var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Jedni i drudzy nieskuteczni, ale przytrafił się samobój. Górnik - Raków 1:0

Autor: Mateusz Sokołowski
2019-08-10 22:31:24

Kiedy zepsuła się pogoda, polepszyło się widowisko. Pierwsza połowa meczu Górnika z Rakowem nie przyniosła wiele emocji. Druga, rozgrywana w strugach deszczu, była atrakcyjniejsza. Mimo tego o zwycięstwie zabrzan zdecydował przypadek, a konkretnie - dośrodkowanie Erika Janžy, po którym piłkę do własnej bramki skierował Igor Sapała.

W pierwszej części spotkania żadna z drużyn nie wypracowała znaczącej przewagi. Gospodarze grali dość twardo, przez co Raków zmuszony był do rozgrywania swoich akcji głównie w poprzek boiska lub do tyłu. Grający w ataku Felicio Brown Forbes był odcięty od podań, większość kontaktów z piłką zaliczył w okolicach linii środkowej, a nie pola karnego rywala. Goście przed przerwą mieli tylko dwie w miarę groźne sytuacje. Najpierw Miłosz Szczepański znalazł trochę miejsca przed polem karnym i oddał strzał, ale z lekkim uderzeniem bez problemu poradził sobie Martin Chudý. Później z prawej strony dośrodkował Dawid Szymonowicz, a Andrija Luković niecelnie uderzył głową. 

Po stronie Górnika aktywny był Łukasz Wolsztyński, którego otwierające podania parokrotnie mogły sprawić zagrożenie pod bramką, ale koniec końców zawsze radził sobie z nimi Tomáš Petrášek. Z konkretów: strzał Jesúsa Jiméneza z 34. minuty obroniony przez Michała Gliwę.

Po przerwie emocji było znacznie więcej. Na jakość widowiska wpłynęła śliska od ulewnego deszczu murawa. Okoliczności sprzyjające strzałom z dystansu zaczął czym prędzej wykorzystywać Petr Schwarz. Pomocnik Rakowa w pierwszym kwadransie drugiej części gry przynajmniej trzy razy próbował szczęścia w taki właśnie sposób, lecz w najlepszym wypadku kończyło się tylko na rzucie rożnym.

Szczęście w 63. minucie dopisało natomiast drużynie Marcina Brosza. Z lewego skrzydła dośrodkował Janža. Zagranie chciał przeciąć Igor Sapała, jednak zrobił to na tyle pechowo, że nadał piłce rotację, która skierowała ją prosto do bramki nad bezradnym Gliwą.

O ile bramka padła zupełnie przypadkowo, o tyle w ostatnich trzydziestu minutach oba zespoły miały jeszcze kilka okazji, by - już zupełnie celowo - strzelić kolejne gole. Najlepszych nie wykorzystali Luković po stronie Rakowa (po jego strzale głową piłkę nad poprzeczką przeniósł Chudý) i po stronie Górnika Jiménez (uderzenie z linii pola karnego obronił Gliwa). W 84. minucie świetnym zagraniem z prawej strony w pole bramkowe popisał się wprowadzony niewiele wcześniej na boisko Daniel Bartl. Piłkę wystarczyło tylko wpakować do bramki, jednak nie zdołali zrobić tego ani Brown Forbes, ani Petrášek.

Ostatnie minuty to dwie niewykorzystane sytuacje gospodarzy. W rolach głównych: Angulo i wprowadzony na boisko po przerwie Daniel Ściślak. Najpierw Hiszpan za późno zagrał do wychodzącego na świetną pozycję młodzieżowca, przez co z interwencją zdążył Szymonowicz. Później po podaniu Ściślaka Angulo znalazł się w sytuacji sam na sam z Gliwą, lecz gol również nie padł. Król strzelców poprzedniego sezonu strzelił obok bramki.

Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
1:0 - Igor Sapała (63., samobójcza, po dośrodkowaniu Erika Janžy)

Górnik: Chudý (5) - Sekulić (5), Wiśniewski (5), Bochniewicz (5), Janža (6) - Kopacz (2) (46. Ściślak - 6), Bainović (3) (46. Manneh - 5), Matras (5), Jimenez (5) - Wolsztyński (5) (85. Matuszek - bez oceny), Angulo (2).

Raków: Gliwa (6) - Azemović (4), Petrášek (5), Kasperkiewicz (4) (73. Bartl - bez oceny) - Szymonowicz (4), Schwarz (6), Sapała (2) (82. Musiolik - bez oceny), Kun (5) - Luković (4) (78. Nouvier - bez oceny), Szczepański (5) - Brown Forbes (2).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Nota: 6

Widzów: 17 968.
Żółte kartki: Bochniewicz - Brown Forbes.

Piłkarz meczu: Janža (Górnik)


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się