var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @LivEchoEFC

Kean wchodzi na głęboką wodę. Już nie będzie zdolnym wychowankiem a drogim transferem, od którego się wymaga

Autor: Marcin Długosz
2019-08-05 14:20:13

Jeszcze kilka miesięcy temu strzelał jak na zawołanie i rozpalał marzenia kibiców Juventusu. Dziś już mieszka z daleka od Turynu i jedyne, co pozostało po nim na Allianz Stadium, to wspomnienie. Moise Kean, bo o nim mowa, zamienił Bianconerich na Everton za 27,5 mln euro i stał się bohaterem głośnego transferu. Co młodego Włocha skłoniło do takiego ruchu?

Cóż – nie ma co ukrywać, że 19-latek opuścił zespół, w którym o grę trudno byłoby pewnie i kilku większym kozakom od niego. Rywalizacja z Cristiano Ronaldo, Mario Mandżukiciem czy Paulo Dybalą nie należy do najłatwiejszych, a już zwłaszcza gdy mowa o zawodniku tak młodym, potrzebującym regularnej gry jak tlenu.

Właśnie to Kean powinien odnaleźć po przeprowadzce do Liverpoolu. Tam będzie konkurował o skład z Oumarem Niasse, Cenkiem Tosunem czy Dominckiem Calvertem-Lewinem, a więc zawodnikami o nieporównywalnie mniejszych osiągnięciach niż wspomniani piłkarze Juve. Do tego dochodzi solidna kwota, jaką The Toffees wyłożyli za swojego snajpera. I na pewno mają zamiar mocno na niego postawić, aby wydatek im się zwrócił.

Na ten transfer musimy spojrzeć nieco szerzej. Agentem gracza urodzonego w Vercelli jest Mino Raiola, a przecież przed kilkoma tygodniami turyńczycy dopięli kosztowny transfer Matthijsa De Ligta. Jedną z najbardziej oczywistych prawd futbolu, od której nie możemy uciec, jest powiedzenie, że „hajs się musi zgadzać”. I tutaj przekonujemy się o tym bardzo dobitnie.

Sprzedaż Keana do Evertonu generuje Juventusowi bardzo wysoki zysk kapitałowy, co ogromnie pomaga turyńczykom w okiełznaniu przeciwnika wielu europejskich klubów mogących sobie pozwolić na duże wydatki – Finansowego Fair Play. Dla bilansów finansowych mistrzów Włoch sprzedaż 19-latka jest rozwiązaniem bardzo wygodnym i wielce prawdopodobne, że była wyreżyserowana od samego początku, jako że zarządzał nią znany potentat na rynku agentów piłkarskich.

Kean miał tylko rok ważnego kontraktu i wiedział, że w Juventusie w najlepszym wypadku będzie dostawał okazje do gry od czasu do czasu. Tego chciał uniknąć i zdecydował się na przeprowadzkę już teraz. W Evertonie pod wodzą Marco Silvy będzie wyborem numer jeden i jeśli tylko zachowa proces rozwoju na poziomie końcówki poprzedniego sezonu to bez wątpienia sprawi, że nikt w angielskich szeregach nie będzie żałował wydanej kwoty.

 

 

Dla Włocha każdy sezon w dorosłej piłce oznacza rozwój. Zaczął pod koniec rozgrywek 2016/2017, gdy tuż przed końcem zmagań trafił do siatki w meczu z Bologną i rozpoczął pisanie swojej historii w Serie A. Kolejna edycja to roczne wypożyczenie do Hellasa Werona i cztery ligowe gole, ale najlepiej z pewnością piłkarz ten będzie wspominał wiosnę 2019 roku. Gdy Juventus był już o krok od zapewnienia sobie obrony tytułu, to 19-latek zaczął dostawać regularne szanse w lidze zdobywając bramki regularnie (w sumie zanotował ich sześć), a trener Massimiliano Allegri posłał go na boisko także w newralgicznych momentach fazy pucharowej Ligi Mistrzów w potyczkach z Atletico Madryt i Ajaxem Amsterdam.

Kean opuszcza Turyn jako zawodnik już z niemałym jak na swój wiek doświadczeniem. Warto też wziąć pod uwagę fakt, w jakim grał klubie i z kim rywalizował o skład. Teraz jednak musi założyć dużo większe buty. Raz, że zmienia kraj i ligę, a dwa, że nikt w Evertonie nie będzie traktował go jako obiecującego wychowanka. Wręcz przeciwnie – od teraz napastnik jest graczem, za którego zapłacono duże pieniądze i od którego wymaga się określonej, wysokiej dyspozycji.

Czy wychowanek Bianconerich udźwignie tę presję? Jego dotychczasowy rozwój pokazuje, że jest to zdecydowanie możliwe.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się