var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Drodzy Legioniści, macie wy rozum i godność człowieka?

Autor: Mariusz Bielski
2019-07-12 18:00:23

Drugi oficjalny mecz polskiej drużyny w rozgrywkach 2019/20 i już dostaliśmy kilka bardzo mocnych kandydatur na najbardziej dzbanowatą wypowiedź w tym sezonie. Brawo Legio, brawo Vukoviciu, brawo Gwilio, brawo Carlitosie, brawo Martinsie.

0:0 z drużyną z Gibraltaru, pełną amatorów. Zespół z ligi hobbystycznej, co zresztą potwierdzał swego czasu Aleksander Januszkiewicz na łamach Weszło. Już samo to jest materiałem na jakiś wyjątkowo ponury żart, zwłaszcza iż nie było to 0:0 rodem z Football Managera, gdy gnieciesz przeciwnika 40:1 w celnych strzałach, 20:2 w rożnych i 80-20% w posiadaniu piłki. No nie, to spotkanie było po prostu wyrównane, chociaż profesjonaliści zarabiający gruby hajs mierzyli się z chłopakami kopiącymi futbolówkę głównie z pasji.

Ale nie, kompromitacja na boisku Legii nie wystarczyła, trzeba było jeszcze zrobić z siebie pajaców przed mikrofonami.

Gdybym ja pracował jako jej trener lub zawodnik, to po takim występie zapytany o wrażenia otwarcie powiedziałbym: „Oczywiście, chujowo nam poszło. Jest mi wstyd za siebie i kolegów. W rewanżu udowodnimy naszą siłę”. Krótko, prawdziwie i może nawet nikt by się za bardzo nie czepiał.

No ale cóż, to jest przecież polska piłka, a jej nieodłącznym stały się wymówki tak kretyńskie, że aż rzygać się chce. Naprawdę panowie, macie wy rozum i godność człowieka?

***

Vuković: „Rywale pokazali charakter. Walczyli o każdą piłkę. Dobrze się czuli na sztucznej murawie, na której grają na co dzień. Nie zaskoczyli nas. Europa to nie jest słaby zespół, ale uważam, że my jesteśmy dużo lepsi i musimy to pokazać w rewanżu (…) Nie mogę narzekać na postawę i zaangażowanie zawodników, choć wynik 0-0 z niżej notowaną drużyną… Brakowało tego, czego potrzebujemy, czyli meczów o stawkę. To zupełnie co innego niż sparingi. Wiemy, że z każdym następnym meczem drużyna będzie grała coraz lepiej.”

Ależ wybór bzdur, nawet nie wiem od czego zacząć!

Chyba najbardziej rzuca mi się w oczy to, iż Europa nie jest słabym zespołem. No jasne, po pierwszym meczu wygląda na to, że słabsi są właśnie warszawianie. A z drugiej strony, jeżeli już nawet na Gibraltarze nie ma słabych drużyn, to gdzie ich szukać, do jasnej cholery? Watykan? Grenlandia? Atlantyda? Rozumiem szacunek do rywala, lecz kurtuazja też powinna mieć jakieś granice. Przede wszystkim granice rozsądku. No ale skoro Vuko mówi, że Europa FC nie jest kiepską ekipą, to rozumiem, że remis z nią świadczy o tym, iż jego podopieczni są mniej więcej na tym samym poziomie. Ekstra, nic tylko pogratulować zespołowi, który w skali Polski ma ambicje mocarstwowe, a także celuje w awans do fazy grupowej Ligi Europy. A może chodziło właśnie o ligę Gibraltaru?

Cieszmy się jednak tak jak trener Wojskowych, doceńmy ich postawę, faktycznie wykazali się gigantycznym zaangażowaniem. Jeśli nikt jeszcze nie wymyślił futbolowego odpowiednika orderu „Virtuti Militari”, to proponuję właśnie teraz to zrobić i każdemu legioniście wpiąć go w koszulkę. Widać, że na chłopaków podziałała tyrada, jaką pod koniec poprzedniego sezonu wygłosił serbski szkoleniowiec. Mieli zapierdalać i zapierdalali. Widzę tu tylko jeden problem – mówimy o futbolu, więc przy okazji zapierdalania wypadałoby jeszcze w niego grać. Czy to już za duże wymagania wobec drużyny, która całkiem niedawno zgarnęła trzy mistrzostwa Polski z rzędu?

W końcu Europa FC was nie zaskoczyła… No fajnie, cieszę się, że przygotowaliście się do meczu. Gorzej, że wy zaskoczyliście Europę (nie tylko FC, całą) swoją beznadziejnością.

***

Carlitos: „To był trudny mecz. Walczyliśmy, próbowaliśmy osiągnąć jak najlepszy rezultat. Oczywiście powinniśmy byli zagrać lepiej, ale wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. W Lidze Europy ma się dwie szanse. Jestem jednak dumny z pracy, jaką wykonaliśmy.”

