var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: RFEF.es

Monolit, który runął. Młodzi Hiszpanie grają ze sobą od lat, ale dziś mogą sprawić wielki zawód

Autor: Krystian Porębski
2019-06-22 14:30:54

Trudno o bardziej zgraną reprezentację młodzieżową niż hiszpańska. La Rojita z tego rocznika w dużej mierze gra w niezmienionym składzie od wielu lat. Zawodnicy doskonale się znają, ale jak widać po dwóch pierwszych spotkaniach niekoniecznie przekłada się to na wyniki. Dlaczego Hiszpania U-21 gra poniżej oczekiwań i czego może spodziewać się ekipa Michniewicza?

Zaczęli fantastycznie, wręcz koncertowo. Przez pierwsze 10 czy nawet 15 minut, Włosi kompletnie nie istnieli na boisku. Ekipa Hiszpanii wyglądała jak z innej planety. Nie chodzi o to, że zawodnicy utrzymywali się przy piłce i zamęczali Italię. La Rojita grała niezwykle intensywnie, szybko i konkretnie. Nie stwarzali sobie sytuacji w polu karnym, ograniczyli się do strzałów z dystansu, ale przebłysk geniuszu zaprezentował Dani Ceballos. Być może największy, ale jeden z wielu magików w tej reprezentacji. Po tym fragmencie spotkania wydawało się, że gospodarze padną na kolana i polegną w tak ważnym dla siebie turnieju.

 

 

Hiszpanie jednak tak wysoko ustawili sobie poprzeczkę od początku meczu, że najzwyczajniej na tym poziomie, w ten sposób, nie dało się zagrać pełnych 90 minut. Z każdą kolejną akcją pewność siebie odzyskiwała ekipa gospodarzy. Włosi grali szybko, konkretnie, na kilka podań. Ogromną rolę odgrywały indywidualności, a na pierwszy plan wysunął się Federico Chiesa. Obrońcy La Rojity kompletnie nie radzili sobie z atakami skrzydłami i ostatecznie zespół Luisa de la Fuente przegrał 1:3.

Co w prasie piszczy

Chcieliśmy zacząć poważnie i przedstawić informacje na temat tego co hiszpańska prasa ma do przekazania przed tym meczem... Jednak w odróżnieniu od naszych rodzimych mediów, w Hiszpanii nie przywiązuje się dziś aż takiej wagi do tego spotkania. Kiedy już dotarliśmy do szerszej zapowiedzi spotkania na portalu Marki... nie wierzyliśmy własnym oczom. Polska kadra jako karykatura. W przewidywanych składach Wieteska pojawia się dwa razy – w pierwszym składzie i na ławce (ale tam już jako „Wieteseka”), Buksa według Hiszpanów najprawdopodobniej ma angielskie korzenie bo nazywają go „Buksey”, a do tego typowo prezentowanie po hiszpańsku – Świderski to po prostu Karol, a Bochniewicz jest Pawłem. Polska kadra na wesoło.

 

 

Jak widzą Hiszpanie siebie? „Mecz z Polakami będzie zagrany z serca. Kiedy nogi nie pozwalają na więcej, mentalność jest kluczowa, co udowodnił ostatni mecz z Belgią. La Rojita poradziła sobie z presją i pokazała mentalność zwycięzców przeciwko belgijskiemu murowi. Polska to mocny zespół, ale Hiszpania ma jeden z najlepszych zespołów w tych mistrzostwach” - nie brzmi to jak wypowiedź o drużynie, która w pierwszym starciu przegrała 1:3, a drugie wygrała rzutem na taśmę.

Marca podkreśla również, że Hiszpanie muszą wygrać 3:0: „Musimy zachować zimną głowę, nie możemy dać się zwariować i próbować strzelić trzeciego gola, zanim zaliczymy pierwsze trafienie” - powiedział Carlos Soler. Nieco mniej rywalem przejmuje się boczny obrońca, Junior Firpo: „Będziemy grali ze słuchawką w uchu, aby wiedzieć jak radzą sobie Włosi”.

Jak podaje kataloński Sport, na meczu Hiszpanii z Polską pojawi się Luis Rubiales, czyli prezes hiszpańskiej federacji. W składzie hiszpańskim natomiast mają się znaleźć m.in. Fabian Ruiz i Dani Ceballos, którzy będą odpowiadać za kreatywną fazę gry, a obok nich znajdą się Oyarzabal i Soler. Bez zmian również w ataku – Borja Mayoral od dawna nie trafił do siatki w meczu o punkty La Rojity, mimo to Luis de la Fuente nie myśli o jego zmianie.

Po dokładnym przejrzeniu hiszpańskiej prasy nie da się jednak nie odnieść wrażenia, że ten mecz nie jest czymś, na co zwrócone są oczy całego kraju. Jeśli już pojawiają się wzmianki, to aby do nich dotrzeć trzeba się nieźle naszukać. Natomiast sami Hiszpanie wydają się nieco lekceważyć nas jako rywala, czy słusznie, przekonamy się dzisiaj wieczorem.

Dwa kroki w tył...

Jeśli chodzi natomiast o sferę futbolową, to z ręką na sercu musimy powiedzieć, że reprezentacja Hiszpanii z tego rocznika cofnęła się w rozwoju. 19 lipca 2015 roku Hiszpanie sięgnęli po mistrzostwo Europy U-19, pewnie pokonując w finale Rosję. Gole strzelali Borja Mayoral i Nahuel Leiva. Kto grał wtedy w reprezentacji?

