var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Saganowski: Idziemy w dobrym kierunku. Legia walczy o honor polskiej piłki. Gmoch: W tym meczu nie ma faworyta

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-08-14 11:31:51

Środowa prasa stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Gazety skupiły się przede wszystkim na dzisiejszym meczu Legii Warszawa z Atromitosem Ateny. Do przeczytania są jednak jeszcze inne ciekawe teksty. Zebraliśmy 24 materiały z 4 źródeł.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Saganowski: Idziemy w dobrym kierunku

W pierwszym spotkaniu Atromitos był dla Legii tłem. W Warszawie ograniczył się do bronienia. Czy dzięki temu nabraliście pewności siebie i w środę większym problemem będzie wysoka temperatura niż rywal?

MAREK SAGANOWSKI: Bez przesady, ale na pewno to element tego meczu, który w jakiś sposób może działać na naszą niekorzyść. W Warszawie rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Zdominowaliśmy przeciwnika. Szkoda, że zabrakło kropki nad i, bo mieliśmy sytuacje. Ale mimo przebiegu pierwszego meczu nie lekceważymy przeciwnika. Znamy jego siłę. Niektórzy to pomijają, ale Atromitos jest czwartą siłą ligi greckiej będącej wyżej w rankingu UEFA niż polska. Podkreślam to, bo przed własną publicznością potrafiliśmy rozegrać naprawdę dobre spotkanie. Ale skoro w Warszawie zabrakło trafienia, to przed rewanżem obie strony są w podobnej sytuacji.

Ta jednobramkowa zaliczka mogłaby okazać się bezcenna.

Gra się po to, żeby zdobywać bramki. My do tego uparcie dążyliśmy. Z przebiegu meczu nam się należała. Ale nie udało się, a na koniec liczy się sam wynik – nikt nie będzie rozliczał nas ani Atromitosu za styl, w jakim wywalczony będzie awans. Przy nawet minimalnej zaliczce z pewnością czulibyśmy większy komfort. W defensywie po raz kolejny zaprezentowaliśmy się bardzo pewnie. W Lidze Europy jeszcze nie straciliśmy bramki i mam nadzieję, że będzie już tak do końca eliminacji. Wiemy, jakie jest zadanie do wykonania i co mamy robić na boisku, żeby się to udało. Trzeba się skoncentrować na meczu w Grecji. To co było przy Łazienkowskiej, zostawiamy z tyłu. Wszyscy wierzymy, że stać nas na strzelenie gola w Atenach i przejście do następnej rundy”.

Więcej TUTAJ

***

Legia Warszawa walczy o honor polskiej piłki

„Bez względu na wynik dzisiejszego meczu, ten sezon to sygnał, że jest z nami coraz gorzej. Czołówka odjechała wiele lat temu. Bawi się za zamkniętymi drzwiami Ligi Mistrzów, do której będziemy mieli coraz trudniejszy dostęp. Europejscy średniacy – Holandia, Belgia, Szwajcaria czy Ukraina – także są kilka długości przed nami. Martwi, że zamiast kogokolwiek gonić, trzeba nerwowo oglądać się za plecy, bo w ramię pukają słabeusze. Jako futbolowa nacja jesteśmy na stabilnym kursie, żeby w rankingu UEFA być wkrótce poza czołową trzydziestką. Od pucharowej reformy sprzed dekady i pojawienia się w kalendarzu Ligi Europy jeszcze nie było takiego sezonu, żeby tylko jeden polski zespół doszedł do III rundy eliminacyjnej. Mistrz, Piast Gliwice, jako pierwszy nasz klub w historii, odpadł w I rundzie el. Ligi Mistrzów, a potem nie dał rady także w el. LE. Lechia Gdańsk i Cracovia podążyły tym tropem, również wywracając się na pierwszych przeszkodach”.

