var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Cezary Koluch

Co za mecz wrocławian! Broź poprowadził gości do pewnego zwycięstwa. Lech - Śląsk 1:3

Autor: Paweł Łopienski
2019-08-09 23:15:50

Ponad 32 tysiące widzów przybyło na stadion przy ul. Bułgarskiej na mecz, który miał podtrzymać passę bez porażki w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. Śląsk Wrocław rozszyfrował grę Lecha, pozbawił go atutów i zasłużenie wygrał 3:1. Widzieliśmy dzisiaj najlepszą z możliwych stron wrocławian: była szczelna defensywa, ale również efektowna gra, do której przyczynił się Łukasz Broź, który zagrał jedno z najlepszych spotkań w swojej karierze.

Już na starcie czwartej kolejki PKO Ekstraklasy mieliśmy hit, czyli starcie pierwszej z trzecią drużyną w tabeli. Lech Poznań zmierzył się ze Śląskiem Wrocław, a na trybuny przyszło ponad 32 tysiące kibiców. Patrząc na dyspozycję obu drużyn nie mogliśmy się doczekać, aby zasiąść przed telewizorem i obejrzeć dobre widowisko.

I chyba sami nie spodziewaliśmy się, że aż tyle dziać się będzie w pierwszym kwadransie. Przyjezdni wyszli na murawę bardzo pewni siebie, nie pozwolili Lechowi przejąć inicjatywę i wykorzystali pierwszą świetną okazję, gdy Przemysław Płacheta trafił w rękę Thomasa Rogne. Strzał z jedenastu metrów perfekcyjnie wykorzystał Robert Pich. Lech, napędzany dopingiem swoich kibiców, nie wydawał się podłamany stratą bramki i atakował na bramkę Putnocky’ego. To opłaciło się, dzięki indywidualnej akcji Darko Jevticia, który nie dał szans do interwencji byłemu bramkarzowi „Kolejorza”.

 

 

Dwie bramki w ciągu piętnastu minut to więcej niż w ostatnich trzech spotkaniach Ekstraklasy. Nie zdążyliśmy ochłonąć, a Łukasz Broź wyprowadził Śląska na prowadzenie po strzale z piętnastu metrów. Poznaniacy ponownie musieli gonić wynik, ale wrocławianie kolejny mecz z rzędu byli świetnie zorganizowani w defensywie. Golli i Celebana trudno było przejść, do tego Stiglec oraz Broź robili robotę na bokach obrony. Możliwe, że Łukasz rozgrywał dzisiaj najlepsze spotkanie w karierze, bo jeszcze przed upływem trzydziestu minut dołożył swoje drugie trafienie. Jak krytykowaliśmy drużynę Vitezslava Lavicki za słabą grę w ofensywie, tak dzisiaj przeszli najśmielsze oczekiwania. 

W pierwszej połowie przyjezdni byli o klasę lepsi od przeciwnika, który nie przypominał zespołu z ostatnich tygodni. Baliśmy się jak wyglądałby dzisiaj „Kolejorz”, gdyby na murawie nie było Jevticia. Słabo funkcjonowały w Lechu skrzydła w postaci Kamila Jóźwiaka oraz Joao Amarala. Nie dziwimy się zdenerwowaniu Portugalczyka, gdy schodził z boiska, ale mamy szczerą nadzieję, że ta złość wynikała z jego beznadziejnej dyspozycji, a nie decyzji trenera Żurawia o zmianie 27-latka. 

 

 

W drugiej połowie Śląsk oddał inicjatywę Lechowi, ale nie można było powiedzieć, że nie panował nad tym co działo się na murawie. Gospodarze niby wchodzili w pole karne, niby częściej przebywali na połowie przeciwnika, ale jeśli nie obrońcy blokowali uderzenia to Putnocky wyłapywał wszystkie piłki. Były golkiper Lecha również mógł się pochwalić świetnym spotkaniem, podobnie jak Robert Pich, Przemysław Płacheta czy Krzysztof Mączyński, na którego wysoką ocenę nie wpłynęła nawet czerwona kartka obejrzana w ostatnich sekundach spotkania. 

Nie było słabego punktu w drużynie gości. Lavicka świetnie taktycznie oraz motorycznie ustawił swoją drużynę, która wytrąciła Lechowi wszelkie atuty. Dariusz Żuraw ma sporo do przemyśleń, bowiem nie tego oczekiwał po swoich podopiecznych, którzy popełnili zbyt wiele błędów, a potem byli bezradni w ofensywie. Śląsk sięgnął dziś po zasłużone trzy punkty i z Poznania wyjedzie jako lider Ekstraklasy.

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 1:3 (1:3)
0:1 Pich 6’ (karny)
1:1 Jevtić 14’
1:2 Broź 16’ (asysta Stiglec)
1:3 Broź 27’ (asysta Mączyński)

Lech: Van der Hart (3) – Gumny (3), Rogne (3), Crnomarković (3), Kostewycz (3)(70’ Makuszewski – 4) – Muhar (4)(80’ Tomczyk – bez oceny), Tiba (6) – Amaral (3)(55’ Puchacz – 4), Jevtić (5), Jóźwiak (3) – Gytkjaer (4).

Śląsk: Putnocky (7) – Broź (9)(83’ Dankowski – bez oceny), Celeban (6), Golla (6), Stiglec (7) – Mączyński (7), Łabojko (6) – Musonda (5), Pich (7), Płacheta (6)(89’ Łyszczarz – bez oceny) – Exposito (5)(70’ Cholewiak – 5).

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Nota: 6.

Widzów: 32 307.
Żółte kartki: Rogne, Jevtić, Tiba, Gumny – Golla, Mączyński.
Czerwona kartka: Mączyński (za drugą żółtą).

Piłkarz meczu: Łukasz Broź.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się