var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Własne

Janczyk: Upiłem się z tęsknoty za dziećmi. W sobotę Fornalik postawi na dublerów? Novikovas: Mogłem dla kasy odejść do Turcji

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-07-11 12:45:10

Czwartkowy przegląd prasy prezentuje się więcej niż przyzwoicie. Głównie za sprawą ciekawych rozmów i materiałów po meczu Piasta z BATE Borysów. Wybraliśmy 22 materiały z sześciu źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Novikovas: Mogłem dla kasy odejść do Turcji

„IZA KOPROWIAK: Można powiedzieć, że przewidział pan swój transfer do Legii.

ARVYDAS NOVIKOVAS (nowy napastnik Legii): Nie za bardzo, bo od dłuższego czasu wszyscy mówili, że trafię do Turcji. Sam też byłem przekonany, że tam wyląduję. Sądziłem tak zimą, myślałem tak teraz. Co prawda dochodziły do mnie głosy, że Legia się mną interesuje, ale nie było konkretnych rozmów. Dopiero miesiąc temu, kiedy wróciłem do Białegostoku po wakacjach, zadzwonił Mariusz Piekarski i powiedział, że jest opcja przenosin do Warszawy. Byłem na tak.

Był pan na tak już w listopadzie. W wywiadzie z cyklu „Chwila z...”, powiedział pan wprost, że każdy piłkarz Jagiellonii, z wyjątkiem Rafała Grzyba, poszedłby do Legii. „Zobaczyliby pieniądze i byłoby po sprawie” – to pana słowa.

Nie zamierzałem nikomu sugerować, że chcę tu trafić. Po prostu powiedziałem prawdę. Wiem, że po moich słowach zrobiło się głośno, niektórzy kibice Jagiellonii nie zrozumieli, co chcę przekazać. Zdaję sobie sprawę, że dla nich my, piłkarze, do końca kariery powinniśmy grać w ich zespole, a jeśli już mamy odejść, to tylko za granicę. Życie pisze czasem inny scenariusz. Ja wybrałem najlepszą opcję dla mnie i rodziny”. 

Więcej TUTAJ

***

„Piszczek: W Dortmundzie zawsze broniłem się postawą"”

„Należy pan do wyjątkowej grupy piłkarzy, którzy związali się przez niemal całą karierę z jednym klubem. Robi wrażenie, jeśli to zespół tej klasy co Borussia. 

Łukasz Piszczek: Myślę, że w BVB doceniają moją postawę – także poza boiskiem. Jestem bezkonfliktowy, prowadzę się profesjonalnie, mam swój bagaż doświadczeń. Kolejni trenerzy to dostrzegali i doceniali. Po prostu wychodzę z założenia, że trzeba dobrze wykonywać swoją pracę i przede wszystkim być wymagającym wobec siebie. Jak widać, inni potrafią to docenić. 

Ostatnio na Twitterze Borussia tak skomentowała pana zdjęcia z siłowni: „34 lata młodości... Maszyna!”. Jak czuje się maszyna?

Łukasz Piszczek: Cały czas trzeba ją oliwić. Od lat poświęcam dużo uwagi nie tylko samemu treningowi piłkarskiemu, ale ogólnemu przygotowaniu, bo dzisiejsza piłka tego wymaga. Oczywiście, z biegiem czasu jest coraz trudniej, ale nie zaglądam sobie w metrykę. Czuję się młodo. 

Na ile?

Łukasz Piszczek: 29-30 lat (śmiech). Wiadomo, że w tym wieku, gdy przytrafi się słabszy mecz, opinia publiczna lubi zajrzeć w dowód osobisty i podnieść argument: „Za stary”. Nie ucieknę od tego. Do swojej metryki podchodzę bardzo spokojnie. Wiem, na co mnie stać. I tak na końcu zawsze odpowie za mnie boisko”. 

Więcej TUTAJ

***

„Dąbrowski: U nowych graczy widać jakość”

„Michał Trela: Jest pan jednym z nielicznych zawodników, którzy pamiętają poprzedni udział Cracovii w eliminacjach Ligi Europy. Sytuacja, jak ze Szkendiją Tetowo, już się nie powtórzy?