Więcej TUTAJ

***

Gliwicka twierdza wciąż niezdobyta

„The Invincibles (Niezwyciężeni) – tym mianem określano Preston North End (sezon 1888/89) i Arsenal (2003/04), które wygrały ligę angielską bez porażki. Piast takiego rewelacyjnego bilansu nie ma, ale może się czymś pochwalić, bo minął rok od jego ostatniej domowej przegranej w ekstraklasie. 12 sierpnia ekipa Waldemara Fornalika nie poradziła sobie z Legią, ulegając 1:3. Później piłkarze zanotowali czternaście zwycięstw i pięć remisów! – Dopiero przeglądając Twittera, przeczytałem, jaki mamy bilans na własnym stadionie. Byłem w szoku, nie wiedziałem, że to wygląda aż tak dobrze – mówi nam Badia”.

Więcej TUTAJ

***

Ten cud da się powtórzyć?

„Wrocławianie sezon zaczęli od wyjazdowej wygranej z Wisłą Kraków (1:0). Potem było szczęśliwie zwycięstwo nad Piastem (2:1), bo obie bramki dla gospodarzy padły w końcówce spotkania. Przy Łazienkowskiej Śląsk zagrał na 0:0 i wreszcie nadszedł mecz jednoznacznie dobry i budzący wśród kibiców Śląska nieśmiałe nadzieje – 3:1 z nieźle dysponowanym Lechem przy Bułgarskiej. Jeśli wygrywa się takie starcia, można mierzyć wysoko. Ale czy przypominanie niedawnej historii Piasta w ogóle ma sens?”

Więcej TUTAJ

***

Obrońca z głową nie od parady

„Jakub Bartkowski od dziecka słyszał, że powinien się dobrze uczyć. Że ma dobrze grać w piłkę, rodzice nie musieli mu powtarzać. To było naturalne. I przychodziło równie łatwo, jak pozytywne stopnie w szkole. Podstawówkę skończył ze świadectwem z czerwonym paskiem, później oceny były nieco niższe, zdarzały się trójki. Wreszcie matura. Rozszerzona biologia, pozostałe przedmioty w podstawowym zakresie. Ot, choćby matematyka napisana na ponad 90 procent. – Chciałem iść na studia, to było naturalne – wspomina 27-latek”.

Więcej TUTAJ

***

Kiepski początek beniaminka

„– Musimy być skuteczniejsi, grać agresywniej w polu karnym, trafiać do siatki. Inaczej nie wygra się meczu – mówi stoper Tomaš Petrašek, który w poprzednim sezonie w pierwszej lidze strzelił aż osiem goli. W ekstraklasie trafił do siatki raz, w wygranym 1:0 spotkaniu z Jagiellonią. Zespół musi też grać uważniej w obronie, bo w obu wspomnianych starciach piłkarze Rakowa Azemović i Igor Sapała trafiali do własnej bramki. Czeski obrońca przekonuje, że beniaminek nadal będzie chciał narzucać rywalom swój styl gry. – Nie będziemy parkować autobusu w naszym polu karnym – zaznacza”.

Więcej TUTAJ

***

Iskierka wreszcie stała się ogniem

„– Nie grymasił, kiedy nie miał miejsca w podstawowej jedenastce. Widzę, ile czasu poświęca na pracę. Nie trzeba namawiać go do dodatkowego treningu. Potrafi sam go sobie zorganizować w wolnym dniu – komplementował swojego zawodnika Mamrot, podając go za przykład piłkarza sumienną pracą dobijającego się, by odzyskać miejsce w składzie, a nie takiego, który uznaje, iż to należy mu się „z urzędu”. A takie podejście w wypadku Mudrinskiego nie musiałoby kogokolwiek zaszokować, bo Jaga zapłaciła za niego 600 tysięcy euro, najwięcej w swojej historii”.

Więcej TUTAJ

***

Ghańczyk sobie nie radzi

„W nowym sezonie spadł w hierarchii jeszcze bardziej. W lidze nie gra i ma problemy, aby znaleźć się w szerokim składzie. W miniony weekend Górnik pokonał Raków 1:0, zaś pomocnika zabrakło w dwudziestce. Był za to w kadrze rezerw, które występują w III lidze. Drugi zespół pokonał Ruch Zdzieszowice 4:1, ale udział Baidoo w tej wygranej był skromny, bo wszedł on na ostatnie minuty”.

