var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Własne

Grosicki: Ciągle dzwonią do mnie z Turcji. Miesiąc przerwy Konczkowskiego. Bednarz: W Polsce strategia jest propagandą

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-08-13 13:30:35

We wtorkowej prasie dominują ciekawe rozmowy z Jackiem Bednarzem i Kamilem Grosickim. Wybraliśmy dla Was 18 materiałów z trzech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Grosicki: Ciągle dzwonią do mnie z Turcji

„Tomasz Włodarczyk: Okno transferowe w Anglii zamknęło się w miniony czwartek, ale w twoim przypadku tym razem było spokojnie. 

Kamil Grosicki: Tak, od dłuższego czasu wiedziałem, że w tym czasie nic się nie wydarzy, więc ten dzień spędziłem spokojnie. Nie nastawiałem się na jakieś gwałtowne ruchy, choć w piłce nigdy nic nie wiadomo. 

Znasz już swoją przyszłość? Zostajesz w Hull na kolejny sezon?

Kamil Grosicki: Trudno powiedzieć. Z klubem wiąże mnie jeszcze roczna umowa. Hull może ją przedłużyć automatycznie o kolejne 12 miesięcy i musi określić się w tym względzie do marca. Na razie nikt ze mną nie rozmawiał, jakie dokładnie są wobec mnie plany, a nie ukrywam, że jak najszybciej chciałbym mieć jasną sytuację. Uważam, że jestem w fajnym wieku dla piłkarza. Czuję się świetnie. Mam duży bagaż doświadczeń. Brałem udział w dwóch największych piłkarskich turniejach. Jeszcze wiele mogę dać na boisku. Czekam, co dalej. 

Wiele spekulowało się, że Tygrysy chętnie by ciebie sprzedały, bo jesteś najlepiej zarabiającym zawodnikiem w drużynie. Mówi się o czterech milionach euro. 

Kamil Grosicki: Nikt bezpośrednio nie wysłał mi takiego komunikatu. Wydaje mi się, że gdyby stanowisko klubu było w tym temacie oczywiste, zostałoby mi ono przedstawione. Na pewno nikt tutaj nie będzie podkładał mi kłód pod nogi, nawet jeśli myśli się o tym, by na mnie zarobić. Tu nie ma takich praktyk, żeby trener nie wystawiał zawodnika w meczach czy w inny sposób zmuszał do poszukania sobie nowego pracodawcy. Panuje pełen profesjonalizm. Dopóki jestem w Hull, wiem, że będę normalnie grał. Wszyscy mnie tu cenią. A jeśli tak, to na pewno nie zostanę oddany za małe pieniądze. Patrzę na to spokojnie z boku”.

Więcej TUTAJ

***

„Bednarz: W Polsce strategia jest propagandą

„ŁUKASZ OLKOWICZ: Załóżmy, że jestem milionerem. Mam 200 milionów złotych i zastanawiam się, czy zainwestować w polski klub. Namawiałby mnie pan?

JACEK BEDNARZ: Zapytałbym, czy pan traktuje te 200 milionów jako inwestycję. Co one mają panu dać jako właścicielowi?

Na początku to miałbym dużo wątpliwości. Bo polska piłka klubowa kojarzy się z drużynami, które w lipcu żegnają się z pucharami, pustymi stadionami i niskim poziomem.

JACEK BEDNARZ: Czekałaby nas szczera rozmowa. Najpierw o pana oczekiwaniach. Jeśli odpowiedź byłaby precyzyjna, wtedy mógłbym odpowiedzieć twierdząco lub odradzić. Gdy ktoś inwestuje wyłącznie z emocjonalnych powodów, to prędzej czy później będzie rozczarowany.

Ale może też w krótkim czasie przebić się do świadomości kibiców.

JACEK BEDNARZ: Przez chwilę zrobi się o nim głośno, będzie popularny. Bez celu, nazwijmy go sportowo-biznesowym, to za mało.

Co najlepiej, żeby kierowało inwestorem, który chce przejąć klub?

JACEK BEDNARZ: Chęć ulepszania go, by działał jak dobry mechanizm. To bardzo dobra ambicja. Wtedy doradzę: „Jest kilka możliwości, można ten biznes poprowadzić w sposób a, b, c albo d. W zależności od tego, co jest dla pana priorytetem?”.

