var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @realmadrid TT

Panu już dziękujemy. Gareth Bale wypychany na siłę z Madrytu... nawet przez trenera

Autor: Krystian Porębski
2019-07-21 14:30:19

Od jednego z najbardziej pożądanych zawodników na rynku transferowym, po zawodnika niechcianego w miejscu, gdzie święcił wielkie sukcesy. Choć los Walijczyka był do przewidzenia, to nie spodziewaliśmy się takiej eskalacji problemu. Głos w sprawie zabrał Zinedine Zidane, który nie miał zamiaru bawić się w polityczną poprawność.

Francuski szkoleniowiec nie wziął Bale'a pod uwagę podczas ustalania składu na pierwszy sparing. Oczywiście dziennikarze od razu zaczęli zadawać pytania Zizou, a ten nie miał zamiaru owijać w bawełnę: „Garetha nie było w składzie, bo pracujemy nad jego transferem. Im szybciej odejdzie, tym będzie lepiej. To nic osobistego, nie mam nic przeciwko niemu, ale to ja tu podejmuję decyzje. Nadszedł czas na zmiany i odejście Bale'a będzie lepsze dla wszystkich, także dla piłkarza, który zna sytuację”.

Jak można było się spodziewać, wypowiedź utytułowanego Francuza wywołała ogromną debatę. Pisaliśmy już, że walijski zawodnik nie ma zamiaru ruszać się nigdzie z Madrytu. Królewscy liczyli na rychłe spieniężenie byłego zawodnika Tottenhamu. To wszystko w celu dalszych transferów, które bez zastrzyku gotówki, mogą okazać się niemożliwe do przeprowadzenia. Zwłaszcza po ogromnych inwestycjach w Hazarda czy Jovicia. Jak się okazuje, nawet budżet narzucany przez Florentino Pereza nie jest z gumy. A Bale w ramach transformacji zespołu ma się z nim pożegnać.

Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze środowiska zawodnika. Głos w sprawie zajął agent piłkarza, Jonathan Barnett: „Zidane powinien się wstydzić, nie okazał należnego szacunku zawodnikowi, który zrobił tak wiele dla Realu”. W wypowiedzi dla AFP dodał, że Gareth odejdzie jeżeli będzie tego chciał, a nie ze względu na to, że ktoś go wypycha z klubu. Potwierdził również, że pracuje nad przenosinami z Santiago Bernabeu.

A to wszystko mimo deklaracji Bale'a, że chce zostać w Madrycie, dobrze się tu czuje i nie ma zamiaru się nigdzie ruszać. Gareth ciągle wierzył, że jest w stanie dać coś od siebie Realowi... a takie twierdzenie nie jest raczej bezpodstawne. O ile oczywiście Walijczyk mógł spisywać się lepiej, to robienie z niego czarnej owcy jest zdecydowanie nie na miejscu. Zwłaszcza po tym ile osiągnął w klubie z Madrytu.

 

 

Niewątpliwie Gareth Bale miał ogromny wkład w świetny okres w historii Realu Madryt. Oczywiście Królewscy mogli osiągnąć więcej, ale bycie częścią ekipy, która trzykrotnie z rzędu sięgnęła po zwycięstwo w Lidze Mistrzów, to coś niezwykłego. Czy fani i włodarze Królewskich tego chcą, czy nie, Walijczyk stanowi ważną część historii klubu, nie tylko tej najnowszej. I w innej drużynie mógłby być spokojnie nazywany legendą, ale dla Los Blancos na pewno nią nie jest. Mimo wielu zasług w najnowszych sukcesach ekipy z Madrytu.

Motywy Bale'a są jednak poddawane pod wątpliwość przez madryckie media. AS dodaje od siebie, że Walijczyk doskonale wiedział o tym jaka czeka go przyszłość. Historię o chęci wypełnienia kontraktu, który jest ważny do końca sezonu 2021/22, żurnaliści sprowadzili do kwestii wynagrodzenia. Gareth ma obecnie zarabiać aż 17 milionów euro i wedle prasy jego celem jest przede wszystkim wypracowanie najlepszego możliwego rozwiązania finansowego, a nie pozostanie w Madrycie, gdzie ma się dobrze czuć. Dlatego wypowiedzi Walijczyka są traktowane jako gra w celu wywarcia presji na klubie.

Bale jest łączony z powrotem do Tottenhamu, a także ewentualnym transferem do Manchesteru United czy Bayernu. Negocjacje z poszczególnymi klubami są jednak w fazie wstępnej. Jeżeli chodzi o ostateczny kierunek Walijczyka, to Kaveh Solhekol z Sky Sports dodaje od siebie, że ewentualny wybór może być dużym zaskoczeniem.

Co by się nie wydarzyło, to bardzo przykry jest fakt tego w jaki sposób potoczyła się ta historia. Bale jest w Madrycie od 6 lat, w tzw. międzyczasie sięgnął czterokrotnie po Ligę Mistrzów, dorzucił do tego mistrzostwo Hiszpanii. Nie był statystą. Choć często był spychany na boczny tor, to bez niego gablota z trofeami Realu byłaby uboższa. Oto podsumowanie finałowych meczów w Lidze Mistrzów:

  • 2018 Real - Liverpool 3:1, Bale 2 gole, od 61. minuty.
  • 2017 Juventus - Real 1:4, grał od 77. minuty.
  • 2016 Real - Atletico 1:1, grał cały mecz, strzelony karny.
  • 2014 Real - Atletico 4:1, grał cały mecz, gol w dogrywce.

Rozumiemy frustrację Zidane'a i Realu. Mają swój plan, a cele ustalone przez Walijczyka z tym kolidują. Co by jednak nie mówić, można było tą sytuację załatwić w zupełnie inny sposób. Piłkarz z takimi zasługami dla klubu zasługuje na zdecydowanie lepsze traktowanie. I choć w Madrycie nie brakuje trofeów, ogromnego stadionu, gwiazd i utytułowanego szkoleniowca, to nad samym traktowaniem zasłużonych graczy muszą jeszcze bardzo popracować.

 

 

PS. Bale kilka dni temu świetował 30. urodziny. Jeszcze wtedy oficjalny profil klubu życzył mu wszystkiego najlepszego z tej okazji. Opóźniony prezent dla jubilata trzeba przyznać, wyszedł dość słabo.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się