Damian Dąbrowski (pomocnik Cracovii): Trudno to porównywać, bo mamy inną drużynę i sztab szkoleniowy niż przed trzema laty. Wierzę jedynie, że jesteśmy dobrze przygotowani w kwestii swojej gry oraz stylu rywala. Wtedy, nie analizując dokładnie macedońskiej Szkendiji, myśleliśmy, że to jakiś zespół z zaświatów, który powinniśmy spokojnie ograć. Tymczasem później rok po roku potwierdzał, że potrafi wygrywać w pucharach, nie zwalniał tempa. Dopiero po czasie trochę go doceniliśmy. Myślę, że Słowacy, czyli obecni nasi rywale, podchodzą do czwartkowego meczu, nie mając nic do stracenia. Szanse są otwarte. Czujemy, że nie jesteśmy na straconej pozycji. Liczę, że pokażemy się z dobrej strony.

Trener i prezes mówią jednak odważnie, że mecze z DAC to tylko przystanek w drodze do fazy grupowej. Cracovia jest w stanie zajść aż tak daleko?

Damian Dąbrowski: Dla mnie liczą się tylko dwa najbliższe spotkania. Wiem, że w kolejnej rundzie możemy trafić na Greków, ale jeszcze w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. Jeśli nie skupimy się porządnie na meczach z DAC, to za chwilę możemy zbierać cięgi w mediach i od wszystkich dookoła. Tyle z tego będzie. Robimy swoje i liczymy, że będzie dobrze. Jest robota do wykonania”. 

Więcej TUTAJ

***

„Fornalik: Dziczek był zły na siebie”

„Zagraliśmy dobry mecz. W wielu jego fazach prowadziliśmy i kontrolowaliśmy grę. Na półmetku tego dwumeczu mamy niezły wynik, który stawia nas w dobrej sytuacji. Rezultat mógł być lepszy, brakowało skuteczności, ale zostawiliśmy po sobie pozytywne wrażenie. BATE przyjedzie żądne awansu, ale my też mocno w to wierzymy. 

Po zmianie Patryk Dziczek był na siebie wściekły. To była autentyczna złość, że ten mecz mu nie wyszedł. Takie słowa zresztą padły z jego ust. Wszystko jednak rozumiemy. Miał ostatnio niesamowitą dawkę emocji w lidze, podczas EURO U-21 czy teraz w eliminacjach. Takie postawy się zdarzają, ale przyszedł do nas i wyjaśnił swoją złość. Najważniejsze, że wszystko wyjaśniliśmy”.

Więcej TUTAJ

***

„Czy Piast w Superpucharze powinien oszczędzać paliwo?”

„Stawka w grze jest duża. W przyszłą środę przy Okrzei odbędzie się mecz, jakiego tam jeszcze nie było. Przedsionek Ligi Mistrzów zawita do Gliwic. Cztery dni wcześniej również spotkanie z gatunku tych, które szybko się nie powtórzą, bo o Superpuchar Polski z Lechią. Nic dziwnego, że zaraz po meczu w Borysowie trener Waldemar Fornalik zaczął się zastanawiać, jak to najlepiej rozegrać. I były selekcjoner ma nad czym myśleć, bo od tych decyzji może zależeć powodzenie tych misji”. 

Więcej TUTAJ

***

„Rywal Cracovii sterowany przez rząd”

„Osiem lat potrafi być w futbolu całą epoką. W 2010 roku Grzegorz Szamotulski na krótko został bramkarzem DAC Dunajska Streda. W autobiografii „Szamo” opisywał po latach, że zakwaterowano go w małym pokoiku pod trybuną, a do dyspozycji dostał jedynie czajnik i pościel. „Ta ciemna klita nadawała się tylko do tego, by podciąć sobie żyły” – pisał. Polski bramkarz nie wytrzymał na południu Słowacji długo. Po meczu, który koledzy z drużyny jego zdaniem sprzedali, spakował się i wyjechał do Polski. Później przyjechał jeszcze tylko na dwa spotkania, za każdą podróż każąc sobie zapłacić po trzy tysiące euro. Tak wyglądała rzeczywistość prowincjonalnego klubu przez ponad sto lat istnienia. Pod koniec lat osiemdziesiątych Dunajska Streda miała moment chwały, gdy miejscowy zespół zdobył Puchar Czechosłowacji i zmierzył się w pamiętnych meczach z Bayernem Monachium. Jednak po podziale kraju klub wciąż miał marginalne znaczenie. Aż w 2014 roku stał się narzędziem politycznym i stanął na nogach tak mocno, jak nigdy wcześniej”.

