var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Pięć znaków zapytania przed 4. kolejką Ekstraklasy. ŁKS faworytem w starciu z mistrzem Polski i ból głowy Stolarczyka

Autor: Karol Bochenek
2019-08-09 17:00:45

Dla wszystkich zmęczonych wczorajszym meczem Legii z Atromitosem mamy kapitalną wiadomość. Najbliższa kolejka Ekstraklasy odbędzie się bez udziału „Wojskowych”, co samo w sobie jest doskonałą okazją do świętowania. Rzecz jasna, jak to w naszej lidze bywa, istnieje ryzyko, że będzie to jedyna pozytywna informacja weekendu, ale mimo wszystko bądźmy dobrej myśli. W końcu rozkład jazdy na najbliższą kolejkę wygląda całkiem całkiem. To z kolei oznacza, że pojawią się pytania, na które niełatwo jest odpowiedzieć, choć oczywiście zawsze warto spróbować.

1. Czy Zagłębie lub Arka zdołają się przełamać?

Dla obu ekip początek sezonu 2019/2020 jest – delikatnie mówiąc – rozczarowujący. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro i Zagłębie, i Arka na boisku prezentują się gorzej niż Artur Bińkowski na konkursie recytatorskim. W ich grze brakuje właściwie wszystkiego, a jeśli pod uwagę weźmiemy też końcówkę poprzednich rozgrywek, to wyjdzie nam, że nie potrafią wygrać odpowiednio od siedmiu (Zagłębie) i czterech spotkań (Arka). Bezpośrednie starcie wydaje się być dobrą okazją, aby któraś z drużyn przerwała niezbyt chlubną passę. No bo skoro przeciwnik słaby, to kiedy, jak nie teraz? 

2. Czy ŁKS dobije Piasta?

Oj, nie dzieje się ostatnio dobrze w Gliwicach. W lidze Piast gra zdecydowanie poniżej oczekiwań, występ w europejskich pucharach skończył się wielopoziomową kompromitacją, której symbolem został onanista z „Żulbandy”, a na domiar złego z klubem w kuriozalnych ze względu na moment rozstania okolicznościach pożegnał się najlepszy piłkarz mistrzów Polski, Joel Valencia. Zespół Waldemara Fornalika wygląda na przygaszony i mocno rozklekotany, co przed meczem na niewygodnym terenie ciężko przyjąć za dobrą wróżbę. Tym bardziej, że ŁKS gra tak, że ręce same składają się do oklasków i wydaje się, że ma wszystko, by na własnym terenie dobić zranionego rywala. Z drugiej strony - nie do końca chce nam się wierzyć, że najlepsza ekipa poprzedniego sezonu całkiem zapomniała, jak gra się w piłkę. Może więc zdoła się postawić i przechytrzyć – tak, tak – faworyta?

3. Jak Wisła poradzi sobie z kontuzją Wojtkowskiego? 

Czy Kamil Wojtkowski to jeden z największych beneficjentów przepisu o młodzieżowcu? No cóż, chyba mało kto jest przekonany, że były zawodnik RB Lipsk miałby pewne miejsce w składzie Wisły Kraków, gdyby nie konieczność wystawienia zawodnika o takim statusie. Uczciwość nakazuje jednak odnotować, że po słabym występie ze Śląskiem, Wojtkowski nieco rozkręcił się w spotkaniach z Lechią i Górnikiem (kluczowe podanie przy bramce Chuki) i wiele wskazywało na to, że Maciej Stolarczyk będzie miał względny spokój z obsadą miejsca zarezerwowanego dla młodzieżowca. Niestety, w ostatnim meczu młody pomocnik doznał urazu, który wyklucza jego grę w Szczecinie, co sprawia, że trener „Białej Gwiazdy” ma problem. Niby do jego dyspozycji pozostaje niemała grupa piłkarzy z odpowiednich roczników, ale każdy z nich w gruncie rzeczy dużą niewiadomą. Na kogoś Stolarczyk będzie jednak musiał się zdecydować i niewykluczone, że to właśnie ta decyzja okaże się być kluczową kontekście końcowego wyniku. 

4.  Kogo Michał Probierz wystawi na lewej obronie?

Przed startem sezonu wydawało się, że Michał Probierz na lewej obronie będzie miał kłopot bogactwa. Z jednej strony Kamil Pestka - podobno utalentowany i po niezłej grze na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Z drugiej - Michal Siplak, ekstraklasowa czołówka na tej pozycji. Wystarczyły jednak raptem trzy kolejki i dwa mecze w eliminacjach do Ligi Europy, by sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Pestka, jak się okazuje, na razie do niczego się nie nadaje, Z kolei Siplak przed tygodniem skręcił staw łokciowy i wyleciał na minimum miesiąc. Kto w związku z tym zagra na lewej stronie defensywy „Pasów” przeciwko Koronie Kielce? Możliwości zbyt wielu nie ma, ale o odpowiedź i tak jest cholernie trudno.

5. Czy Jagiellonii uda się wreszcie wygrać w Gdańsku?

Kiedy Jaga ostatni raz wywiozła trzy punktu z Gdańska, w Ekstraklasie grały jeszcze takie drużyny jak Widzew Łódź, Polonia Warszawa czy Ruch Chorzów, a bramki dla białostocczan strzelali Ebi Smolarek i Tomasz Frankowski. Krótko mówiąc - było to bardzo dawno temu, konkretnie w kwietniu 2013 roku. Później zaczął się trwający do dziś dramat i wręcz zastanawiająca nieudolność – osiem ostatnich meczów Lechii z Jagą w Gdańsku to aż sześć zwycięstw gospodarzy i dwa remisy. Kiedyś jednak trzeba się przełamać… Pytanie tylko, czy obecną Jagiellonię, aby na pewno na to stać. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się