var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Wikipedia

Nowy plan Widzewa – do I Ligi ze specjalistą od awansów na czele

Autor: Karol Bochenek
2019-07-01 15:45:17

Martyna Pajączek, która od niedawna piastuje stanowisko prezesa Widzewa Łódź, z dużym zacięciem wzięła się za sprzątanie. Zaczęła od mocnego akcentu, czyli zwolnienia Zbigniewa Smółki, który wyleciał już po miesiącu, jeszcze przed debiutem w oficjalnym meczu. No a ponieważ sezon zbliża się nieubłaganie, bezkompromisowa pani prezes musiała szybko załatać wakat na kluczowym dla drużyny stanowisku. Ostatecznie, o czym spekulowało się już od pewnego czasu, wybór padł na Marcina Kaczmarka i wydaje się, że dla Widzewa jest to rozwiązanie optymalne.

Na szkoleniowca, który kilka ostatnich miesięcy spędził w Bruk-Bet Termalice Nieciecza, czeka zadanie proste w zamyśle, a jednocześnie skomplikowane w realizacji. Dla władz Widzewa, który wbrew pierwotnym założeniom trochę zasiedział się w II lidze, liczy się wyłącznie awans na zaplecze Ekstraklasy. Historia najnowsza wyraźnie pokazuje jednak, że duży potencjał sportowo-kibicowski niekoniecznie idzie w parze ze spełnianiem oczekiwań. W ciągu dwóch ostatnich sezonów RTS-owi zawsze czegoś brakowało, by postawić krok do przodu i trudno oprzeć się wrażeniu, że każdorazowo chodziło o odpowiednią osobę na stołku trenera. Z Kaczmarkiem na ławce – szkoleniowcem znającym smak Ekstraklasy, a przy tym posiadającym bogate doświadczenie w niższych ligach poparte kilkoma awansami – zła karta ma się wreszcie odwrócić. 

Prezes Pajączek, zatrudniając Kaczmarka, zapewne liczy, że ten powtórzy scenariusz, który kilka lat temu napisał w Wiśle Płock. Z „Nafciarzami” przebył drogę od II ligi aż do Ekstraklasy, co obecnie jest marzeniem wszystkich w jakikolwiek sposób związanych z jego nowym klubem. Dodatkowo Kaczmarek przychodzi do Widzewa po całkiem udanym okresie w Termalice, którą sprawnie ogarnął w trudnym momencie. Najlepiej świadczy o tym tabela za okres, w którym pełnił funkcję pierwszego trenera. 

W Niecieczy wyniki były co najmniej przyzwoite, a już na pewno skrojone na potencjał podtarnowskiego klubu. Dla kibiców RTS-u to raczej dobra wiadomość, która dowodzi, że Kaczmarek potrafi wydobyć z zespołu to, co najlepsze. W lekko toksycznej Niecieczy, gdzie polegli trenerzy z większym doświadczeniem i sukcesami na koncie, to niczego sobie wyczyn. Jeśli Kaczmarek to samo powtórzy w Łodzi, awans do 1. ligi, zważywszy na potencjał Widzewa, powinien być na wyciągnięcie ręki. Tym bardziej że okoliczności stoją po jego stronie – w końcu przenosi się do klubu, gdzie zaszły duże zmiany względem na przykład poprzedniego sezonu i który od strony sportowej wyraźnie wyprzedza resztą stawki w lidze. 

Zanim jednak Kaczmarek weźmie się za zdobywanie punktów, musi odpowiednio przygotować drużynę, która w końcówce poprzedniego sezonu została totalnie rozmontowana, a ten stan, jak się wydaje, trwa do teraz. Na początek szkoleniowiec RTS-u przywrócił do pierwszej drużyny zawodników wywalonych z nich jeszcze przez poprzednie władze, dając wszystkim czystą kartę. Tu i tam przebąkuje się też o poważnych wzmocnieniach. Z Widzewem łączeni są rozpoznawali piłkarze o solidnych w polskich realiach nazwiskach, ale na transfery przyjdzie pewnie jeszcze trochę poczekać. Na razie priorytetem był trener. 

Warto jednak odnotować, że w kontraktowaniu nowych graczy nie pomoże dotychczasowy dyrektor sportowy Widzewa, Łukasz Masłowski. Jego głowa poleciała wraz z głową Zbigniewa Smółki i w sumie trudno się jej dziwić. Kolejne ruchy Masłowskiego prowadziły bowiem donikąd. Nietrafione były transfery oraz manewr polegający na zastąpieniu Radosława Mroczkowskiego Jackiem Paszulewiczem. Masłowski, zamiast architektem awansu klubu do I. Ligi, stał się architektem kryzysu sportowego, który rozpętał w Widzewie istną nawałnicę. Zwolnienie w jego przypadku nie jest więc niespodzianką. Tą byłoby raczej pozostawienie go na dotychczasowym stanowisku.

Co istotne, plany na najbliższą przyszłość nie zakładają, że przy alei Piłsudskiego pojawi się nowy dyrektor sportowy. Można więc chyba przyjąć, że to właśnie głos trenera będzie w pierwszej kolejności brany pod uwagę przy rekrutowaniu nowych zawodników. Nie da się jednak ukryć, że jest to ruch mocno ryzykowny. Przykład zza miedzy (czyli ŁKS) pokazuje bowiem, że specjalista od transferów z prawdziwego zdarzenia to dla klubu nieoceniony skarb i w konsekwencji także gwarancja dobrego poziomu sportowego. W Widzewie najwyraźniej chcą iść jednak własną drogą i mają już nawet opracowany szczegółowy plan, w który mocno uwierzono. Plan z osią w osobie Marcina Kaczmarka i jego wyjątkowych zdolności do robienia kolejnych awansów. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się