var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

O pragmatyzmie, który rozwija. Kadrze U-21 i Michniewiczowi już nie da się nie ufać

Autor: Mariusz Bielski
2019-06-20 20:00:32

Myślałem niedawno o największych pozytywnych zaskoczeniach w piłce nożnej w ostatnim czasie i szczerze powiedziawszy nie przychodzi mi do głowy nic, co mogłoby przebić wyniki dwóch meczów Polaków na Euro U-21.

Głównie ze względu na oczekiwania, które miałem przed rozpoczęciem turnieju. Albo raczej – przewidywania, bo przecież nie chciałem klasycznego scenariusza z trzema meczami i rychłym powrotem do domu. A trudno było mi pozostawać optymistą, skoro tyle znaków na niebie i ziemi wskazywało, że we Włoszech znów może nam nie wyjść.

Niektóre zwiastuny oczywiście nie łączyły się z drużyną U-21 bezpośrednio, aczkolwiek budowały nastrój niepokoju. Pierwsza reprezentacja, nie licząc spotkania z Izraelem, męczyła bułę strasznie, aż można było dostać alergii na pieczywo. Potem mundial U-20 i totalna żenada w wykonaniu zespołu Jacka Magiery. Przy czym określenie „zespół” to i tak wyjątkowy komplement wobec tamtej zbieraniny przypadkowych graczy. Nie dało się na to patrzeć. Do tego jeszcze grupa, w której wylądowaliśmy. Dobra, może Belgii nie trafiło się kolejne pokolenie wypełnione samymi Hazardami i De Bruyne’ami, ale to wciąż była całkiem mocna ekipa. Natomiast o klasie Włochów i Hiszpanów w ogóle nie ma się co rozpisywać, to się rozumie samo przez się.

I to my póki co prowadzimy z nimi wszystkimi w tabeli. Za żadne skarby nie wyobrażałem sobie, że tak to może wyglądać, a tym bardziej, że głównym fundamentem tego małego sukcesiku nie będzie fart.

Tymczasem Czesław Michniewicz udowadnia mi oraz podobnym sceptykom, iż warto było mu zaufać. Przyznam się bez bicia – początkowo brakowało mi entuzjazmu w tej kwestii. Nigdy co prawda nie miałem większych wątpliwości co do jego warsztatu. Kiedy został zwolniony z Pogoni pukałem się w głowę aż do siniaków. Natomiast zastanawiałem się, czy reprezentacja młodzieżowa to na pewno jest miejsce dla szkoleniowca z jego podejściem. Zastanawiałem się po prostu, czy pragmatyzm może odpowiednio rozwijać.

Ale z drugiej strony patrzę sobie na skład właśnie takich Włochów czy Hiszpanów i widzę praktycznie samych zawodników, którzy są już za pan brat z seniorskim futbolem. Spoglądam na naszą kadrę i w zasadzie krajobraz jest podobny, chociaż oczywiście indywidualną różnicę w umiejętnościach też dostrzegam. No i tak sam siebie przekonuję, że muszę zmienić podejście. Że to już nie jest ten moment w karierach tych chłopaków, kiedy powinno się stawiać rozwój ponad wyniki. Bo nic tak nie rozwija jak osiąganie sukcesów właśnie. Co jest lepszym miernikiem?

Co Czesław Michniewicz najlepiej rozwija u swoich podopiecznych? Moim zdaniem ich świadomość, co jednocześnie nie oznacza ograniczania własnych możliwości. Nie ma jednak nic złego w dokładnym poznaniu swych najmocniejszych i najmocniejszych stron. Dzięki temu przecież da się bardziej precyzyjnie określić kierunek dalszej pracy. Tak indywidualnie, jak i drużynowo. No bo też nie oszukujmy się, Polska U-21 to nie jest zespół olśniewający i spektakularny. Nie mamy w nim magików, dla których kupuje się bilety. Natomiast posiadamy graczy o bardzo określonych profilach i chwała selekcjonerowi, że to do ich możliwości dostosowuje taktykę, a nie próbuje rozwiązania odwrotnego, co często mocno zajeżdża donkichotyzmem.

Nie istnieje też na to lepszy dowód, niż słowa Dawida Kownackiego z jego pomeczowego wywiadu. – Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć jak wygrać mając pół sytuacji, zapraszamy do nas – rzucił. Zero zakłamywania rzeczywistości, karmienia kibiców frazesami bez pokrycia. Zamiast tego jest twarde stąpanie po ziemi, bazowanie na tym co naprawdę umiemy i w czym możemy być lepsi. I nie ma w tym minimalizmu, nawet jeśli nasz styl zakłada – o ironio – taktykę na zasadzie catenaccio.

Podoba mi się zatem ten typ podejścia analitycznego, gdzie akcenty wciąż kładzie się głównie na wykorzystanie atutów Biało-Czerwonych. Oczywiście, na pewno też sam Michniewicz i rywali ma bardzo dokładnie rozpracowanych, lecz nie wydaje mi się, aby na przeciwników patrzył w sposób obsesyjny. Ostatecznie przecież na nic zdałaby mu się wiedza na temat oponentów, gdyby jednocześnie nie potrafił sprawić, że jego piłkarze nie wiedzieliby jak te słabe punkty wykorzystać. Innymi słowy – Michniewicz na szczęście wie nie tylko co trzeba zrobić w danej sytuacji, ale też jak to trzeba zrobić. A to już wielki kapitał oraz potencjał do wykorzystania

Bardzo jestem ciekaw jak daleko zajedziemy podczas tego Euro na takim patencie. Jakkolwiek spojrzeć najtrudniejszy mecz prawdopodobnie jest jeszcze przed nami, czyli ten z Hiszpanami. A i format turnieju jest tak skonstruowany, że nawet zajęcie 2. miejsca może pozbawić nas awansu z grupy. Oj, skaczą z tymi schematami grup od kretyńsko łatwych, gdzie wychodzą 3 ekipy z 4 jak na MŚ U-20, do absurdalnie trudnych, jak ten z Euro U-21. No ale to już temat na inną opowieść.

Teraz liczy się tylko to, gdzie jest sufit tej drużyny, która już kilka razy – z Portugalią, Belgią, Włochami – tak pozytywnie nas zaskoczyła, że nie sposób jej nie ufać. A przecież serce roście tym bardziej, że za chwilę z tych chłopaków (szczególnie liczę na Żurkowskiego i Bielika) pociechę powinna mieć także seniorska kadra.

Nie powiem, przyjemna to jest odmiana w czasach, gdy reprezentacyjny futbol znacznie częściej przyprawiał mnie o zgrzyt zębów, zamiast o ekscytację.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się