var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @AVFCOfficial

Beniaminkowie Premier League: Aston Villa wydała miliony na transfery, oczekiwania będą bardzo wysokie

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-08-11 14:00:56

Ponad 130 milionów funtów wydał beniaminek z Aston Villi w letnim okienku transferowym. Na pierwszy rzut oka może się to wydać szalone i przypominać desperackie ruchy Fulham, które ostatecznie pogrążyły londyńską ekipę, ale tutaj różnica jest ogromna – „The Villans” nie panikowali na rynku transferowym, nie dokonywali ruchów na ostatnią chwilę i systematycznie wzmacniali swój zespół. Czy to jednak wystarczy do utrzymania?

Aston Villa bardzo pozytywnie zaskoczyła we wczorajszym meczu z Tottenhamem. Beniaminek nie dość, że nie przestraszył się finalisty tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, to jeszcze zaatakował go, kiedy ten najmniej się tego spodziewał. I choć „The Villans” nie zdołali utrzymać prowadzenia do końcowego gwizdka sędziego, to nie mają żadnych powodów do wstydu – przecież to żadna ujma na honorze przegrać z Tottenhamem na jego własnym stadionie. I tak ogromne brawa za walkę do samego końca.

Trener: Dean Smith

Drużyna z Birmingham w bardzo kiepskim stylu zaczęła poprzedni sezon i nic dziwnego, że Steve Bruce (obecny trener Newcastle United) szybko pożegnał się z pracą. W jego miejsce sprowadzony został były trener Brentford - Dean Smith. Miał on maksymalnie wykorzystać potencjał tkwiący w tej drużynie i poprowadzić ją do wyczekiwanego awansu do Premier League. I tym Aston Villa różniła się od pozostałych zespołów Championship – awans nie był jedynie marzeniem i jednym z celów na sezon, ale obowiązkiem. Siedmiokrotnych mistrzów Anglii nie interesowały żadne tłumaczenia, bo liczył się jedynie i tak za długo już wyczekiwany powrót do elity.

I udało się. Pod wodzą Deana Smitha drużyna w końcu się przebudziła i zaczęła punktować. Co prawda nie wystarczyło to do bezpośredniego awansu, ale udało się powrócić do Premier League poprzez baraże – tam w finale „The Villans” pokonali obecną ekipę Krystiana Bielika, Derby County. A warto przecież zauważyć, że 48-letni trener Aston Villi nie ma wcale bogatego doświadczenia trenerskiego. To dopiero trzeci zespół, jaki przyszło mu objąć w swojej karierze.

Największa gwiazda: Josh McGinn

Cóż za eksplozja talentu 24-letniego pomocnika, który dokładnie rok temu przenosił się na Villa Park ze szkockiego Hibernian. Aston Villa zapłaciła za niego około 2,5 miliona funtów i był to interes życia, ponieważ teraz wycenia się go na nawet 40-50 milionów funtów. Szkot był nawet w letnim okienku transferowym łączony z przenosinami do Manchesteru United, co osobiście skwitował śmiechem, ale nie jest to przecież żaden nierealistyczny kierunek.

McGinn był głównym motorem napędowym swojego zespołu w drodze do awansu i podobnie zaczął swoją karierę na wyższym szczeblu rozgrywkowym. Szkot strzelił bramkę Tottenhamowi na 1:0, a oprócz tego brylował w środku pola, gdzie imponował niesamowitym przeglądem pola i boiskową inteligencją – zdecydowanie był najlepszym piłkarzem swojego zespołu w meczu inaugurującym rozgrywki ligowe. Można więc powiedzieć, że dobrze, że został w Aston Villi, ponieważ dzięki temu może się pokazać przed całą piłkarską Anglią, a na transfer do lepszego klubu jeszcze przyjdzie czas. Jeżeli dalej będzie tak brylował na boiskach, to kto wie, może wcale nie będzie musiał długo czekać.

 

 

Największy talent: Jack Grealish?

