var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Dziękujemy za Janusza Gola, bo tylko dzięki niemu nie wydłubaliśmy sobie oczu. Cracovia - Korona 1:0

Autor: Maciej Golec
2019-08-11 20:01:37

Nie było to najprzyjemniejsze zakończenie piłkarskiej niedzieli w naszej lidze. O ile pierwsza połowa mogła jeszcze dawać jakieś nadzieje, to druga już brutalnie sprowadziła nas na ziemie. Napisanie, że w Krakowie wielkiego futbolu nie oglądaliśmy to policzek dla wszystkich, którzy wytrzymali dzisiaj te toporne 90 minut. Bo dłuższymi momentami meczu Cracovii z Koroną nie dało się oglądać.

W przedmeczowym wywiadzie Michał Probierz określił trenera Korony Gino Lettieriego mianem "cwanego lisa", który potrafi zaskoczyć rywala, zamieszać składem. No i rzeczywiście, nie dość, że zaskoczył Cracovię, to swoich kibiców również, bo do podstawowego składu desygnował Wato Arweładze. Gruzin jak na razie rozegrał 45 minut przeciwko Legii, na podstawie których raczej skierowalibyśmy go do tartaku, a nie z powrotem na boisko. 

W tym meczu w zasadzie wszystko się zgadzało. Arweładze zazwyczaj był niewidoczny, truchtał sobie pomiędzy liniami ofensywnymi, kilka radzy coś zepsuł i zachował się niechlujnie – cały Gruzin. Natomiast, gdy już wszystko zrobił idealnie, odebrał piłkę zagubionemu Dytiatjewowi i wyszedł na czystą pozycję, to i tak koniec końców dał ciała – nie skontrolował linii spalonego. Mógł, a raczej powinien mieć na swoim koncie gola, bo piłka po jego strzale była już w siatce.

Aż cisnęło nam się na usta znane powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Nie za wiele na to jednak wskazywało, bo z przebiegu meczu to Korona była drużyną lepszą, oddawała więcej strzałów i prostymi środkami przedostawała się pod bramkę Peskovicia. Ale błędy w defensywie takie, jak te z 36. minuty, muszą po prostu być opłakane w skutkach. Totalne zlekceważenie wrzutu z autu, klops w ustawieniu Pawła Sokoła, pozostawienie z tyłu samego Tzimopoulosa i dziura na prawej stronie. Wszystko to, plus genialny przegląd pola Janusza Gola i wykończenie Sergiu Hanki, dało kibicom przy Kałuży powody do radości. Na słowa pochwały zasłużył również... Michał Helik, który, mimo że był rezerwowym, wcielił się wówczas w rolę chłopca od podawania piłek i to dzięki niemu było możliwe tak szybkie wznowienie gry. W tej sytuacji widać było, co znaczy wielopoziomowa współpraca.

 

 

Cenimy Janusza Gola nie tylko za przytomne zachowanie i zanotowanie asysty, ale przede wszystkim, za to, że brał na siebie niemal całą odpowiedzialność za rozgrywanie i rozprowadzanie piłki. Bo zarówno Sylwester Lusiusz, jak i Pelle van Amersfoort byli dzisiaj kompletnie bezproduktywni. Nie pomagali 33-latkowi w niczym, a jeśli już byli widoczni, to raczej przeszkadzali. Proste straty piłki przez młodzieżowca, znikome zaangażowanie van Amersfoorta w akcje ofensywne – to wszystko musiał naprawiać Gol. I trzeba przyznać, że robił całkiem przyzwoicie. 

Sam Gol jednak obrazu meczu nie zmieni. O ile w pierwszej połowie trochę się działo, bo i gol i kilka ciekawych akcji, tempo też nienajgorsze, to po przerwie oczy nam krwawiły. Zero techniki, zero pomysłu i niestety niewiele więcej chęci –tak przynajmniej długimi fragmentami wyglądało to wątpliwej jakości widowisko. Zwłasza ze strony Korony Kielce. Skoro początek meczu był w ich wykonaniu dobry, a wynik determinował do większej intensywności w grze, to spodziewaliśmy się, że zaatakują Cracovię, która nie prezentowała przecież niczego specjalnego. Babole w obronie też im się zdarzały, co zresztą pokazali i Jablonsky, i Dytiatjew. Jeśli wynik próbujesz jednak ratować Michałem Żyrą i tragicznym Duranoviciem, to nie oczekuj fajerwerków. 

Takowych faktycznie nie było. Skromne, ale zasłużone zwycięstwo podopiecznych Michała Probierza sprawia, że Cracovia przynajmniej do jutra wskakuje na czwarte miejsce w tabeli. A bezpłciowa Korona już po raz ósmy z rzędu z Krakowa wraca bez kompletu punktów.

Cracovia – Korona Kielce 1:0 (1:0)

1:0 Hanca 36' (asysta Gol)

Cracovia: Pesković (6) – Rapa (5), Dytjatjew (5), Jablonsky (6), Diego (6) – Wdowiak (5) (82' Dimun – bez oceny), Lusiusz (3) (64' Strózik – 4), Gol (7), Pelle (4) (69' Piszczek – bez oceny), Hanca (7) – Lopes (4).

Korona: Sokół (4) – Gardawski (4), Marquez (4), Tzimopoulos (3), Dziwniel (5) – Kovacević (4) ­– Cebula (5) (61' Pućko – 4), Arweładze (2) (61' Duranović – 3), Żubrowski (4), Pacinda (3) – Papadopulos (4) (76' Żyro – bez oceny).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Nota: 6.

Żółte kartki: Gol.

Widzów: 7698.

Piłkarz meczu: Janusz Gol.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się