var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Chwalić z głową, ganić z umiarem

Autor: Andrzej Cała
2019-06-25 17:00:16

Kilka miesięcy temu napisałem w felietonie, byśmy nie napalali się jakoś szczególnie na wyniki młodzieżowych mistrzostw i nie wyciągali z nich wielkich wniosków odnośnie poszczególnych nazwisk. Przydatność naszych juniorów zweryfikują bowiem tak naprawdę dopiero kolejne lata.

Kadrze U-20 udało się wyjść z grupy, kadrze U-21 nie. Powinno być na odwrót, ale to już zupełnie inna para kaloszy. Turnieje w Polsce i na półwyspie Apenińskim pokazały bez wątpienia kilka istotnych kwestii:

- niezmiennie nie radzimy sobie w próbach ataku pozycyjnego, budowaniu akcji polegających na cierpliwych podaniach, wychodzeniu zawodników na pozycje;
- coraz gorzej wygląda kwestia skrzydłowych, którzy jeszcze kilka lat temu, przynajmniej w teorii, byli jedną z polskich wizytówek;
- wypracowaliśmy w obu turniejach skandalicznie mało sytuacji bramkowych (odliczmy mecz z Tahiti na mistrzostwach U-20);
- o bramkarzy na przyszłość można być spokojnym;
- gwarancją lepszej przyszłości nie są na dziś też piłkarze wychowani w lepszych piłkarsko-treningowo krajach, co dobitnie pokazał polski turniej;
- jeśli jest trener z konkretnym planem, pomysłami, jesteśmy w stanie przynajmniej w pełni wykorzystać nasze atuty i zminimalizować walory rywala - to już coś;

Ale gdy do gry wchodzi ktoś o takim zasobie umiejętności, walorów czysto piłkarskich, technicznych, to gramy tak jak z Hiszpanią, czyli nie gramy w ogóle. 

Problemem widocznym od lat i z którym na razie nie bardzo (a w sumie to w ogóle) nie potrafimy sobie poradzić jest to, że my prawie wcale nie gramy w piłkę. To tyczy się każdej reprezentacji, nie tylko tych z U na przedzie. Marzę, aby kiedyś się to zmieniło, żeby nasze drużyny kreowały, ale to już zadanie dla trenerów grup dziecięcych, kwestia wprowadzenia planów, koncepcji, a na to wpływu nie mam żadnego. Może zresztą i dobrze, bo są od tego odpowiedni fachowcy i świetnie by było, aby stworzono im dobre warunki do pracy, do rozwijania swoich podopiecznych, nie patrząc tylko na wyniki i puchary. Wydaje się, że to na razie jednak tylko sen idealisty, bo o temacie mówi się od dawnie dawna, a zmian jak nie było, tak nie ma. 

Wrócę jeszcze do tego, co napisałem we wstępie. Miarą tych roczników i ich ostateczną oceną będzie summa summarum liczba piłkarzy, który trafią do dorosłej reprezentacji. W kwestii kadry prowadzonej przez Czesława Michniewicza można być raczej spokojnym. Kownacki grał już przecież nawet na mundialu, tym dorosłym, Gumny, Bielik, Żurkowski, Szymański, w dłuższej perspektywie Grabara - oni na pewno sobie poradzą i na tym najważniejszym kadrowym etapie. Pewnie też Dziczek, może Wieteska, Świderski. No i rzecz jasna Pestka, bo na pozycji lewego obrońcy deficyt u nas jest permanentny. A przecież i Jóźwiak, Jagiełło czy Piotrowski to chłopcy o dużym potencjale i teraz przed nimi czas najważniejszy - muszą grać, grać regularnie, bo to jedyna szansa na ciągły progres.

O umiarkowany optymizm trochę trudniej w odniesieniu do piłkarzy, których delegował do gry na polskich boiskach Jacek Magiera. Majecki, Walukiewicz, Sobociński - w zasadzie tylko ta trójka pokazała się w turnieju na wystarczającym poziomie, by długofalowo wiązać z nimi nadzieje. Znamienne, że mówimy o bramkarzu oraz dwóch stoperach.

Zalecałbym jednak spokój i cierpliwość. Zarówno pewną wstrzemięźliwość w chwaleniu, jak i umiar w ganieniu. Mówimy wciąż o młodych zawodnikach, którzy ciężką pracą, konsekwencją są w stanie wciąż się uczyć, rozwijać i nawet jeśli nie dojdą nigdy do poziomu nawet nie Lewandowskiego, ale choćby Milika czy Krychowiaka, to absolutnie nie należy ich przekreślać. 

Tak jak nie można już dzisiaj zbawcami reprezentacji określać tych, którzy nam w ostatnim miesiącu podobali się najbardziej. Młodość ma bowiem to do siebie, że tak samo jak potrafi uskrzydlić, jest w stanie też również namieszać w głowie. Szczególnie, gdy idzie w parze z popularnością i ogromnymi pieniędzmi. 

A skoro tak, to przede wszystkim radzę każdemu -  trochę mniej odbijania się od ścian skrajności. Bo to nigdy nie jest dobre.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się