Więcej TUTAJ

***

„Bednarz: W polskiej piłce brakuje cierpliwości”

„ŁUKASZ OLKOWICZ: Czy jest możliwe stworzenie planu naprawy dla polskiej piłki klubowej na najbliższe lata? Załóżmy na pięć, dziesięć lat. Wyznaczenie miejsca, gdzie chcemy być? Dziś ekstraklasa jest 27. ligą w Europie i opada. Taki plan mógłby zakładać, co trzeba zrobić, żeby dążyć do 15. miejsca, gwarantującego dwie drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów. I rozliczać się co sezon-dwa, w którym miejscu jesteśmy. To jest w ogóle realne czy raczej myślenie życzeniowe?

JACEK BEDNARZ: Poruszył pan ważny problem. Taki plan jest możliwy, ale wymaga zmiany mentalności. I to poważnej. Z pozoru konkluzja wydaje się oczywista. Zajmujemy 27. miejsce i chcemy być dużo wyżej. Pracując w spółce Ekstraklasa poznałem inną perspektywę, spoglądając na wszystkie nasze kluby. Przekonałem się też, jak postrzegają nas inni w Europie. Ich najprostsza analiza wskazywała nasze zalety i wady.

Co mówią?

JACEK BEDNARZ: Ligi w Belgii czy Holandii są dużo wyżej notowane, ale to w Polsce jest więcej potencjalnych kibiców. Mamy dobre stadiony, telewizja pokazuje ligę w atrakcyjnej formie. Słabością ekstraklasy jest jej jakość. Mecze nie są na wysokim poziomie, ale mimo wszystko ta wewnętrzna rywalizacja jest interesująca na polskim rynku.

Od czegoś trzeba się odbić.

JACEK BEDNARZ: Jeśli poziom ligi zmieniłby się radykalnie, to poprawiłyby się inne wskaźniki – frekwencja, pieniądze dla klubów. Jako spółka Ekstraklasa rozmawialiśmy o tym z klubami i PZPN. Oczywiście związek chce, żeby liga była silniejsza ze względu na kadrę, ale miałem wrażenie, że nie traktuje tego priorytetowo. Dla nich kluczową drużyną jest pierwsza reprezentacja, a ona składa się ze stranieri. Wkrótce wyjadą kolejni”.

Więcej TUTAJ

***

„Dziekanowski: Poraziły mnie wypowiedzi Vukovicia i Probierza”

„Czy w ekstraklasie warto mieć styl? W cywilizowanym świecie obowiązują pewne normy ubioru. Idziemy na firmową imprezę, do filharmonii czy teatru – ubieramy się w pewien sposób, bardziej lub mniej elegancko. Przyjęło się z angielskiego określenie dress code. Większość z nas ma swój ulubiony garnitur czy marynarkę, do której dobieramy koszulę i krawat. I to jest nasz styl. Każdy z nas, mniej lub bardziej świadomie, ma swój styl. 

Podobne zasady obowiązują też w piłce – każdy klub stara się mieć jakąś tożsamość, każdy trener stara się wypracować pewien sposób gry. Jedni są w tym bardziej kreatywni i to oni narzucają trendy. Kilka lat temu Europa oszalała na punkcie tiki-taki, Hiszpania zdobywała tytuł za tytułem. Teraz takimi liderami są Pep Guardiola czy Jürgen Klopp. Modne stało się rozgrywanie piłki od bramkarza przez obrońców – futbolówka idzie do przodu jak po sznurku. Tak gra Manchester City. Klopp i jego Liverpool to z kolei nieustanne parcie do przodu, szybki, dynamiczny atak. I tak możemy opisywać mnóstwo drużyn – w każdej znajdziemy jakiś pomysł, który zazwyczaj jest świadomym wyborem szkoleniowca”.

Więcej TUTAJ

***

„Kryształowy pomocnik”

„Komornicki – gwiazda Górnika Zabrze z lat 80., z którym cztery razy z rzędu zdobywał mistrzostwo Polski i uczestnik mundialu w Meksyku – był piłkarskim samoukiem. – Pierwszy raz w meczu o punkty zagrałem, mając 15 lat, wcześniej nie byłem w żadnym klubie, w żadnej szkółce, nie miałem żadnego treningu. Mieszkałem na wsi pod Ścinawą, w Dąbrowie Dolnej, wszystkiego chyba dziewięć numerów. Bez boiska, bez szkoleniowca. Czasami nie miałem nawet z kim pokopać na łące. Przypominam, dziewięć numerów... – zaznacza Komornicki.

