var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Filip Słomski

Ekstraklasa: Vejinović widziany w Gdyni. Jagiellonia testuje 18-latka z Nigru. Guarrotxena wciąż na badaniach

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2019-08-11 02:50:57

Za nami już półmetek czwartej kolejki polskiej Ekstraklasy, a więc przyszedł czas na najnowszy przegląd wydarzeń. Dzisiaj mamy dla was dużo pomeczowych wypowiedzi, kilka ciekawych wywiadów oraz... plotkę transferową z Marko Vejinoviciem w roli głównej.

„Marko Vejinović widziany w Gdyni”

Piłkarz AZ Alkmaar Marko Vejinović był widziany na ulicach Gdyni. Defensywny pomocnik z Holandii nie znajduje się w planach swojego zespołu i może opuścić Eredivisie. Jak na razie brak jakichkolwiek konkretów, ale taka informacja może napędzić lawinę plotek transferowych.

 

 

Źródło: Arkowcy.pl/Twitter

***

„Kairou Abdoul Amoustapha może podpisać z Jagiellonią”

Jak donosi portal „Sportowe Fakty”, Jagiellonia Białystok od kilku tygodni testowała 18-letniego napastnika z Nigru – Kairou Amoustaphę. Klub nie chce się wypowiadać na temat tego zawodnika i nie wiadomo czy faktycznie zostanie zakontraktowany na dłużej, ale sztab szkoleniowy białostoczan miał się pozytywnie o nim wypowiadać.

 

 

Źródło: Kuba Cimoszko/Twitter

***

„Vuković oglądał mecz rezerw, a tam… piłkarze z pierwszego zespołu”

Rezerwy Legii Warszawa pokonały dzisiaj Broń Radom w drugiej kolejce trzeciej ligi. I nie byłaby to żadna szokująca wiadomość, gdyby nie fakt, że w tym meczu zagrało aż dziewięciu piłkarzy z kadry pierwszego zespołu – w tym Ivan Obradović, Jarosław Niezgoda, Cafu, Dominik Nagy, Jose Kante czy… Tomasz Jodłowiec. A sparing oglądał sam Aleksandar Vuković. Jak widać Legia nie mogła zagrać meczu w Ekstraklasie w obawie o zdrowie swoich zawodników przed rewanżem z Atromitosem, ale za to mogła ograć kilku piłkarzy w trzeciej lidze.

 

 

Źródło: Legia.net

***

„Mateusz Mak: Rozmawiałem z Wisłą Kraków, ale oferta była nie do przyjęcia”

„Przechodzisz z zespołu mistrza Polski do pierwszoligowca. Wygląda to na duży zjazd, ale zakładam, że dobrze przemyślałeś tę decyzję.

Nie ukrywam, że w pierwszej kolejności liczyłem na oferty z Ekstraklasy lub zagranicy, ale prawda jest taka, że nie za bardzo było z czego wybierać. Zdecydowałem się więc na Stal Mielec. Klub ma duże ambicje, a trenerem jest Artur Skowronek, z którym już współpracowałem. To przeważyło, że postanowiłem podpisać roczny kontrakt. Teraz cel jest jeden: awans do elity. Mam nadzieję, że w tym pomogę. Cieszę się, że tu jestem. Po ostatnich miesiącach w Piaście na nowo mogę czuć się ważny i potrzebny.

Nie było żadnych sygnałów spoza Polski? Dla ciebie to był jeden z ostatnich dzwonków na wyjazd.

Nie powiedziałbym, że jeden z ostatnich. W listopadzie skończę 28 lat, więc jeszcze sporo może się w karierze wydarzyć. Myślę, że to dobry czas dla mnie, dobrze się czuję fizycznie, jestem zdrowy. Czasami w życiu trzeba iść tam, gdzie naprawdę cię chcą, a nie iść gdzieś na siłę i próbować tam walczyć o swoje. Tak mogłoby być teraz, gdybym wyjechał do innego kraju. Agent musiał pracować na transfer, a w międzyczasie pojawiła się opcja ze Stalą. Mogę się w niej odbudować, choć tak jak mówię: nie od razu dopuszczałem myśl o transferze do I ligi. Najpierw nastawiałem się na Ekstraklasę, był temat Wisły Kraków, ale nie doszliśmy do porozumienia. Czekałem na inne warianty, czekałem i odezwała się Stal.”

