var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Twitter / Leganes

Subiektywny ranking Wokera: Osobliwe trofeum. Uważajcie na spadające dachy. Kagawa na peryferiach

Autor: Krystian Porębski
2019-08-11 15:30:26

Premier League ruszyła, w La Liga grają ostatnie sparingi, a Ekstraklasa uczy i bawi już od kilku tygodni. To był naprawdę ciekawy tydzień na piłkarskich boiskach... chociaż wiele wydarzyło się również poza nimi.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Na początek garść wyróżnień specjalnych. W poprzednim tygodniu sporo było o „belgijskim czołgu” i choć trochę się podśmiewaliśmy, to raczej nie spodziewaliśmy się, że Manchester United pozbędzie się swojego czołowego snajpera. Po porażce 0:4 z Evertonem w tamtym sezonie, Ole Gunnar Solskjaer miał powiedzieć, że przywróci ten zespół na należne miejsce, ale obecnie w ekipie są piłkarze, którzy tego nie doczekają. No i słusznie, bo niewątpliwie wielu graczy Czerwonych Diabłów zwyczajnie nie zasługuje na taki zaszczyt... Jak jednak interpretować transfer Lukaku w świetle tych słów? Naprawdę trudno mi to jakkolwiek skomentować, ale szczerze wątpię, że właśnie o Belga chodziło norweskiemu szkoleniowcowi...

W moim rankingu nie mogę pominąć wątku trenera Vukovicia i przełożonego meczu z Wisłą Płock. Legia na początku sezonu robi co w jej mocy, aby zwrócić na siebie uwagę, niestety dla kibiców i polskiej piłki, szum wokół tej ekipy nie odnosi się do świetnej gry i dobrych wyników, a do nieudolności i kolejnych dziwnych decyzji. Nie będziemy się jednak nad tym rozwodzić, bo więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Natomiast jeśli chodzi o wypowiedzi, to no cóż, złotoustych w Warszawie nie brakuje.

 

 

Jeśli już o złotoustych mówimy, to muszę wspomnieć o The Special One. Jose Mourinho wskazał faworytów do zwycięstwa w rozgrywkach Premier League w tym sezonie – Manchester City, Liverpool, Tottenham i... rezerwy Manchesteru City. No cóż, jakkolwiek jest to prztyczek w kierunku niektórych drużyn (zwłaszcza dla byłego pracodawcy Portugalczyka), muszęprzyznać, że utytułowany trener trochę racji ma.

A jeszcze zanim przejdziemy do samego rankingu, obrazek, który na pewno wzbudzi uśmiech na Waszych twarzach. Nawet jeśli to tylko fake, czego wykluczyć nie możemy. Takie kibicowanie to ja szanuję.

 

 

***

10. Prędkość klasy światowej, drybling ekstraklasowy

Istnieją spore szanse, że widzieliście kiedyś tego gościa w akcji, ale niekoniecznie po wspomnieniu nazwiska go skojarzycie. Bernard Parker grał krótko w Europie – reprezentował kolejno barwy Crveny Zvezdy, Twente i Panserraikosu. Potem wrócił do siebie, grać w ekipie Kaizer Chiefs i tam zadomowił się na dobre. Na koncie ma 51 meczów w kadrze i jest całkiem niezłym snajperem, bo dla tejże drużyny trafiał do siatki 21 razy. Mimo 33 lat na karku, nadal może popisać się dynamiką na genialnym poziomie... choć ostatnio popisał się raczej zagraniem w stylu typowo ekstraklasowym. Oglądając tą akcję mam nieodparte wrażenie, że już coś takiego widziałem, właśnie na naszych, rodzimych boiskach.

 

 

***

9. Kolasinac i Oezil pod ochroną

Kiedy pojawiła się informacja o tym, że Kolasinać i Oezil nie zagrają w najbliższym spotkaniu Arsenalu, można było pomyśleć, że ma to jakiś związek z uzależniemiem tego drugiego od gier komputerowych. Nic z tych rzeczy. Jak się okazało klub z Londynu obawia się o bezpieczeństwo swoich zawodników, po napadzie na nich, który miał miejsce około miesiąc temu. Pisaliśmy o tym na naszym portalu TUTAJ i choć autor tekstu, Sebastian Czarnecki pisał o tym, że zapewne chwilę potrwa, zanim piłkarze wrócą do gry, nie spodziewaliśmy się raczej, że będzie to oznaczało odpoczynek od gry. Arsenal do incydentów z bezpieczeństwem ma pecha, bo przecież z takich powodów Mkhitaryan nie mógł zagrać w finale Ligi Europy. Za londyńczyków trzymam kciuki, aby więcej im się takie sytuacje nie przytrafiały.