Szybko opuścił dąbrowskie pastwiska, ale piętnastolatek wybrał dość specyficznie. – Po podstawówce, zresztą tej samej, do której kilka lat później chodził inny reprezentant Polski Andrzej Rudy, wybrałem szkołę w Stroniu Śląskim. Tylko dlatego, że znalazłem gdzieś w krzakach gazetę, nie wnikam, do jakich celów tam przyniesionej, w której była tabela okręgówki z nazwą klubu – „Kryształ Stronie Śląskie”. Tak ładnie mi to zabrzmiało, że postanowiłem tam grać w piłkę, a przy okazji uczyć się w przyzakładowej szkole. Specjalność: zdobnik szkła kryształowego. Oznajmiłem rodzicom, że chcę jechać do Stronia Śląskiego. Zdecydowałem się żyć w małym miasteczku tylko dlatego, że urzekła mnie nazwa klubu. O niczym innym nie miałem pojęcia”.

Więcej TUTAj

***

„Antolić nie leci do Grecji z powodu kontuzji pleców”

„Domagoj Antolić ma problemy z plecami, które wykluczają go z udziału w rewanżowym meczu eliminacji Ligi Europy z Atromitosem Ateny. Chorwata zabrakło na pokładzie samolotu, którym legioniści odlecieli do Grecji. 29-latek zagrał pełne 90 minut w pierwszym meczu tych drużyn. W ostatnim czasie jest podstawowym zawodnikiem wicemistrzów Polski. Wystąpił także w pełnym wymiarze czasowym w dwóch ostatnich kolejkach PKO Ekstraklasy”.

Więcej TUTAJ

***

„W Lechu otworzyła się furtka dla Satki”

„Drużyna w obecnym składzie gra dobrze i trudno myśleć o dużych zmianach. On o tym wie i ma świadomość, że na swoją szansę musi jeszcze cierpliwie poczekać – mówił przed meczem ze Śląskiem (1:3) trener Dariusz Żuraw, pytany o status Šatki w zespole. To już jednak nie do końca aktualne. Przegrane spotkanie z wrocławianami może sporo zmienić, bo środek obrony Lecha nie wypadł w nim dobrze. Ani Djordje Crnomarković, ani Thomas Rogne – główny rywal Šatki – nie zaliczą występu przeciwko Śląskowi do udanych. Być może więc właśnie w tym momencie dla 23-latka uchyliła się furtka prowadząca na murawę”.

Więcej TUTAJ

***

„Kolejka kontuzja w Piaście”

„W niedzielę obrońcy tytułu wygrali z ŁKS na wyjeździe 1:0. To pierwsze zwycięstwo gliwiczan w tym sezonie, ale trener Waldemar Fornalik ma coraz szczuplejszą kadrę. Napastnik Dani Aquino nie gra od ponad czterech tygodni (kontuzja mięśnia przywodziciela). Pozyskany latem Hiszpan miał być konkurentem dla Piotra Parzyszka, ale doznał urazu już w pierwszej kolejce w meczu z Lechem Poznań (1:1). Wcześniej wystąpił w Superpucharze Polski i dwumeczu el. LM z BATE Borysów, ale w sumie rozegrał w barwach Piasta niewiele ponad godzinę, bramki nie zdobył. Hiszpan przejdzie operację i czeka go dłuższa przerwa”.

Więcej TUTAJ

***

„Lettieri wie, jak odmienić Koronę”

„Przegrana z Cracovią 0:1 była dla Korony drugą w sezonie. Niby nie wydarzyło się jeszcze nic złego i nie ma sensu bić na alarm, ale to ostatni moment, by wprowadzić zespół na właściwe tory. Inaczej kielczanie mogą wpaść w znacznie poważniejsze tarapaty. 

Wyniki Korony są trochę gorsze niż gra. Oprócz pierwszego meczu sezonu z Rakowem zespół Gino Lettieriego (na zdjęciu) w żadnym spotkaniu nie potrafił zagrać na równym poziomie przez 90 minut. To dlatego nie udało się mu wygrać z Arką (1:1). W pierwszej połowie meczu w Gdyni to goście byli zespołem zdecydowanie lepszym i co chwila stwarzali okazje do strzelenia gola. Po przerwie gra wyglądała tak, jakby złocisto-krwiści stracili siły”.

