var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Cezary Koluch

Na Gibraltarze nie ma już słabych drużyn! Europa FC - Legia 0:0

Autor: Andrzej Cała
2019-07-11 22:26:04

Nowy sezon, nowi piłkarze, nowe nadzieje, stara bida - tak należy skwitować pierwszy występ Legii w europejskich pucharach w sezonie 2019/20.

Postawmy sprawę jasno: relacja z tego meczu powinna wyglądać tak, że w dziesięciu zdaniach opisujemy zdobywane przez wicemistrzów Polski bramki, a w następnych dwudziestu akcje, które ostatecznie golami się nie zakończyły. No ale tak by było w idealnym świecie. Zejdźmy na ziemię. Tego, co mieliśmy okazję oglądać nie da się niestety określić inaczej - szczęśliwi ci, którzy nie widzieli.

W pierwszej połowie jedynym piłkarzem Legii, który zasłużył na ocenę inną niż zero, był Radosław Majecki - raz popisał się świetną paradą przy strzale z dystansu. Ponadto młody bramkarz “Wojskowych” pewnie zachowywał się przy dośrodkowaniach gospodarzy. Jego koledzy z pola grali absolutnie beznadziejnie. Dość powiedzieć, że FC Europa nie musiała się specjalnie wysilać, a jej kibice drżeć z obaw przy strzałach Legionistów - tych prawie nie było. 

Najciekawsze wydarzenia w pierwszej połowie to lądowanie samolotu na pasie startowym sąsiadującym ze stadionem oraz groźnie wyglądająca kontuzja Sanogo. 

Legioniści pierwszą stuprocentową sytuację mieli w 60. minucie, gdy Carlitos dostał świetne prostopadłe podanie i spudłował z około 12 metrów. Jeśli ktoś miał nadzieję, że okaże się to sygnałem do zintensyfikowania ataków i od teraz Legia będzie już niepodzielnie rządziła na sztucznej murawie Victoria Stadium - psikus. Udane akcje podopiecznych Vukovicia można było policzyć na palcach jednej ręki doświadczonego pracownika tartaku. W 80. minucie piłka w końcu wpadła do siatki, ale radości nie uświadczyliśmy - Gwilia przed podaniem do Kulenovicia znajdował się na spalonym. No i to by było na tyle.

Chcielibyśmy to jakoś sensownie skomentować, ale szkoda naszego i waszego czasu. Może chociaż w rewanżu warszawianie pokażą coś ciekawego, bo dzisiaj nas prawie uśpili. Póki co zaś płkarzom Legii serdecznie gratulujemy dopisania kolejnego, jakże wspaniałego wstępu do rozdziału książki o największych kompromitacji polskiego futbolu klubowego w historii.

Europa FC 0:0 Legia Warszawa

Europa FC: Coleing - Ayew, Gonzalez Casado, Jimenez Sanchez, Jolley - Velasco Salazar (Suarez Arbelo 82'), Yahaya, Alex Quillo (Marco Rosa 59'), Walker - De Barr (Gallardo Valdes 87'), Rico Dominguez

Legia Warszawa: Majecki - Vesović, Remy, Wieteska, Jędrzejczyk - Gvilia, Martins - Novikovas, Carlitos, Nagy (Agra 76') - Sanogo (Kulenović 45')


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się