var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

90 minut bicia głową w mur. Atromitos nie chciał grać w piłkę, Legia nie potrafiła nic wcisnąć. Legia - Atromitos 0:0

Autor: Bartosz Adamski
2019-08-08 23:30:16

Atromitos Ateny tego wieczora był niesamowicie słaby. Nie chciał grać w piłkę, ograniczył się wyłącznie do defensywy, z góry pozbawił się szansy na wywiezienie zwycięstwa. To jednak tyle z wiadomości dobrych. Są też złe - Legia Warszawa nie potrafiła tego wykorzystać, choć trzeba przyznać, że miała trochę pecha. Podopieczni Aleksandara Vukovicia całkowicie zdominowali Greków, ale nie potrafili tego przekuć na choćby jednego gola, a przynajmniej minimalne zwycięstwo było obowiązkiem z tak fatalnie dysponowanym przeciwnikiem. Teraz legionistów czekać będzie w Atenach trudne zadanie.

Można było przed tym spotkaniem słyszeć nieco obaw odnośnie do Atromitosu Ateny, choć wynikały one raczej z bardzo słabej formy Legii Warszawa w tym sezonie niż z siły Greków. Niemniej jednak należało się spodziewać, że nie będzie im zależało wyłącznie na wywiezieniu z Łazienkowskiej bezbramkowego remisu, tylko postarają się zaatakować.

I faktycznie po pierwszej akcji na to się zapowiadało. Podopieczni Janisa Anastasiu podeszli pod pole karne wicemistrzów Polski, mieli nawet rzut rożny, ale jak się okazało... jedyny w całym spotkaniu. Potem ograniczyli się do defensywy, momentami bardzo głębokiej.

Legia wyglądała na początku na nieco zdumioną takim obrotem spraw i minął dobry kwadrans, zanim oswoiła się z faktem, że tylko ona będzie grała tego dnia przy Ł3 w piłkę. Samo klepanie piłki podopiecznym Aleksandara Vukovicia wychodziło jeszcze całkiem nieźle, problem pojawiał się, gdy trzeba było dostarczyć futbolówkę do Sandro Kulenovicia. Chorwat był osaczony przez środkowych obrońców Atromitosu, którzy pozwalali mu na bardzo niewiele, podążali za nim krok w krok. Kulenovicia nie wspomagali odpowiednio skrzydłowi - zarówno Arvydas Novikovas, jak i Luquinhas długo wchodzili w mecz.

To sprawiło, że "Wojskowi" w pierwszej połowie oddali tylko jeden groźniejszy strzał. Z 35. metrów po koźle uderzał Domagoj Antolić, jednak wprost w Balazsa Megyeriego. Poza tą sytuacją mieliśmy zablokowane próby Novikovasa i Kulenovicia.

W drugiej odsłonie obraz gry wcale się nie zmieniał, ale Legia przynajmniej zaczęła sobie kreować więcej sytuacji. I co ważne, były one dość groźne. Pięć minut po przerwie w poprzeczkę trafił z rzutu wolnego Novikovas. Po kolejnych piętnastu minutach zaś wreszcie odpowiednio piłkę w polu karnym opanował Kulenović, lecz uderzył tylko w boczną siatkę.

19-letni chorwacki napastnik znów wyszedł w podstawowym składzie zamiast Carlitosa. Trener Vuković postanowił posłać Hiszpana na boisko dopiero w 66. minucie. Nie zmienił on jednak jednego ze środkowych pomocników, jak można było się spodziewać - bo warszawianom nie groziła raczej nawet żadna kontra Greków - lecz wszedł za Kulenovicia. Na pewno wprowadził trochę ożywienia, ale najlepszą okazję miał z wolnego. Ładnie pomierzył po długim słupku, jednak Magyeri zdołał zbić piłkę na poprzeczkę.

Jeszcze w końcówce legioniści mieli dwie bardzo dobre okazje - ożywiły się całkowicie skrzydła i najpierw uderzał Luquinhas, a potem Novikovas, jednak w obu przypadkach dobrze spisał się węgierski golkiper gości. Litwin jeszcze w ostatniej akcji spotkania przeniósł piłkę nad bramką technicznym strzałem.

Po prostu wielka szkoda, że Legia nie potrafiła wykorzystać tak słabej dyspozycji Atromitosu, bo powinna ten dwumecz nawet rozstrzygnąć już w Warszawie. Tymczasem mimo oddania aż 28 strzałów (przy zaledwie trzech przyjezdnych) będzie jechała do Aten bez jakiegokolwiek zapasu bramkowego. A nie chce nam się wierzyć, że gracze Anastasiu zagrają drugi raz tak beznadziejnie. U siebie powinni się bardziej otworzyć. Zadanie w środę będzie bardzo trudne, ale nie możemy nie oczekiwać od wicemistrzów Polski awansu. On jest obowiązkiem.

Legia Warszawa - Atromitos Ateny 0:0

Legia: Majecki - Vesović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Rocha - Antolić, Martins - Novikovas, Gwilia, Luquinhas - Kulenović (66' Carlitos).

Atromitos: Magyeri - Natsos, Risvanis, Khila, Goutas, Katranis - Charisis (73' Ugrai), Umbides (61' Farley), Madson - Manoussos (84' Talocha), Vellios.

Sędzia: Manuel Schuttengruber (Austria)
Żółte kartki: Charisis, Vellios, Madson, Goutas
Widzów: 15 093


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się