var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Podcięte skrzydła. Zagłębie i Arka mają ten sam problem

Autor: Krystian Porębski
2019-08-10 13:00:52

Okno transferowe w Ekstraklasie nadal trwa, ale im bliżej było startu sezonu, tym mniej ruchów transferowych dokonywały nasze kluby. Dziś w Lubinie zmierzą się dwa kluby, które choć były dość aktywne, to poniosły spore straty na kluczowych pozycjach. Jak z podciętymi skrzydłami poradzą sobie Zagłębie i Arka?

Chociaż Bartłomiej Pawłowski nie nosił na ramieniu opaski kapitana, był w ekipie z Dolnego Śląska prawdziwym liderem. Może nie tym, który gorączkowo pokrzykuje na kolegów, ustawia ich do pionu i uspokaja w chwilach, gdy zagrzeje się głowa. Co to to nie, nie robimy z niego charyzmatycznego przywódcy.

Jednak jakościowo, był to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy zawodnik zespołu z Lubina. Zagłębie mogło polegać na swoim skrzydłowym, to on często podrywał zespół do walki. Nigdy nie bał się dryblingu i w odróżnieniu od lat poprzednich, kiedy miał ogromne problemy z ustabilizowaniem formy, wreszcie wskoczył na odpowiednie obroty. Grał bardzo regularnie i nawet jeśli bacznie śledziliście poczynania Miedziowych w poprzednim sezonie, to jesteśmy przekonani, że będziecie mieli problem ze wskazaniem spotkania, za które Pawłowskiego można byłoby jakoś jednoznacznie skrytykować. Podejmował mądre decyzje, powodował dużo zamieszania w szeregach obronnych przeciwnika, był machiną do spychania rywala do defensywy. A regularność miał niesamowitą, bo 8 goli i 9 asyst to naprawdę bardzo dobry wynik.

 

 

Zagłębie po przejęciu sterów przez Bena van Daela stało skrzydłami. Wielką mocą lubinian było to, że rywala mogli zaskoczyć z każdej strony. Nieprzewidywalnym zagraniem Starzyńskiego w środku pola czy dynamicznym wejściem Jagiełły, Slisza bądź Poręby, który już w zeszłym sezonie pokazał, że ma ciąg na bramkę. Szeroko atakowali boczni obrońcy – Balić, Kopacz czy Czerwiński – którzy dodatkowo prezentują odmienny od siebie styl gry. No i na koniec, wisienka na torcie, czyli niezwykle groźne skrzydła – Bohar i Pawłowski. Ci panowie wyręczali napastnika, który miał więcej zadań w defensywie i rozegraniu. Tuszyński ściągał na siebie uwagę defensywy rywala, a robotę robili schodzący do środka skrzydłowi.

Teraz holenderski szkoleniowiec szuka nowej drogi dla Zagłębia. W buty Pawłowskiego ma wskoczyć Czerwiński, któremu umiejętności odmówić nie można, ale ma zupełnie inny profil niż dotychczasowy lider zespołu. Na pewno bliżej mu do bocznego obrońcy i sposobem grania bliżej mu do Balicia niż Pawłowskiego, co nie gwarantuje nieprzewidywalności, jaką prezentowali miedziowi w tamtych rozgrywkach. Wobec tego ekipa z Lubina musi znaleźć receptę na balans pomiędzy defensywą a ofensywą i przede wszystkim skuteczność. Bez Pawłowskiego zwłaszcza to drugie może stanowić ogromny problem.

***

A po drugiej stronie barykady problemy są bardzo podobne. Dzisiejszy rywal Zagłębia – Arka – została potężnie osłabiona w obecnym okienku transferowym. Jesteśmy przekonani, że Vejinović, Janota i Zarandia odnaleźliby się w każdym klubie Ekstraklasy. Zespół z Gdyni trafił w dziesiątkę i to trio było w stanie najpierw zagwarantować im utrzymanie, a gdyby zatrzymać ich na dłużej, być może wyprowadziliby klub na prostą. To po prostu jak na nasze rozgrywki świetni zawodnicy, a zwłaszcza ten ostatni z nich, miał ogromny wpływ na to jak wyglądała ekipa z Trójmiasta w ostatnich latach. Bo Zarandię zapamiętamy głównie tak.

To tylko jeden z wielu przebłysków geniuszu Gruzina. Gdyby u Luki mentalność nadążała za talentem, to zapewne w Gdyni spędziłby góra rok. Pozamiatałby naszą ligę i udał się szybko na zachód. Przez problemy z regularnością i czasowe odsuwanie od składu przez kolejnych trenerów, ta droga zajęła mu nieco dłużej.

Skrzydłowy ma zaledwie 23-lata, ale w dużej mierze dzięki niemu Arka sięgnęła po Puchar Polski i dwukrotnie wygrała Superpuchar. Niby nic, ale musi robić wrażenie. Na dodatek przyszedł za darmo, a jego transfer do Zulte wzmocnił klubowy budżet o milion euro. W Gdyni powinni go wspominać z uśmiechem na ustach. Liczby miał nieco mniej imponujące niż Pawłowski w Zagłębiu, ale nadal jak na naszą ligę i wyniki Arki, bardzo przyzwoite. W 59. spotkaniach Luka strzelił 10 goli i zanotował 10 asyst.

Wracając do dzisiejszej Arki – Zarandia zapewniał wcześniej to, czego dzisiaj bardzo brakuje w Gdyni. Nieprzewidywalność, szybkość nie tylko w biegu, ale w podejmowaniu decyzji. To był ten piłkarz, który był w stanie minąć jednego czy dwóch przeciwników i zrobić przewagę. Arka podobnie jak Zagłębie nie dysponowała skutecznym napastnikiem, któremu wystarczy dograć pół dobrej piłki, aby ten strzelił gola. Mimo to z Zarandią o gole było znacznie łatwiej, a dziś, bardzo widać jego brak.

***

Przed nami dziś mecz przyjaźni, w którym zmierzą się dwie ekipy mocno osłabione letnimi transferami z klubu. Zarówno Zagłębie jak i Arka poszukały wzmocnień, jednak póki co ci zawodnicy albo nie pojawiają się na boisku, albo nie robią szczególnie pozytywnego wrażenia. Jeśli w Lubinie i w Gdyni mają poradzić sobie z podciętymi skrzydłami, to albo muszą szybko znaleźć kogoś, kto przebojem poderwie zespół w ofensywie, albo po raz kolejny trafić w dziesiątkę z transferem. Tak jak miało to miejsce w przypadku Zarandii i Pawłowskiego.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się