Jaką pracę wyście do cholery wykonali? Rozbieganie? Porcję wieczornego joggingu? A może chodzi o to, że po prostu Hiszpan cieszy się z remisu wywiezionego z trudnego terenu (o tym zresztą za chwilę)?

Aż sobie zrobiłem małą przerwę w pisaniu tekstu, odpaliłem zdjęcie Carlitosa i zacząłem do niego bić brawo. Jestem pod wrażeniem. Były król strzelców Ekstraklasy, a także gość, który walczył o to miano również w poprzednich rozgrywkach jest dumny z faktu, że zarówno on oraz jego kumple nawet nie przycisnęli mocniej amatorów z Gibraltaru. Cóż, nie ma to jak wysoko stawiać sobie poprzeczkę, zwłaszcza będąc napastnikiem. Swoją drogą jeśli ktoś z was właśnie dziwił się, czemu gość nigdy nie przebił się do LaLigi i generalnie nadal siedzi w Legii – no to już wiecie.

***

Andre Martins: „Trener przygotował nas do tego meczu bardzo dobrze. Wiedzieliśmy co rywale mogą zaprezentować przeciwko nam. W pierwszej połowie coś tam sobie stworzyli, ale w drugiej części kontrolowaliśmy przebieg gry i mieliśmy szanse na bramki.”

Gościu, no właśnie w tym rzecz, że mieliście szanse na gole, a nie mieliście goli. Z czego tu się cieszyć? Takie pierdoły to Xavi opowiadał po przerżniętych meczach, ciesząc się z większego posiadania piłki.

Nie ma też co się cieszyć z kontrolowania przebiegu gry, bo to w zasadzie gówno warte. Gdybym na Gibraltar pojechał grać ja wraz z moimi ziomeczkami od orlikowego kopania, to może faktycznie mielibyśmy czym się podniecać. Pamiętajmy jednak, że pojechała tam Legia, wicemistrz  Polski. Jeśli więc Andre Martins raduje się, że przy 0:0 z hobbystami jego drużyna kontrolowała boiskowe wydarzenia, to znaczy mniej więcej również tyle, co to, iż ten remis był celem warszawian. Zupełnie jakby zamiast z Europą FC Wojskowi grali z Liverpoolem FC.

I takie coś mówi typ, który swego czasu zahaczył o dorosłą reprezentację Portugalii, a na młodzieżówki jeździł częściej niż po bułki na śniadanie. W CV zaś ma mnóstwo występów w Sportingu z Lizbony oraz w Olympiacosie. Także w europejskich pucharach, nawet w półfinale Ligi Europy. A potem przyszedł do Legii i strzela takimi tekstami. Rety, co za blaza…

***

Gwilia: „Syntetyczna murawa mogła stanowić pewien problem. Ona jest inna, bo piłka nie toczy się tak szybko. Byłoby zapewne lepiej, gdyby organizatorzy polali ją wodą, a w ogóle tego nie uczynili. To utrudniało kontrolowanie siły podania.”

Aaaa, no to już wiemy dlaczego Wojskowi dali ciała na Gibraltarze. Wszystko jasne, drodzy państwo, grzechy wybaczone. Skoro Legioniści musieli cierpieć katusze na sztucznej murawie, to powinniśmy wręcz docenić wykręcony przez nich remis. Zwłaszcza w dobie spisku miejscowych greenkeeperów (granulatokeeperów?), którzy w barbarzyński sposób zmusili biedaków do gry na suchym boisku. Jak tak można? Przecież to jasne, że gdyby trawa została odpowiednio nawodniona, warszawianie nastukaliby 5:0 przerwy, a potem jeszcze trzaskaliby na rywalach combosy jak w Fifie Street. A tak? Remis wywalczony w wyjątkowo nieczysty sposób. Walerianie, proponujemy ci złożyć w tej sprawie zażalenie do FIFA, Krajowej Rady Etyki i Związku Gibraltarskich Ogrodników. Myślę, że spokojnie wywalczysz możliwość ponownego rozegrania tego spotkania w bardziej sprawiedliwych warunkach. Na przykład na pobliskim pasie startowym dla samolotów.

***

Ech, człowiek czyta to wszystko i tylko się wkurza. Kibicem Legii nie jestem, ale kibicem polskiej piłki owszem, a w związku z tym czuję się, jakby powyższy kwartet napluł mi w twarz.

Panowie, myślałem, że będziecie mieć chociażby trochę jaj, aby nie pieprzyć takich komunałów, lecz oczywiście się przeliczyłem. Nie wstyd wam, bando minimalistów?

Cytaty: Legioniści.com


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się