Więcej TUTAJ

***

„Portowcy liczą straty”

„Pogoń świetnie zaczęła sezon, jest wiceliderem ekstraklasy, ale mimo wszystko pech nie opuszcza Portowców. W ciągu czterech kolejek czterech zawodników odniosło kontuzje, z czego dwóch bardzo poważne.

Najpierw uraz kolana odnowił się na treningu Mariuszowi Malcowi, następnie w starciu z Arką (1:0) więzadła krzyżowe zerwał Kamil Drygas. Obaj będą pauzować kilka miesięcy. W rywalizacji z ekipą z Gdyni kostkę uszkodził Adam Frączczak i stracił kolejne dwa spotkania ligowe, a w ostatnim meczu z Wisłą Kraków (1:0) do rekonwalescentów dołączył Iker Guarrotxena. Bask zderzył się głową ze stoperem Białej Gwiazdy Rafałem Janickim, prosto ze stadionu pojechał do szpitala, gdzie w niedzielę przeszedł zabieg nastawienia łuku kości jarzmowej”.

Więcej TUTAJ

***

„Dobra zmiana w Lubinie”

„Cudownych efektów nie ma, ale na razie liczy się pierwsze w nowym sezonie zwycięstwo. Trener Ben van Dael nie czekał na przełamanie z założonymi rękami. Widząc, że drużyna na początku sezonu nie imponuje formą, po porażce z Górnikiem (0:2) postanowił dokonać znaczących zmian podstawowej jedenastce. Korekty w składzie Zagłębia Lubin zaskakiwały, ale zaczynają przynosić dobry efekt. O ile w starciu z Jagiellonią (2:2) było szczęśliwe gonienie remisu od stanu 0:2, o tyle starcie z Arką (2:0) udało się wygrać bez najmniejszych kłopotów”.

Więcej TUTAJ

***

„Świderski i PAOK znaleźli drugi dom”

„Wygląda to na misję beznadziejną, a określając nieco łagodniej – przed piłkarzami PAOK Saloniki arcytrudne zadanie, by dziś z eliminacji Ligi Mistrzów wyrzucić Ajax, i to w stolicy Holandii.

– Przed tygodniem na naszym stadionie koledzy rozegrali świetny mecz, taki był zresztą z obu stron, lecz wynik 2:2 przybliżył do awansu przeciwników. W Amsterdamie moja drużyna musi wspiąć się na najwyższy poziom. Nie ma sensu roztrząsać, co za rywal nam się trafił, wystarczy jedno zdanie – półfinalista poprzedniej edycji Champions League. Nie zagrałem w pierwszym spotkaniu, lecz mam cichą nadzieję, że teraz będę miał okazję pomóc kolegom – mówi „PS” Karol Świderski, 22-letni napastnik mistrza Grecji”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Miesiąc przerwy Konczkowskiego”

„Pochodzący z Rudy Śląskiej piłkarz został zmieniony w 58 minucie spotkania z ŁKS-em, a feralne zdarzenie miało miejsce chwilę wcześniej. Martin Konczkowski został bezpardonowo potraktowany przez jednego z rywali, a interwencja lekarzy nie pomogła i konieczna była zmiana. Już po meczu piłkarz podejrzewał, że to raczej poważniejsza sprawa. Wczoraj „Konczi” przechodził pierwsze badania i nie jest dobrze. – Wygląda na to, że doszło do złamania kości w okolicach kostki – mówi nam boczny skrzydłowy, który w tym sezonie rozkręcał się powoli, ale ostatnio wyglądał coraz lepiej. Pierwsza połowa w Łodzi była w jego wykonaniu bardzo dobra. – Dobrze się czułem i forma szła do góry… – smuci się 25-latek, który nie przywykł do kontuzji i absencji, bo w całej karierze niemal nigdy nie miał kłopotów ze zdrowiem. Teraz czeka go dłuższa przerwa. Jak długa? – Nie wiem dokładnie, na pewno minimum miesiąc – dodaje. Sprawdziliśmy i uszkodzenia kostki w leczeniu bywają czasochłonne. Niektórzy byli wyłączenie z treningów na miesiąc inni na 6 tygodni, a jeszcze inni na dwa miesiące. To bardzo indywidualna sprawa”.

Więcej TUTAJ

***

„Petrasek: Brakuje nam szczęścia”

„Jak oceni pan spotkanie z Górnikiem?

