var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Obyło się bez BATE'ów! BATE - Piast 1:1

Autor: Marcin Łopienski
2019-07-10 21:41:13

Obawiano się tej rywalizacji Piasta Gliwice w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski mieli być pośmiewiskiem, łatwym przeciwnikiem dla bardziej utytułowanego rywala. Podopieczni Waldemara Fornalika nie tylko uzyskali bardzo korzystny wynik, ale przede wszystkim zagrali dobrzy mecz. Grając przy tym w piłkę, czego w lipcu, przy okazji występów polskich drużyn, raczej nie spotykamy.

Przez ostatnie tygodnie z obozu Piasta Gliwice wysłuchiwaliśmy głosów o pomyśle Waldemara Fornalika na środowe spotkanie. U zawodników można było odnaleźć takie pozytywne emocje dziecka, zafascynowanego tym co za chwilę nastąpi. I tak jak nikt nie stawiał na mistrzostwo Polski dla gliwiczan, tak w pierwszej połowie mógł się zdziwić ten, który wieszczył sromotną klęskę „Piastunek”. 

Piłkarze byłego szkoleniowca reprezentacji Polski, po drobnej tremie z pierwszych minut spotkania, zaczęli realizować taktykę swojego trenera. Mistrzowie kraju wyszli w dobrze nam znanym składzie, a ich opiekun z pewnością liczył na automatyzmy, które zostały wypracowane jeszcze w poprzednim sezonie. I to wszystko widzieliśmy na boisku w Borysowie. Piast zagrał naprawdę bardzo dobrą pierwszą połowę: serce rosło, kiedy na tym etapie sezonu, w meczu z lepszym przeciwnikiem, mogliśmy cieszyć się z gry naszej drużyny. A ta prezentowała otwarty futbol, bez bojaźni, konsekwentnie i z pomysłem do przodu. Gliwiczanie mogą sobie pluć w brodę, że lepiej nie wykorzystali tej części gry, bo oprócz bramki Piotra Parzyszka z 36. minuty mogło ich być więcej.

Zwłaszcza, że na drugą połowę BATE wyszło ofensywnie i stosunkowo łatwo wykorzystali kwadrans naszej niepewnej gry. Białorusini postawili na szybkie akcje skrzydłami, a Igor Stasevich i Moukam dobrze poczynali sobie na naszych bokach obrony. Właśnie w taki sposób rywale Piasta uzyskali wyrównanie, a naszej drużynie przydał się ten kubeł zimnej wody. Polacy cofnęli się, tracili dużo piłek, podostrzyli grę i byli bardzo nerwowi w swoich poczynaniach. Najsłabiej na boisku prezentował się Patryk Dziczek, który po zejściu z boiska nie wytrzymał ciśnienia i nie chciał podziękować trenerowi za występ.

 

 

Wspomniane wiadro lodu obudziło Piasta, który znowu zaczął grać tak jak przed przerwą. To Polacy dłużej utrzymywali się przy piłce, przez co nie tylko zmuszali rywala do biegania za nią, ale wyprowadzali go z równowagi. Szkoda, że mistrzowi Polski nie udało się wykorzystać gry z przewagą jednego zawodnika, ale na pewno cieszy to, że Piast potrafił podnieść się w trakcie meczu i skorygować błędy. 

Piast na pewno nie odstawał od bardziej doświadczonego na arenie międzynarodowej przeciwnika, co więcej, naszym zdaniem był od niego lepszy. I choć podopieczni trenera Fornalika wciąż czekają na swoją pierwszą wygraną w Europie, do Polski przywiozą bardzo korzystny wynik. Ku przestrodze gliwiczan napiszemy, że teraz mistrza naszego kraju jeszcze cięższe zadanie. Doświadczony rywal na pewno nie odpuści, zwłaszcza że w ostatnim czasie z reguły spisuje się lepiej na boisku rywala.

Były selekcjoner reprezentacji Polski musi przygotować swoich podopiecznych na totalną wojnę. Pozytywem na pewno jest to, że to nasz zespół na początku będzie rozdawał karty.

BATE Borysów – Piast Gliwice 1:1 (0:1)

0:1 – Parzyszek 36’ asysta Felix

1:1 – Dragun 64’ asysta Stasevich

BATE: Chichkan – Rios, Volkov, Filipenko (10’ Simović), Filipović – Baga, Yablonski, Dragun – Mukam (66’ Milić), Dubajić (56’ Skavysh), Stasevich.

Piast: Plach – Pietrowski, Czerwiński, Korun, Kirkeskov – Dziczek, Hateley – Konczkowski, Valencia, Felix – Parzyszek.

Sędzia: Mete Kalkavan (Turcja)

Żółte kartki: Bafa, Filipović, Dragun – Kirkeskov, Dziczek, Czerwiński.

Czerwona kartka: Dragun (za drugą żółtą).


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się