var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: asroma.com

Bajońska kasa pokonała ambicje. El Shaarawy żegna ligę włoską i wita chińskie miliony

Autor: Marcin Długosz
2019-07-07 22:00:08

Jeszcze do niedawna był cudownym dzieckiem włoskiej piłki, przed którym wielka kariera stała otworem. Miał stanowić o sile Milanu i reprezentacji Italii, z roku na rok podbijać sobie poprzeczkę i dążyć na szczyt. I jak wiele razy miało to już miejsce w historii piłki, historia brutalnie zweryfikowała te plany. W wieku niespełna 27 lat, Stephan El Shaarawy zdecydował się opuścić Romę i przyjąć lukratywną ofertę z Shanghai Greenland Shenhua – skrzydłowy trafi do Chin.

Kiedy "Rossoneri" inwestowali w zawodnika o egipskich korzeniach 15,5 mln euro latem 2011 roku, byli mistrzami Włoch a sam gracz nie miał nawet 19 lat. Przez pierwszy rok odważnie wchodził do wielkiego klubu występując u boku takich zawodników jak Clarence Seedorf, Filippo Inzaghi czy Zlatan Ibrahimović.

Gdy Milan – mówiąc kolokwialnie – zaczął się zwijać, El Shaarawy ciągnął ten wózek przez pół roku niemal w pojedynkę. Jesienią 2012 zachwycał się nim każdy. Oto 20-latek z Savony utrzymywał na swych barkach tak ogromny klub, który przecież wtedy dopiero zaczynał popadać w ruinę i jego słabe wyniki nie były dla piłkarskiego świata tak oczywiste jak w kolejnych latach.

W sezonie 2012/2013 El Shaa zdobył 19 bramek i tylko podsycił nadzieje co do siebie. Kolejne rozgrywki jednak piłkarz stracił niemal całkowicie z powodu kontuzji, a i w kampanii 2014/2015 występował tylko przez pierwsze pół roku, a potem musiał odwiedzać gabinety lekarskie. W międzyczasie bardzo trudna stała się atmosfera w Milanie, który odnosił katastrofalne wyniki i popadał w ruinę.

Latem 2015 roku zadecydowano więc o pożegnaniu, choć wielu kibiców "Rossonerich" wciąż żywiło nadzieję, że utalentowany zawodnik o bujnej fryzurze przypomni sobie wydarzenia z jesieni 2012. Piłkarz zmienił kraj i trafił na wypożyczenie do Monaco. Klub z księstwa zgodził się na klauzulę mówiącą o obligatoryjnym wykupie w przypadku rozegrania przez gracza 25 pojedynków. Na początku 2016 roku licznik wskazywał 24 i… El Shaarawy przestał być wystawiany do składu.

Niezbyt eleganckie zachowanie monakijczyków postanowiła wykorzystać Roma, która niejako „przejęła” wypożyczenie Włocha i dala mu się odrodzić. Bilans 8 bramek w 18 meczach spowodował, że Giallorossi wyłożyli latem 2016 kwotę 13 mln euro i podpisali ze skrzydłowym 4-letnią umowę.

Bilanse w kolejnych sezonach?

2016/2017: 44 mecze, 12 bramek, 10 asyst.

2017/2018: 44 mecze, 9 bramek, 7 asyst.

2018/2019: 33 mecze, 11 bramek, 7 asyst.

Umówmy się – nie są to liczby jakieś nieprawdopodobne, budzące owacje na stojące, ale jednocześnie bardzo przyzwoite. Bardzo. W każdym sezonie spędzonym na Stadio Olimpico piłkarz gwarantował określoną jakość, a co dla niego niezwykle istotne uporał się też z demonami przeszłości i nie trapiły go już żadne większe problemy z kontuzjami.

Gdy kibice rzymian zaczęli coraz głośniej mówić, że warto przedłużyć wygasającą za rok umowę, w międzyczasie pojawiło się zainteresowanie z Szanghaju. Możliwość przeprowadzki bardzo jasno i wyraźnie odrzucił jednak… sam zainteresowany. – Nie czuję się w stanie opuszczać Europę. Wciąż mam wolę gry w istotniejszym futbolu. Jest zbyt wcześnie, aby dokonać tak drastycznego wyboru, nie mam nawet 27 lat – wypalił do włoskich mediów.

Po tych słowach upłynęło raptem kilka dni i… zawodnik wsiadł w samolot do Chin. Zdecydował się przyjąć ofertę bajońskiego kontraktu, na mocy którego przez 3 lata zarobi około 40 mln euro. Problemów z odejściem nie robiła także Roma, gdyż Azjaci za zawodnika z roczną umową zdecydowali się zapłacić aż 18 mln euro.

I teraz jak to często bywa w futbolu dochodzimy do dyskusji na temat finansów i ambicji. To, że El Shaarawy zarobi w "Państwie Środka" pieniądze nieprawdopodobne, których nie zagwarantowałby mu żaden klub w Europie, widzi każdy. Ale z drugiej strony mówimy o 23-krotnym reprezentancie Włoch, który ma za sobą dobry sezon i wciąż jest stosunkowo młodym zawodnikiem.

Pewnie – gdyby 26-latek zdecydował się zostać we Włoszech i nie doszedł do porozumienia z Romą, zapewne czekałyby go przenosiny do nieco słabszego klubu. Trudno rozpatrywać go pod kątem lepszych włoskich drużyn niż "Giallorossi", których przecież jest niewiele, a i topowe kluby zagraniczne raczej by się o tego piłkarza nie zabijały. W ostatnich tygodniach skrzydłowego łączono najmocniej z Fiorentiną.

Jak bogatych transferów nie przeprowadzaliby Chińczycy i jak dobrego poziomu życia nie gwarantowali swoim gwiazdom, to wciąż rozgrywki będące na dużym uboczu poważnego futbolu. Miejsce, do którego ciekawie przeprowadzić się pod koniec kariery i sporo zarobić, ale nie w samym jej środku, gdy jeszcze wiele da się osiągnąć.

 

 

El Shaarawy podjął inną decyzję, a niesmaczny w tym wszystkim jest fakt, że – znowu mówiąc kolokwialnie – zrobił z gęby cholewę. Pod koniec czerwca chciał zostać „w istotniejszym futbolu”, by już w pierwszym tygodniu lipca postawić jednak na wagony chińskich pieniędzy.

Zapewne po wypełnieniu tego kontraktu, 30-letniego wówczas skrzydłowego chętnie przygarnie jeszcze niejeden zespół Serie A. Szkoda jednak, że zniknie nam teraz z radarów chłopak, który choć nie spełnił pokładanych w nim nadziei na zbawcę calcio, to jednak co tydzień gwarantował bardzo dobry poziom.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się