var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: losc.fr

Mały budżet Arsenalu to ściema? Kanonierzy pobiją rekord transferowy

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-07-27 17:30:45

Włodarze Arsenalu zrobili świetną robotę wmawiając wszystkim, że mają tylko 45 milionów funtów na transfery. Taką informację podawał nie tylko David Ornstein, ale również wiarygodni dziennikarze Sky Sports. „Kanonierzy” są jednak na dobrej drodze, żeby pobić swój rekord transferowy i zapłacić 80 milionów € za usługi Nicolasa Pepe.

Ograniczone fundusze

Po przegranym finale Ligi Europy z Chelsea piłkarski świat obiegła informacja, że w przypadku braku awansu do Ligi Mistrzów Arsenal będzie miał tylko 45 milionów funtów do wydania na letnie transfery. Jak więc za takie pieniądze uzupełnić skład, w którym jest tak dużo słabych punktów? Wszystko wskazywało na to, że „Kanonierzy” będą szukać wzmocnień po kosztach – potwierdzało to chociażby wypożyczenie Daniego Ceballosa, za które londyński klub zapłacił łącznie około trzech milionów funtów.

To był znak, że tegoroczne okienko w wykonaniu Arsenalu nie będzie zbyt bogate. „Kanonierzy” przecież już od miesiąca negocjują z Celtikiem transfer Kierana Tierneya – jednego z najbardziej utalentowanych lewych obrońców w Wielkiej Brytanii. Arsenal cały czas nie może znaleźć wspólnego języka z mistrzem Szkocji i oferuje płatności w bonusach po awansie do Ligi Mistrzów, co nie za bardzo przekonujące dla klubu, który niekoniecznie chce się rozstawać z jednym ze swoich najlepszych zawodników.

A gdzie w tym wszystkim znaleźć pieniądze na naprawdę grube transfery, które miałyby znacząco odmienić skład Arsenalu? Jeszcze do niedawna wydawało się, że „Kanonierów” zwyczajnie nie stać na przeprowadzenie naprawdę „grubych” ruchów, a tymczasem mówi się o pobiciu rekordu, który został ustanowiony w styczniu zeszłego roku, kiedy na Emirates Stadium za około 56 milionów funtów trafił Pierre-Emerick Aubameyang.

Polowanie na Zahę

Mimo wszystkich przesłanek o ograniczonym budżecie przez prawie całe okienko transferowe pojawiały się plotki o sprowadzeniu Wilfrieda Zahy. Piłkarz Crystal Palace od dłuższego czasu jest niezadowolony ze swojego pobytu w klubie i uważa, że jest wystarczająco dobry, by grać na dużo wyższym poziomie. I ma w tym dużo racji, ponieważ to jeden z najlepszych dryblerów całej ligi i w poprzednim sezonie wywalczył najwięcej rzutów karnych ze wszystkich zawodników grających w pięciu najlepszych europejskich ligach.

Wilfried Zaha zresztą nigdy nie ukrywał swojej sympatii do Arsenalu. Wielokrotnie wspominał, że „Kanonierzy” są jego ulubionym zespołem z lat dzieciństwa i bardzo chętnie zagrałby w ich barwach. Problemem były jednak wymagania finansowe „Orłów”, które oczekiwały aż 80 milionów funtów za swojego zawodnika. Crystal Palace nie jest pod przymusem sprzedaży, zwłaszcza że niedawno sfinalizowało sprzedaż Aarona Wana-Bissaki do Manchesteru United za 50 milionów funtów.

O zainteresowaniu ze strony „Kanonierów” pisało się praktycznie od początku okienka i za każdym razem mówiło się o tym samym. Arsenal chce. Zaha chce. Crystal Palace nie musi. A Arsenal najzwyczajniej w świecie nie ma takich pieniędzy. Zwłaszcza że „Orły” wcale nie ułatwiały sprawy i twardo negocjowały warunki.

Tańsza i… lepsza opcja

Arsenal tymczasem znalazł sobie tańszą i o wiele lepszą opcję od Wilfrieda Zahy. Media podały dzisiaj szokującą informację, że „Kanonierzy” porozumieli się z Lille w sprawie Nicolasa Pepe i reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej przejdzie na Emirates Stadium za 80 milionów €. Jest to o tyle szokujące, że przecież skrzydłowy jeszcze wczoraj był o krok od dołączenia do Napoli, które również przystało na warunki Lille, ale nie potrafiło znaleźć wspólnego języka z samym zawodnikiem i jego agentem. 

