var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @UEFAUnder21

ME U-21: Trójkolorowi nieźle zaczęli, ale zostali rozstrzelani. Bezlitosna La Rojita w finale. Hiszpania – Francja 4:1

Autor: Krystian Porębski
2019-06-27 23:05:10

To miał być znacznie bardziej wyrównany półfinał niż starcie Niemiec z Rumunią, wynik spotkania jednak zupełnie temu przeczy. Wygrana Hiszpanów 4:1 to tak naprawdę najniższy wymiar kary. La Rojita nie pozostawiła złudzeń kto był lepszy w półfinale ME U-21, a w finale będziemy mieli powtórkę sprzed dwóch lat. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego zmierzy się z Niemcami.

Nauczeni bolesnym doświadczeniem mogliśmy się spodziewać koncertowej gry zespołu Hiszpanii. Ekipa Luisa de la Fuente mogła zaprezentować się w pełnej krasie, bo nawet mimo groźnie wyglądającej kontuzji w meczu z Polską, Mikel Oyarzabal był zdolny do gry. Zapowiadało nam się więc ciekawe widowisko na szczycie, ze wskazaniem na iberyjski walec.

Jeśli jednak ktoś postawił grube pieniądze na Hiszpanów w tym spotkaniu, to mógł się od pierwszych minut mocno zdenerwować. To Francuzi weszli w to spotkanie zdecydowanie lepiej. Wiedzieli czego spodziewać się po rywalach i doskonale to wykorzystywali. Przede wszystkim potrafili jednak korzystać ze swoich indywidualności, czego nie możemy powiedzieś o La Rojicie, przynajmniej w pierwszych 30 minutach. Wychwalany pod niebiosa Ceballos za fazę grupową, był dość niewidoczny, choć i tak wyróżniał się w porównaniu do takiego Pablo Fornalsa vel. Fornalesa. Jednym słowem w trzech słowach, szału nie było.

Pierwsi do siatki rywali trafili Francuzi. Gola strzelił z karnego napastnik Mateta, jednak zasługi przypisać musimy tu przede wszystkim Reine-Adelaide'owi, zawodnikowi Arsenalu. Skrzydłowy świetnie przedarł się przez defensywę, urwał się trzem defensorom, a Jesus Vallejo... no cóż, udowodnił dlaczego postawienie na Jorge Mere i Unaia Nuneza w meczu z Polską było dobrym wyborem. Zawodnik Realu co prawda nie odpowiadał za podyktowanie rzutu karnego, bo faulował Firpo, ale jednak swoją biernością przyłożył się do takiego, a nie innego efektu.

Francuzi próbowali pójść za ciosem, ale gra szybko się wyrównała i z minuty na minutę podopieczni de la Fuente bardziej przejmowali inicjatywę, mogli wreszcie zagrać po swojemu i udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki. Po jednej z takich akcji nieomal nie padła kuriozalna bramka. Co się odwlecze to nie uciecze – piłka wypadła za boisko, sędzia pokazał na rożnego, a Oyarzabal, który się na dzisiejszy mecz zaskakująco wykurował, doskonale wykonał stały fragment gry. Zakotłowało się w polu karnym, najsprytniejszy okazał się Marc Roca i było 1:1.

Od tego momentu obraz spotkania przekształcał się w ten przewidywany – Hiszpanie władali piłką, Francuzi próbowali swoich sił w kontrach. W końcówce pierwszej połowy La Rojita była jednak znacznie bardziej skoncentrowana i skuteczna w odcinaniu najgroźniejszych francuskich zawodników. Reine-Adelaide, Mateta i Ikone nie stanowili już takiego zagrożenia. W ostatnich minutach było ciekawie, jedni i drudzy zaliczyli po kilka ciekawych wypadów, jednak do ostatnich chwil brakowało konkretów. Jeżeli mielibyśmy wyróżnić coś nieprzewidywanego – to całkiem solidnie prezentował się Antonio Sivera, nazywany często najsłabszym ogniwem zespołu. I choć w poprzednich spotkaniach były ku temu powody, tak przynajmniej w pierwszych 45. minutach zawodnik Alaves wyróżniał się na duży plus.

Jednak pierwsza połowa ze względu na przerwy związane z urazami i uzupełnianiem płynów, została przedłużona przez sędziego aż o 5 minut. W samej końcówce doliczonego czasu gry w pole karne wpadł Oyarzabal i wywalczył karnego w bardzo dziwnych okolicznościach. Konate sfaulował Hiszpana w sytuacji w zasadzie bez zagrożenia, a sędzia nie miał wyboru. Do futbolówki podszedł sam poszkodowany i wykorzystał jedenastkę.

