrzec kolegę z drużyny i obsłużyć go dokładnym podaniem, lecz zupełnie nie nadającej się do fizycznej gry rodem z Antypodów. Niemiec nie potrafił kreować wśród rosłych obrońców lub silnych w barach defensywnych pomocników, przez co kibice rzadko mieli okazję doceniać jego techniczny kunszt. Dużo częściej narzekali na straty byłego zawodnika Bayernu Monachium lub jego kiepską postawę w defensywie.

– To prawdopodobnie jego następcą na pozycji nr „10” (w 4-5-1 tuż za napastnikiem) zostanie Radosław Majewski. Ewentualnie będzie mógł pełnić rolę jednego z dwóch bardziej wysuniętych środkowych pomocników. Babbel będzie od niego wymagał kreowania gry w możliwie najszybszy sposób, ponieważ jego drużyna ogólnie nastawiona jest na kontrataki, nie zaś pieczołowity atak pozycyjny. 32-latek może również zostać jednym z wykonawców stałych fragmentów gry, szczególnie rzutów wolnych, gdyż z drużyny odeszli wszyscy zawodnicy podejmujący się tego zadania w zeszłym sezonie.

– Szkoleniowiec zwracał uwagę, w kontekście słabych występów Baumjohanna, że „już wie jaki rodzaj zawodników jest potrzebny w Australii”, więc nadzieje pokładane w byłym piłkarzu Pogoni będą musiały mieć swoje przełożenie nie tylko w ataku, lecz i obronie. Majewski powinien nastawić się na walkę i ciągłe bieganie od jednego do drugiego pola karnego, gdyż Babbel wyznaje właśnie taką interpretację futbolu totalnego.

– Na ten moment, gdy budowa zespołu pozostaje we wczesnym stadium, Majewski wydaje się być pewniakiem do podstawowej jedenastki. Poza nim i Schweglerem nie ma ludzi, którzy mogliby odpowiadać typowo za rozegranie. Przed Polakiem trudne zadanie utrzymania na swoich plecach co najmniej mało pozytywnych wspomnień po ostatnich dziesiątkach Wanderers: Alvaro Cejudo oraz Alexie Baumjohannie. Red & Black Bloc (ultrasi WSW) chcieliby, aby Majewski stał się kimś bardziej niczym Mitch Nichols w sezonie 2015/16, po którym nie spodziewano się wiele, a który ostatecznie porwał tłumy zdobywając bramki i asystując kolegom. 

– Pierwsza okazja by dobrze pokazać się fanom Western Sydney będzie od razu nie byle jaka: otwarcie nowego stadionu podczas meczu towarzyskiego z Leeds United w sobotę 20 lipca. 

 


 

***

Jakkolwiek zatem spojrzeć na ten transfer, jednego możemy być pewni – Radek zdecydowanie nie jedzie na drugi koniec świata, by się tam obijać, niczym swego czasu Carlos Tevez w Chinach. Nie podejrzewamy go o takie podejście, bo przecież już w Polsce mógłby odcinać kupony, a jednak to praktycznie ostatnie, co dałoby się powiedzieć o jego postawie. W minionym sezonie Majewski był wszak jednym z najlepszych piłkarzy Portowców i jest na to szereg dowodów. Po pierwsze fakt, iż Runjaić skorzystał z jego usług w 36 z 37 ligowych meczów. Po drugie – wykręcił u nas średnią 2,66 co dało mu trzeci najlepszy wynik po Drygasie oraz Buksie. Po trzecie – trudno o lepszy dowód jego klasy niż 8 goli oraz 9 asyst w skali całego sezonu. Po czwarte – trener Pogoni wystawiał Radka zarówno na dyszce oraz na lewym skrzydle i w obu rolach pomocnik spisywał się co najmniej przyzwoicie.

Zapracował sobie chłop na tę życiową szansę, więc wypada mu tylko życzyć powodzenia. A także liczyć, że w Pogoni znajdą dla niego godne zastępstwo. A skoro tak, to pozwolimy sobie sugestywnie zerknąć w kierunku Marcina Listkowskiego, który najbardziej powinien cieszyć się z transferu starszego kolegi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się