 

 

Cały wywiad z Mateuszem Makiem przeczytacie TUTAJ

Źródło: Przemysław Michalak/Weszło

***

„Guarrotxena wciąż na badaniach, do niedzieli będzie w szpitalu”

Iker Guarrotxena nie mógł dokończyć spotkania z Wisłą po zderzeniu głową z Rafałem Janickim. Bask przeszedł wstępne badania, jednak na dokładnie badania będziemy musieli jeszcze poczekać. Zawodnik został przewieziony do szpitala przy ul. Unii Lubelskiej, gdzie zostanie do niedzieli.

 

 

Źródło: Krzysztof Ufland/Pogoń Szczecin

***

„Sadlok: Wisła może się zacząć bać, gdy odejdę”

Tymczasem w Chorzowie dogorywa twój klub, Ruch Chorzów. Masz swoją koncepcję, jak ratować Niebieskich? 

Czytam, że sytuacja jest fatalna. Nie wiem, dlaczego tak wielki klub musi coś takiego przeżywać. Ludzie, którzy się na tym znają powinni raz jeszcze usiąść i przeanalizować od A do Z co będzie najlepszym rozwiązaniem. Ruch ma za dużo kibiców, by ot tak nagle przestać istnieć. 

Jak się popatrzy na twoje kluby to wnioski są kiepskie. Polonia Warszawa poza poważną piłką, Ruch w agonii, dobrze, że zimą udało się uratować Wisłę. Klątwa Sadloka? 

Żadna klątwa. Dopóki byłem w Polonii, wszystko było w porządku. W Ruchu podobnie. 

Czyli problemy zaczynają się, gdy odchodzisz? 

Tak, wtedy można zacząć się bać. 

Na szczęście Pasjonat Dankowice uporał się z tą klątwą. 

Tak, udało im się. Budynek klubowy nadal stoi."

Cała rozmowa z Sadlokiem znajduje się TUTAJ

Źródło: TVP Sport

***

„Rafał Wolski: Potrzebuję regularnej gry”

Pomocnik Lechii Gdańsk Rafał Wolski kolejny raz wraca do zdrowia po ciężkiej kontuzji. Z pewnością musiał odetchnąć z ulgą, kiedy w spotkaniu z Wisłą Płock strzelił bramkę na 2:0 po wejściu na boisko z ławki rezerwowych. Jak sam stwierdził – teraz potrzebuje przede wszystkim regularnych występów.

Niezbyt często zdarza się, by zawodnik dwukrotnie zrywał więzadła krzyżowe. To uczy pokory, wyzwala w człowieku złość? Jak podsumujesz ten cały okres?

Nie są to miłe, ani łatwe momenty. Wracam po kontuzji, zagrałem kilka spotkań, zaczęło to wyglądać obiecująco, forma fizyczna i piłkarska wracała, a tu nagle otrzymuje się gonga od życia. Ja jednak nie jestem człowiekiem, który by się załamywał. Od początku nastawiłem się na ciężką pracę. Wiedziałem, że wrócę.

Jakbyś porównał oba te powroty po kontuzji? Wyglądały tak samo czy dostrzegłeś jakieś różnice?

Przede wszystkim teraz o wiele szybciej wróciłem do treningów z zespołem i szybciej zacząłem grać. Za drugim razem było też łatwiej, bo wiedziałem co mnie czeka.

Ile ci jeszcze brakuje do stuprocentowej sprawności, przede wszystkim od strony fizycznej?

Ciężko to określić, ale z pewnością potrzebuję kolejnych minut i regularnej gry. Jeśli natomiast chodzi o stronę mentalną, to nie ma żadnego problemu. Nie boję się, że coś mi się stanie. Jestem dobrze przygotowany."

Całą rozmowę z Rafałem Wolskim przeczytacie TUTAJ

Źródło: Lechia.net

***

„Puerto: Jestem już gotowy”

Israel Puerto, który dołączył do Śląska Wrocław z Recreativo Huelva, dalej nie doczekał się oficjalnego występu w Ekstraklasie. 26-letni środkowy obrońca zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale wszystko wskazuje, że jest już gotowy do regularnej gry. Ostatnio zagrał w drużynie rezerw. 

Wszystko ze mną w porządku. Czułem się bardzo dobrze i jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem odzyskać trochę "czucia gry" w dzisiejszym spotkaniu. Ostatni oficjalny mecz rozegrałem dwa miesiące temu i prawda jest taka, że muszę nabrać trochę rytmu gry, zanim wystąpię w PKO Ekstraklasie. Atmosfera była bardzo dobra. Koledzy z zespołu sporo mi dzisiaj pomagali i mogę być z tego powodu szczęśliwy.

Źródło: Śląsk Wrocław

***

„Marcin Brosz: Cieszę się, że wygrywamy”

Trener Górnika Zabrze ma powody do radości po wygranej z Rakowem Częstochowa. Marcin Brosz przyznał, że Raków Częstochowa cały czas robi postępy i to bardzo wymagający rywal.