Czy więc pogłoski o niskim budżecie Arsenalu to ściema? Nie do końca. „Kanonierzy” faktycznie mają ograniczone fundusze i po ostatnich niepowodzeniach nie mogą sobie pozwolić na przesadną rozrzutność, ale kiedy przychodzi taka okazja, to po prostu trzeba z niej skorzystać. Arsenal w dalszym ciągu jest jednym z najlepiej zarabiających klubów w całej Anglii, a przecież w tym roku doszła nowa umowa z Adidasem, który przebił dotychczasową ofertę Pumy. To nie jest tak, że londyńczycy nie mają pieniędzy. Po prostu nie chcą ich zbytnio wydawać.

Poza tym Lille było o wiele łatwiejszym rozmówcą niż Crystal Palace. Francuski klub nie stawiał aż tak twardych warunków i z przyjemnością zgodził się z rozłożeniem płatności na raty. „Kanonierzy” w rzeczywistości nie zapłacą więc 80 milionów z góry (bo umówmy się, takie rzeczy bardzo rzadko mają miejsce w piłce nożnej). Arsenal więc w dalszym ciągu może zmieścić się w ustalonym przez siebie budżecie – transfer Martinelliego kosztował 6 milionów funtów, wypożyczenie Ceballosa 3 miliony, a pierwsza płatność za Williama Salibę 4 miliony. Oczywiście francuski stoper w rzeczywistości będzie kosztował o wiele więcej, ale jako że wraca jeszcze na rok do Saint-Etienne, cała reszta zostanie wpłacona dopiero po sezonie.

Najlepsze okienko od lat?

Sprowadzenie Nicolasa Pepe oznacza, że dla Arsenalu będzie to jedno z najlepszych okienek transferowych. A przynajmniej jedno z najbardziej emocjonujących. „Kanonierzy” w końcu ściągnęli skrzydłowego z krwi i kości, którego od tak dawna brakowało na Emirates Stadium. Koniec z przymusowym graniem Mchitarjanem i Özilem na flankach, koniec regularnej gry dla Iwobiego. W końcu przyjdzie ktoś, kto będzie potrafił rozruszać Alexandre’a Lacazette’a i Pierre’a-Emericka Aubameyanga.

Może to oznaczać, że Unai Emery w końcu na dobre odejdzie od systemu z wahadłowymi, którego jedynym założeniem było rozwiązanie problemu skrzydłowych po linii najmniejszego oporu i uruchomienie duetu Aubameyang-Lacazette. Oczywiście w takiej sytuacji Gabończyk prawdopodobnie wróci na lewą flankę i to Lacazette będzie operował bliżej bramki rywala,  ale takie ustawienie może równie dobrze oznaczać wymienność pozycji i niestosowanie się tylko jednego schematu.

Tak duży transfer oznacza jednak, że Arsenal prawdopodobnie nie będzie miał za dużo pieniędzy do wydania na pozostałe cele, zwłaszcza że transfer Kierana Tierneya miałby ostatecznie zamknąć budżet. I tutaj znowu muszę wrócić do wczorajszego cytatu, że „Kanonierzy” są jak ten kulturysta, który spędza całe dnie na siłowni, żeby zbudować odpowiednią sylwetkę, a koniec końców zapomina o dniu nóg. Linia obrony tak jak leżała, tak dalej leży i to na dodatek kwiczy. I transfer Tierneya nic tutaj nie zmieni, ponieważ Szkot miałby być rywalem dla Seada Kolasinacia. Problem leży głównie w środku, gdzie zwyczajnie brakuje jakościowych stoperów.

David Ornstein uważa, że londyńczycy po sfinalizowaniu dwóch tak dużych transferów teraz będą chcieli się rozejrzeć za sprzedażą kilku zawodników. Arsenal chciałby sprzedać Mohameda Elneny’ego i Carla Jenkinsona, ale nie zagwarantuje to dużego przypływu gotówki. Dziennikarz uważa jednak, że transfer Pepe wcale nie oznacza odejścia Aubameyanga czy Lacazette’a, co z pewnością ucieszy kibiców „The Gunners”.

Obraniak wiedział!

A na sam koniec ciekawostka, której nikt się nie spodziewał. Trzy dni temu, kiedy Arsenal ogłosił wypożyczenie Daniego Ceballosa, głos zabrał były reprezentant Polski i zawodnik Lille – Ludovic Obraniak.

- Ceballos to dobry transfer. Dostarczy dużo asyst Lacazette’owi, Aubameyangowi i Pepe

Czyżby Obraniak wiedział już wcześniej o czymś, o czym nie wiedział nikt? Piłkarzem może nie był wybitnym, ale okazał się całkiem niezłym informatorem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się