8. Koscielny, why? Chyba nie for money

Zostajemy w klimatach Arsenalu. Jednym z głośniejszych transferów tego okienka w Anglii było odejście Laurenta Koscielnego. W zasadzie klubowa legenda, piłkarz zasłużony, dzierżący opaskę... Nagle wymyślił sobie, że chce odejść. Za darmo. Do Francji. Ot tak, po prostu. No nie jest to najbardziej dżentelmeńska postawa i Francuza bardzo trudno mi zrozumieć. Gdyby chodziło o kasę – jasna sprawa. Chęć zakończenia kariery w klubie, w którym zaczynał grę? Również. No ale nijak mi się to nie dodaje, bo ani w Bordeaux Laurent nie zarobi kokosów (nie zrozumcie mnie źle, chętnie bym się z nim zamienił), ani wcześniej tam nie grał. Teraz jednak po pierwszym spotkaniu, w którym Bordeaux zostało sklepane przez Angers 1:3, Koscielny może zrobić tak...

 

 

PS. Bordeaux może faktycznie potrzebować takiego obrońcy, bo Koscielny akurat w tym spotkaniu nie zagrał, ale po co Koscielnemu Bordeaux, no na to pytanie niestety nie znam odpowiedzi.

7. Szokujący transfer Kagawy

Ale pytanie o Koscielnego to nic, w porównaniu do tego co wydarzyło się w przypadku Shinjiego Kagawy.  Gość ma 30 lat, coś tam jeszcze jest wart, swoje w karierze ugrał. Ma prawie 100 występów w kadrze, a przez kibiców Borussii na pewno będzie ciepło zapamiętany. Nawet mimo tego, że w ostatnich latach to nie był już ten sam zawodnik. Ostatnie pół roku spędził w Besiktasie, gdzie głównie grywał ogony, ale nadal 4 gole i 2 asysty to wcale nie tak tragiczny wynik... nie by wylądować na drugim poziomie rozgrywkowym. W Hiszpanii. W Realu Saragossa. Owacje na stojąco należą się sekretariatowi technicznemu ekipy, bo nawet mimo wieku, pozyskanie takiego piłkarza za 3 miliony euro, wygląda bardzo solidnie. Czekam na efekty, a w oczekiwaniu może zdążę pozbierać szczękę z podłogi, bo to jeden z najdziwniejszych transferów tego okienka.

 

 

6. Najwięksi pechowcy – dział marketingu Chelsea

No nie są to łatwe miesiące dla Chelsea, fanów i... ich działu marketingu. Najpierw z klubu wyfrunął Eden Hazard, potem David Luiz. A w tzw. międzyczasie ulotnił się również trener Maurizio Sarri, co raczej nie jest rozpatrywane w kategoriach straty – bo jego miejsce zajęła klubowa legenda, Frank Lampard. Tenże Frank Lampard podjął odważną decyzję. Poszedł do brazylijskiego lidera defensywy i powiedział mu prosto z mostu – David, nie będziesz moim pierwszym wyborem. No a David jak to David, długo się nie zastanawiał i z budynków klubowych wyleciał prosto z drzwiami. Daleko nie zaleciał, bo do Arsenalu, ale jednak to zmiana dość nieprzewidywana...

 

 

Zdziwienie pracowników marketingu i Megastore'u Chelsea musiało być ogromne, bo dopiero co przebrandowali swój sklep. Wcześniej twarzą był Eden Hazard, teraz został nią David Luiz – no i cóż, wypadałoby to szybko zmienić.

 

 

A jeszcze co do Hazarda, no to cóż, po jego odejściu kibice Chelsea nie będą mieli łatwego życia. W rozdrapywaniu ran „pomógł” zarząd transportu drogowego z Manchesteru.

5. Transfer z UberEatsa

- Halo, UberEats? Cristiano Ronaldo raz poproszę - to musiało nadejść prędzej czy później. Tuż po ogłoszeniu sponsora tytularnego Ligue1 wiedzieliśmy, że skończy się to żartami na każdym kroku. I choć po kilku dniach w zasadzie nieco się to uspokoiło to teraz przypominają o tym kibice Olympique'u Marsylia. Dlaczego? No skoro sekretariat techniczny nie jest w stanie dostarczyć transferów, to dlaczego ma tego nie zrobić UberEats?