Więcej TUTAJ

***

Strzelanina bez efektów

„Tyle że trudno nie wywołać do tablicy napastników. Z 44 strzałów oddanych w dwóch minionych kolejkach autorem sześciu był podstawowy atakujący w tych meczach – Rafał Kujawa. 31-latek dwukrotnie uderzył celnie, ale bramki nie zdobył. Jego zmiennik Łukasz Sekulski wystąpił nieco ponad pół godziny z Piastem i choćby raz nie sprawdził Františka Placha. On przynajmniej strzelił gola w drugim spotkaniu sezonu z Cracovią (2:1), ale poza tym także nie imponował formą. Trzeci z zawodników tej formacji – Jewhen Radionow – leczy kontuzję stopy i nawet nie miał okazji usiąść na ławce rezerwowych”.

Więcej TUTAJ

***

Zaranek: Piłka daje utrzymanie

„Z czasów moich pierwszych doświadczeń związanych z piłką ligową utkwiły mi w pamięci cztery osoby. Porządkowy na Legii, pan Włodek, który pilnował bramy wjazdowej przy basenie. Gdy dało mu się dyskretnie 10-złotowy banknot, uchylał ją na moment i w ten sposób można się było dostać na stadion bez biletu. Drugiego, biletera z Gwardii, zapamiętałem gorzej, oszukał mnie przy wydawaniu reszty i omijałem już kasę, w której siedział. Jeszcze magazyniera Legii, którego nazywano Kulawką. Gdy był w potrzebie, sprzedawał nam piłki treningowe i stare dresy, a że był w nieustannej, o tym od razu informował kolor jego nosa. No i lodziarz, którego można było spotkać na Legii, Gwardii, Polonii, Okęciu, Stadionie X-lecia – takie wtedy w szkolnych czasach odwiedzałem. Przepychał się między rzędami, obijając ludzi drewnianym pojemnikiem, z którego sprzedawał po 2 złote walcowatego kształtu lody Pingwin. Nie zatrułem się nimi, do niego nie mam więc pretensji, wydawał mi się wtedy jedynym człowiekiem zarabiającym na piłce uczciwie. Pewnie, były przecież także tysiące zawodników, trenerów, masażystów, lekarzy, działaczy, itd. No, ale ich utrzymywanie się z futbolu zawsze było oczywiste. A kto jeszcze z niej żyje, jak duża jest to grupa, zastanawialiście się kiedyś nad tym? Dziwne, ale nie spotkałem nigdzie takich statystyk”.

Więcej TUTAJ

***

Zapominają o Finie

„– Będę bezpośredni: odejście Petteriego pozytywnie wpłynęło na szatnię – mówi trener Dominik Nowak. Szkoleniowiec nie wchodzi w szczegóły, ale od kilku tygodni widać było, że Fin jest mentalnie poza Miedzią. Pod koniec pobytu w Legnicy robił już naprawdę minimum tego, co musiał. Na treningi przychodził ostatni i wychodził pierwszy. Kiedy w 2. kolejce w meczu w Nowym Sączu gola dla Miedzi strzelił Henrik Ojamaa, fiński pomocnik nawet nie podbiegł do kolegi z gratulacjami. Widać było, że Forsell i pierwszoligowa Miedź to już za chwilę będzie toksyczny związek”.

Więcej TUTAJ

***

Ofensywni: Sztuczna trawa, realny problem

WOŁOSIK: Miejski Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego w Białymstoku rusza z naborem dzieci, a w swojej kampanii podkreśla, że u nich trenuje się na naturalnych murawach, a nie sztucznych nawierzchniach. 

OLKOWICZ: W temacie tym co pewien czas robi się głośno, głównie ze względu na zagrożenia, które mogą spotykać młodych zawodników. Przed miesiącem Unia Europejska wyszła z pomysłem nakazu usunięcia sztucznej trawy z boisk piłkarskich do 2022 roku. 

WOŁOSIK: Najmocniej uderzyłoby to w Skandynawię, w której takich boisk jest kilka tysięcy. Swego czasu poruszyłeś ten temat w rozmowie z doktorem Krzysztofem Koryszewskim, lekarzem Jagiellonii Białystok świetnie zorientowanym w tym temacie.

