var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Są sprawy ważne i ważniejsze - Forsell z Legnicy odchodzi w imię tych drugich

Autor: Karol Bochenek
2019-08-05 17:30:13

Po spadku z Ekstraklasy w Miedzi Legnica nikt nie planował popadać w czarną rozpacz. Zamiast lamentów i gorzkich żali, prezes Andrzej Dadełło i trener Dominik Nowak wzięli się do roboty, by za niespełna rok cieszyć się z kolejnego awansu na najwyższy poziom rozgrywkowy. Zadanie proste pewnie nie będzie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że pierwsza liga rządzi się szalonymi prawidłami, ale na papierze to właśnie kadra „Miedzianki” wygląda na najmocniejszą. Albo raczej wyglądała, bo po odejściu Petteriego Forsella, który właśnie zamienił Legnicę na Helsinki, trzeba chyba trochę skorygować ocenę potencjału dolnośląskiej ekipy.

Transfer Fina do HJK ciężko uznać jednak za niespodziankę. W końcu w medialnych doniesieniach od dawna przebijała się informacja o umowie piłkarza z właścicielem klubu, który zadeklarował, że w przypadku otrzymania odpowiedniej oferty, nie będzie blokował transferu. Takie oferty do Legnicy spływały zresztą już wcześniej, ale Forsell z różnych powodów na wszystkie kręcił nosem. Jednocześnie był tak bardzo zdeterminowany, by wyrwać się z pierwszej ligi, że śmiało można było uznać to wyłącznie za kwestię czasu. 

Chęć odejścia wzmagały przede wszystkim deklaracje selekcjonera reprezentacji Finlandii, Markku Kanervy, który jakiś czas temu zapowiedział, że jeśli piłkarz chce u niego grać, to musi występować na odpowiednim poziomie. W nie tak odległych ekstraklasowych czasach powołania do Legnicy przychodziły regularnie, Forsell pograł trochę w niezłych jak na razie dla Finów eliminacjach do Euro 2020, ale u Kanevry najwyraźniej nie ma świętych krów. No a ponieważ zawodnik Miedzi zdaje sobie sprawę, że jego reprezentacja ma bardzo duże szanse, by awansować na mistrzostwa Europy, to siłą rzeczy musiał podporządkować się selekcjonerowi. 

Ostatecznie wybór Forsella padł na aktualnego mistrza Finlandii, który pozostaje w grze o fazę grupową Ligi Europy. W Helsinkach docelowo ma grać do końca roku kalendarzowego, bo właśnie na taki okres zawarto umowę wypożyczenia. Co będzie dalej - na razie ciężko stwierdzić. Miedź stoi trochę w rozkroku, bo z jednej strony, gdyby sportowo wszystko układało się dobrze, w styczniu można byłoby obiecać Forsellowi Ekstraklasę i namówić do powrotu. Z drugiej - dla dobra drużyny raczej nie powinno się wynosić ponad resztę jednego gościa, co pokazuje chociażby Kanevra i jego zdecydowane stanowisko dotyczące powołań do reprezentacji z pierwszej ligi. 

Sprawy fińskiej kadry pozostawmy jednak głównym zainteresowanym i jeszcze przez chwilę skupmy się na Forsellu. Bez cienia wątpliwości możemy stwierdzić, że z Miedzi odchodzi jej zdecydowanie najlepszy i najważniejszy zawodnik w kilku ostatnich sezonach. Gość, który może i wyglądał jak ludzik Michelin, ale - a to przecież najważniejsze - zawsze był gwarancją jakości. W brawach „Miedzianki” Fin rozegrał łącznie 101 meczów, w których strzelił 36 goli. 13 z nich to dorobek z poprzedniego, ekstraklasowego sezonu, w którym Forsell udowodnił, że należy do ścisłej czołówki najlepszych ligowców.

I przy okazji pokazał, że z wydatnym brzuchem i ewidentną nadwagą, da się przyzwoicie grać w piłkę. Kogo, jak kogo, ale Forsella na pewno będziemy ciepło wspominać. Bez niego walka Miedzy o powrót do Ekstraklasy będzie zdecydowanie trudniejsza. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się