Bardzo trudne spotkanie. Wiedzieliśmy jak ciężki to jest rywal. Drużyna budowana przez dłuższy przez trenera Papszuna cały czas robi postępy. Boisko potwierdziło nasze przypuszczenia. Cieszę się, że wygrywamy, dajemy tym radość kibicom. Były momenty, że musieliśmy się cofnąć, przegrywaliśmy Walkę w środku pola, ale zdobywamy w trudnym momencie gola. Chciałbym podkreślić dobrą grę obronną dzięki temu dowieźliśmy zwycięstwo. Potrzebujemy trochę czasu, by wszystkie formacje współgrały, W przyszłości będzie to lepiej funkcjonowało. Zmiany oceniam pozytywnie, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce. Piłkarze wysoko presowali zawodników rozgrywających w Rakowie. Suma-sumarum przyczynili się też do wygranej. Szkoda że Ścisły nie zdobył gola, dodałby mu jeszcze więcej pewności.

Źródło: Roosevelta81.pl

***

„Marek Papszun: Co nas nie zabije, to nas wzmocni”

Mniej powodów do radości miał Marek Papszun, który uważa, że jego zespół nie zasłużył na porażkę w tym meczu.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Przegraliśmy w dość nieszczęśliwych okolicznościach, wydaje mi się, że zupełnie niezasłużenie. Piłkę jednak trzeba kierować do bramki, takie są reguły gry. Wierzą, że w kolejnych meczach będziemy trafiali tam gdzie powinniśmy. Tracimy sporo niefortunnych bramek, to jest nasz problem. Nie mam pretensji do Igora Sapały, traktuję to w kategorii przypadku. Fajny mecz kibicowsko, dobrze nam się grało w Zabrzu. Kibice stworzyli kapitalną atmosferę.

Źródło: Roosevelta81.pl

***

„Ben van Dael: Jeszcze dużo pracy przed nami”

Choć Zagłębie Lubin odniosło dzisiaj pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, to trener Van Dael nie był do końca zadowolony z postawy swojego zespołu. Najważniejsze było jednak zdobycie trzech punktów, a to udało się osiągnąć.

Dziś bardzo ważne było, żeby zdobyć trzy punkty i udało się to zrobić. W pierwszej połowie świadomie daliśmy piłkę Arce Gdynia, bo gdybyśmy my byli w posiadaniu, to graliby szybkim atakiem. Nie jestem zadowolony z gry pressingiem naszego zespołu. Umówiliśmy się na niektóre rzeczy, że jeśli przeciwnik robi to inaczej powinniśmy znaleźć na to rozwiązanie, ale nie udało się to. Uważam, że w pierwszej połowie mimo wszystko stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych. Mieliśmy szanse Živca, Alana i w dodatku nie popełniliśmy błędu w obronie. Najważniejsze w piłce jest to, że jeżeli gra się troszeczkę słabiej, to trzeba wykonywać swoje funkcje na boisku bardzo dobrze, aby indywidualności tworzyły zespół i to dziś widziałem. W przerwie poradziłem zawodnikom, aby poprawili grę pressingiem i grali bardziej agresywnie i w drugiej połowie było to troszeczkę lepiej widać. Uważam jeszcze, że jeśli chodzi o granie w piłkę to dużo pracy przed nami, ale jest tutaj zespół, który chce dla siebie pracować. Każdy wykonał dobrze swoje boiskowe funkcje i uważam, że jest to plus dzisiejszego dnia.

Źródło: Zagłębie Lubin

***

„Jacek Zieliński: Dziś przegraliśmy wszyscy jako zespół, w tym ja”

Trener Arki Gdynia nie zamierzał na konferencji prasowej piętnować swoich zawodników i przyjął część winy na siebie. Przyznał jednak, że przed meczem z Lechem Poznań w jego zespole na pewno zajdą zmiany.

