var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Lechia z poprzedniego sezonu dowiozłaby prowadzenie, dziś gdańszczanie stracili trzy punkty. Lechia - Jagiellonia 1:1

Autor: Marcin Łopienski
2019-08-12 21:09:09

W ostatnim czasie piłkarzom Jagiellonii Białystok Gdańsk nie kojarzył się najlepiej. Raz, że białostoczanie właśnie z piłkarzami Lechii przegrali w finale Pucharu Polski. Dwa, że „żółto-czerwoni” z delegacji nad morze najczęściej wracali na tarczy i z worem straconych bramek. Piłkarze Ireneusza Mamrota postawili się jednak gospodarzom i zainkasowali jeden punkt.

Komentatorzy Canal+ przed meczem w Gdańsku zapowiadali ostre strzelanie, bo piłkarze Lechii i Jagiellonii w ostatnim czasie przyzwyczaili nas do takich piłkarskich uczt, z gradem bramek i naprawdę porywającym stylem. Dowodem na to była liczba strzelonych goli, a przecież pomijając maj tego roku, nad morzem w ostatnich pięciu pojedynkach tych drużyn padały co najmniej trzy trafienia. 

Spotkanie od początku mogło się podobać, bo obydwie drużyny postawiły na atak, dlatego gdzieś do 15. minuty oglądaliśmy ciosy wyprowadzane raz przez gdańszczan, raz przez białostoczan. Później do głosu doszła Lechia, która swobodnie radziła sobie w środku pola i w polu karnym gości i przy lepszym ostatnim podaniu mogła zejść na przerwę z więcej niż jednym trafieniem. A tak Jagiellonia zaczęła dochodzić do głosu i na bramkę Artura Sobiecha odpowiedziała przepięknym uderzeniem Tomasa Prikryla. I nie, nie napiszemy w tym miejscu „Jak to nie wpadło?!”, bo Czech trafił do siatki, ale nie chcielibyśmy być w jego skórze, bo sytuacja był bardzo dziwna. Niby Kuciak nie miał już szans na interwencję, ale z drugiej strony Patryk Klimala był w momencie strzału na spalonym.

Po zmianie stron piłkarze Jagiellonii nie tylko pokazali, że kontrowersja z końcówki pierwszej połowy w ogóle nie wpłynęła na ich grę, ale udowodnili, że ich dobra postawa do momentu uderzenia Prikryla była elementem przemyślanej taktyki trenera. Na druga połowę nie wybiegł już Juan Camara, który był pierwszym hamulcowym białostoczan, a zmienił go Bartosz Bida, który wniósł sporo ożywienia do ofensywy, ale nie zaniedbywał również defensywy. 

Dla przebiegu dalszej części spotkania najważniejsze było przebudzenie się Pospisila i Romanczuka – czesko-polska para przed przerwą radziła sobie nieźle, ale przegrywali oni rywalizację o środek pola, a popularny „Pepik” momentami grał bardzo niedokładne. Po powrocie z szatni wspomniana dwójka rządziła w swojej strefie, co tylko uwolniło poczynania Bidy, Imaza, Prikryla i aktywnego dziś Wójcickiego. Pospisil przypomniał sobie bardzo dobre momenty z Gdyni i Lubina, bo znów kreował swoim kolegom sytuacje pod bramką rywala. Tylko Prikryl i Klimala wiedzę, dlaczego piłka nie znalazła się w siatce Dusana Kuciaka. 

Osobny akapit należy się prawemu obrońcy Jagiellonii, bo dziś naprawdę zagrał jeden z najlepszych meczów w żółto-czerwonych barwach. Bardzo dobry w defensywie, z którym nie pograł sobie za bardzo ani Flavio Paixao, ani Sławomir Peszko (przy bramkowym dośrodkowaniu Mladenovicia bardziej zawinił Prikryl, który był za daleko od rywala). Kluczowe jednak były jego wejścia do ofensywy. Już przy pierwszej takiej akcji dobrze zagrywał do Imaza, ale Hiszpan przestrzelił. W bramkowej sytuacji Polak poszedł do końca, wywarł presję na przeciwniku, co wykorzystał Ognjen Mudrinski. 

W poprzednim sezonie bardzo często narzekaliśmy na Lechię, która grała zachowawczo, ale za to skutecznie. Teraz piłkarze Stokowca momentami (dziś zaraz po zdobyciu pierwszej bramki) grają bardzo ofensywnie i ładnie dla oka, ale brakuje koncentracji do ostatniego gwizdka sędziego. Dziś zadecydowała słaba dyspozycja Flavio Paixao oraz chaotyczna postawa Mladenovicia. A przecież wystarczy zerknąć w meczowej statystyki, aby zobaczyć, że środek obrony Lechii nieźle radził sobie z atakami Jagiellonii.

Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0)

1:0 – Sobiech 25’ asysta Mladenović

1:1 – Mudrinski 74’ asysta Wójcicki

Lechia: Kuciak (5) – Fila (5) (83’ Łukasik – bez oceny), Nalepa (7), Augustyn (6), Mladenović (4) – Makowski (4), Lipski (4) (88’ Wolski – bez oceny), Kubicki (5) – Paixao (3), Sobiech (6), Peszko (3) (58’ Gajos – 3).

Jagiellonia: Węglarz (5) – Wójcicki (6), Runje (6), Arsenić (3), Bodvarsson (5) – Pospisil (6), Romanczuk (5) – Prikryl (5), Imaz (5) (89’ Nawrocki – bez oceny), Camara (3) (46’ Bida – 5) – Klimala (4) (60’ Mudrinski – 6).

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

NOTA OD 2x45.info: 4.

Widzów: 13 348.

Piłkarz meczu: Michał Nalepa.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się