I tutaj zaczynają się prawdziwe schody, bo choć Aston Villa ma bardzo przyzwoity skład, to nie posiada w nim ani jednego utalentowanego młodzieżowca, który mógłby już w tym sezonie pukać do pierwszego składu. „The Villans” stawiają raczej na już i na teraz, a na ogrywanie młodzieży jeszcze przyjdzie czas. Najbardziej utalentowanym zawodnikiem będzie więc w tej kadrze Jack Grealish, który jest zaledwie rok młodszy od wspominanego wyżej Josha McGinna.

Grealish jednak już od dawna uchodził za największy talent w akademii Aston Villi. Ten 23-letni zawodnik rozegrał już 146 spotkań w barwach swojego zespołu i choć wielokrotnie mówiło się o jego możliwym odejściu (że to już, że to ten sezon, kiedy trzeba będzie się z nim pożegnać), to on ostatecznie i tak zostawał na Villa Park. Choć nie jest to już najmłodszy zawodnik, to nie można mu odmówić talentu – to chyba najlepiej wyszkolony technicznie piłkarz w całej drużynie Deana Smitha.

 

 

Styl gry: Płynność w grze i utrzymywanie się przy piłce

Co prawda w meczu z Tottenhamem nie było tego widać, bo to jednak przeciwnik na dużo wyższym poziomie, ale w Championship Aston Villa próbowała przede wszystkim zdominować swojego przeciwnika. Dean Smith ustawiał swój zespół ustawieniu 4-1-4-1, który płynnie przechodził w 4-3-3. I zazwyczaj dawało to dobre rezultaty. „The Villans” próbowali grać piłką, chcieli narzucić swój styl gry i stopniowo przechodzić do fazy ofensywnej, żeby w końcu zadać cios.

Styl gry Aston Villi różnił się od tego, który preferuje większość drużyn w Championship, ale też nic w tym dziwnego. Dean Smith przecież podobnie prowadził wcześniej Brentford, które też starało się grać widowiskowo i przyjemnie dla oka. Stąd raczej w zespole Aston Villi nie będziemy oglądać zbyt częstych kontrataków (co nie oznacza, że nie ma ich wcale) czy długich podań przeszywających kilka stref.

Pytanie jednak, czy takie podejście sprawdzi się w Premier League, gdzie przeciwnicy są na dużo wyższym poziomie. Aston Villa przecież do przynajmniej połowy spotkań ligowych będzie podchodziła w roli outsidera i raczej nie będzie w nich stroną dominującą. Zauważył to przecież Tottenham, który przespał pierwsze minuty i dostał cios, ale następnie perfekcyjnie zareagował na wydarzenia boiskowe i odebrał przeciwnikowi jego największą broń, czyli po prostu piłkę.

 

 

Okienko transferowe: Ciut przepłacone

Aston Villa była prawdziwym królem polowania w letnim okienku transferowym. Kupiła aż dwunastu piłkarzy, za których zapłaciła ponad 130 milionów funtów i wydała na czysto najwięcej ze wszystkich klubów Premier League. Czy takie podejście jednak się opłaci? Wczoraj z nowych nabytków z dobrej strony pokazali się tylko Tyrone Mings i Tom Heaton, a cała reszta albo nie pojawiła się na boisku, albo po prostu zagrała bezbarwnie. Zwłaszcza nowy napastnik „The Villans” Wesley, który całkowicie przeszedł obok spotkania i sprawiał wrażenie mocno ociężałego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ekipa z Birmingham dokonała mądrych ruchów, ale jak będzie w rzeczywistości, to już zweryfikuje sezon.

 

 

Przewidywane miejsce w tabeli: 12-14

Mimo wszystko wydaje się, że Aston Villa zrobiła wszystko, żeby bezpiecznie utrzymać się w Premier League. Na walkę o europejskie puchary jak zeszłoroczne Wolves jest jeszcze za wcześnie i wydaje się, że „The Villans” nie mają aż tak mocnej kadry, ale do pozostania w elicie powinno spokojnie wystarczyć.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się