var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Arsenal.com

Niechciany przez Zidane’a, namówiony przez Emery’ego – Dani Ceballos nowym numerem 8 w Arsenalu

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-07-26 19:00:24

Kibice Arsenalu w końcu mogą odetchnąć z ulgą. Londyński klub w końcu zaczął aktywnie działać na rynku transferowym i doprowadził do końca dwa transfery. William Saliba co prawda dołączy do pierwszej drużyny dopiero za rok, ale Dani Ceballos ma być realnym wzmocnieniem środka pola i bezpośrednim następcą Aarona Ramseya, który odszedł do Juventusu.

Brak kreatywności w środku pola

Drużynę Arsenalu z poprzedniego sezonu można było porównać do tych pseudokulturystów, którzy całe dnie spędzają na siłowni, żeby zbudować jak najlepszą rzeźbę, a koniec końców zapominają o dniu nóg. I tak więc „Kanonierzy” mogą się pochwalić jednym z najlepszych ataków w całej lidze, solidną, ale pełną wad linią pomocy oraz beznadziejną linią obrony, w której brakuje liderów. Środek pola co prawda był pełny uznanych nazwisk, bo i Lucas Torreira i Granit Xhaka to dobrzy piłkarze, ale obu brakuje kreatywności, by napędzić grę ofensywną.

Jedynym pełnoprawnym kreatorem w tej drużynie był Aaron Ramsey, który… nie cieszył się zbyt wielkim uznaniem Unaia Emery’ego. Na początku sezonu Hiszpan nie stawiał na niego prawie w ogóle, ale z czasem uznał, że bez niego Arsenal ma ogromne problemy z konstruowaniem sobie akcji. Dopiero kiedy Walijczyk doznał kontuzji, Emery zrozumiał, że bez otwierających podań Lacazette i Aubameyang nie będą strzelać aż tak wielu bramek.

Dlatego właśnie kibiców Arsenalu zasmuciła wiadomość, że Ramsey od nowego sezonu zasili drużynę Juventusu. Walijczyk nie ukrywał, że chętnie zostałby na Emirates Stadium, ale klub wycofał się z rozmów i nie był w stanie spełnić oczekiwań zawodnika, który nie cieszył się dużym uznaniem menedżera. I wtedy narodził się problem – ze środka pola odszedł jedyny zawodnik, który potrafi posłać celną długą piłkę, podłączyć się do akcji ofensywnej i stworzyć realne zagrożenie pod bramką rywala z drugiej linii.

Nikt przecież nie mógł liczyć na Mesuta Özila, który w poprzednim sezonie został wchłonięty przez świat Fortnite’a i zamiast trenować, spędzał po kilka godzin dziennie nie tylko na graniu, ale również na stremowaniu popularnej gry multiplayer. Były już reprezentant Niemiec miał ogromne braki kondycyjne, brakowało mu polotu i finezji, a obok większości meczów przechodził obojętnie. Kto więc miał kreować w Arsenalu?

Tanie wypożyczenie receptą na ograniczony budżet

Brak awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów sprawił, że „Kanonierzy” mają ograniczone pole do popisu na rynku transferowym. Unai Emery chciałby wzmocnić swój zespół kilkoma nowymi zawodnikami, ale jak tego wszystkiego dokonać, kiedy budżet rzekomo oscyluje w okolicy 40-45 milionów funtów? Oczywistym stało się, że jeżeli Arsenal ma zamiar załatać wszystkie dziury w swoim składzie, będzie musiał robić to możliwie jak najtańszym kosztem.

I właśnie wtedy pojawiła się opcja wypożyczenia Daniego Ceballosa z Realu Madryt. Piłkarza już ogranego, który przede wszystkim szuka regularnej gry. Złośliwi kibice śmiali się, że Arsenal będzie ogrywał Realowi piłkarza, ale przecież dokładnie takiego samego ruchu dokonała rok temu Chelsea, która wypożyczyła na rok Mateo Kovacicia. I gdyby nie embargo transferowe, zapewne nigdy by go nie wykupiła, ponieważ na Stamford Bridge wcale nie prezentował się jakoś nadzwyczaj dobrze.