Niestety mieliśmy inne plany na dzisiejszy wieczór. Nasza gra zaczęła już ostatnio napawać optymizmem i liczyliśmy na przełamanie oraz punkty. Niestety znów „wracamy na sucho” i to zasłużenie. Zagłębie było dziś lepszym zespołem. Nie zagroziliśmy im z przodu. Popełniliśmy dwa koszmarne błędy przy bramkach. Przelało to czarę goryczy i sprawiło, że jesteśmy na dnie tabeli. Wzmocnienie zespołu z zewnątrz nie jest łatwą sprawą. Jakieś zmiany jednak muszę nastąpić po tym, co się stało. Musi to inaczej wyglądać. Nie tylko gra czwórki defensorów, ale i gra obronna całego zespołu. Druga bramka zaczęła się od głupiej straty i rozegrania Zagłębia niczym na treningu. Nadszedł czas, aby coś w defensywie zmienić. Poświęcamy na to dużo czasu na treningach, ale później wygląda to… różnie. Do meczu z Lechem pozostał tydzień. Zmiany zobaczymy w przyszłym tygodniu. Na konferencji nie będę piętnował graczy. Dziś przegraliśmy wszyscy jako zespół, w tym ja. Marcin Budziński trenował z nami kilka dni. Znam jego atuty i dziś je pokazał, mimo iż jego dyspozycja nie jest jeszcze optymalna. Wszedł i dał poprawną zmianę. Takiego charakteru nam potrzeba. Z meczu na mecz, mam nadzieję, stanie się wiodącą postacią tej drużyny.

Źródło: Arka Gdynia

***

„Maciej Stolarczyk: Zabrakło nam kropki nad i”

Trener Maciej Stolarczyk po meczu z Pogonią Szczecin był niezadowolony przede wszystkim z nieskuteczności swojego zespołu.

Niestety, wyjeżdżamy ze Szczecina bez zdobyczy punktowej. Pozostaje mi pogratulować zespołowi Pogoni trzech oczek. Końcowy rezultat jest wynikiem tego, że w pierwszej połowie gra nie do końca nam się układała. Nie mogliśmy wyjść spod pressingu rywala, który jest na pewno dobrze zorganizowanym zespołem i mieliśmy w tym elemencie problemy. Stworzyliśmy sobie kila sytuacji, w których zabrakło nam jednak kropki nad i. Było to jednak za mało, aby w dzisiejszym meczu zdobyć punkty. Pogoń zagrała wyrafinowanie, strzeliła bramkę po stałym fragmencie gry i miała też kilka okazji, co wynikało z otwartej gry w końcówce spotkania. Przed nami dużo pracy, aby szanse, które stwarzamy, zamieniać na bramki i pod takim kątem będziemy przygotowywać się do kolejnego spotkania z ŁKS-em.

Źródło: Wisła Kraków

***

„Runjaić: Wisła była nieprzyjemnym przeciwnikiem”

Pogoń Szczecin po dzisiejszym zwycięstwie nad Wisłą Kraków awansowała na drugie miejsce w ligowej tabeli. Trener Runjaić przyznał, że Wisła była bardzo wymagającym rywalem, a najtrudniejsze w tym meczu było… strzelenie bramki.

Oczywiście, bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Wisła była nieprzyjemnym przeciwnikiem, czego oczekiwaliśmy. W pierwszej połowie skoncentrowali się wyłącznie na obronie, co nie ułatwiło nam sprawy. Jeśli chodzi o naszych graczy, to myślę, że pokazali postęp w stosunku do poprzedniego meczu. To, czego nam brakowało, to bramka. Wielu osobom wydaje się, że jest to prosta sprawa, natomiast nie jest to łatwe, gdy przeciwnik jest głęboko ustawiony. Mecz stał się trochę bardziej otwarty przy wyniku 1:0, Wisła więcej ryzykowała i grała bardziej do przodu. To bardzo dobra drużyna z wartościowymi zawodnikami. Z pewnością mieli też szanse, natomiast najgorsze jest to, że my nie wykorzystaliśmy swoich wszystkich okazji. Trzeba zwrócić uwagę na wspaniałego ducha walki i zaangażowanie graczy. Cieszę się, że obroniliśmy swój plac budowy.

Źródło: Wisła Kraków

***

„Kostas Triantafyllopoulos: Moim zadaniem jest defensywa”

Grecki obrońca nie tylko strzelił dziś swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie, ale też zapewnił Pogoni Szczecin ważne trzy punkty. Jak sam jednak przyznał, jego głównym zadaniem jest bronienie dostępu do własnej bramki.

Cieszę się także oczywiście z gola, ale dla nas defensorów najważniejsze jest to, że nie straciliśmy gola. Jesteśmy silnym zespołem i chcemy podążać tą drogą. To był mój pierwszy gol dla Pogoni i stąd taka radość. W dodatku zakończyło się wynikiem 1:0, więc to było kluczowe trafienie. Cały zespół wkładał siły, by tą bramkę zdobyć. Nie jestem po to, by zdobywać wiele goli, ale mam nadzieję, że w tym sezonie pobiję swój rekord. Zawsze będę podkreślał, że moim pierwszym zadaniem jest utrzymanie zera z tyłu.

Źródło: Pogoń Szczecin

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się