var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @JuniorFirpo03

Następca Jordiego Alby w promocji. Junior Firpo może być strzałem w dziesiątkę

Autor: Krystian Porębski
2019-08-10 21:15:08

Barcelona zdecydowanie nie była oczywistym wyborem dla Juniora Firpo. Mimo że były już piłkarz Betisu stylem gry odpowiada ekipie z Camp Nou, to w przeszłości zdarzyło mu się napisać kilka niepochlebnych słów pod adresem klubu i jego największej gwiazdy. Dumie Katalonii nie zrobiło to jednak wielkiej różnicy. Postawiono na lewego obrońcę, który może w przyszłości zapewnić ciągłość po odejściu Jordiego Alby.

Czy w półtora roku można przebyć drogę z futbolowego zaścianka aż na jego szczyt? Junior Firpo udowadnia, że tak. Do poważnej piłki przebił się dopiero na początku 2018 roku. Jego talent docenił Quique Setien, jakby nie patrzeć trener, który przez wielu fanów Barcelony był widziany jako idealny zastępca Ernesto Valverde. Jak się jednak losy sympatycznego Asturyjczyka potoczyły, wszyscy wiemy. Tak czy siak znak jakości tego fachowca znaczy wiele. Były trener Betisu hołduje grze na posiadanie piłki, a w dobrze działającej machinie Verdiblancos, kluczową rolę odgrywał właśnie lewy obrońca. 

 

Dlatego nie będziemy ukrywać, że transfer do Barcelony był w pewnym stopniu zaskoczeniem. Zawodnikiem miał być bardzo zainteresowany Real Madryt, co na pewno nie obniżało jego ceny rynkowej. Chrapkę na niego miały też inne kluby, a Betis przecież wcale nie jest w złej sytuacji finansowej. Mimo tych wszystkich czynników, mistrz Hiszpanii musiał zapłacić za tego zawodnika zaledwie 18 milionów euro. Biorąc pod uwagę potencjał jaki drzemie w tym piłkarzu i to jak wygląda dzisiejszy rynek, to Betis po prostu okradziono.

A wracając jeszcze do wątku, dlaczego bardziej spodziewaliśmy się transferu do Realu niż Barcelony, warto wspomnieć, że Firpo swojego czasu dość mocno wyrażał swoje preferencje klubowe. W mediach społecznościowych w bardzo niepochlebnych słowach wyrażał się o Leo Messim, a w wywiadzie dodawał, że bliżej mu do Realu i jego tata to Madritista. Więcej o występkach Juniora pisaliśmy już w styczniu TUTAJ

Ma czas, choć w wielkim klubie jest on względny

Z jednej strony Junior ma sytuację komfortową. Nikt nie będzie nakładał na niego sztucznej presji, nie będzie musiał od razu liderować. Zapewne zanim zacznie grać regularnie, trochę czasu minie, jeżeli w ogóle nastąpi to w pierwszym sezonie. Niepodważalnym numerem jeden na lewej stronie obrony jest Jordi Alba. Nadal niesamowicie dynamiczny, zwinny, nieprzewidywalny i dysponujący świetnym dograniem. W tym roku skończył jednak 30 lat i warunki motoryczne z każdym kolejnym sezonem zapewne będą wyraźnie się pogarszały.

A tego nie brakuje Juniorowi. Jeśli Alba będzie potrzebował odpocząć, bądź przydarzy mu się jakiś uraz czy pauza przez kartki, Firpo powinien bez problemu wskoczyć do pierwszego składu. W Betisie nie miał żadnych kompleksów i był kluczową postacią w zespole nawet w momencie, kiedy wchodził dopiero do zespołu. To piłkarz, który nie boi się brać na siebie odpowiedzialności. W Barcelonie przejdzie prawdziwy test, ale mamy wrażenie, że akurat pod tym względem nie powinno być żadnych problemów...

Zwłaszcza że pod względem profilu jest bardzo do Alby podobny. Dynamiczny, niezwykle aktywny w ofensywie, ale myśli zanim zagra głupie dośrodkowanie w pole karne, które do niczego nie prowadzi. Do tego ma jeden atut, którego Jordi nie posiada – wzrost. Firpo ze swoimi 184 cm mógłby równie dobrze odnaleźć się na środku obrony. I choć umiejętność gry w defensywie może nie jest jego największą zaletą, to nie mamy wątpliwości, że warunki fizyczne Hiszpana pochodzącego z Dominikany były ważnym aspektem przy tym transferze. Nie od dziś wiadomo, że Barcelona stopniowo stara się sprowadzać coraz wyższych zawodników do defensywy tak, aby nie odstawać w pojedynkach o górne piłki i poprawić swoją sytuację w stałych fragmentach.

Właśnie dlatego ten ruch wydaje się całkiem sensowny zarówno dla Barcelony jak i dla Firpo. Junior nie przychodzi jako numer jeden, nie stanie się kozłem ofiarnym, ale też nie powinien iść w odstawkę, bo faktycznie w przyszłości może z powodzeniem zastąpić Albę, który stanowi niezwykle ważny element tej ekipy. Najważniejsze pytanie jest teraz takie, jak młodzieżowy reprezentant Hiszpanii będzie sobie radził ze sporadycznymi występami? W Betisie był dość regularny, nawet mimo problemów zdrowotnych. W Barcelonie będzie musiał udowodnić swoją solidność. 

Kontuzje, czyli jedyne ale?

W zasadzie trudno przy tym transferze wskazać jakieś większe wątpliwości. Barcelona wybrała chyba najlepiej jak mogła. Sięgnęła po niezwykle utalentowanego piłkarza, który gra na wysokim poziomie, a do tego był diabelnie tani. Tylko brać i o nic nie pytać.

Przeciwnicy tego transferu (tak, tacy też się znajdą) wskazują jednak na problemy ze zdrowiem Juniora. Poprzedni sezon nie był do końca udany dla Hiszpana, bo rozegrał „zaledwie” 24 spotkania ze względu na trapiące go kontuzje. Nieszczególnie odbiło się to na jego dyspozycji, ale w przyszłości może to rodzić większe problemy, jeżeli Firpo faktycznie uda się przejąć pałeczkę po Albie.

I na ten moment, to naprawdę jedyne „ale” jakie jesteśmy w stanie dostrzec przy tym transferze. Nie chcemy odtrąbić tutaj transferu sezonu, ani jednoznacznie stwierdzać,że Barcelona ma zawodnika na lata. Ale jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidywalnego, to z pozyskanego z Betisu piłkarza na Camp Nou powinni mieć wiele pożytku. Jest w miarę solidny w defensywie, mega pracowity w ofensywie, przede wszystkim preferuje grę krótkimi podaniami, a kiedy trzeba potrafi uderzyć. Wydaje się skrojony pod Barcelonę, a do tego jest zadziorny i ma element ekstra w postaci bardzo dobrych warunków fizycznych i niezłej gry głową. W Barcelonie nie zapomną szybko o Albie, ale przynajmniej dzięki przyjściu Firpo jego odejście może być nieco mniej bolesne.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się