OLKOWICZ: Zgadza się. Krzysztof ostrzegał, że bieganie po plastikowych boiskach jest podróżą w nieznane. Wspominał, iż w trakcie kongresów specjalistów rozmawiał z lekarzami ze Skandynawii. Ci wyjaśniali, że w Norwegii, Szwecji czy Danii, podobnie jak nie tak dawno u nas, zachłyśnięto się sztucznymi nawierzchniami boisk. Tyle że tam przerabiali to dwadzieścia lat temu. Liczba urazów i zespołów przeciążeniowych, jaka się pojawiła u sportowców, była alarmująca. Skandynawscy medycy przestrzegali: „Fajnie, macie w Polsce takie murawy. Teraz zobaczymy, ilu wygenerujecie piłkarzy z przewlekłymi kontuzjami...”.

Więcej TUTAJ

***

Milik nie dla Realu Betis

„W ostatnich tygodniach hiszpańskie media rozpisywały się ws. możliwego transferu Arkadiusza Milika do Realu Betis. Polak miał być jednym z głównych celów dla dyrekcji sportowej ekipy z Sewilli, która widziała w nim lekarstwo na problemy drużyny ze zdobywaniem bramek. Los Verdiblancos bardzo cierpieli ze względu na brak skutecznego napastnika, dlatego też nie dziwiło, że zainteresowali się właśnie reprezentantem naszego kraju, który w ostatnim sezonie Serie A siedemnastokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. Ale, jak się okazuje, nic z tej transakcji nie wyjdzie”.

Więcej TUTAJ

***

Ugasić pierwszy pożar

„Po takich porażkach jak niedzielne 0:4 z Manchesterem United wokół Stamford Bridge swego czasu już unosiłoby się pytanie, kiedy trener zostanie zwolniony i kto będzie jego następcą. Tym razem jednak nic takiego nie ma miejsca. I to nie tylko dlatego, że za Chelsea zaledwie jeden mecz za kadencji Franka Lamparda. Przede wszystkim w londyńskim klubie od początku wiedzieli, że ewolucja, jaką przeprowadza nowy szkoleniowiec, będzie bolesna i nie przyniesie błyskawicznych rezultatów. Gdyby dzisiaj w Superpucharze Europy udało się pokonać Liverpool, z pewnością byłby to gigantyczny sukces Lamparda, który pomógłby ugasić w klubie pierwszy mały pożar”.

Więcej TUTAJ

***

Kłopot w bramce, czyli czy Adrian da radę?

„Alisson to najlepszy bramkarz poprzedniego sezonu Premier League – w aż 21 meczach zachował czyste konto, w nagrodę dostał „Złotą Rękawicę”. To również dzięki niemu The Reds mieli najszczelniejszą defensywę w rozgrywkach (22 gole stracone), szczelniejszą nawet od mistrzowskiego Manchesteru City. Dla Kloppa nieobecność Brazylijczyka, który w spotkaniu z Norwich (4:1) doznał kontuzji i musiał zejść z boiska, to zatem duży kłopot. Niewykluczone, że kilkutygodniowa absencja 26-latka to efekt przeciążenia, ponieważ golkiper w poprzednim sezonie, licząc klub i reprezentację, rozegrał ponad 70 meczów i po tegorocznym Copa America nie miał dłuższych wakacji. Najbliższe spotkania przyniosą odpowiedź na pytanie, jak wiele Alisson znaczy dla Liverpoolu i czy Adrian spełni się w roli godnego następcy”.

Więcej TUTAJ

***

Zamieszanie przed startem

„Na początku lipca hiszpańska wielka czwórka wydawała się gotowa do gry. Real wydał 300 milionów euro na pięciu nowych zawodników, w tym „galaktycznego” Edena Hazarda. Barcelona odpowiedziała kupnem Antoine’a Griezmanna i Frenkiego de Jonga. Atletico przeszło szybką i – jak dziś się wydaje – korzystną rewolucję. Zaspokojeni mieli być też działacze Valencii, którzy sprowadzili Maxiego Gomeza, o którego od dawna walczyli. Kto myślał, że giganci zrobili swoje i do 2 września (koniec okresu transferowego) będą tylko biernie przyglądać się sytuacji na rynku, srogo się jednak pomylił. Bo choć LaLiga startuje już w piątek, w kadrach jej najmocniejszych ekip wciąż może się wiele pozmieniać”.

