var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Pożegnanie legend i nowy model działania. Jak zmieniła się kadra Legii od kompromitacji z Dudelange?

Autor: Marcin Łopenski
2019-07-11 18:16:39

Prawie rok minął od ostatniej porażki Legii Warszawa w europejskich pucharach. W 2017 roku ówcześni mistrzowie Polski wylecieli z Ligi Mistrzów po porażce z Astaną, a w eliminacjach do Ligi Europy lepszy okazał się Sheriff Tyraspol. W 2018 roku było tylko gorzej. Bo jak inaczej nazwać odpadnięcie ze Spartakiem Trnawą i F91 Dudelange? Kompromitacja to zdecydowanie za mało. Przed czwartkowym spotkaniem z Europa FC postanowiliśmy prześledzić jak zmieniła się kadra Legii w ciągu tego roku.

Poprzednie lato było bardzo bolesne dla polskiego kibica. Najpierw brutalna weryfikacja możliwości kadry Adama Nawałki, chwilę później jeszcze gorsze zderzenie się ze ścianą naszych drużyn w europejskich pucharach. I jeszcze o ile reprezentacja dostała baty od Kolumbii i Senegalu na największej piłkarskiej imprezie świata, tak nasi lokalni herosi zebrali w łeb od Luksemburczyków. Ta potęga europejskiej piłki nie potrafiła poradzić sobie z przygotowaniem murawy, która została pomalowana zieloną farbą, ale z mistrzem Polski sobie poradziła. Nie dziwi więc, że latem 2018 roku meczom Legii towarzyszyły takie komentarze. Zresztą, przytoczony poniżej to jeden z tych najłagodniejszych. 

 

 

„W Legii sraczka!”

Dean Klafurić, trener Legii Warszawa, z którym stołeczny zespół rozpoczynał letnią kampanię w europejskich pucharach, po pierwszym meczu ze Spartakiem Trnawa zdradził, że część jego piłkarzy miała problemy żołądkowe. Jak się później okazało były to pierwsze, ale nie ostatnie tak poważne kłopoty samego szkoleniowca, ale również całego zespołu. Po chwili Chorwata w Legii już nie było, a kolejne przetasowania w trakcie sezonu nie pomogły i Legioniści pierwszy raz od czterech lat musieli lizać rany po wicemistrzostwie Polski. Zwłaszcza, że tytuł zdobył niedoceniany przed startem rozgrywek Piast Gliwice. 

Wspominamy o tej legijnej sraczce w zespole mistrza Polski, bo wydaje nam się ona kluczowa dla dalszych losów zespołu z Warszawa. Kluczowa ze względu na dwa aspekty: Jako zapowiedzi przyszłych kłopotów oraz tego jak klub zareagował na olbrzymią wizerunkową porażkę z gliwiczanami. 

Tą reakcją jest oczywiście pożegnanie zawodników, których dało się identyfikować z tamtym blamażem oraz zwyczajnie postanowiono spróbować czegoś nowego i postawiono na inny model. 

Piotr Kamieniecki z portalu legia.net zaprezentował skład Legii, który prawdopodobnie wybiegnie w dzisiejszym meczu na Gibraltarze. Jak widać poniżej, mało w nich twarzy z ostatniego spotkania z Dudelange. 

 

 

W połowie sierpnia ubiegłego roku „Wojskowi” wybiegli następującym zestawieniem: 

Malarz – Wieteska, Philipps, Pazdan, Hlousek – Kucharczyk, Mączyński, Cafu, Nagy – Carlitos, Kante. 

Już zimą z klubem pożegnali się Michał Pazdan i Krzysztof Mączyński. Kante został wysłany na wypożyczenie do Gimnasticu, a Malarz wraz z Philippsem odsunięci od pierwszej drużyny Legii. Bez żalu odprawiono również Eduardo, który w Warszawie popisał się tym, czego w sumie można było się po nim spodziewać: stałą wizytą w gabinecie lekarskim. A warto doliczyć do tego jeszcze zmienników - przy Łazienkowskiej już więcej nie zagra Hamalainen, z kolei Szymański swoję przygodą póki co będzie kontynuował w Dynamie Moskwa.

Letnie trzęsienie ziemi

Najważniejsze miało się jednak dokonać latem, kiedy kontrakty kończyły się kilku doświadczonym zawodnikom. Arkadiusz Malarz, Miroslav Radović, Michał Kucharczyk, Adam Hlousek, Cristian Pasquato, Kasper Hamalainen. Naprawdę solidne grono, w którym znalazło się trzech piłkarzy, bardzo związanych z warszawskim klubem. 

Z tej grupy najmniej spodziewano się odejścia skrzydłowego Legii, autora 48 bramek i 34 asyst w 240 meczach Ekstraklasy. Zdumiony był sam Kucharczyk, który w programie „Foot Truck” przyznał, że został przez Legię pozostawiony na lodzie. Wicemistrzowie Polski może nie do końca ładnie rozstali się z piłkarzami, o których można powiedzieć, że przez lata tworzyli legendę stołecznego klubu. Sposób tego rozstania jest już problemem samej Legii, problemem powstałym nie w ciągu miesiąca, ale na przestrzeni wielu lat. 

Z pewnością o letnim oknie transferowym wicemistrza Polski trzeba powiedzieć jedno: Radosławowi Kucharskiemu, dyrektorowi sportowemu Legii, zależało na pozbyciu się niepotrzebnych piłkarzy i sprowadzeniu wartościowych zastępców. I mamy 11 lipca, Legia dziś rozpoczyna walkę w kwalifikacjach do Ligi Europy, a jej kadra jest pełna. Na dziś ostatnim elementem tej układanki był Ivan Obradović, który ma wypełnić lukę po Hlousku. 

W piłce nożnej już tak jest, że czasami nadchodzi moment, w którym trzeba do szatni wpuścić trochę świeżego powietrza. Zwłaszcza jak na przestrzeni kilku ostatnich lat ktoś zdążył puścić śmierdzącego bąka. I na takim etapie znalazła się Legia rok temu, ale dopiero teraz udało jej się oczyścić kadrę z niepotrzebnych nazwisk. 

W kontekście nowego sezonu, który Legia rozpocznie przecież dziś w Lidze Europy, najważniejsze jest jedno: zmiana polityki transferowej. Kucharski nie tylko uporał się z odejściami (co nie oszukujmy się, nie było misją dla Jamesa Bonda, bo większości kończyły się kontrakty), ale istotne było wypełnienie luk. I na tym polu dyrektor sportowy – zaznaczamy, że przynajmniej na papierze – spisał się na solidną czwórkę z plusem. Nie wystawiamy jej jednak czerwonym długopisem, bo jak wiemy, mężczyznę oceniamy po tym jak zaczyna, a nie kończy. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się