Więcej TUTAJ

***

„Wygrać i zapomnieć. Legia rozpoczyna sezon”

„W pierwszych dwóch rundach, przy maksymalnej koncentracji, nie powinnyśmy mieć problemów z awansem. One mogą zacząć się w kolejnej fazie, ale chęć powrotu do grupy w europejskich pucharach jest w nas ogromna – mówi Czarnogórzec Marko Vešović. O godzinie 20.30, na sztucznej murawie Victoria Stadium na Gibraltarze, Legia oficjalnie zainauguruje sezon 2019/20. Rywalem, w I rundzie eliminacji Ligi Europy, będzie Europa FC.

– Piłka bywa nieprzewidywalna, więc twierdzenie, że czekają nas dwa sparingi, jest niebezpieczne. Musimy poważnie podejść do tego spotkania. Mieliśmy niewiele czasu między sezonami, więc teraz mecz będzie elementem przygotowania do rozgrywek. Trudno oczekiwać, że od razu pokażemy najwyższą formę – mówi trener Aleksandar Vuković”.

Więcej TUTAJ

***

„Borussia Dortmund królem polowania”

„Wzmocniona linia obrony o jednego z najlepszych stoperów świata i jednego z wyróżniających się lewych defensorów. Do tego znakomity lewoskrzydłowy i uniwersalny pomocnik, który może grać na kilku pozycjach. A wszystko to piłkarze sprowadzeni z klubów, którzy są rywalami o miejsce w czubie tabeli. Transfery Borussii Dortmund robią wrażenie, tym bardziej że zostały dokonane jeszcze zanim okno zostało otwarte”.

Więcej TUTAJ

***

„Ofensywa Premier League”

„Popularnym od niedawna dla młodych, ofensywnych, angielskich piłkarzy kierunkiem transferowym stały się Niemcy. Dobrze rozwijające się kariery między innymi Jadona Sancho, czy Reissa Nelsona dają kolejne powody, by podążać tą drogą. Premier League nie zamierza być jednak bierne i z Bundesligi ściąga już ułożonych, ale wciąż młodych zawodników.

Tak w poprzednim sezonie w West Hamie wylądował Andrij Jarmołenko, Bernd Leno w Arsenalu, Naby Keita w Liverpoolu, czy Jannik Vestergaard w Southampton. W tym oknie kluby Premier League skupiły się niemal wyłącznie na graczach ofensywnych”.

Więcej TUTAJ

***

„Polacy w pierwszej dziesiątce pod względem występów w Bundeslidzie”

„Tu za Piszczkiem, na dziesiątej pozycji wśród aktywnych piłkarzy, jest Robert Lewandowski, który rozegrał o dwa mecze mniej. Lewy występuje w Niemczech o trzy sezony krócej od Piszczka, ale on akurat jest okazem zdrowia i z powodu kontuzji opuścił raptem kilka spotkań, a znacznie częściej był po prostu oszczędzany przez trenerów”.

Więcej TUTAJ

***

„Zaha marzy o Arsenalu”

„Dwa lata temu przedłużył kontrakt z Crystal Palace. Rok temu ponownie. Wilfried Zaha dwukrotnie w krótkim czasie pokazał zatem, że jest przywiązany do klubu z Selhurst Park, ale teraz ma już dość. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej jest zdeterminowany, by odejść do Arsenalu, ale sprawa nie będzie taka prosta. – Wilfried marzy o grze w Arsenalu i mam nadzieję, że po tym wszystkim co zrobił dla Crystal Palace, w klubie znajdą rozwiązanie, by tak się stało – powiedział brat zawodnika Judicael. Pod koniec czerwca Zaha poinformował władze klubu, że chciałby kontynuować karierę gdzie indziej”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Oślizło: W Górniku przeważa optymizm”

„Początek rozgrywek zbliża się wielkimi krokami. Jak pan zapatruje się na ten sezon w wykonaniu Górnika?

