var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @UEFAUnder21

ME U-21: Z problemami, ale dopięli swego. Waldschmidt wprowadza Niemców do finału. Niemcy - Rumunia 4:2

Autor: Karol Bochenek
2019-06-27 21:00:46

Gra defensywna daje tytuły, ofensywna - tylko splendor - powiedział swego czasu Lothar Matthaeus, były gwiazdor reprezentacji Niemiec. I choć jego młodsi koledzy z kadry U-21 robili dziś wiele, aby potwierdzić, że bez dobrze funkcjonującej linii obrony można zapomnieć o sukcesach, to ostatecznie udało im się prześlizgnąć do finału młodzieżowych mistrzostw Europy. A zrobili to dzięki świetnej ofensywnie, której znakiem rozpoznawczym została lewa noga Luki Waldschmidta.

Bazując na tym, co zobaczyliśmy w meczach fazy grupowej, wiedzieliśmy, że Niemcy nie będą mieli z Rumunami łatwo. Nie zmienia to jednak faktu, że z lekkim zaskoczeniem patrzyliśmy na to, co działo się na boisku w pierwszej połowie meczu. A działo się naprawdę dużo, bo teoretycznie słabsi nie pękli przed teoretycznie lepszymi. Mało tego, to Rumunia, choć pierwsza straciła bramkę po imponującym rajdzie przez pół boiska i precyzyjnym strzale zza szesnastki Nadiema Amiriego, nadawała ton wydarzeniom na boisku, będąc zespołem dojrzalszym oraz pewniejszym siebie.

Mirel Radoi musiał być naprawdę zadowolony ze swoich piłkarzy. Obrona, nie licząc jednego słabszego momentu, była bardzo skuteczna. Pomoc - na czele z szalejącym a to na lewym skrzydle, a to w Środku Ianisiem Hagim - kreatywna i ambitna. Z kolei w ataku co rusz obrońców rywali nękał George Puscas, który zaprowadził swoje porządki w niemieckim polu karnym. Było więc i efektownie, i efektywnie, co czym najlepiej świadczyła dwójka po stronie Rumunów na tablicy wyników.

Oba trafienia poszły na konto Puscasa, który tym samym potwierdził dobrą dyspozycję z poprzednich spotkań. Napastnik Palermo strzelanie rozpoczął w 27. minucie, gdy przegrywający wówczas Rumuni wywalczyli rzut karny po faulu Baumgartla na Hagim. W tym miejscu warto zaznaczy, że Niemcy sprezentowali rywalom jedenastki we wszystkich meczach, jakie rozegrali podczas włoskiego turnieju. Gorszej wizytówki defensorzy zespołu prowadzonego przez Stefana Kuntza nie mogli sobie wystawi. A jeśli dodamy do tego, że Puscas swojego drugiego gola strzelił po podwójnym błędzie defensywy (najpierw fatalna strata Maximiliana Mittelstadta, potem złe zachowanie Timo Baumgartla i Jonathana Taha, którzy odpuścili krycie w polu karnym), dojdziemy do tego, że doskonalenie gry w obronie, to przed finałem po prostu konieczność.

To, że Niemcy będą mieli okazję jeszcze raz zaprezentować się kibicom na żywo, jest przede wszystkim zasługą Luki Waldschmidta. Napastnik Freiburga, który dziś w zasadzie przyklepał sobie tytuł króla strzelców, w drugiej połowie postanowił gonić Puscasa i ostatecznie dopiął swego, strzelając dwa ważne gole. Uczynił to zresztą w dość podobny stylu, bo jego pierwsze trafienie to także celny strzał z jedenastu metrów (wcześniej kretyński faul Hagiego w całkowicie niegroźnej sytuacji). Drugie dołożył w 90. minucie, pokonując Andreia Radu precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego. Chwilę później jego wyczyn skopiował Amiri i było po zawodach.

Niemcy, choć na pewno trochę się dziś męczyli, ostatecznie zasłużenie awansowali do finału. Mając nóż na gardle w postaci niekorzystnego wyniku do przerwy, po zmianie stron potrafili się otrząsnąć i praktycznie wybili Rumunom futbol z głowy. Imponujący w ich wykonaniu był zwłaszcza ostatni kwadrans, w którym docisnęli zmęczonych rywali, wbijając im rozstrzygające gole. Ogromna w tym zasługa trenera Kuntza, który przeprowadził wyjątkowo trafione zmiany i personalne, i taktyczne. Taki Lukas Nmecha, choć w sytuacji sam na sam z Radu fatalnie spudłował, może nie pograł dziś zbyt długo, ale z pewnością zasłużył na miano jednego z głównych autorów sukcesu. W końcu to po faulach na nim sędzia podyktował rzuty wolne, które na bramki zamienili Waldschmidt i Amiri, a dodatkowo boisko z czerwoną kartką musiał opuścić Alexandru Pascanu.

Rumunia, która ogólnie była chyba najprzyjemniejszą do oglądania drużyną tych mistrzostw, z pewnością ma czego żałować, ale na pewno nie musi się dzisiejszej porażki wstydzi. Półfinał, awans na igrzyska i świetna postawa poszczególnych piłkarzy, którzy przypomnieli, że gdzieś na peryferiach poważnego futbolu wciąż potrafią świetnie szkoli, to naprawdę duży sukces. A Niemcy? No cóż, teraz pozostaje im czekać na rozstrzygnięcie drugiego półfinału, z którego do finału przeskoczy chyba jeszcze trudniejszy przeciwnik niż ten, który dzisiaj wysoko zawiesił im poprzeczkę.

Niemcy - Rumunia 4:2 (1:2)

1:0 Amiri 21'
1:1 Puscas 26' k.
1:2 Puscas 44'
2:2 Waldschmidt 51' k.
3:2 Waldschmidt 90'
4:2 Amiri 90+4'

Niemcy: Nubel - Klostermann, Tah, Baumgartl, Mittelstadt - Eggestein (88' Maier), Neuhaus (79' Nmecha), Dahoud (90+3' Koch), Oztunali - Amiri, Waldschmidt.

Rumunia: Radu - Manea, Nedelcearu, Pascanu, Stefan - Baluta, Cicaldau (69' Ciobanu), Man, Hagi, Ivan (55' Coman) - Puscas (87' Petre).

Sędzia: O. Grinfeld (Izrael).

Żółte kartki: Baumgartl, Tah - Ivan, Hagi, Pascanu, Baluta.

Czerwone kartki: Pascanu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się