var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @PSG_Inside

Na efekty pracy Leonardo długo nie trzeba było czekać. Tuchel może być zadowolony z działań Brazylijczyka

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-04 13:04:43

Leonardo w czerwcu ponownie został nowym dyrektorem sportowym PSG i nie trzeba było długo czekać na efekty. Mimo że do zakończenia okna transferowego jeszcze miesiąc to nie możemy przejść obojętnie obok ruchów, jakich dokonał mistrz Francji. Thomas Tuchel dostał piłkarzy, których pragnął i w spokoju może kontynuować przygotowania do sezonu.

W połowie czerwca mistrz kraju znad Sekwany pożegnał się z dotychczasowym dyrektorem sportowym, Antero Henrique. Portugalczyk pełnił tę funkcję od czerwca 2017 roku i był odpowiedzialny za sprowadzenie do Paryża Neymara oraz Kyliana Mbappe. Dwa wielkie transfery nie pozwoliły jednak na to, aby jego pozycja stała się niezagrożona, tym bardziej, że z każdym kolejnym miesiącem narastał konflikt między nim a szkoleniowcem drużyny, Thomasem Tuchelem. W tej jednak sytuacji klub postanowił trzymać stronę Niemca i zwolnić Henrique, tym bardziej, że kilka dni wcześniej z posadą w Milanie pożegnał się Leonardo.

Nie minęło długo czasu, a w Paryżu wszyscy mówili o powrocie byłego zawodnika, a następnie twórcę sukcesu klubu. Bez brazylijskiego działacza PSG nie byłoby takie samo. Nawet po tym jak Leonardo w 2013 roku pożegnał się z tą funkcją to jego wpływ na drużynę czuć było cały czas aż do jego tegorocznego powrotu. 49-latek zbudował potęgę obecnie najlepszego zespołu we Francji niemalże od zera. W czasie swojego pierwszego pobytu w stolicy Francji Leonardo ściągnął na Parc de Princes takie gwiazdy, jak Zlatana Ibrahimovicia, Marco Verrattiego, Thiago Silvę, Edinsona Cavaniego czy Davida Beckhama. Nic więc dziwnego, że Paryż odetchnął z ulgą, gdy dowiedział się, że Antero odejdzie, a w jego miejsce wejdzie człowiek, który w stolicy Francji kojarzony jest tylko pozytywnie.

Brazylijczyk od pierwszego dnia w klubie miał ręce pełne roboty: przede wszystkim należało nadrobić zaniedbane ostatnie okna transferowe, z czego już możemy powiedzieć, że Leonardo wywiązał się niemal wzorowo, sprowadzając zawodników na kilkanaście dni przed rozpoczęciem ligowych zmagań.

Ander Herrera, Pablo Sarabia i Idrissa Gueye. To trzy najważniejsze transfery ostatnich tygodni. Nieprzypadkowo każdy z nich jest zawodnikiem środka pola. Bo to ten element formacji potrzebował natychmiastowych wzmocnień i to od dłuższego czasu. Czego chyba nie potrafił zrozumieć jego poprzednik, który zamiast odpowiednich transferów, ściągał do Paryża Erica Choupo-Motinga czy Lassanę Diarrę, który miał pomóc drużynie w zmaganiach w Lidze Mistrzów, mimo że ostatni mecz rozegrał pół roku temu...

Leonardo musiał zmienić strategię. Wiedział, że zamiast kolejnych gwiazd powinien sprowadzić zawodników o innej charakterystyce, którzy będą pracować dla całej drużyny i realnie wzmocnią środek pola, tak bardzo potrzebny do tego, aby móc powalczyć w Europie i przestać z konieczności wystawiać Marquinhosa czy w przeszłości Giovaniego Lo Celso na pozycji defensywnego pomocnika... Teraz o tym problemie nikt nie zamierza słyszeć. Idrissa Gueye to od dawna wyczekiwane wzmocnienie i choć nie udało się sprowadzić Allana, to były zawodnik Evertonu powinien szybko zaaklimatyzować się w nowej drużynie. Ander Herrera to marka i sporym zaskoczeniem było wyciągnięcie go z Manchesteru United. Pablo Sarabia w ostatnim sezonie uzyskiwał zbliżone liczby do Leo Messiego, co chyba jest wystarczającym argumentem za jego sprowadzeniem, w dodatku za śmieszną cenę 18 milionów euro.

Te trzy transfery spowodują również, że Thomas Tuchel otrzyma to, czego najbardziej brakowało mu w poprzednim sezonie. Chodzi o szeroką ławkę rezerwowych. Popatrzmy na to, kto nie zmieścił się w pierwszej jedenastce wczorajszego meczu Trophee des Champions ze Stade Rennes: Kevin Trapp, Layvin Kurzawa, Colin Dagba, Arthur Zagre, Thiago Silva, Leandro Paredes i Angel Di Maria. Dodać do tego należy oczywiście zawieszonych na te spotkanie Neymara oraz Juliana Draxlera.

– Jeszcze nigdy nie zamknąłem okna transferowego pod koniec lipca – chwalił się Thomas Tuchel po ostatnim sparingu z Sydney FC. Wierząc szkoleniowcowi, to koniec wzmocnień do klubu, choć ciągle słyszy się o staraniach o nowego bramkarza czy doniesienia o kontaktach Leonardo z Paulo Dybalą. Do PSG może również dołączyć Youcef Atal z OGC Nice. Z kolei z mistrzowskiego zespołu odejść mogą Kevin Trapp, Stanley N’Soki oraz Eric Choupo-Moting. Faktem jest jednak to, że trzon zespołu nie ulegnie już zmianie. I najprawdopodobniej tyczy się to również Neymara.

Leonardo od pierwszego dnia pracy zajął się sytuacją swojego rodaka, którego nie chce za wszelką cenę zatrzymywać w zespole. Najpierw mówiło się o tym, że sprzedaż Brazylijczyka będzie możliwa tylko do końca lipca. Jeśli znajdzie się chętny to może stać się to jednak jeszcze w sierpniu. Thomas Tuchel zdaje sobie sprawę ze statusu piłkarza, dlatego przygotowuje różne warianty, które przygotują zespół do ewentualnego odejścia swojego gwiazdora.

Dyrektor sportowy, patrząc na jego przeszłość w PSG, zasłużył na zaufanie i odpłaca się za to z nawiązką. Brazylijczyk zawsze doskonale wiedział, czego potrzeba temu klubowi. Tak samo jest również teraz. 49-latek zrobił wszystko, aby Thomas Tuchel miał gotową kadrę jeszcze przed startem ligowych zmagań.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się