Stanisław OŚLIZŁO: – Rozpocznę może od moich oczekiwań. Wiadomo, jestem przyzwyczajony do tego, że Górnik plasuje się w górnej części tabeli, ale na dzień dzisiejszy 15. tytuł mistrza Polski trzeba sobie troszkę odłożyć. W tej chwili priorytetem jest, żeby zespół prezentował dobrą piłkę i żeby kolejni kibice przychodzący na mecze wychodzili ze stadionu zadowoleni z poziomu gry drużyny. Jednak poziom to jedna strona medalu, bo zwycięstwo i punkty to druga strona. Chciałoby się, żeby dobra gra kończyła się zdobywaniem bardzo potrzebnych w lidze punktów. Tak jak w szkole, tak my tutaj liczymy w trakcie sezonu, ile potrzeba do zajęcia konkretnego miejsca. Nie mówiąc już o tym, że w poprzednim sezonie trzeba było patrzeć, ile potrzeba do utrzymania w ekstraklasie… Są momenty przyjemne oraz te mniej przyjemne, ale ja chciałbym, żeby przeważała ta strona optymistyczna”.

Więcej TUTAJ

***

„Pożegnanie ze skansenem przy Limanowskiego”

„Na wykonawcę modernizacji futbolowego „skansenu” ogłoszono już przetarg. Sęk w tym, że na podstawie poprawionej dokumentacji projektowej (dostępna na stronie internetowej miasta Częstochowy) i zakresem prac potencjalni wykonawcy zaproponują najpewniej cenę nawet kilkukrotnie wyższą niż zakładano – zamiast 37 mln, o których wspominano nawet 80, a może nawet 100 mln zł. A na tak kosztochłonną inwestycję Częstochowy dziś nie stać.

Piłkarze Rakowa Częstochowa bardzo pracowicie wypełniają scenariusz przygotowań do zbliżającego się sezonu ekstraklasy. W piątek podopiecznych Marka Papszuna czekają aż dwa sprawdziany formy. W pierwszym zaplanowanym na godzinę 11.00 zmierzą się w Sosnowcu z tamtejszym Zagłębie. Po południu (godz. 16.00) zespół beniaminka zagra z lokalnym konkurentem – Skrą Częstochowa. To drugie wydarzenie przygotowane pod hasłem: „Pożegnanie ze skansenem”, wplecione zostało w prezentacją zespołu Rakowa, pokaz nowych strojów, w których częstochowianie występować będą w zbliżającym się sezonie oraz szereg imprez towarzyszących dla najmłodszych sympatyków futbolu”.

Więcej TUTAJ

***

„Zamieszanie z Nawotką zakończone happy endem”

„Tomasz Nawotka został na rok wypożyczony z Legii Warszawa, podobnie jak bramkarz Cezary Miszta. Jeśli dodać do tego fakt zakontraktowania Fabiana Piaseckiego, napastnika Miedzi Legnica to można powiedzieć, że skład sosnowiczan powoli się krystalizuje.

O możliwości dalszej gry Tomasza Nawotki w Sosnowcu informowaliśmy na łamach „Sportu” w ubiegłym tygodniu. Zgodnie z naszymi doniesieniami piłkarz Legii po tym, jak nie przebił się do kadry stołecznego klubu dołączył do zespołu Zagłębia przebywającego na obozie w Wodzisławiu. Zagrał w dwóch sparingach i… wyjechał do Warszawy, o czym informowała jedna ze stron internetowych zajmująca się Legią. W poniedziałek piłkarz trenował z rezerwami Legii i wydawało się, że jego powrót do Sosnowca to jednak temat zakończony”.

Więcej TUTAJ

***

„Setka Szombierek”

„Wobec gorącej atmosfery wśród „Niebieskich” informacja ta mogła wydać się drugoplanowa, ale zupełnie odmienne znaczenie ma dla bytomskich „Zielonych”. Otóż tym właśnie meczem kontrolnym Szombierki rozpoczynają obchody stulecia klubu!