 

 

Z punktu widzenia Arsenalu jest to bardzo logiczne wzmocnienie. Skoro nie można znaleźć taniego zastępstwa dla Ramseya, to dlaczego nie ściągnąć dobrego piłkarza na rok, by ewentualnie potem rozejrzeć się za kimś innym? Londyńczycy za usługi Hiszpana zapłacili 3 miliony funtów i zobligowali się do opłacenia jego całej pensji. O możliwościach Ceballosa wypowiedział się nasz redakcyjny kolega, Krystian Porębski.

- Były piłkarz Betisu ma jedną ważną cechę, której nie posiadają Asensio i Isco - być może bardziej utalentowani, co nie oznacza, że są bardziej przydatni. Ceballos chce być liderem. Nie boi się odpowiedzialności, nie chowa się przed nią, nawet jeśli w kadrze zespołu są zawodnicy o teoretycznie wyższej klasie. Dani chce być kluczową postacią zespołu, a jakie może to nieść efekty, pokazały najlepiej ostatnie występy La Rojity. Świetny przegląd pola, pomysł na grę, wysoka umiejętność współpracy i świadomości taktycznej połączona z dobrym dryblingiem i bardzo groźnym, mierzonym strzałem. Jeśli w Arsenalu okażą w stosunku do niego trochę cierpliwości i zaufania, to kibice Kanonierów powinni być zadowoleni z tego ruchu.

Niechciany przez Zidane’a

Takie wypożyczenie sprawia, że wszystkie trzy strony są zadowolone. Arsenal, bo przynajmniej tymczasowo znalazł sobie następcę Ramseya. Real, bo nie pozbył się utalentowanego zawodnika, a pozwolił mu na wypożyczenie. I przede wszystkim sam Ceballos, który w końcu będzie miał okazję do regularnej gry.
Mistrz świata u-21 z reprezentacją Hiszpanii nie tylko nie był ulubieńcem Zinedine’a Zidane’a, ale również sam darzył go sporą niechęcią i miał do niego dużo żalu za to, że ten nie dawał mu okazji na grę nawet wtedy, kiedy z kontuzjami zmagali się Kroos i Modrić.

- Dlaczego nie grałem u Zidane’a? To już on sam musi wytłumaczyć dlaczego nie dawał mi szans. Pytałem go dlaczego nie gram, bo nie rozumiałem tej decyzji. On powtarzał, żebym zaczął doceniać piłkarzy, którzy są przede mną w hierarchii. Ale nawet kiedy Kroos i Modrić byli kontuzjowani, Zidane zmieniał system i stawiał na innych piłkarzy. To potrafi zaboleć – mówił wówczas Ceballos.

Wydawało się, że jego sytuacja w Realu Madryt ulegnie poprawie, kiedy na Santiago Bernabeu trafił Julen Lopetegui. Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii był wielkim fanem talentu młodego środkowego pomocnika i to dzięki niemu zaczął regularnie grać w barwach „Królewskich”. Niestety nie przekładało się to na wyniki, Lopetegui bardzo szybko pożegnał się z pracą, a w marcu do Realu wrócił Zinedine Zidane. A skoro wrócił, to i Ceballos ponownie stracił miejsce w składzie. Wtedy stało się jasne, że jego czas w Madrycie zaczął dobiegać końca. Przynajmniej tymczasowo.

- Odejście Ceballosa nie jest oczywiście zaskoczeniem ze względu na podejście Zinedine'a Zidane'a. Francuz nie darzy wielka sympatią pomocnika i dlatego nikogo nie dziwi fakt takiego ruchu ze strony Realu. No może poza Julenem Lopeteguim, który zarówno w kadrze jak i w Madrycie stawiać chciał właśnie na Daniego – dodał Krystian Porębski.

Nowy początek

Transfer do Arsenalu jest więc dla Ceballosem idealną okazją do świeżego startu. Na Emirates Stadium z pewnością będzie mógł liczyć na regularne występy, a do transferu przecież namówił go sam Unai Emery, który wierzy w jego umiejętności. Młody Hiszpan będzie mógł teraz zademonstrować wszystkim co potrafi, a wtedy kto wie? Może Arsenal znajdzie fundusze, by wykupić go z Madrytu, a może otworzy sobie drogę do innego transferu? Tak czy inaczej, nie ma niczego do stracenia.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się