var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: NewIndianExpress

Czy Niko Kovac przetrwa odejście Uliego Hoenessa?

Autor: Maciej Zaremba
2019-08-03 12:00:13

Wiadomość o rezygnacji Uliego Hoenessa ze stanowiska prezydenta Bayernu Monachium zszokowała wszystkich. Decyzja ta daje wiele powodów do zmartwień zwłaszcza Niko Kovacowi, który w osobie Hoenessa ma bardzo dobrego sojusznika. To prezydent Bayernu wybrał Chorwata na trenera Bayernu i w wielu kryzysowych momentach poprzedniego sezonu jako pierwszy stawał w jego obronie. Bez Hoenessa w Bayernie pozycja Kovaca zdecydowanie osłabnie.

Pierwszy sezon Niko Kovaca w roli trenera Bayernu był bardzo trudny, ale ostatecznie zakończył się sukcesem, jakim niewątpliwie jest zdobycie podwójnej korony. Dla chorwackiego trenera okres ochronny w Monachium zakończył się bardzo szybko, bo już po serii nieudanych spotkań w rundzie jesiennej, kiedy to Bayern tracił punkty m.in. z takimi rywalami jak S.C. Freiburg czy FC Augsburg. Bayern grał bardzo słabo, piłkarze popełniali mnóstwo błędów indywidualnych, a media tylko podkręcały atmosferę. Głównym winowajcom był oczywiście Kovac, do którego wielu kibiców i ekspertów miało mnóstwo wątpliwości już w momencie mianowania go na nowego trenera Bayernu. Chorwat od początku zmagał się z ogromna presją, której jeszcze nigdy w swojej trenerskiej karierze nie doświadczył. To, że udało mu się uniknąć zwolnienia po zaledwie kilku miesiącach to w głównej mierze zasługa Uliego Hoenessa, który nie tracił wiary w człowieka, którego w maju 2018 roku sam wybrał na następcę Juppa Heynckesa.

„Będę bronił go do ostatniej kropli krwi” to mocne słowa, ale świetnie opisujące i podkreslające lojalność Hoenessa w stosunku do Niko Kovaca. Odpadnięcie w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Liverpoolem FC zabolało wszystkich, zwłaszcza, że Bawarczycy w tym dwumeczu zaprezentowali się bardzo słabo. Karl-Heinz Rummenigge i sami piłkarze mieli duże pretensje do swojego trenera, że ten ustawił zespół w starciu z późniejszym triumfatorem rozgrywek niezwykle defensywnie, niemal w stylu zespołu, który jest skazywany na porażkę. Strategia Kovaca bardzo nie spodobała się zwłaszcza Rummenigge, który jest wielkim fanem planu taktycznego wdrożonego w Monachium przez Louisa Van Gaala, a następnie sukcesywnie rozwijanego przez Juppa Heynckesa i Pepa Guardiolę. Kovac odrzucił „ideały” poprzednich trenerów Bayernu i zamiast efektownej dominacji nad rywalem mieliśmy do czynienia z Bayernem kompletnie bezradnym i nie mającym żadnego planu na ofensywę.

O swoim niezadowoleniu Rummenigge nie bał się mówić publicznie. W trakcie rundy rewanżowej, kiedy Bayern zaczął już seryjnie wygrywać, choć nie zawsze w dobrym i godnym wielkiego hegemona Bundesligi stylu, prezes FCB kilka razy dał do zrozumienia kibiców, że przyszłość Kovaca w Bayernie stoi pod wielkim znakiem zapytania. Kovac obronił się jednak wynikami, bo na finiszu Bundesligi wyprzedził kulejącą Borussię Dortmund i ograł RB Lipsk w finale Pucharu Niemiec w Berlinie. Bayern Kovaca zdobył pierwszą od 2016 roku podwójna koronę, dlatego zwolnienie go, nawet biorąc pod uwagę wszystkie problemy w trakcie minionego sezonu, nie byłoby poważne. Nie byłoby też możliwe, bo jakiekolwiek rozmowy na ten temat blokował Uli Hoeness, który stał i do końca kadencji (końcówka listopada) będzie stać murem za Kovacem. Potem Niko Kovac prawdopodobnie przekona się, jak bardzo brakuje mu wsparcia ze strony lojalnego prezydenta.

Rummenigge przejmie stery

Nikt nie ma wątpliwości, że po odejściu Uliego Hoenessa główne stery przejmie Karl-Heinz Rummenigge, który nie wskoczy na stanowisko prezydenta, ale pozostanie w roli prezesa zarządu i z racji doświadczenia i stażu w klubie (w roli działacza od 1991 roku) będzie miał na pewno decydujący głos w najważniejszych sprawach. Relacje Rummeniggego od początku pracy Kovaca w Bayernie pisząc delikatnie nie są najlepsze. Ponad rok temu popularny „Kalle” stoczył przegrany bój z Ulim Hoenessem o obsadzenie dwóch kluczowych stanowisk w klubie – trenera i dyrektora sportowego. Faworytami Rummenigge byli Thomas Tuchel i Philipp Lahm. Obaj jednak zostali odrzuceni przez Hoenessa, który przeforsował swoich kandydatów Kovaca i Salihamidzicia.

Rummenigge przystał na rozwiązanie Hoenessa, choć niemiecka prasa przez wiele miesięcy informowała o dużych tarciach na linii dwóch przyjaciół, którzy od kilkudziesięciu lat wspólnie budują potęgę Bayernu. Rozwiązania Hoenessa nie będą jednak wieczne, a jego odejście tylko przyśpieszy zmiany, które będą po myśli „Kalle”. Pierwszą osobą do „odstrzału” jest oczywiście Niko Kovac, który nie cieszy się dobrą opinią u Rummeniggego. Niegdyś jeden z najlepszych piłkarzy w Europie wymaga od swojego trenera przede wszystkim poprawy stylu, który ma nawiązywać do poprzednich lat. Jeśli Chorwat tego nie zrobi, to bardzo wątpliwe, że dotrwa do końca swojej umowy z Bayernem, która wygasa w czerwcu 2021 roku.

Głównym wyznacznikiem pracy Kovaca będzie też Liga Mistrzów, która w Monachium zawsze odgrywa kluczową rolę w ocenie pracy trenera. Odpadnięcie już w 1/8 finału to policzek przede wszystkim dla prestiżu bawarskiej potęgi, która marzy o kolejnym triumfie w Champions League. Kolejny słaby występ w elitarnych rozgrywkach będzie oznaczać dla Niko Kovac koniec współpracy z Bayernem. Biorąc pod uwagę relacje Rummenigge z Kovacem wydaje się, że dla Chorwata jedyną szansą utrzymania stanowiska pod rządami „Kalle” jest właśnie udana kampania w Europie. Jeśli tego zabraknie, to Kovac bez „hoenessowskiego” parasolu ochronnego zostanie po prostu zwolniony.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się