W 1919 roku w Szombierkach, które jeszcze nie były dzielnicą Bytomia, powstało Towarzystwo Sportowe Poniatowski. Klub o tak polskiej nazwie grał wówczas – z powodów historyczno-geograficznych – w niższych ligach niemieckich. W 1945 roku został reaktywowany już jako Robotniczy Klub Sportowy Szombierki, potem był Górniczym Klubem Sportowym, a teraz jest znów – koło historii – TS-em. W 1956 r. Szombierki zostały wicemistrzem Polski, w 1980 mistrzem, a rok później zdobyły w lidze trzecie miejsce”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Novikovas: Hejtem się nie przejmuję”

„Piotr Wesołowicz: Rzeczywistość w Legii bardzo różni się od tej w Jagiellonii?

– Oba kluby organizacyjnie są na dobrym poziomie, ale Legia to wyższa półka. Organizacyjnie to ten sam poziom co Bundesliga. Weźmy np. badania medyczne. Te, które przechodziłem w Legii przed podpisaniem kontraktu, trwały dwa dni. Dwa dni! Kiedy w 2017 r. trafiłem do Jagiellonii, wystarczyło kilka godzin. Nigdy wcześniej nie przechodziłem tak szczegółowej kontroli”.

Więcej TUTAJ

***

„Pora na rozwikłanie tajemnic Cracovii”

„Trener Michał Probierz zrobił małą tajemnicę z przygotowań. Zorganizował m.in. dwa tajne sparingi – krakowski klub o nich nie informował, po wszystkim nie podał nawet składu, w jakim zagrała Cracovia. W dodatku ostatni trening przed wyjazdem do Dunajskiej Stredy odbył się za zatrzaśniętą na cztery spusty bramą przy ul. Wielickiej. To nowość, bo Probierz nie ma w zwyczaju zamykania zajęć. Przeciwnie – zazwyczaj narzeka, że dziennikarze rzadko na nie przychodzą”.

Więcej TUTAJ

***

„W Lechu nazwiska zaczynają się już powtarzać”

„– Czy to rok 1984? – pytali kibice, zerkając na nazwiska piłkarzy, których wystawił przeciw Holendrom trener Dariusz Żuraw. Obaj są młodzi i obaj jeszcze nie mieli okazji zadebiutować w barwach pierwszego Lecha Poznań. Jeden nazywa się Pleśnierowicz, drugi Niewiadomski.

Ich związki z legendarnymi piłkarzami Lecha Poznań, Zbigniewem Pleśnierowiczem i Mariuszem Niewiadomskim, są niemal żadne. 18-letni obrońca Wiktor Pleśnierowicz to piłkarz, który co prawda jest spokrewniony z dawnym bramkarzem Kolejorza, ale bardzo, bardzo daleko. Dawna gwiazda Lecha to jego daleki wuj. Młody lechita pochodzi z Kalisza, gdzie Zbigniew Pleśnierowicz grał w latach siedemdziesiątych. To właśnie z Włókniarza Kalisz trafił do Kolejorza, wtedy jako zmiennik Piotra Mowlika – wicemistrza olimpijskiego z Montrealu z 1982 roku i uczestnika mundialu Espana’82 (chociaż na samym turnieju we wszystkich meczach bronił Józef Młynarczyk z Widzewa Łódź)”.

Więcej TUTAJ

***

„Wielkie chwile Madagaskaru. Sprawią kolejną sensację?”

„Do tej pory kojarzył się z lemurami, królem Julianem i niedoszłą polską kolonią. Myśl o tym, że mógłby grać na dużej, światowej imprezie jest koszmarem komentatorów, bowiem malgascy piłkarze noszą karkołomne nazwiska takie jak Pascal Razakanantenaina, Andriamirado Hasina Andrianarimanana, Lalaina Nomenjanahary czy Marco Ilaimaharitra. A jednak niedługo może być to możliwe.

