var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Markę już ma wyrobioną, teraz będzie budował legendę. Komu ma się to udać, jak nie Robakowi?

Autor: Bartosz Adamski
2019-07-03 18:00:55

Hit transferowy ostatnich dni w Polsce? No dobra, Novikovas w Legii. Ale we wtorek potwierdzony został transfer, który może część obserwatorów nawet zdziwił. Otóż wicekról strzelców minionego sezonu Ekstraklasy postanowił zejść na trzeci poziom rozgrywkowy. I ja ten ruch całkowicie rozumiem.

Na początku roku, gdy Kuba Błaszczykowski wracał do Wisły Kraków, pisałem, że każdy klub chciałby mieć tak oddanego zawodnika. Piłkarza, z którym kibice będą się utożsamiać, z dumą nosić koszulkę z jego nazwiskiem, a nawet opowiadać o nim dzieciom czy wnukom po latach.

Teraz kimś takim w Widzewie Łódź postanowił zostać Marcin Robak.

Schodzi do II ligi, na trzeci poziom rozgrywkowy, by zbudować swój status legendy. By wybudować sobie pomnik. Misja jest prosta – w dwa lata dwa awanse i w wieku 38 lat zawitać znów do elitarnego grona. A potem? Pewnie pograć z Widzewem w tej Ekstraklasie do czterdziestki. I to wcale nie jest scenariusz dla dzieła Jamesa Camerona, a raczej pomysł na fajny film dokumentalny.

Robak ma dać Widzewowi nie tylko gole i triumfy, ale też to, czego zabrakło w poprzednim sezonie – charakter. Ma być wzorem dla młodych adeptów i instytucją w szatni. Ma sprawić, by w drużynie w kryzysowych momentach nie następowało całkowite załamanie, a żądza błyskawicznej rehabilitacji.

Dlatego wcale nie dziwi mnie, że dostał w RTS-ie zarobki ekstraklasowe. Ma być bowiem kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Nie tyle gwiazdą, co przedłużeniem ręki trenera i bezwzględnym autorytetem dla drużyny.

Można było oczywiście pieniądze poświęcone na kontrakt dla Robaka wydać na 2-3 może nawet niezłej jakości graczy, ale to właśnie on daje największe prawdopodobieństwo, że misja awansu na zaplecze Ekstraklasy powiedzie się w najbliższym sezonie. Przyglądam się w ostatnim czasie łódzkiemu klubowi i uważam, że lepszego zawodnika pozyskać nie mogli. To piłkarz, który wciąż jest w formie, może grać na dobrym poziomie jeszcze nawet przez kilka lat, w dodatku ma posłuch nawet w szatni pełnej ekstraklasowych gwiazdek, jest profesjonalistą, bardzo dobrze się prowadzi, co widać także po sylwetce i kondycji. On w każdym z trzech ostatnich sezonów zagrał minimum 33 spotkania, zupełnie nie zważając na swój wiek! Tych czynników jeszcze kilka zdecydowanie mógłbym wymienić.

Robak byłby hitowym transferem dla każdego ekstraklasowego klubu, a co dopiero dla drużyny z trzeciej klasy rozgrywkowej. W każdym albo miałby miejsce w podstawowym składzie, albo widzielibyśmy duże szanse, że może je wywalczyć. A mimo to zagra w Widzewie.

Czytałem opinie, że zejście do II ligi teraz to zła decyzja Marcina. Że mógł wyjechać za granicę albo chociaż postrzelać jeszcze w Ekstraklasie. Ale pytam się: po co? Co to by mu dało? Na zarabianie pieniędzy miał czas wcześniej. Dobrze opłacany był w Turcji, dostał odszkodowanie za zerwany kontrakt w Chinach, a potem miał zarobki znacznie powyżej ekstraklasowej średniej w Lechu Poznań i Śląsku Wrocław. Swoje już też osiągnął. Nie był wprawdzie mistrzem Polski, ale grał w europejskich pucharach, został dwukrotnie królem strzelców. Czy coś więcej zagwarantowałby mu np. Piast Gliwice, z którego miał ofertę? Bardzo wątpliwe.

Teraz jest na takim etapie kariery, że może pozwolić sobie na fanaberię. A taką było zakończenie kariery w Miedzi Legnica lub Widzewie. Wybrał Łódź i ja ten wybór w stu procentach rozumiem. Nie wraca wprawdzie do swojego rodzinnego miasta, ale do drugiego domu. Do miejsca, w którym – jak podkreślał – czuł się wraz z rodziną bardzo dobrze.

Swoją drogą, to symptomatyczne, że w każdym polskim klubie, w jakim występował, jest bardzo dobrze wspominany. W żadnym nie zawiódł, postrzelał trochę bramek. Każdy też przyjąłby go z powrotem z otwartymi ramionami. Przy Piłsudskiego nie spędził przecież ogromnej części swojego życia, nawet tego piłkarskiego. To było raptem dwa i pół roku. A gdy tylko kibice Widzewa usłyszeli o jego możliwym powrocie, byli rozradowani.

Marcin Robak swojej marki budować już nie musi. Ona jest już wyrobiona, opatrzona znakiem jakości "Q". Teraz będzie tworzył swój status legendy w Widzewie. I jeśli ktoś ma poprowadzić łodzian do sukcesu, to wydaje się, że lepszej osoby od tego 36-latka nie można było wytypować.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się