var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Legia Warszawa - accredito.com

Solidna marka, chociaż po przejściach – Ivan Obradović Legionistą!

Autor: Karol Bochenek
2019-07-11 16:26:09

Odkąd jasne stało się, że Adam Hlousek nie zostanie w Legii Warszawa, wicemistrzowie Polski mieli na głowie poważny problem. Za taki możemy bowiem uznać znalezienie lewego obrońcy, który gwarantuje przyzwoity poziom, a przy tym jest w zasięgu finansowym klubu. Przedłużające się podchody pod Mikkela Kirkeskova co prawda nie przyniosły rezultatu, ale koniec końców Legia i tak znalazła zawodnika spełniającego wszystkie wymogi. Został nim Ivan Obradović, który ostatni sezon spędził w Anderlechcie. No właśnie, spędził, bo o grze trudno w jego wypadku mówić.

Na papierze Obradović – jak na warunki Ekstraklasy – prezentuje się bardzo dobrze. Dwa mistrzostwa Ser-bii i mistrzostwo Belgii, prawie 50 meczów w La Liga, występy w Lidze Mistrzów i udział w mistrzostwach świata – nie ma co, to naprawdę okazałe CV. Do tego tu i tam można usłyszeć, że pod względem charakte-rologicznym też daje radę. A to pewnie bardzo podoba się Aleksandrowi Vukovicovi, który już dawno de-klarował, że potrzebuje ludzi zdeterminowanych oraz zawsze i wszędzie gotowych do walki. 

Z drugiej strony, wątpliwości co do angażu Obradovicia również nie brakuje. Wystarczy rzucić okiem, jak wyglądał w wykonaniu Serba poprzedni sezon. 

Siedem meczów w barwach cieniującego Anderlechtu to wynik po prostu beznadziejny. W dużej mierze był to efekt tajemniczego konfliktu Obradovicia z trenerem Anderlechtu, Heinem Vanhaezebrouckiem. O co dokładnie poszło? Nie wiadomo, przynajmniej tak twierdzi zawodnik, który sporą część minionych roz-grywek spędził w rezerwach belgijskiego klubu. – Z piłkarskiego punktu widzenia Vanhaezebrouck to bardzo dobry trener, ale jego relacje z piłkarzami były zupełnie inne. On nie rozmawiał z nami jak człowiek z czło-wiek. A już na pewno nie ze mną – mówił Serb w grudniu ubiegłego roku. Już po tym, jak Vanhaezebrouck wyleciał z klubu. 

Między wierszami da się wyczytać, że Serbowi było mocno nie po drodze z byłym trenerem, ale szczerze mówiąc, niekoniecznie chce nam się wierzyć w jasny podział agresor-ofiara. Tym bardziej, iż wybuchowy temperament Obradovicia nie jest żadną tajemnicą.

Do wątpliwości natury charakterologicznej dodać trzeba także te związane ze zdrowiem. Fakty są bowiem takie, że nowy obrońca Legii, zmagał się w trakcie kariery z poważnymi urazami, które mocno go wstrzymywały. Dwukrotnie zerwane więzadła krzyżowe, a to coś czego nie można bagatelizować, nawet jeśli od kontuzji minęło trochę czasu (2012 i 2015 rok). Inna sprawa, że odkąd Obradović w 2016 roku wrócił do gry, nabił ponad 70 występów w barwach Anderlechtu, co w gruncie rzeczy jest nie najgorszym wynikiem. 

Po stronie pozytywów zapisać trzeba też olbrzymie doświadczenie nowego piłkarza Legii. W Belgii, przed Anderlechtem, bardzo dobrze radził sobie w Mechelen, gdzie stał się ulubieńcem trybun. Swoje pograł też w Realu Saragossa i Partizanie Belgrad, z którego wypłynął na szerokie wody. Kadra? 27 meczów i jeden gol. To, że po odejściu z Anderlechtu nie narzekał na brak ofert z różnych części świata, tylko potwierdza, iż wciąż jest cenioną firmą i potrafi przekonać do swoich usług. 

Nie można więc wykluczyć, że lewy obrońca, który przyzwoicie radził sobie na poziomie dużo wyższym niż Ekstraklasa, okaże się wartościowym wzmocnieniem i przyniesie Legii dużo pożytku. Warszawa to dla Serbów wyjątkowo przyjazne miejsce, więc Obradović powinien szybko odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A jeśli wszystkie tryby zazębią się w odpowiedni sposób, to sportowo powinien spokojnie sobie poradzić. A przynajmniej wiele na to wskazuje. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się