Więcej TUTAJ

***

Dziurawa obrona Realu Madryt

„19 straconych bramek w siedmiu meczach sparingowych (3:7 z Atletico!) pokazuje, że obrona jest dziurawa. Rywale z łatwością przedostawali się pod bramkę madrytczyków, a tych goli mogło być znacznie więcej niż prawie trzy piłki wyciągane z siatki na mecz. W związku z tym w dwóch ostatnich sparingach Zidane zarządził ustawienie 3-5-2, w którym Królewscy wygrali z Red Bullem Salzburg (1:0) i rozegrali pierwszą połowę z Romą (2:2). Większa liczba defensywnych graczy miała rozwiązać problem, do tego nastawieni na pracę w obronie Casemiro i Fede Valverde w drugiej linii, ale efektów nie było widać. Rzymianie stwarzali sobie okazje w ich polu karnym, tak często, jak chcieli”.

Więcej TUTAJ

***

Ronaldo: Messi to wielki piłkarz

„– Leo to wielki piłkarz – rozpoczął Ronaldo. – Zostanie zapamiętany nie tylko ze względu na zdobyte Złote Piłki, ale też z uwagi na regularne poprawianie się. Rokrocznie się poprawiał, tak jak i ja. Ale ja w trakcie kariery występowałem w kilku drużynach i wygrywałem Ligę Mistrzów w barwach więcej niż jednego klubu. To największa różnica między mną a Messim – ocenił gwiazdor, który grał w Sportingu, Manchesterze United, Realu Madryt i Juventusie”.

Więcej TUTAJ

***

 

 

SPORT"

Grunt to nie stracić

„Kluczem do sukcesu w stolicy Grecji będzie bowiem to, aby gola nie stracić. Ostatni trening przed wylotem do Aten warszawski zespół odbył w poniedziałek. Wczoraj, przed południem, pojawił się na Okęciu, a następnie odleciał na mecz. W samolocie zabrakło miejsca dla Domagoja Antolicia, który nie udał się na spotkanie rewanżowe z powodu urazu pleców. Przypomnijmy, że zawodnik ten zagrał w dwóch ostatnich meczach Legii od pierwszej minuty. W Atenach zastąpi w wyjściowej jedenastce Tomasz Jodłowiec albo Cafu. Tymczasem coraz lepiej wygląda sytuacja Mateusza Praszelika. Młodzieżowiec w Grecji również nie wystąpi, ale po urazie stawu skokowego, którego zawodnik ten nabawił się pod koniec lipca, nie ma już śladu. Ostatnio Praszelik trenował już indywidualnie i za ok. tydzień powinien być do dyspozycji trenera Vukovicia”.

Więcej TUTAJ

***

Powiew świeżości

„Na początku letnich przygotowań, w ogóle na początku sezonu mało kto spodziewał się, że 19-letni Daniel Ściślak tak „odpali”. Do ligowych rozgrywek został zgłoszony przez klub na dzień przed ich rozpoczęciem 18 lipca. – Dobrze wyglądałem w okresie przygotowawczym, zanim przedłużyłem kontrakt. Trener Brosz mówił mi, że jak dalej będę się tak prezentował, to dostanę od niego szansę. Postanowiłem zostać, a postawą na treningach i sparingach wywalczyłem sobie miejsce w kadrze i to, że zaliczam teraz kolejne minut – tłumaczy”.

Więcej TUTAJ

***

Podbeskidzie. Muszą się tego trzymać

„Przed niedzielnym meczem ze Stalą Mielce Łukasz Sierpina odebrał z rąk prezesa klubu, Bogdana Kłysa, okolicznościową koszulkę z numerem 100. Setny występ w barwach „górali” zawodnik ten, który od początku poprzedniego sezonu na stałe nosi opaskę kapitana drużyny, zaliczył w meczu inaugurującym sezon z Zagłębiem Sosnowiec. Skromna uroczystość odbyła się jednak dopiero przed spotkaniem trzeciej kolejki. Klub chciał bowiem, aby kibice nagrodzili swojego kapitana brawami na Stadionie Miejskim, a dwa pierwsze spotkania Podbeskidzie rozegrało przecież na wyjazdach. „Sierpik” rozegrał przeciwko Stali dobre zawody, podobnie zresztą, jak cały zespół. – Fajnie, że wygraliśmy u siebie ciężki mecz. Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwe spotkanie – powiedział Łukasz Sierpina”.