Tomas PETRASZEK: – Do momentu, kiedy niefortunnie straciliśmy bramkę, to przeciwnik w ogóle nie miał sytuacji. To my prowadziliśmy grę, stwarzaliśmy sobie sytuacje i staraliśmy się pograć piłką. Niestety, zainkasowaliśmy gola w fatalnych okolicznościach. To był mega pech, ta piłka nie mogła się odbić gorzej dla nas. Potem otworzyliśmy się i Górnika stwarzał sobie sytuacje z kontry. Ja poszedłem do ataku, spróbować trafić do siatki po jakiejś centrze. Niestety nie udało się, choć muszę powiedzieć, że w jednej sytuacji było tam bardzo blisko. Co zrobić, jedziemy dalej.

Tych punktów na koncie nie macie jednak za wiele…

Tomas PETRASZEK: – W tych dwóch ostatnich przegranych meczach z Cracovią i z Górnikiem zagraliśmy bardzo dobrze. W Zabrzu zagraliśmy nawet lepiej niż w Białymstoku, gdzie przecież z Jagiellonią wygraliśmy. Brakuje trochę szczęścia. Poza tym, musimy być bardziej pazerni na bramkę i być bardziej agresywni w polu karnym rywala. Trzeba po prostu trafiać do siatki przeciwnika.

W tyłach też musicie jednak uważać. Samobójcze trafienie z Cracovią, teraz to samo z Górnikiem. Co się dzieje?

Tomas PETRASZEK: – Ciężko coś tu powiedzieć. Ta piłka w meczu z Górnikiem w ogóle nie leciała w światło naszej bramki, a odbiła się od buta i poleciała w okienko. To był niefart. Trzeba pracować bardzo mocno, żeby to szczęście odwróciło się na naszą stronę”.

Więcej TUTAJ

***

„Oblicza nieporadności”

„Wiem, że „elita” brzmi dumnie, ale nie ma się co obrażać na rzeczywistość. Każdy kraj ma taką arystokrację piłkarską, jaką sobie wychował. Co się za tym kryje, niechaj każdy dopowie sobie sam, ale w pierwszej kolejności powinien uwzględnić poziom szkolenia narybku. Wróćmy jednak do Arki. Temu klubowi zaszkodziły sukcesy w postaci Pucharu Polski i Superpucharu (dwukrotnie). Po prostu zaciemniły one rzeczywistą wartość i potęgę zespołu. A wystarczy rzut oka na lokaty, jakie zespół z Trójmiasta zajmował w tabeli ekstraklasy”. 

Więcej TUTAJ

***

„Słoweński motor w Górniku”

„W 63 minucie spotkania słoweński lewy obrońca zdecydował się na kolejny sprint do przodu. Otrzymał piłkę i nie zastanawiając się, kropnął ją w kierunku pola karnego rywala. Pytamy piłkarza czy w tej sytuacji dośrodkowywał czy raczej strzelał? – Nie wiem czy było to dośrodkowanie czy strzał (śmiech). Chciałem posłać mocną piłkę w pole karne rywala. Boisko było mokre, padało. Miałem czy mieliśmy szczęście. Piłka odbiła się o nogi przeciwnika i wpadła do siatki – komentuje samobójcze trafienie Igora Sapały”.

Więcej TUTAJ

***

„Wróbel walczy z bólem”

„Piłkarze GKS-u Jastrzębie na razie nie mają zbyt dużo problemów z żółtymi kartkami. Jedynym „prześladowanym” przez sędziów zawodnikiem I-ligowca jest Rafał Adamek, który dwukrotnie został upomniany, jedno ostrzeżenie znalazło się w rejestrze Michała Bojdysa, Bartosza Jaroszka, Damiana Tronta i Adama Wolniewicza. Nieco większy problem trener Jarosław Skrobacz ma z kontuzjami i chorobami, które wykluczają jego graczy z udziału w meczach ligowych”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Angielskie kluby rozliczają się z pedofilii”

„Raport Charlesa Geekie ma 252 strony. Adwokat specjalizujący się w zapobieganiu przemocy wobec niepełnoletnich opisał w nim przestępstwa zmarłego w 1983 r. Heatha. Mówiono o nim „nietykalny”. Na jego ekscesy nikt nie zwracał uwagi. Inni pracownicy Chelsea tuszowali nawet skargi na niego. Nie reagowała angielska federacja (FA)”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się