var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

W przerwie: Ulrich Hesse - “Tor! Historia niemieckiej piłki nożnej”, czyli pozycja absolutnie topowa

Autor: Andrzej Cała
2019-07-28 10:00:43

Dożyliśmy czasów, gdy piłka nie tylko jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę w telewizji i internecie, ale możemy też czytać świetne pozycje o jej historii. Można pomiędzy meczami, można w drodze do pracy, można tam, gdzie królowie chadzają piechotą. Możliwości jest multum. W każdy weekend będziecie mieli okazję przeczytać nasze polecenia. Pewnie częściej będziemy chwalić niż ganić, bo na słabe książki szkoda nam czasu, więc potraktujcie to jako przewodnik po wartościowej lekturze na czas przerwy. Po blisko miesięcznej wyprawie do Ameryki Południowej, wracamy na Stary Kontynent, by poznać historię niemieckiej piłki piórem MVP tamtejszego dziennikarstwa futbolowego.

Ulrich Hesse - Tor! Historia niemieckiej piłki nożnej (Wydawnictwo Kopalnia)

Na łamach 2x45.info kilka razy podkreślałem już, że Ulrich Hesse to absolutny top wśród twórców piłkarskich publikacji. Niemiecki dziennikarz zajmuje się przybliżaniem nam historii tamtejszego futbolu, klubów, ligi i za każdym razem robi to z niesamowitą pasją, dbałością o szczegóły, ale też biglem, doskonałym wyczuciem, kiedy postawić na bardziej reportażową formę, a kiedy mocniej docisnąć z faktami.

Polska edycja książki ukazała się w 2014 r., od oryginalnej, datowanej na 2002 r., różni się kilkoma dodatkowymi rozdziałami. Opisywały one rzecz jasna właśnie okres 2002-2014, co może być bardzo istotnym faktem dla osób, które właśnie wtedy, czy to z racji na niemiecki mundial, czy naszą rywalizacją z zachodnimi sąsiadami, ale też “polską” Borussię, zapałały sympatią do Bundesligi oraz kadry Niemiec. 

“Tor!” nie jest bez wad. Książka rozkręca się powoli, bez większego ognia i pierwszych kilkadziesiąt stron jakoś wielce nie porywa. Dopiero gdy krok po kroku zbliżamy się do czasów nam bliższych i wszystko zaczyna nam się zazębiać, dostrzegamy kunszt Hessego, jego wprost wybitną zdolność do łączenia wątków i przerzucania środków ciężkości.

Co ciekawe, Hesse na niespełna czterystu stronach opisał zarówno losy reprezentacji, jak i klubów. To wydawać się mogło nierealne - bo przecież mowa o światowym potentacie, na obu tych niwach. Tymczasem autor ma zdolność tak przejrzystego, zrozumiałego przenikania się tych wątków, że nic a nic ze sobą się nie gryzą, a wprost przeciwnie.

Co istotne, nie ogranicza się tylko do losów Republiki Federalnej Niemiec, ale też NRD, w pewnym stopniu spinając ich losy meczem podczas Mistrzostw Świata w 1974 r., który zakończył się niespodziewaną wygraną tych drugich. Często mówiło się, że gospodarze przegrali celowo, by trafić do potencjalnie słabszej grupy na drugim etapie. Czy tak rzeczywiście było? Zdradzę, że zdaniem Hessego takiej możliwości nie było, ponieważ rywalizacja wschodnich i zachodnich sąsiadów była za gęsta, za ważna.

Ogrom tutaj anegdot, niespodzianek, ale przede wszystkim ciekawej historii, której nie potraktowano encyklopedycznie, a jako pole do opowieści. Dlatego też debiut Hessego jest pozycją obowiązkową, zaś każda z kolejnych jego propozycji tylko dowodzi, jak doskonały jest to kronikarz futbolu. Na dowód tego, na koniec fragment opisujący jedno z najbardziej wstrząsających wydarzeń w historii niemieckiego futbolu - mecz z Brazylią na mistrzostwach w 2014 r.

“Tym razem ludzie na trybunach płakali. Jak powiedział Steve Wilson z BBC: – Ogłuszeni do nieprzytomności. Wygląda to niemal tak, jakby Niemcy przestali celebrować swoje gole – dodał po chwili. Miał rację. Dla piłkarzy było to niemal równie trudne zrozumienia, jak dla ludzi siedzących na trybunach, czy za mikrofonami. Dla zdecydowanej większości piłkarzy w obu zespołach, był to najważniejszy mecz w ich karierach. Byli przygotowani na wiele scenariuszy – wyrównane spotkanie, zaciętą walkę, bezbramkowy mecz, prawdopodobnie nawet na pasjonujące spotkanie z niezliczonymi szansami po obu stronach. Ale nie na to.

Trzy minuty po czwartej bramce, środkowy obrońca reprezentacji Niemiec Mats Hummels przyjął piłkę na klatkę piersiową w pobliżu linii środkowej boiska. Przyspieszył i przedarł się przez środek pola jak nowy Franz Beckenbauer. Minął pierwszego, drugiego, trzeciego rywala i posłał piłkę między dwoma obrońcami wprost pod nogi Khediry. Pomocnik zamarkował strzał z 18 metrów i wyłożył piłkę Özilowi. Teraz Özil znajdował się dokładnie w tym samym miejscu, w którym był Khedira kilka chwil wcześniej, 15 metrów przed bramką sam przed bramkarzem. I zrobił dokładnie to co Khedira. Gdy obrońcy ruszyli na niego, by zablokować strzał, Özil po prostu oddał piłkę Khedirze – który spokojnie uderzył z 13 metrów między nogami obrońcy, podwyższając na 5:0”.

Nasza ocena (1-6): 5+


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się