 

 

4. Zawalony dach AZ Alkmaar

To nie jest dobry czas dla stadionów w Europie. Najpierw poniedziałkowe mecze opóźniają remont stadionu Pogoni. Później – to już na dniach – kibice Rangersów niszczą daszek na stadionie Kilmarnock. Swoją drogą wywołało to niemałą burzę i niektórzy domagają się odebrania punktów zespołowi z Glasgow.

A teraz... no cóż, zapadł się dach na stadionie AZ Alkmaar. Tutaj już żartować nie zamierzamy bo sytuacja jest bardzo poważna. Lepiej nie myśleć jakby się to skończyło, gdyby akurat na stadionie znajdował się ktokolwiek, już nawet nie wspominając o takiej sytuacji w trakcie spotkania. Szczęście w nieszczęściu – dach zawalił się podczas wichury, kiedy nikogo tam nie było. Mnie dziwi tylko jedno, stadion wygląda na nowoczesny, ma na sobie panele słoneczne, wszystko powinno być ultra bezpieczne. Jak widać, pozory mylą.

 

 

A że wiało w Holandii mocno to wiemy, bo podobno dmuchnęło w Alkmaar tak, że Vejinović doleciał aż do Gdyni.

3. Harry Maguire... jako steward

Angielscy kibice to stan umysłu. Na pewno zupełnie inny niż w Polsce. W Anglii na stewardów zwraca się szczególną uwagę... i tak swojego czasu steward przypominający Eda Sheerana doczekał się piosenki rudowłosego artysty. Tym razem wątpliwe podobieństwo kibice dostrzegli na boiskach niższych lig. Steward miał wyglądać jak najdroższy obrońca świata – Harry Maguire. No to kibice długo się nie zastanawiali i zaczęli śpiewać pod melodię La Bamby...

 

 

2. Synchronizacja na poziomie mistrzowskim

Obiecywałem, że w tym tygodniu będzie więcej Ekstraklasy i choć ilościowo nie jest to może reprezentacja szczególnie wyróżniająca się... to już sama sytuacja była o krok, od pozycji numer jeden. Nawet sam Agustin Egurola wstałby z miejsca i zaklaskał, gdyby tylko był na meczu Górnika z Rakowem Częstochowa. Prawdziwy festiwal nieudanych wślizgów w kilka sekund zaprezentowali zawodnicy obu ekip, choć mam pewne podejrzenia, że jednak to było ustawione, a piłkarze mieli w uszach nabijany rytm z metronomu. No bo w innym przypadku, przecież to nie miało prawa się wydarzyć...

 

 

1. Złoty ogórek

Co może być lepsze od synchronicznego orania boiska w Ekstraklasie? No... coś też pokrętnie związanego z oraniem, a w zasadzie rolnictwem. Leganes to klub spod Madrytu. Miejsce to słynie z ogórków, dlatego maskotką klubu jest Super Pepinero. To wielki ogórek z przepaską na oczach, który przypomina trochę niedorozwiniętą wersję Żółwi Ninja. Nie ma skorupy, ale reszta się w sumie zgadza. W Hiszpanii tradycyjnie przed sezonem kluby rozgrywają ostatni mecz towarzyski o puchar. I tak Barcelona ma Puchar Gampera na cześć ważnej postaci w historii klubu, Valencia organizuje Torfeo Naranja, bo miasto słynie z pomarańczy... no i teraz już możecie się domyślać co wymyślili w Lega. Tak, El Pepino d'Or. Mecz o złotego ogórka. No i wszystko spoko, regionalizm jest fajny, warto go szanować i utrwalać. Tylko ktoś jednak tego trofeum nie przemyślał do końca.

 

 

Wybaczcie, ale nie możemy w parlamentarnych słowach określić dokładnie tak jakbyśmy chcieli, jak to trofeum wygląda. Możecie się jednak domyśleć. No tak czy siak, Leganes nie przestaje nas zaskakiwać i nie zdziwimy się, jak jeszcze w tym sezonie poprzeczkę podwyższą, chociaż po tym osobliwym trofeum, toczą już chyba tylko walkę sami ze sobą.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się