var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Irish News

Nie grajcie Mercury’ego!

Autor: Bartosz Marchewka
2019-07-19 17:00:12

Jeszcze nie zdążył zabrzmieć pierwszy gwizdek, jeszcze nie było pierwszego VARu, nie było pierwszej niesłusznej kartki, przypadkowej bramki, pierwszej k**** z powodu pierwszej niewykorzystanej „setki”. Jeszcze nic się nie zaczęło, a wszyscy są już w swoich rolach. Kopacze – frajerzy, włodarze – nieudacznicy, kibice – przegrani.

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że, (…) klucz do uczynienia polskiej piłki klubowej naprawdę poważnym przedsięwzięciem leży tylko i wyłącznie w Europie. To, że w lidze ograsz Legię w Warszawie czy Lecha w Poznaniu lub nie odpadniesz w Suwałkach, czy Grudziądzu w Pucharze Polski nie zrobi z Ciebie poważnej marki.”

Łatwo w tym miejscu dla polskiej piłki skorzystać z okazji, aby gibkim językiem ją obrażać. Szukać coraz to śmieszniejszych, bardziej wulgarnych porównań. To oczywiście bardzo fajna sprawa, ale na Twittera, którego możesz cytować przy sobotnim piwie z kumplami.  

Jednak takiego stricte hejterskiego tekstu ani ja pisać nie chcę, ani Ty nie będziesz chciał czytać. Wytłumaczył Ci już Grzegorz Skwara kim jesteśmy. 

A raczej kim są oni. Ci, na których znowu kupiłeś karnet czy bilet. Ci, których czarodzieje marketingu futbolowego chcą przedstawić jako solidnego środkowego pomocnika o ofensywnych inklinacjach, potrafiącego uderzyć z dystansu czy dynamicznego skrzydłowego, potrafiącego grać 1na1. 

Nie, on nie potrafi. Bo gdyby potrafił to jego agent załatwiłby mu lepszy klub, a nawet jeśli potrafi to agent przywiózł go na chwilę i najdalej za pół roku usłyszysz, że jeśli nie odejdzie do lepszego klubu to się Pan Piłkarz obrazi a Pan trener (tu możesz wstawić nazwisko każdego szkoleniowca) zesłał go do rezerw. Mądry człowiek w tym samym tekście napisał „(…) nawet to, że wychowasz i sprzedasz Karola, Piotra czy Krzysztofa nie sprawi, że będziesz ważny. Futbol potraktuje Cię jak tani supermarket, do którego się wchodzi i wychodzi.”

Polska piłka to jak ten oldschoolowy show Polsatu #TenTypMesStyle. Z jednej strony reprezentacja, która ma w swoim składzie jednego giganta, kilka książątek, ale in gremio jesteśmy marką rozpoznawalną. No i jest ta druga rzeczywistość, która obija się o te wszystkie Dudelangi, Dunajskie Stredy, Spartaki Trnavy, Stjaerneny, o remis z Europą FC. O całą masę klubów, których nikt nie zna, a dla których pokonanie mocarnych pod względem finansowym klubów z Polski jest wydarzeniem epokowym.   

Dzisiaj o 18.00 kolejny już raz zaczyna się sezon, który wyprodukuje tony papierów, tony analiz i genialnych myśli. Tylko tych tłumów na sali, a raczej na stadionach, nie ma. Temat frekwencji na stadionach i przed telewizorami to kolejny segment, obok kariery polskich klubów w Europie, wielkiej konferencji, która powinna się odbyć na łamach wszelkich podmiotów piłką zarządzających i o niej traktujących. Bez pominięcia tej najważniejszej społeczności w piłce – kibiców. Bo tylko oni są jeszcze w piłce autentyczni i oddani, a trudno nie mieć wrażenia, że owi zarządzający zadają sobie wiele trudu by im jeszcze bardziej futbol obrzydzić. Uwikłać go w niezrozumiałe działania, sygnując paździerz ziejący z boiska, czego dowód dali ultrasi Legii zadając sternikowi swojego klubu bardzo zasadne pytanie. 

Czy będzie coś o warstwie sportowej? A czy mistrzostwo Piasta nie wytrąciło nam jeszcze chęci z typowania kto wygra, kto spadnie, kto nie wejdzie do upragnionej „8”? Faworyci są ci, co zawsze. Kandydaci do spadku też nie zmienili swoich miejsc. 

Mnie interesuje właściwie tylko jedna rzecz, związana z obligatoryjną grą co najmniej jednym młodzieżowcem. Skoro tylu ich prawnym przepisem namnożyliśmy na boisku, to czy chociaż jeden będzie w grze o tytuł najlepszego zawodnika ligi? Czy dobije do fejmu Carlitosa lub Igora Angulo? Jeśli miałbym typować to tak na teraz obstawiałbym… No właśnie. Kogo?

***

W maju na losowo wybranym stadionie zagra Freddy Mercury, którego głos piłkarze, włodarze i kibice będą próbowali swoje jeszcze niepijacko wtórować. I będą śpiewać i ryczeć, że są mistrzami. I wiem, że 10 miesięcy pracy, treningów, wyjazdów zasługuje na upamiętnienie, uczczenie, „poświęcenie”. Jednak pomni wydarzeń z wczorajszych meczów – odstąpcie od tego. 

Ale przede wszystkim – kupcie karnet lub bilet na mecz swojej drużyny. To trochę jak z wyborami. Aby krytykować musisz spełnić obowiązek.

***

PS Autora znajdziesz na TT pod Nickiem @bjmarchew 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się