W składzie z dzisiejszej kadry byli tam: bramkarze Sivera i Simon, obrońcy Aaron Martin, Jorge Mere, Jesus Vallejo, pomocnicy Mikel Merino, Dani Ceballos, Alfonso Pedraza oraz napastnik, Borja Mayoral. Łącznie 9 zawodników, którzy w dużej mierze stanowią o sile dzisiejszej ekipy. Kręgosłup ekipy i początek wszystkiego stanowi środek obrony, duet Mere i kapitan Vallejo, którzy zaliczyli ze sobą mnóstwo spotkań, Sivera w bramce oraz występujący przed nimi Dani Ceballos i Mikel Merino. Teoretycznie dzięki temu Hiszpanie powinni chodzić jak w zegarku... jak jednak pokazały dwa pierwsze spotkania, zdecydowanie tak nie jest.

Przede wszystkim dzieje się tak dlatego, że wielu zawodników tej kadry nie zrobiło niezbędnego kroku do przodu. Vallejo boryka się od dłuższego czasu z kontuzjami, przez co wywalczenie sobie miejsca w takim klubie jak Real Madryt jest wręcz niemożliwe. 491 minut przez cały sezon dla 22-latka to bardzo słaby wynik. Jego partner z defensywy, Jorge Mere również ma swoje problemy. Sezon 2016/17 był dla niego przełomowy, grał prawie wszystko w barwach Sportingu i choć obrona tej ekipy nie była zbyt szczelna, a klub spadł do Segundy sam młodzian zbierał super recenzje... czym zapracował na transfer do FC Koln. Pierwszy sezon w Niemczech był pełen niepowodzeń, a ekipa Koziołków również pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową. Dopiero w niedawno zakończonym sezonie Hiszpan złapał nieco stabilizacji, trzeba przyznać, że gra sporo, choć nadal nie jest to to, czego się po nim spodziewaliśmy.

Kiedy dodamy do tego dość ofensywnie usposobione boki obrony, na czele z Juniorem Firpo i lekceważące podejście do gry defensywnej, mamy obraz dzisiejszej kadry Hiszpanii U-21.

Hiszpańska szkoła: tempo, finezja i brak skuteczności

W defensywie Hiszpanie żyją przeszłością, w ofensywie nie jest inaczej. Borja Mayoral bez pomocy od innych, jak choćby Marco Asensio, jest bezzębny. La Rojicie ewidentnie brakuje snajpera z prawdziwego zdarzenia. Bo na pewno nie możemy nazwać tak piłkarza, który na 29 meczów ligowych zeszłego sezonu strzelił 3 gole – mimo tego, że reprezentował barwy ekipy, która była bardzo ofensywnie usposobiona i zdobywała sporo bramek.

Wobec tego braki w tym zakresie muszą nadrabiać piłkarze z środka pola, a tutaj magików nie brakuje. To na co dzisiaj Polacy muszą szczególnie uważać, to ataki środkiem pola i strzały z dystansu. Hiszpanie starają się grać piłką krótko, ale jak najszybciej to tylko możliwe. Gra na jeden kontakt, przyjęcie kierunkowe, tworzenie przestrzeni dla kolegi z zespołu. Takich manewrów jak przy golu Żurkowskiego z Włochami, po stronie Hiszpanów powinno być mnóstwo i na to musimy szczególnie uważać.

Bo w Hiszpanii przymierzyć potrafi nie tylko Ceballos, ale też Fornals, Oyarzabal, Fabian Ruiz, a jak mają lepszy dzień to nawet Carlos Soler czy boczny obrońca Junior Firpo. Musimy się spodziewać wielu tego typu prób, dlatego szyki w środku pola muszą być bardzo zwarte. Mecz z Hiszpanią będzie wielkim testem na to, co w dużej mierze zaprezentowali podopieczni Michniewicza w starciu z Italią – przesuwanie się formacji względem rywala oraz przekazywanie krycia. Jeżeli będzie to działało na tym poziomie, co w starciu z Włochami, to będzie to już pierwszy, bardzo ważny krok do sukcesu.

W grze tej ekipy można się zakochać. Grają fantastycznie piłką, z finezją, pomysłowością. Jednak kiedy rywal jest już wycofany pod własną bramkę i nie popełnia wielu błędów w kryciu, mają ogromne problemy z przedostaniem się w pole karne i trafieniem do siatki rywali. Czasami ma się wrażenie, że wizja La Rojity Luisa de la Fuente jest po prostu przekombinowana. Mimo wszystkich fajerwerków, często brakuje im po prostu konkretów. Bo te wszystkie ozdobniki w ich grze, koronkowe akcje, będą na nic, jeżeli w ostatecznym rozrachunku będą się kończyć na strzale w rywala. Dlatego dziś Polacy przede wszystkim muszą zagrać swój futbol, nie zważając na wyczyny i umiejętności techniczne rywali. Bo pod tym pięknym obrazkiem kryje się jedna ogromna wada, wbrew temu co piszą hiszpańskie media. Zespołowi brak charakteru, jaki miał jeszcze te kilka lat temu, kiedy wygrywał Euro U-19 i brak też wyraźnego lidera. Hiszpania być może ma nawet najbardziej uzdolnioną ekipę, ale po dwóch pierwszych meczach więcej możemy powiedzieć o męczarniach i problemach ze zdobywaniem bramek, a nie mentalności zwycięzcy, którą ponoć posiadają.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się