Madagaskar zadebiutował na Pucharze Narodów Afryki i już doszedł do ćwierćfinału. Jeżeli wygra w nim z Tunezją, stanie się najbardziej sensacyjnym półfinalistą tej imprezy może w całej historii”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Wyboista droga polskich drużyn w Lidze Europy”

„Polskie drużyny są faworytami meczów w pierwszej rundzie kwalifikacji, ale do prawdziwej Europy Legię i Cracovię prowadzi bardzo długa i prawdopodobnie wyboista droga.

Rywalizację o odzyskanie mocno nadwątlonego zaufania kibiców Legia rozpocznie w Gibraltarze. Jej rywal – Europa FC – to siedmiokrotny mistrz terytorium położonego na skale na krańcu Hiszpanii, a także ośmiokrotny i aktualny, zdobywca Pucharu, obrazowo nazwanego Rock Cup (Puchar Skały).

To drużyna półamatorska, podobnie zresztą jak cała gibraltarska liga. Wszystkie zespoły dzielą się jednym stadionem – Victoria Stadium – położonym tuż przy lotnisku i wjeździe na terytorium Gibraltaru”.

Więcej TUTAJ

 

„POLSKA THE TIMES”

„Vesović: W tym sezonie pokażemy nową twarz”

„Tomasz Dębek: Kiedy rozmawialiśmy przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu powiedział pan, że woli walczyć z Legią o najwyższe cele niż z klubem z silniejszej ligi o utrzymanie...

Marko Vesović: Tak, nadal się tego trzymam.

Ostatni sezon skończyliście jednak bez żadnego trofeum. To było dla pana duże rozczarowanie?

Oczywiście. Cała drużyna była bardzo rozczarowana. Przegraliśmy walkę o mistrzostwo, wcześniej o Puchar Polski, a na początku sezonu mecz o Superpuchar. Z europejskich rozgrywek też odpadliśmy bardzo szybko. Dla Legii to był bardzo zły sezon, każdy z piłkarzy jest tego świadomy. Trzeba było się z tym pogodzić i dołożyć wszelkich starań, żeby coś takiego się nie powtórzyło. Przed nami nowy sezon. To okazja na świeży start. Swego rodzaju odrodzenie się jako zespół. Latem doszło do wielu zmian w szatni. Sporo zawodników odeszło, w ich miejsce pojawili się nowi. Przerwa między sezonami była krótka, dlatego nie było czasu na narzekanie na to, co stało się w poprzednim sezonie. Od razu trzeba było wrócić do pracy. Mamy przed sobą nowe cele. Jesteśmy mocno zmotywowani i gotowi do walki o trofea. Daliśmy z siebie wszystko podczas letnich przygotowań. Mam nadzieję, że kibice wkrótce zobaczą tego efekty. Już w czwartek czeka nas bardzo ważny mecz. Na otwarcie sezonu zagramy na Gibraltarze w eliminacjach do Ligi Europy. Pokażemy w nim nową twarz drużyny”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Janczyk: Upiłem się z tęsknoty za dziećmi”

„Super Express: - We wtorek Twitter aż huczał. W sieci pojawiło się twoje zdjęcie, siedzącego na betonie, opartego o wystawę sklepową. Sprawiałeś na nim wrażenie pijanego. Jakaś pani próbowała założyć ci buta, szarpał cię strażnik miejski. Co się stało? Przecież przed południem kiedy byłeś w pociągu do Warszawy, rozmawialiśmy telefonicznie i wszystko było w porządku.

Dawid Janczyk: - Nie będę zaprzeczał. Rzeczywiście tak było. Moja sytuacja rodzinna wygląda tak, że ostatnio mam bardzo duże problemy z utrzymywaniem kontaktu z żoną i z dziećmi. Przyjechałem do Warszawy, bo musiałem się stawić na policję, żeby zgłosić zmianę miejsca pobytu. Mieszkam u rodziców, bo do siebie do domu, tu w Warszawie nie mogę, niestety, wejść.

- Dlaczego?

- Po rozmowach z policjantami, którzy jakiś czasu temu zabierali mnie z domu na dołek, zorientowałem się, że to intryga uknuta przez małżonkę, w której nieświadomie uczestniczyłem. Zresztą nie tylko ja, ale również siostra i babcia żony”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się