A po wznowieniu gry obraz spotkania zmienił nam się zupełnie. Hiszpanie wyszli na murawę napakowani jak paczka kabanosów i już po niespełna dwóch minutach mieliśmy „pozamiatane”. Zespół Luisa de la Fuente perfekcyjnie rozmontował Francuzów, a dzieło dokończył Dani Olmo. Kilka minut później idealną okazję zmarnował Fornals. Trójkolorowi ciężko znieśli ten cios wyprowadzony przez rywali i mieli problem nawet z wyjściem z własnej połowy. W tym momencie spotkania wydawało się, że znamy już finalistów tego turnieju. Zwłaszcza że La Rojita nie miała zamiaru spuszczać nogi z gazu...
 

 


Logika podpowiadałaby przejęcie inicjatywy przez Trójkolorowych po reakcji trenera reprezentacji Francji i wejściu napastnika Dembele za defensywnie usposobionego pomocnika Tousarta, to wynik był zgoła inny. Od tego momentu Hiszpanie stłamsili Francuzów, wykorzystali ich niezdecydowanie i fatalną dyspozycję w defensywie i naciskali raz po raz. Starania wreszcie się opłaciły. Jak w masło Fornals wpadł z prawej strony pola karnego i jakby nigdy nic, zagrał sobie wszerz pola karnego do Borjy Mayorala. Jeszcze długo będziemy się zastanawiać jakim cudem ta piłka przeszła do napastnika, ale w samym działaniu Hiszpanów nie było żadnego przypadku. Napastnik odpalił petardę z pierwszej piłki, a Bernardoni nie miał czego zbierać. 4:1 i Francuzi na łopatkach.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się takim właśnie wynikiem. Reprezentanci Francji nie dochodzili do głosu w drugiej połowie, mieli kilka momentów, kiedy ruszyli do ataku, ale o samym zagrożeniu pod bramką Sivery trudno jednak mówić. Natomiast Hiszpanie mogli jeszcze podwyższyć wynik tego meczu, choćby po akcji Solera, kiedy piłkę z bramki wybijał jeden z obrońców. Tego dnia La Rojita wspięła się na kosmiczny poziom. A w finale mamy powtórkę sprzed dwóch lat, kiedy na polskich boiskach zmierzyły się Hiszpania i Niemcy. My już nie możemy się tego finału doczekać.

Hiszpania – Francja 4:1 (2:1)

0:1 Mateta k. 16'
1:1 Roca 28'
2:1 Oyarzabal k. 45+5'
3:1 Olmo 47'
4:1 Mayoral 67'

jak padały bramki:

0:1 – defensywa Hiszpanii zaspała, a jak dzik w żołędzie poszedł Reine-Adelaide. Firpo musiał ratować się faulem i sędzia pokazał na wapno. Karnego pewnie wykonał Mateta.

1:1 – Oyarzabal dośrodkował z rzutu rożnego, a po zamieszaniu w polu karnym piłkę z najbliższej odległości do bramki wpakował Marc Roca.

2:1 – W akcji ponownie Oyarzabal. Zawodnik Realu Sociedad wywalczył rzut karny, po głupim faulu Konate. Bask przeczekał bramkarza rywali i pewnie wykonał jedenastkę.

3:1 – Koronkowa akcja Hiszpanów wykończona przez Daniego Olmo. Oyarzabal ruszył środkiem, zagrał do wybiegającego w uliczkę Fabiana Ruiza, a pomocnik Napoli odegrał do napastnika, który nie miał innego wyjścia – musiał wykorzystać tę sytuację.

4:1 – Doskonałe dogranie Fornalsa w poprzek pola karnego i idealne wykończenie Mayorala z bliskiej odległości. Napastnik huknął z pierwszej piłki tak, że Bernardoni nie miał nic do powiedzenia.

Hiszpania: Sivera – Aguirregabiria, Vallejo, Nunez, Junior – Fabian (85' Merino), Roca, Olmo, Ceballos (73' Soler), Fornals – Oyarzabal (63' Mayoral).

Francja: Bernardoni – Dagba (22' Amian Adou), Konate, Upamecano, Ballo Toure – Guendouzi, Tousart (58' Dembele), Aouar – Ikone, Mateta (71' Thuram), Reine-Adelaide.

Sędzia: G. Kabakov (Bułgaria).

Żółte kartki: Junior, Fabian, Aguirregabiria, Nunez – Mateta, Thuram.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się