Więcej TUTAJ

***

Gol na przywitanie

„O tym, że w piłce nożnej nie ma nic za darmo przekonuje się [Łukasz Moneta]. 25-letni skrzydłowy, mający w swoim dorobku 56 występów i 3 bramki w ekstraklasie, do zespołu trenera Ryszarda Tarasiewicza dołączył w przeddzień sezonu i musi zapracować na miejsce w drużynie. O tym, że się stara świadczy nie tylko gol strzelony w debiucie na tyskim stadionie… – W tygodniu poprzedzającym mecz z Odrą wziąłem udział w akcji marketingowej – mówi wychowanek LKS-u Brzezie. – Razem Dawidem Kasprzykiem jeździliśmy klubowym maluchem i zapraszaliśmy kibiców do przyjścia na stadion. Pierwszy raz jechałem Fiatem 126 p, ale myślę, że przyniósł mi szczęście. Jak będą w planie kolejne kursy, to nie odmówię”.

Więcej TUTAJ

 

GAZETA WYBORCZA

Kto ma strzelać w Legii, żeby przeskoczyła Atromitos

„Carlitos, Sandro Kulenović, Jarosław Niezgoda i Jose Kante w ataku i wspierający ich ze skrzydeł Arvydas Novikovas i Luquinhas. Zdawać by się mogło, że taki zestaw zagwarantuje Legii siłę w ofensywie. Zespół Aleksandara Vukovicia w tym sezonie ma jednak spory kłopot ze skutecznością. W tym sezonie wbił ledwie siedem goli w ośmiu meczach, a w ostatnich trzech – ani jednego”.

Więcej TUTAJ

 

SUPER EXPRESS

Gmoch: Legia to moja sportowa matka. Wierzę, że przejdzie Atromitos

Legia jest faworytem rewanżu z Atromitosem?

Jacek Gmoch: W tym meczu nie ma faworyta. Wygra ten, kto szybciej przejmie kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Legia nie może dać się zepchnąć do obrony. Musi grać pressingiem, z daleka od własnej bramki. I przede wszystkim piłkarze z Łazienkowskiej powinni uważać na stałe fragmenty gry rywali.

Jeśli Atromitos zagra tak źle jak w Warszawie, to Legia nie powinna mieć problemu z awansem do IV rundy eliminacji.

Grecy przy Łazienkowskiej zagrali na wynik. Nastawili się na to żeby nie stracić bramki i to im się udało. Ich trener Gianis Anastasiou to mądry szkoleniowiec. Przez lata grał w Beneluksie – w belgijskim Anderlechcie Bruksela i w Holandii w Ajaksie, Rodzie Kerkrade czy Sparcie Rotterdam. Znam go doskonale, bo był moim zawodnikiem, kiedy prowadziłem Ethnikos Pireus. To dzięki mnie podpisał pierwszy zawodowy kontrakt, bo kiedy przyszedłem do klubu, miał status amatora. Co do meczu z Legią, to myślę, że wystawi bardziej ofensywny i inny skład niż w Warszawie. Anastasiou dopiero poznaje zespół, bo przejął Atromitos 1 lipca tego roku. Jest zwolennikiem piłki holenderskiej i taki styl będzie chciał wprowadzić w tej drużynie. Ale na to potrzeba czasu. To może być atut Legii.

Wicemistrz Polski w tym sezonie nie zachwyca. Jeśli odpadnie w rywalizacji z Atromitosem, to Aleksandar Vuković zapłaci za to posadą?

Mam zasadę, że nie oceniam, ani nie wypowiadam się o trenerach. Dodam tylko tyle, że największym problemem warszawskiej drużyny jest krótka ławka i brak doświadczenia w pucharach. Wiadomo, że na tym etapie, najbardziej istotnymi rozgrywkami dla Legii jest Liga Europy. Dlatego może słabiej spisują się w ekstraklasie”.

Więcej TUTAJ

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się